Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Straciłam dziecko ale żyję dalej


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
114 odpowiedzi w tym temacie

#41 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 21 lipca 2010 - 15:29

Kasiu wyrazy współczucia :* szczególnie dla rodziców chłopca, bo nie ma chyba nic gorszego na świecie niż pochować własne dziecko, szczególnie takie, które miało całe życie przed sobą :-( Nie wiem co oni czują i nawet nie potrafię sobie wyobrazić, ale nie dziwię się, że Twój kuzyn czuje się winny, bo ja wiem, że to był wypadek, ale na jego miejscu pewnie czułabym się tak samo, siebie bym winiła za to co się stało, bo mogłam bardziej pilnować, bo to, bo tamto... Trzymam kciuki za to by rodzice chłopca przetrwali ten tragiczny czas, by otrząsnęli się z tego i potrafili żyć normalnie <przytul></span>
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#42 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 21 lipca 2010 - 17:07

Straszna tragedia :-( :-( :-(
Wspolczuje rodzicom... nie potrafie sobie wyobrazic, co teraz czuja :-( :-( :-(

#43 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 21 lipca 2010 - 18:28

kasinko, zawsze przykro się czyta o śmierci, tym bardziej, jeżeli chodzi o dzieci ... wyrazy współczucia rodzicom ... no i trzymajcie się, choć wie , że pewnie otrząsnąć się z tego nie będzie łatwo ... <przytul></span>

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#44 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 21 lipca 2010 - 20:27

Do Ani i Wojtka dopiero wczoraj tak naprawdę zaczęło dochodzić, co się stało. Po prostu jeden wielki szok. Dziś na pogrzebie było widać, że wzajemnie sobie dają wielkie wsparcie. Pogrzeb to był chyba najtragiczniejszy moment mego życia... Taka mała trumna, białe kwiaty... Serce się krajało, jak przed spuszczeniem trumny Ania uklękła przed nią i ją pocałowała :-( Ehh, tak myślę o tym, że życie jest niesprawiedliwe... Wszelkie szumowiny chodzą po tym świecie i nic im się nie dzieje, a biedne, niewinne dziecko umiera :-(
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#45 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 21 lipca 2010 - 21:20

Taka mała trumna, białe kwiaty

oj tak , bylam na takim pogrzebie dwa razy , raz jak zmarło dziecko brata < 3 miesiace miało> i jka u kuzynki, kilkudniowy dzieciak <bezradny></span> długo si zbierała z tego choc ciaza była niaplanowana ale dziecko bardzo wyczekiwane , dwa lata mineło zanim sie zdecydowali na dziecko .
pamietam tez jak mi znajoma opowiadała jak utopil sie jej 4 letni chrzesniak , jka jego siostrzyczka podbiegała do otwartej trumienki i dotykała go aby ja gonił.
jak mi to opowiadała to stawla mi taki obrazek przed oczami i plakac sie chciało.
nie ma chyba wiekszej tragedi jak przezyc smierc własnego dziecka <bezradny></span>

Dziś na pogrzebie było widać, że wzajemnie sobie dają wielkie wsparcie

to jest bardzo wazne , jest to straszna próba dla zwiazku . <pocieszacz></span>

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#46 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 23 lipca 2010 - 16:22

89kasienka89, strata dziecka, i to jeszcze tak małego, to straszna tragedia dla rodziców i najbliższej rodziny- moje szczere kondolencje :-(

<pocieszacz></span>

#47 kjujiczek

kjujiczek
  • Użytkownik
  • 1 845 postów

Napisano 23 lipca 2010 - 17:24

Wiem dokładnie co czujesz. Kilka lat temu zmarł synek mojego rodzonego brata, miał kilkanaście dni, urodził się jako wcześniak, w szpitalu dostał sepsy, no i biedactwo nie przeżyło. Mój brat i jego żona oraz ich córka cierpieli strasznie. Tak bardzo czekali na to dziecko. Teraz po kilku latach można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy, ale tak naprawdę zawsze w ich sercu będzie zadra, żal, że stracili ukochane dziecko. Przykro mi bardzo :cry:
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#48 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 24 lipca 2010 - 17:17

U mnie w rodzinie też są duże problemy z poronieniami.
Moja babcia bardzo starała się z dziadkiem o dziecko, ale pierwsze poroniła, potem udało jej się donosić - urodziła się moja mama, a potem poroniła jeszcze trzy razy zanim ( po siedmiu latach) urodziła kolejna córkę. Starali się jeszcze o jedno dziecko, bo dziadek bardzo chciał mieć syna, ale babcia poroniła jeszcze dwa razy - później już nie próbowali...

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#49 kurczaczek

kurczaczek
  • Użytkownik
  • 281 postów

Napisano 25 lipca 2010 - 18:59

JA też straciłam dwie ciąże i bardzo to przeżyłam, nadal przeżywam, nie mogę sobie wyobrazić straty takiego dzieciątka, które było, chodziło, bawiło się :( to straszne
Dołączona grafika

#50 AgnieszkaT

AgnieszkaT
  • Użytkownik
  • 3 547 postów

Napisano 20 października 2011 - 13:22

Powiem wprost. Szukałam forum gdzie można się nagadać i nikt nie będzie osądzał. To przez co przeszłam nie było przyjemne i nikomu tego nie życzę. Z mężem staraliśmy się o dziecko 6 lat. Gdy już straciliśmy nadzieję, okazało się że jestem w ciąży. Najpierw był szok a później radość. Latałam po lekarzach jak szalona aby mieć pewność że wszystko jest ok. I było, ale do czasu. Pewniego dnia, gdy byłam w 12 tygodniu dostałam lekkiego krwawienia w pracy a na drugi dzień rano. Na ostrym dyżurze nic nie chcieli mówić, tylko zostawili w szpitalu. Na USG wyszło, że dziecko zmarło w 9 tygodniu. Przez 3 tygodnie chodziłam z martwym dzieckiem. NIe było objawów. Czułam się dobrze. Lekarze stwierdzili, że musiał się nie rozwinąć jakiś organ. W szpitalu dostałam tabletkę na wywowałnie poronienia. Po kilku godzinach było po wszystkich a wieczorem "wyczyścili" Na drugi dzień (na własne życzenie) wyszłam do domu.
Minłeło już 4 miesiące a ja nadal nie potrafię sobie z tym poradzić. Oglądam filmy z USG i zdjęcia. Cały czas mam przed oczami to maleństwo jak wypadło. Żałuję, że nie pochowałam.... tylko nikt nie powiedział, że takie maleństwo można chować. Nie wiem co robić. Dostałam tabletki na uspokojenie. Starałam się ich nie brać ale dłużej się nie da.
Są dni, kiedy jest dobrze (o ile może być) a są dni, kiedy mam wszystkiego dość.
Strata dziecka wiązała się z utratą pracy więc teraz siedzę w domu. Szukam nowej aby nie mieć tyle czasu na myślenie.
NIe chcę litości... po protu musiałam się rozpisać. Może tylko potrzebuję rady - jak sobie z tym poradzić??

#51 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 20 października 2011 - 15:12

AgnieszkaT, fajnie ze napisałas. Moge tylko napisac ze jest mi przykro. Sama jestem w ciazy, i kazdego dnia boje sie o maluszka, szczegolnie ze wlasnie co byłam w szpitalu.
Nie wiem co Ci doradzic, moze tu inne dziewczyny beda cos mogły madrego napisac. Napewno nowa praca, jakies pasje, ksiazki. Zajac czas. Wiem ze nie łatwo, ze czujesz ból, pustke, zal, złosc. Bo latwo powiedziec - zajmij czas ..
I nie da sie zapomniec. Ale trzeba zyc dalej. Przed Toba cale zycie, moze kiedys pomyslicie o tym by znowu sie starac? kazda kobieta reaguje tu inaczej, znajoma zaraz sie starała,bo to było sposobem na bol dla niej. Kolejna ciaza. Sama zdecydujesz bo to TWoja decyzja.
Nie wiemczy to ogladanie zdjec z usg to dobry pomysł. Wiem, ze ciezko ale moze lepiej nie? rozdrapujesz rany. Kurcze, nie wiem co radzic, bo i nie jestem o d tego. Moze trzeba przepłakac i isc dalej ? to dzieciatko zawsze bedzie w TWoim sercu, ale trzeba zyc dalej. Ja Ci zycze z całego serca aby dla Ciebie nastały sloneczne dni.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#52 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 20 października 2011 - 15:46

AgnieszkaT, i ja rozumiem twoj strach i smutek. Sama jestem w ciazy i najwiekszym nieszczesciem jakie mogloby sie zdarzyc, to to, ze dziecko by zmarlo. Od dnia zrobienia testu boje sie o nie. Boje sie w dzien i w nocy. Jak wstaje rano to pierwsze co robie, mysle o dziecku, potem mezu ;-) Boje sie, ale wiem tez ze taki strach bedzie mi towazyszyl do konca zycia i nie moge sie dac zwariowac.

Strata dziecka jaka przezylas jest straszna. Mozna nauczyc sie z nia zyc, ale zapomniec nie zapomnisz nigdy! Zycze ci natomiast, zeby jak najszybciej udalo wam sie ponownie zajsc w ciaze (o ile sie staracie) i cieszyc sie nowym zycie, ktore w zadnym wypadku nie bedzie "zastepstem" tamtego aniolka, ale kolejnym bozym cudem.

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#53 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 20 października 2011 - 16:43

AgnieszkaT to zabrzmi banalnie, ale uwierz, że czas leczy rany <pocieszacz></span> Nie potrafię nawet wyobrazić sobie co teraz czujesz i strasznie współczuję. Moja koleżanka przeszła to samo, choć w jej przypadku zawiniła lekarka, bo gdy Karolina zgłosiła się do niej pełna obaw z informacją, że nie czuje ruchów dziecka ta zbagatelizowała całą sprawę. Nawet jej nie zbadała. Zresztą była u niej jeszcze dwa razy w ciągu tygodnia i wtedy również nie otrzymała pomocy. Gdy tydzień później dotarła do szpitala dziecko już nie żyło. Dostała coś na wywołanie porodu i siłami natury musiała urodzić swojego martwego synka. To było w ósmym miesiącu ciąży. Byłam na pogrzebie, to było straszne. Nie potrafiłam podejść do tej małej trumny. Nie wiedziałam jak ją pocieszyć, ale wydaje mi się, że w tamtym momencie i tak nic by nie pomogło, więc po prostu byłam, słuchałam i ocierałam łzy. Nie zapomnisz o swojej tragedii, ale z dnia na dzień ból będzie mniejszy zobaczysz. Nie wiem tylko czy dobrym pomysłem jest wciąż oglądać zdjęcia z usg, bo to na pewno Ci nie pomoże. Spróbuj zając sobie czymś czas, rozwijaj swoje pasje a gdy będziesz potrzebowała sobie popłakać po prostu płacz- to oczyszcza <pocieszacz></span>

Myślałam, że tak malutkich dzieci nie można u nas chować, ale jeśli się mylę to potworne jest to, że nikt Ci nie powiedział, że masz takie prawo
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#54 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 20 października 2011 - 17:36

Dostała coś na wywołanie porodu i siłami natury musiała urodzić swojego martwego synka.

to jest straszne , moja znajoma rodziła w 5 miesiacu . rodzisz a wiesz , ze dziecka juz nie ma <bezradny></span>

yślałam, że tak malutkich dzieci nie można u nas chować, ale jeśli się mylę to potworne jest to, że nikt Ci nie powiedział, że masz takie prawo

od kilku lat mozna :-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#55 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 20 października 2011 - 18:08

Myślałam, że tak malutkich dzieci nie można u nas chować

mozna ale nie zawsze informuja pacjetnke. Lekarze wogole w szpitalu mowia na dziecko, To, albo zarodek.
Jak ja byłam w szpitalu to wogole nas na sali nie traktowano jak kobiety w ciazy.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#56 AgnieszkaT

AgnieszkaT
  • Użytkownik
  • 3 547 postów

Napisano 20 października 2011 - 19:40

Dziękuję, kochane jesteście.
W szpitalu gdy dali tabletkę na poronienie lekarze i położne powiedzieli, że to była selekcja naturalna i dobrze że tak się stało bo maleństwo mogło się urodzić chore. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale mnie zostawili samą, nie powiedzieli co i jak. Latałam do łazienki bo non stop wszystko ze mnie leciało i dopiero jak maleństwo wypadło to się zainteresowali... wystraszli się, że za bardzo krwawię i zawołali anastazjologa aby powiedział na czym polega łyżeczkowanie...
O tym, że możemy pochować wyczytaliśmy dopiero z sieci.
Próbować niby już możemy ale boję się powtórki. Nie chciałabym przechodzić przez to wszystko jeszcze raz. Może dlatego, że cały czas mam przed oczami łazienkę i widok maleństwa...

#57 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 20 października 2011 - 20:08

Próbować niby już możemy ale boję się powtórki.

To naturalne, że się boisz <pocieszacz></span> Ale myślę, że pod czujnym okiem lekarzy wszystko będzie w porządku. Karolina zaszła w ciążę rok po pierwszym porodzie i Jula urodziła się zdrową i silną dziewczynką a ciąża przebiegła prawidłowo. Oczywiście bez pośpiechu i spokojnie, postaracie się o dziecko, gdy poczujesz się na to gotowa
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#58 slavek44

slavek44
  • Użytkownik
  • 1 250 postów

Napisano 20 października 2011 - 20:37

AgnieszkaT, bardzo mi przykro i naprawde wspolczuje Ci tej straty . Ogladanie usg nie jest dobrym pomyslem to tylko ciagle przypominanie . rozumiem Twoj strach , potrzeba czasu i pewnie przyjdzie dzien ze bedziesz gotowa . Pozdrawiam i badz silna

#59 Aranjani

Aranjani
  • Użytkownik
  • 27 postów

Napisano 21 października 2011 - 11:06

AgnieszkaT bardzo mi przykro. Przytulam Cię wirtualnie bo wiem co przeszlaś. Ja poroniłam juz prawie trzy lata temu.
Ból z czasem będzie na pewno mniejszy, ale w naszej pamięci to juz zawsze pozostanie.
Z biegiem czasu uświadomiłam sobie, przekonałam siebie, że tak po prostu miało być, że nie miałam na to zadnego wpływu.
Poradzisz sobie i z czasem będziesz mmyślała o ty coraz mniej. Bardzo ważne jest wsparcie najbliższych, a także rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Nie trzymaj swoich uczuć i zalu w sobie, bo to tylko pogorszy sytuacje. Płacz jak masz ochotę, mów o tym.
Życzę Ci dużo siły.
Idź własną drogą Bo w tym cały sens istnienia Żeby umieć żyć Bez znieczulenia Bez niepotrzebnych niespełnienia Myśli złych

#60 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 21 października 2011 - 12:39

AgnieszkaT, bardzo mi przykro z powodu tego przez co przeszłaś. Nie potrafię wyobrazić sobie nawet, jakie może być to trudne. Jedyne co mogę zrobić to napisać, że musisz żyć dalej, choć nie jest to łatwe i że tu na pewno masz nasze wsparcie i zawsze możesz się wyżalić - nieraz to pomaga dużo. <pocieszacz></span>

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych