Hej
Ostatnimi dniami zmniejszyła się liczba kotów w domu, bo oddaliśmy 2 kociaki. Dużo czytam o kotach, rozmawiam z vetem i strasznie spotyka mnie w domu niezrozumienie i szyderstwa, że "zootechnik" jestem, że koty muszą biegać, że mogą jeść cokolwiek, że przesadzam...
Przez nacisk z ich strony wypuszczałam moją kotkę i teraz nie umie się bawić, nawet piłeczki jej nie interesują, tylko chce biec z domu.
Nie o to chodziło.
Szukam pracy obecnie i czekam na obronę. Jestem szcześliwa, bo mam nowe łóżko w pokoju i się wysypiam, ale małoproduktywnie mi życie płynie. Chcę się uniezależnić, coś zmienić.
W związku średnio. Ale to osobny temat. Jesień przyszła i refleksje wraz z nią. Koło Sylwestra mam jeszcze gorzej, więc pewnie Nowy Rok zacznę jako singielka.
![]()
Tyle rzeczy mnie martwi. Wiem, że na niektóre nie mam wpływu. Ciągle tylko wszyscy mnie rugają, że przesadzam, że nie biorę woreczków w sklepie, że nie chcę plastiku używać więcej, że patrzę na składy ubrań. Najbardziej matka szydzi i przewraca oczami, że tylko siedzę na necie i czytam jakieś głupoty i mi się w głowie psuje.
Dowiedziałam się też, że nie mogę spotkać się z kolegą bez M. i że po co mi spotkania z kolegami.
Tjaa będę siedzieć w domu i zamulać, bo M. mnie nigdzie nie zabiera. Mam 25 lat i włączył mi się bunt. Modlcie się, żebym nic głupiego nie zrobiła.
![]()






Temat jest zamknięty












