No to ja się chyba wyłamię w tej dyskusji.
Jestem osobą, która wszystko co ma osiągnęła własną siła, pracą, wyrzeczeniami. Nikt mi nic nie dał i nie pomógł. Tu gdzie jestem, jestem tylko dzięki sobie.
Czy chce to zafundować swoim dzieciom? Nie.
Otóż dziecko to odpowiedzialność. To ja powołuję je do życia. I nie jest mi ono nic winne z tego tylko powodu, że jestem jego matką.
Ja natomiast, skoro zdecydowałam się je urodzić - jestem winna zapewnić mu wszystko co najlepsze.
Nie oznacza to najlepszych zabawek, laptopów, tabletów czy bóg wie czego. Owszem na to mogą sobie same uzbierać z kasy, którą przy różnej okazji dostają. Ale do tej pory pamiętam, jak dostawałam np. na urodziny 20 zł od Babci, a moja mama zaraz mi mówiła, że muszę się w takim razie dorzucić do życia codziennego - pierwszy raz był kiedy miałam 6 lat . Dodam, że od niej żadnych pieniędzy nie dostawałam. I żeby nie pozostawiać złudzeń - nie raz chodziłam głodna czy było mi zimno, bo ona nie ma pieniędzy. To jest odpowiedzialne rodzicielstwo?
Ale owszem - każde z moich dzieci dostanie od nas mieszkanie na start, i pewną sumę pieniędzy.
A cała reszta? To kwestia wychowania, nauczenia dziecka szacunku do pieniądza, pracowitości i wytrwałości.