Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Poród


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
648 odpowiedzi w tym temacie

#621 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 05 sierpnia 2017 - 22:12

@elizabeth kurcze ale długo chodziłaś ze skurczami. Dobrze, że znieczulenie coś pomogło. I chwała dla męża za pomoc ;)

@inqaa a ja ryczałam pisząc go. Taki z głębi serca :)
@Aspirynkaaa dziękuję, mam nadzieję, że Ty opiszesz nam niedlugo swój porod sn ;)
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#622 smoczkowa

smoczkowa
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • LokalizacjaMiasto :D
  • Wzrost:156
  • Włosy:ciemne
  • Stan:wydana za mąż :)
  • Partner:M...
  • Nastrój:Neutralna
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 05 sierpnia 2017 - 22:31

Dziewczyny zazdroszczę każdej możliwość i wsparcia przy porodzie naturalnym.

Love Love Love


#623 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 06 sierpnia 2017 - 18:37

@elizabeth fantastycznie że trafiłś na super położną :-) i że mąż się tak spisał!

@Majorka^^ dziękuję, ja się za bardzo na to nie nastawiam - ponieważ jestem po cc, więc nie podadzą mi oksy, nie dostanę znieczulenia, w sumie to albo zrobię to zupełnie sama i naturalnie albo wezmą mnie na stół, więc marne mam szanse. Przynajmniej próbuję się nie nastawiać;-) Postaram się, jasne. Ale tym razem mam w sobie dużo więcej zgody na cięcie. A we wrześniu czeka mnie psycholog - wcale nie mam ochoty, ale mąż mnie zmusił. No to idę.

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#624 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 08:40

@Aspirynkaaa czytałaś o Vbac naturalnie po cesarce? Ja tam się w temat nie zagłębiałam, ale wiem, że to możliwe.

 

Ja na samą myśl o CC siedzę i ryczę. A przy cukrzycy jest to realne widmo. Nie wyobrażam sobie nie rodzić naturalnie i żeby mi nie dali dziecka do karmienia. I później jak ogarnąć dwójkę w domu?


201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#625 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 08:46


i żeby mi nie dali dziecka do karmienia.

to zależy od szpitala i od Was! Ty po cc możesz sił nie mieć na domaganie się czegoś, ale jest mąż i jak będzie stanowczy, to da radę.


przy cukrzycy jest to realne widmo

nie martw się na zapas, sporo moich koleżanek przy cukrzycy rodziło naturalnie


Ja na samą myśl o CC siedzę i ryczę.

jak mi na porodówce powiedzieli o cc, to tak się spięłam, że urodziłam naturalnie :P ale mój upór plus, że szpital nie był nastawiony na cesarkę szybko to razem dało wynik ;) wiem, że w innych szpitalach nie daliby mi tyle czasu po odejściu wód, ale ja wiedziałam, że mam 24 godziny i wcześniej nie chciałam dać się kroić. No i się w czasie zmieściłam - 19,5 godziny :P


<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#626 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 09:26

@halynka jasne, że czytałam. Wiesz spoko, ale jak dla mnie to jednak nie za wszelką cenę. Jak czytam niektóre historie, że blizna się rozchodzi w ciąży, gbs dodatni, a ktoś idzie do szpitala na ostatnią chwilę, w sumie już na partych, byle tylko nie zrobili cięcia, to ja jednak podziękuję. Mam w domu małą córeczkę, męża, fajne życie i nie chcę tego ryzykować dla udowodnienia sobie, że mogę i potrafię. Mam lekarza pro vbac, ćwiczę, zamierzam posiłkować się wszelkimi bezpiecznymi domowymi sposobami na rozpoczęcie porodu, ale jestem świadoma, że głową muru nie przebiję. I szczerze mówiąc to coraz bardziej jestem pogodzona z wizją cięcia, chcę tylko żebyśmy obie zdrowe i bezpieczne wróciły do domu.

Nie wyobrażam sobie nie rodzić naturalnie i żeby mi nie dali dziecka do karmienia.

Z mojej perspektywy - warto sobie wyobrazić różne opcje i się na nie przygotować. Ja też sobie nie wyobrażałam cc. Ja i "opcja dla słabych"? Nigdy! A jednak :-> Nic o cc nie wiedziałam, bo mnie to nie interesowało. A szkoda, bo przez to było mi znacznie trudniej.
Co do karmienia - dostałam Młodą na piersi od razu na sali pooperacyjnej, czyli po max 20 minutach od wyjęcia. W tym czasie kangurował ją Brzydki. To nie jest może wymarzone, ale nie też takie straszne :-( Pamiętam, że jak wieźli mnie na salę operacyjną to zdążyłam jeszcze mężowi powiedzieć, żeby ładnie przywitał Młodą na świecie i powiedział, że mama zaraz do niej wróci. Podobno powiedział :-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#627 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 10:37

@Majorka^^ @elizabeth piękne historie porodowe. Łatwo nie było, ale jak czytam położenie dziecka na piersiach każdej matce wszystko rekompensuje :)


@elizabeth staram się nie nastawiać, tylko brać różne opcje pod uwagę.

@Aspirynkaaa wiadomo, że nie za wszelką cenę! życie i zdrowie najważniejsze. I wcale nie uważam, że CC to opcja dla słabych czy coś. Zwyczajnie wolę naturę :P Chociaż przy pierwszym już obok mnie leżały podpisane papiery na cesarkę. Obawiam się głównie dlatego, że nie wiem czy mąż będzie mógł być ze mną tym razem. Przy drugim to jednak logistycznie trzeba więcej ogarnąć. O starszaka też trzeba zadbać.


201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#628 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 11:14


Zwyczajnie wolę naturę

To chyba każdy NORMALNY człowiek woli  :-)  a ja myślałam, że to opcja dla słabych, leniwych, "nowoczesnych" i tych, którym się zwyczajnie nie chce  :cry:  No wiadomo, że już tak nie myślę, ale właśnie z takim nastawieniem jechałam na salę operacyjną. Taka bolesna lekcja na przyszłość dla mnie, żeby nie oceniać jak się nic nie wie  :-/

Też znam mnóstwo kobiet, które przy cukrzycy ciążowej urodziły naturalnie! Bez paniki. A nawet jeśli cc, to może nie przejdziesz jej źle? Ja fizycznie zniosłam cięcie super. Od samego początku zajmowałam się dzieckiem sama, bo mąż nie miał wolnego. Od początku targałam wózek i foteli z trzeciego piętra. W dzień wypisu ze szpitala piekłam ciasto i myłam podłogę. I chociaż teraz zdaję sobie sprawę, że to było bardzo nieodpowiedzialne, to wtedy zaparłam się, że za wszelką cenę pokażę wszystkim, że sobie sama poradzę  :-/

A byliśmy teraz u kuzynki Brzydkiego, która 2 tygodnie po porodzie sn nadal wygląda jak zdjęta z krzyża. Różnie może być  <bezradny>

 

Mnie akurat cesarka zniszczyła tylko psychikę. Fizycznie już od bardzo dawna nie czuję, że miałam operację. 


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#629 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 12:15


po max 20 minutach od wyjęcia.

to super, niestety nie zawsze tak robią po cc <bezradny> nieraz słyszę, że na drugi dzień dopiero dziecko dawali, masakra


a ktoś idzie do szpitala na ostatnią chwilę, w sumie już na partych, byle tylko nie zrobili cięcia

serio??? no tak to bym w życiu nie ryzykowała!


Z mojej perspektywy - warto sobie wyobrazić różne opcje i się na nie przygotować.

U mnie zadziałała ta druga opcja, mam wrażenie, że gdybym się próbowała przygptpwać ewentualnie na cc, to przy pierwszej informacji lekarza, że brak postępu porodu i trzeba zacząć rozważać cc, to bym się poddała a tak to mnie jakby jeszcze zmobilizowało, chociaż z meżem ustaliliśmy, że jak nie bedzie się nic działo do popołudnia, to cc, bo przy odejściu wód nie ma co dłużej ryzykować


Ja i "opcja dla słabych"? Nigdy! A jednak :->

to nie jest tak Kochana ;) dla mnie (to moje osobiste zdanie :P ) cc, to super sprawa przy komplikacjach, ratowanie życia i mama, która rodziła naturalnie a skończyło się cc to bohaterka - świadomy wybór bez wskazań jakichkolwiek to pójście na łatwiznę, której nie rozumiem, tym bardziej, że wtedy pierwsze chwile z dzieckiem mogą być utrudnione, bo różnie ciało reaguje na cc, znieczulenie itd.

@Aspirynkaaa a od ginekologa miałaś już zielone światło na kolejną ciążę w związku z możliwym cc?


<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#630 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 25 sierpnia 2017 - 13:08


to przy pierwszej informacji lekarza, że brak postępu porodu i trzeba zacząć rozważać cc, to bym się poddała

Ja się długo trzymałam. Raz przyszła położna i mówi, że mam się szybko zgodzić na cc, bo za 2 godziny zaczyna dyżur doktor L., który nikomu nie pozwala na cesarkę i będę się męczyła aż skończy dyżur. I się nie zgodziłam. I minęły te dwie godziny i przyszedł doktor L. Zobaczył moje wyniki, widziałam, że jest wściekły. Mruknął tylko "dlaczego ta pani jeszcze nie jest na stole?", położna oczywiście "bo ta pani się nie zgadza!"  :-/ Wtedy powiedział, że jak chcę, żeby to się dobrze skończyło to tylko cięcie. I się zgodziłam. On wybiegł szukać anestezjologa, ja podpisywałam dokumenty, położna zakładała na mnie koszulę do operacji i za 15 minut dostałam do pocałowania Młodą. Bardzo szybka akcja z doktorem L., który podobno nie robi cesarek  :-> Ale dzięki temu mam poczucie, że to była konieczność.

 


a od ginekologa miałaś już zielone światło na kolejną ciążę w związku z możliwym cc?

Tak. Ja już na wizycie po połogu podpytywałam, mówiłam że drugi raz naturalnie. I wtedy powiedział, że po 9 miesiącach możemy próbować.

Po pół roku poszłam jeszcze raz, czy możemy już zacząć te próby z racji, że o Młodą długo się staraliśmy, to pewnie będzie podobnie i dlatego chcielibyśmy już spróbować. Zbadał bliznę, jest ok - ciągła i ładnie zagojona. Chociaż szczerze uprzedzał, że odchodzi się od mierzenia blizny, bo jak się okazuje to nawet bardzo gruba blizna może pęknąć, a bardzo cienka wytrzymać. Liczy się elastyczność, której nie możemy sprawdzić inaczej niż podczas próby porodu  <bezradny> Dlatego nic nie planuję. Nie nastawiam się. Jeśli będzie mi dane to super, a jeśli nie, to tym razem wiem, że jestem silniejsza. I najbardziej mi zależy, żebyśmy wyszły z tego bez szwanku.

Albo jak to mówi moja szwagierka "Ja mam bliznę w pipie, a ty na brzuchu. Po co Ci druga? " :-P to taki trochę czarny humor, ale czasami wolę się z tego śmiać niż ryczeć  ;-)


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#631 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 01 marca 2018 - 17:22

@Aspirynkaaa i jak uchylisz rąbka tajemnicy czy było CC czy SN? :) ;)
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#632 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 01 marca 2018 - 21:59

@Majorka^^ wiesz, że minęło 1,5 miesiąca, a Ty jesteś pierwszą osobą, która pyta mnie o poród? I nie mówię tylko o internecie, ale też o rodzinie i znajomych. Wiem, że ciekawi innych, bo wypytują 'po kątach' - męża, bratową, mamę, ale NIKT nie zapytał po prostu mnie ;-) dzięki ;-)
No to jak się domyślacie po tym wstępie, było drugie cięcie.
Zaczęło się od skurczy w sobotę - męczyły cały dzień, ale wieczorem stały się nieznośne. W nocy podrzucilismy Młodą do dziadków i pojechaliśmy do szpitala. Skurcze ledwo pisały się na ktg, więc kazali czekać w domu. Wróciliśmy. Ja nie mogłam spać, bo bolało. No ale skoro lekarka stwierdziła, że jeszcze długo, to uwierzyłam. I tak po 3 godzinach chlusnęły wody. Pojechaliśmy znowu.Tym razem wiedząc, że bez Młodszej już nie wrócę.
I tu pierwszy stres - położna kazała mi się rozebrać, wsiąść na samolocik i czekać na lekarza. No to siedzę z gołą pipą, czekam.. i wchodzi ON - jakbym miała kiedyś opisać mój ideał faceta to bym Wam pokazała jego fotę :lol: z tego wrażenia znowu że mnie wiadro wód chlusnęło, on zaczął między moimi nogami to wycierać, ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię - komedia..
Ale wracając do meritum...rozwarcie 5cm, szyjka skrócona w 80%. Lekarz pyta, czy chciałabym spróbować naturalnie. Chwali i gratuluje decyzji. Trafiłam na salę porodową. Wchodzi położna - znamy się, bo pracowała u mojego lekarza, jak byłam w ciąży z Młodą. Kobieta anioł. Bardzo mi pomogła, myślę że dużo w tym jej zasługi, że nie miałam takiej traumy jak po poprzedniej cesarce. Po kilku godzinach moich skurczy, które nie wniosły ani cm rozwarcia, zapada decyzja o podłączeniu pompy z oksytocyną. Po cięciu nie zaleca się tego, musiałam więc napisać oświadczenie, że znam możliwe konsekwencje i biorę za to odpowiedzialność. Byłam na to przygotowana. Wtedy też umawiam się z lekarzem, że jeśli zrobi się naprawdę niebezpiecznie, to mi o tym powie. Wzbudza zaufanie. Na oksytocynie skurcze robią się nie do zniesienia. Są co 2 minuty, a ja między nimi usypiam że zmęczenia! Potem w trakcie każdego tracę przytomność i opadam na męża, który mnie łapie i sadza od nowa na piłce. Mimo podawania leków na zmiękczenie szyjki,mimo okropnych bóli z krzyża, mimo prysznica, chodzenia, tańczenia, kucania i innych wygibasów, moja szyjka robi się coraz twardsza. Historia się powtarza. Po 17 godzinach z oksytocyną przybywa 1,5cm!! Widzę wzrok położnej i wiem, że nic z tego nie będzie. Przychodzi lekarz, woła kolegów, dyskutują. Mogą mi zaproponować jeszcze zzo, ale to kolejna rzecz, której nie zaleca się po cc. Ja wiem, że mi nie pomoże - poprzednio wszystko zatrzymało, a póki co to moje ciało reaguje identycznie jak wtedy. I pada "to zaczyna być niebezpieczne". Ja ledwo kojarzę, tracę przytomność coraz częściej i na coraz dłużej. Boją się, że mogłabym nie poczuć, gdyby zaczęło dziać się coś złego z blizną. Podpisuję zgodę na cięcie.
Na sali operacyjnej zaczyna się rzeźnia. Anestezjolog krzyczy na mnie, że mam się nie ruszać, a ja przecież mam skurcze! Wkłucie robi kilka razy, bo nie wychodzi. Za każdym razem czuję jakby raził mnie prąd. Coś mu nie wychodzi, bo tracę czucie od szyi w dół, a nie tylko od pasa. Czuję jak mnie rozcinają. Czuję jak wyszarpują ze mnie dziecko. Chcę zaprotestować, coś powiedzieć, ale tak zwyczajnie nie mam już siły. Położna bierze Młodszą i kładzie mi ją na szyi. I mogę się do niej przytulać kiedy mnie szyją. Na sam koniec oddaje ją Brzydkiemu. Ale miałyśmy czas, żeby się przywitać :-)
Potem jadę na salę poporodową, mąż przynosi naszą córeczkę, a ona od razu przysysa się do piersi. Na szczęście jest bardzo grzeczna - najada się i potem śpi na mnie tak długo, że kiedy się budzi, to ja mogę już wstawać. Pierwsze godziny po znieczuleniu były straszne - leżałam pod kołdrą i dwoma kocami i trzęsłam się z zimna, miałam drgawki i wymiotowałam. Nie wiem, co ten anestezjolog że mną zrobił..Do dzisiaj bolą mnie plecy i dokładnie czuję miejsce wkłucia.

Fizycznie cięcie znoszę dużo gorzej, ale wiem że muszę szybko pozbierać się do kupy, bo w domu czeka Młoda. I to chyba daje mi powera.
Psychicznie.. nie jest źle. To był mój poród, moje decyzje. Jakiś tam żal jest. Smutno mi, że nie poczuję jak to jest urodzić dziecko. Nie wiem też czy jeszcze odważę się na kolejną ciążę, a przecież chcieliśmy większą rodzinę. Ale dałam dziewczynom tyle, ile mogłam - nie było na zimno, obie wiedziały że się rodzą.
Widocznie nie wszystkie marzenia można spełnić.

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#633 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 02 marca 2018 - 08:10


nie było na zimno, obie wiedziały że się rodzą.

Kochana, jesteś tak mega dzielna! ani grama żalu nie powinnaś mieć, walczyłaś jak lwica! Przykro mi bardzo, że czułaś to wszysko, że ten anestezjolog coś schrzanił (chociaż chyba też trudno się wkłuć w takiej sytuacji), ale to już za Tobą i masz dwie wspaniałe córy! 

A trzecie? Nie wszystko w życiu jest według planu, zgodnie z marzeniami, ale nie oznacza to, że jest gorzej ;) no i jestes bardzo młoda, kawał czasu na decyzje, trzecienie musi być z małą różnicą wieku ;)


<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#634 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 02 marca 2018 - 17:38

@Aspirynkaaa dużo mniej żalu tym razem co? :) dałaś z siebie wszystko, rzeczy na które nie mamy wpływu nie przeskoczysz.
Twarda z ciebie babka. Ja cię i tak podziwiam, po pierwsze że masz 2 brzdaca i po drugie,że jeszcze w krótkim odstępie czasowym, więc wiesz.

P.S co oni się ciebie tak boją co? :)

To ja dziękuję za twój opis. Tak jak pisze Basia po przeczytaniu pomyślałam-twarda babka, lwica :)
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#635 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 02 marca 2018 - 19:26

@Aspirynkaaa czytając Twoją relację z drugiego porodu miałam przerażenie w oczach. Skrzywiłam się czytając

 


Czuję jak mnie rozcinają. Czuję jak wyszarpują ze mnie dziecko.

Zadziałało to tak na mnie, dlatego, że jestem jeszcze przed porodem i oczywiście, że się boję. Że będzie bolało, że będzie trudno, że mogą być komplikacje. I zastanawiam się jak ja sobie kiedyś dam radę, Ale widząc takie wpisy jak Twoje-wiem, że cokolwiek się nie wydarzy to uśmiech dziecka zrekompensuje cały ból i trudy  ;-)

Ale tak jak dziewczyny piszą - bardzo dzielnie to wszystko przeżyłaś a w życiu rzeczywiście nie da się zaplanować wszystkiego. Grunt, że macie dwie zdrowe córki   :-)  :-)


Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#636 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 02 marca 2018 - 19:30

chociaż chyba też trudno się wkłuć w takiej sytuacji)

Ja to rozumiem. Po prostu krzyczał jakbym mu na złość robiła. Poprzednio była kobieta. Normalnie poprosiła, żebym powiedziała, kiedy kończy się skurcz i jak często je mam, to zrobi wkłucie pomiędzy skurczami. Zrobiła to tak sprawnie, że nawet nie wiedziałam kiedy.

P.S co oni się ciebie tak boją co?

:lol: poprzednio na słowo poród wpadałam w histerię, pewnie tym razem boją się, że znowu by tak było :lol: musiałam im nieźle dać w kość :-/

dużo mniej żalu tym razem co?

tak, zdecydowanie mniej ;-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#637 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 04 marca 2018 - 17:06


czytając Twoją relację z drugiego porodu miałam przerażenie w oczach
Ja ciągle jak czytam takie relacje to jestem przerażona. I nie umiem sobie tego uświadomić jak by to było ze mną. Bo ja mam dużo niższy próg bólu i odporność psychiczną.

 


Ale widząc takie wpisy jak Twoje-wiem, że cokolwiek się nie wydarzy to uśmiech dziecka zrekompensuje cały ból i trudy 
Wszystkie tak piszą, ale mnie to nie przekonuje. Sądzę, że musiałabym to przeżyć sama. Kurde, poród to takie poświęcenie dla dziecka moim zdaniem. Chyba jestem zbyt dużą egoistką na razie  <bezradny>

 

Aha, i mam pytanie... Co z uczuciem takiej bezbronności, czy ono się pojawia? Bo sądzę, że będąc w takim stanie gdzie boli i nic z tym się nie da zrobić i jeśli nieraz są różne krępujące sytuacje:


z tego wrażenia znowu że mnie wiadro wód chlusnęło, on zaczął między moimi nogami to wycierać, ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię - komedia..

pewnie czuje się taki trochę brak kontroli nad sytuacją, prawda? Nic mnie nie przeraża tak jak bezradność. 

#638 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 04 marca 2018 - 20:43

@Wisienkowa czytam po raz kolejny Twój post i nie wiem, jak się do niego odnieść.
Wiem, że to co teraz napiszę, może zostać przez wiele osób źle odebrane, ale tak bez lukru - całe macierzyństwo składa się z poświęceń. I akurat poród nie jest wcale największym z nich. Owszem, jest diabelnie ciężko, ale w moim 1,5 rocznym doświadczeniu bycia mamą, były momenty, kiedy czułam bardziej to, że się poświęcam.

Jeśli chodzi o to zapominanie bólu, ja nie zapomniałam. Ale nie traktuję tego bólu jako że bolało przez dziecko. Raczej wspominam to jako nasze wspólne doświadczenie. A takie zbliżają ;-) bo kiedy kładą na Ciebie takie małe bezbronne dziecko, które jest przestraszone, bo przecież zostało wyrwane z jedynego bezpiecznego miejsca jakie zna i totalnie nie wie, co się dzieje i nie umie nic oprócz płaczu i ssania, to wiesz że teraz musisz wszystko dla niego, a ten ból trzeba odsunąć. Ale ja nie zapomniałam ;-)



krępujące sytuacje

I to też piszę tylko o swoich odczuciach - jak już boli, to wszystko jedno, kto i co widzi :lol: to u mnie to było na samym początku, opisałam tak do pośmiania :-)

Nic mnie nie przeraża tak jak bezradność.

No to akurat też mój problem. I dlatego tak ciężko mi było pogodzić się z cięciem.

Ale Wy @Wisienkowa@inqaa możecie mieć ekspresowe porody bez komplikacji i tego naprawdę Wam życzę. Zapomnijcie o moim opisie i nastawcie się dobrze! :-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#639 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 04 marca 2018 - 22:33


poród to takie poświęcenie dla dziecka moim zdaniem

Czy ja wiem czy poświęcenie? Ja tego tak nie pojmuję  ;-)  Tak zostaliśmy stworzeni. Dziecko się musi tak urodzić, nie ma innego wyjścia. Ja to rozważam na zasadzie cudu - powstaje praktycznie z niczego a potem rośnie i dojrzewa w kobiecie żeby ostatecznie wyjść na świat i dorastać ;-)

 

 


Ale Wy @Wisienkowa@inqaa możecie mieć ekspresowe porody bez komplikacji i tego naprawdę Wam życzę. Zapomnijcie o moim opisie i nastawcie się dobrze!

Wiadomo,że mam obawy, ale nawet najstraszniejszy opis nie jest w stanie mnie wystraszyć tak mocno że zrezygnuję z bycia mamą w przyszłości.

Zauważyłam, że jestem teraz w takim momencie, że na widok noworodków roztapiam się. Już nie boję się ich nosić, dotykać, przewijać. Jest mi tak radośnie na serduszku jak mogę je na chwilę dotknąć lub po prostu popatrzeć jak śpią. Więc skoro tak reaguję nawet na obce dzieci to swoje chyba zaściskam na śmierć  :mrgreen:

 

 


Wszystkie tak piszą, ale mnie to nie przekonuje.

Mówiła tak moja babcia,moja ciocia i moja mama. 3 najbliższe mi kobiety, więc liczę, że tak jest i chyba chcę w to wierzyć nawet jeśli nie do końca jest to prawda. Po co od razu nastawiać się negatywnie?  ;-)


Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#640 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 05 marca 2018 - 21:31


Wszystkie tak piszą, ale mnie to nie przekonuje.

nikogo tak w życiu nie pokochasz jak swoje własne dziecko, rzadko płaczę ze szczęścia a wtedy tak było

 

Macierzyństwo to poświęcenie na które same się decydujemy, w porównaniu do całego życia poród to pikuś - mimo, że swój poród wspominam jako cięzki, to jednak było "tylko" 17 godzin bólu, przez ten pawie rok czułam poświęcenie dużo bardziej w innych sytuacjach i mimo, że można było wybrać inną, krótszą drogę, to świadomie decyduję się często na dłuższą, wymagającą więcej ode mnie jeśli wiem, że to lepsze dla malucha

 


Bo ja mam dużo niższy próg bólu i odporność psychiczną.

jest znieczulenie, pomaga :P ja musiałam długo na nie czekać, ale Ty może dostaniesz od razu, ja miałam za małe rozwarcie długo długo


Co z uczuciem takiej bezbronności, czy ono się pojawia? Bo sądzę, że będąc w takim stanie gdzie boli i nic z tym się nie da zrobić i jeśli nieraz są różne krępujące sytuacje:

jak ja się martwiłam w ciąży tym, że będa studenci :P ostatecznie pamiętam urywek z porodu jak na sali było z 10 osób i kompletnie miałam to gdzieś :P


pewnie czuje się taki trochę brak kontroli nad sytuacją, prawda?

kontrolę nad sytuacją u mnie miał mój mąż, bardzo polecam takie rozwiązanie, czułam że jak ja nie będę w stanie o czymś zdecydować to mam jego a on dokłądnie wie czego ja oczekuję ;) no i jest plan porodu! ja miałam i wszystko było zgodnie z nim ;)


<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych