@inqaa a ja ryczałam pisząc go. Taki z głębi serca
@Aspirynkaaa dziękuję, mam nadzieję, że Ty opiszesz nam niedlugo swój porod sn
Napisano 05 sierpnia 2017 - 22:12
Napisano 05 sierpnia 2017 - 22:31
Love Love Love
Napisano 06 sierpnia 2017 - 18:37
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 25 sierpnia 2017 - 08:40
@Aspirynkaaa czytałaś o Vbac naturalnie po cesarce? Ja tam się w temat nie zagłębiałam, ale wiem, że to możliwe.
Ja na samą myśl o CC siedzę i ryczę. A przy cukrzycy jest to realne widmo. Nie wyobrażam sobie nie rodzić naturalnie i żeby mi nie dali dziecka do karmienia. I później jak ogarnąć dwójkę w domu?
Napisano 25 sierpnia 2017 - 08:46
i żeby mi nie dali dziecka do karmienia.
to zależy od szpitala i od Was! Ty po cc możesz sił nie mieć na domaganie się czegoś, ale jest mąż i jak będzie stanowczy, to da radę.
przy cukrzycy jest to realne widmo
nie martw się na zapas, sporo moich koleżanek przy cukrzycy rodziło naturalnie
Ja na samą myśl o CC siedzę i ryczę.
jak mi na porodówce powiedzieli o cc, to tak się spięłam, że urodziłam naturalnie
ale mój upór plus, że szpital nie był nastawiony na cesarkę szybko to razem dało wynik
wiem, że w innych szpitalach nie daliby mi tyle czasu po odejściu wód, ale ja wiedziałam, że mam 24 godziny i wcześniej nie chciałam dać się kroić. No i się w czasie zmieściłam - 19,5 godziny ![]()
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

Napisano 25 sierpnia 2017 - 09:26
Z mojej perspektywy - warto sobie wyobrazić różne opcje i się na nie przygotować. Ja też sobie nie wyobrażałam cc. Ja i "opcja dla słabych"? Nigdy! A jednakNie wyobrażam sobie nie rodzić naturalnie i żeby mi nie dali dziecka do karmienia.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 25 sierpnia 2017 - 10:37
@Majorka^^ @elizabeth piękne historie porodowe. Łatwo nie było, ale jak czytam położenie dziecka na piersiach każdej matce wszystko rekompensuje ![]()
@elizabeth staram się nie nastawiać, tylko brać różne opcje pod uwagę.
@Aspirynkaaa wiadomo, że nie za wszelką cenę! życie i zdrowie najważniejsze. I wcale nie uważam, że CC to opcja dla słabych czy coś. Zwyczajnie wolę naturę
Chociaż przy pierwszym już obok mnie leżały podpisane papiery na cesarkę. Obawiam się głównie dlatego, że nie wiem czy mąż będzie mógł być ze mną tym razem. Przy drugim to jednak logistycznie trzeba więcej ogarnąć. O starszaka też trzeba zadbać.
Napisano 25 sierpnia 2017 - 11:14
Zwyczajnie wolę naturę
To chyba każdy NORMALNY człowiek woli
a ja myślałam, że to opcja dla słabych, leniwych, "nowoczesnych" i tych, którym się zwyczajnie nie chce
No wiadomo, że już tak nie myślę, ale właśnie z takim nastawieniem jechałam na salę operacyjną. Taka bolesna lekcja na przyszłość dla mnie, żeby nie oceniać jak się nic nie wie ![]()
Też znam mnóstwo kobiet, które przy cukrzycy ciążowej urodziły naturalnie! Bez paniki. A nawet jeśli cc, to może nie przejdziesz jej źle? Ja fizycznie zniosłam cięcie super. Od samego początku zajmowałam się dzieckiem sama, bo mąż nie miał wolnego. Od początku targałam wózek i foteli z trzeciego piętra. W dzień wypisu ze szpitala piekłam ciasto i myłam podłogę. I chociaż teraz zdaję sobie sprawę, że to było bardzo nieodpowiedzialne, to wtedy zaparłam się, że za wszelką cenę pokażę wszystkim, że sobie sama poradzę ![]()
A byliśmy teraz u kuzynki Brzydkiego, która 2 tygodnie po porodzie sn nadal wygląda jak zdjęta z krzyża. Różnie może być ![]()
Mnie akurat cesarka zniszczyła tylko psychikę. Fizycznie już od bardzo dawna nie czuję, że miałam operację.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 25 sierpnia 2017 - 12:15
po max 20 minutach od wyjęcia.
to super, niestety nie zawsze tak robią po cc
nieraz słyszę, że na drugi dzień dopiero dziecko dawali, masakra
a ktoś idzie do szpitala na ostatnią chwilę, w sumie już na partych, byle tylko nie zrobili cięcia
serio??? no tak to bym w życiu nie ryzykowała!
Z mojej perspektywy - warto sobie wyobrazić różne opcje i się na nie przygotować.
U mnie zadziałała ta druga opcja, mam wrażenie, że gdybym się próbowała przygptpwać ewentualnie na cc, to przy pierwszej informacji lekarza, że brak postępu porodu i trzeba zacząć rozważać cc, to bym się poddała a tak to mnie jakby jeszcze zmobilizowało, chociaż z meżem ustaliliśmy, że jak nie bedzie się nic działo do popołudnia, to cc, bo przy odejściu wód nie ma co dłużej ryzykować
Ja i "opcja dla słabych"? Nigdy! A jednak
to nie jest tak Kochana
dla mnie (to moje osobiste zdanie
) cc, to super sprawa przy komplikacjach, ratowanie życia i mama, która rodziła naturalnie a skończyło się cc to bohaterka - świadomy wybór bez wskazań jakichkolwiek to pójście na łatwiznę, której nie rozumiem, tym bardziej, że wtedy pierwsze chwile z dzieckiem mogą być utrudnione, bo różnie ciało reaguje na cc, znieczulenie itd.
@Aspirynkaaa a od ginekologa miałaś już zielone światło na kolejną ciążę w związku z możliwym cc?
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

Napisano 25 sierpnia 2017 - 13:08
to przy pierwszej informacji lekarza, że brak postępu porodu i trzeba zacząć rozważać cc, to bym się poddała
Ja się długo trzymałam. Raz przyszła położna i mówi, że mam się szybko zgodzić na cc, bo za 2 godziny zaczyna dyżur doktor L., który nikomu nie pozwala na cesarkę i będę się męczyła aż skończy dyżur. I się nie zgodziłam. I minęły te dwie godziny i przyszedł doktor L. Zobaczył moje wyniki, widziałam, że jest wściekły. Mruknął tylko "dlaczego ta pani jeszcze nie jest na stole?", położna oczywiście "bo ta pani się nie zgadza!"
Wtedy powiedział, że jak chcę, żeby to się dobrze skończyło to tylko cięcie. I się zgodziłam. On wybiegł szukać anestezjologa, ja podpisywałam dokumenty, położna zakładała na mnie koszulę do operacji i za 15 minut dostałam do pocałowania Młodą. Bardzo szybka akcja z doktorem L., który podobno nie robi cesarek
Ale dzięki temu mam poczucie, że to była konieczność.
a od ginekologa miałaś już zielone światło na kolejną ciążę w związku z możliwym cc?
Tak. Ja już na wizycie po połogu podpytywałam, mówiłam że drugi raz naturalnie. I wtedy powiedział, że po 9 miesiącach możemy próbować.
Po pół roku poszłam jeszcze raz, czy możemy już zacząć te próby z racji, że o Młodą długo się staraliśmy, to pewnie będzie podobnie i dlatego chcielibyśmy już spróbować. Zbadał bliznę, jest ok - ciągła i ładnie zagojona. Chociaż szczerze uprzedzał, że odchodzi się od mierzenia blizny, bo jak się okazuje to nawet bardzo gruba blizna może pęknąć, a bardzo cienka wytrzymać. Liczy się elastyczność, której nie możemy sprawdzić inaczej niż podczas próby porodu
Dlatego nic nie planuję. Nie nastawiam się. Jeśli będzie mi dane to super, a jeśli nie, to tym razem wiem, że jestem silniejsza. I najbardziej mi zależy, żebyśmy wyszły z tego bez szwanku.
Albo jak to mówi moja szwagierka "Ja mam bliznę w pipie, a ty na brzuchu. Po co Ci druga? "
to taki trochę czarny humor, ale czasami wolę się z tego śmiać niż ryczeć ![]()
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 01 marca 2018 - 17:22
Napisano 01 marca 2018 - 21:59
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 02 marca 2018 - 08:10
nie było na zimno, obie wiedziały że się rodzą.
Kochana, jesteś tak mega dzielna! ani grama żalu nie powinnaś mieć, walczyłaś jak lwica! Przykro mi bardzo, że czułaś to wszysko, że ten anestezjolog coś schrzanił (chociaż chyba też trudno się wkłuć w takiej sytuacji), ale to już za Tobą i masz dwie wspaniałe córy!
A trzecie? Nie wszystko w życiu jest według planu, zgodnie z marzeniami, ale nie oznacza to, że jest gorzej
no i jestes bardzo młoda, kawał czasu na decyzje, trzecienie musi być z małą różnicą wieku ![]()
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

Napisano 02 marca 2018 - 17:38
Napisano 02 marca 2018 - 19:26
@Aspirynkaaa czytając Twoją relację z drugiego porodu miałam przerażenie w oczach. Skrzywiłam się czytając
Czuję jak mnie rozcinają. Czuję jak wyszarpują ze mnie dziecko.
Zadziałało to tak na mnie, dlatego, że jestem jeszcze przed porodem i oczywiście, że się boję. Że będzie bolało, że będzie trudno, że mogą być komplikacje. I zastanawiam się jak ja sobie kiedyś dam radę, Ale widząc takie wpisy jak Twoje-wiem, że cokolwiek się nie wydarzy to uśmiech dziecka zrekompensuje cały ból i trudy ![]()
Ale tak jak dziewczyny piszą - bardzo dzielnie to wszystko przeżyłaś a w życiu rzeczywiście nie da się zaplanować wszystkiego. Grunt, że macie dwie zdrowe córki
![]()
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
Napisano 02 marca 2018 - 19:30
Ja to rozumiem. Po prostu krzyczał jakbym mu na złość robiła. Poprzednio była kobieta. Normalnie poprosiła, żebym powiedziała, kiedy kończy się skurcz i jak często je mam, to zrobi wkłucie pomiędzy skurczami. Zrobiła to tak sprawnie, że nawet nie wiedziałam kiedy.chociaż chyba też trudno się wkłuć w takiej sytuacji)
P.S co oni się ciebie tak boją co?
tak, zdecydowanie mniejdużo mniej żalu tym razem co?
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 04 marca 2018 - 17:06
Ja ciągle jak czytam takie relacje to jestem przerażona. I nie umiem sobie tego uświadomić jak by to było ze mną. Bo ja mam dużo niższy próg bólu i odporność psychiczną.
czytając Twoją relację z drugiego porodu miałam przerażenie w oczach
Wszystkie tak piszą, ale mnie to nie przekonuje. Sądzę, że musiałabym to przeżyć sama. Kurde, poród to takie poświęcenie dla dziecka moim zdaniem. Chyba jestem zbyt dużą egoistką na razie
Ale widząc takie wpisy jak Twoje-wiem, że cokolwiek się nie wydarzy to uśmiech dziecka zrekompensuje cały ból i trudy
Aha, i mam pytanie... Co z uczuciem takiej bezbronności, czy ono się pojawia? Bo sądzę, że będąc w takim stanie gdzie boli i nic z tym się nie da zrobić i jeśli nieraz są różne krępujące sytuacje:
pewnie czuje się taki trochę brak kontroli nad sytuacją, prawda? Nic mnie nie przeraża tak jak bezradność.z tego wrażenia znowu że mnie wiadro wód chlusnęło, on zaczął między moimi nogami to wycierać, ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię - komedia..
Napisano 04 marca 2018 - 20:43
I to też piszę tylko o swoich odczuciach - jak już boli, to wszystko jedno, kto i co widzikrępujące sytuacje
No to akurat też mój problem. I dlatego tak ciężko mi było pogodzić się z cięciem.Nic mnie nie przeraża tak jak bezradność.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 04 marca 2018 - 22:33
poród to takie poświęcenie dla dziecka moim zdaniem
Czy ja wiem czy poświęcenie? Ja tego tak nie pojmuję
Tak zostaliśmy stworzeni. Dziecko się musi tak urodzić, nie ma innego wyjścia. Ja to rozważam na zasadzie cudu - powstaje praktycznie z niczego a potem rośnie i dojrzewa w kobiecie żeby ostatecznie wyjść na świat i dorastać ![]()
Ale Wy @Wisienkowa@inqaa możecie mieć ekspresowe porody bez komplikacji i tego naprawdę Wam życzę. Zapomnijcie o moim opisie i nastawcie się dobrze!
Wiadomo,że mam obawy, ale nawet najstraszniejszy opis nie jest w stanie mnie wystraszyć tak mocno że zrezygnuję z bycia mamą w przyszłości.
Zauważyłam, że jestem teraz w takim momencie, że na widok noworodków roztapiam się. Już nie boję się ich nosić, dotykać, przewijać. Jest mi tak radośnie na serduszku jak mogę je na chwilę dotknąć lub po prostu popatrzeć jak śpią. Więc skoro tak reaguję nawet na obce dzieci to swoje chyba zaściskam na śmierć ![]()
Wszystkie tak piszą, ale mnie to nie przekonuje.
Mówiła tak moja babcia,moja ciocia i moja mama. 3 najbliższe mi kobiety, więc liczę, że tak jest i chyba chcę w to wierzyć nawet jeśli nie do końca jest to prawda. Po co od razu nastawiać się negatywnie? ![]()
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
Napisano 05 marca 2018 - 21:31
Wszystkie tak piszą, ale mnie to nie przekonuje.
nikogo tak w życiu nie pokochasz jak swoje własne dziecko, rzadko płaczę ze szczęścia a wtedy tak było
Macierzyństwo to poświęcenie na które same się decydujemy, w porównaniu do całego życia poród to pikuś - mimo, że swój poród wspominam jako cięzki, to jednak było "tylko" 17 godzin bólu, przez ten pawie rok czułam poświęcenie dużo bardziej w innych sytuacjach i mimo, że można było wybrać inną, krótszą drogę, to świadomie decyduję się często na dłuższą, wymagającą więcej ode mnie jeśli wiem, że to lepsze dla malucha
Bo ja mam dużo niższy próg bólu i odporność psychiczną.
jest znieczulenie, pomaga
ja musiałam długo na nie czekać, ale Ty może dostaniesz od razu, ja miałam za małe rozwarcie długo długo
Co z uczuciem takiej bezbronności, czy ono się pojawia? Bo sądzę, że będąc w takim stanie gdzie boli i nic z tym się nie da zrobić i jeśli nieraz są różne krępujące sytuacje:
jak ja się martwiłam w ciąży tym, że będa studenci
ostatecznie pamiętam urywek z porodu jak na sali było z 10 osób i kompletnie miałam to gdzieś ![]()
pewnie czuje się taki trochę brak kontroli nad sytuacją, prawda?
kontrolę nad sytuacją u mnie miał mój mąż, bardzo polecam takie rozwiązanie, czułam że jak ja nie będę w stanie o czymś zdecydować to mam jego a on dokłądnie wie czego ja oczekuję
no i jest plan porodu! ja miałam i wszystko było zgodnie z nim ![]()
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Poród po śmierci |
|
|
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych