halynka Przepiękny opis
aż mi się przypomniał mój trzeci poród
super miałaś opiekę i jaką fachową i że tak twój M Cię wspierał , i ze położna taka wielkoduszna była ja te miałam super położną nasza Gabi tez była owinięta pępowiną aż strach i przerażenie mnie ogarnęło miałam , już czarne myśli w głowie ... że nie żyje ... ale szybo ją odwinęła Pani doktor , i zaraz zaczęła płakać .. i ja razem z nią płakałam ... jest to wspaniałe i nie do opisania uczucie jak dziecko kładą na piersi , dzielna kochana byłaś ![]()
Poród
#541
Napisano 20 stycznia 2014 - 16:19
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#542
Napisano 20 stycznia 2014 - 20:05
Dziękuję.
@Madzik
rodziłam u siebie i była to najlepsza decyzja jaką podjęliśmy. Naprawdę nie mogłam lepiej trafić. Nie ukrywam, że znajoma położna wykonała też kilka telefonów i pewnie miało to wpływ na przebieg wydarzeń, ale mimo wszystko będę polecać wszystkim. Może nie jest to najnowszy oddział ale ludzie są ważni.
Jesli chodzi o M. w takich chwilach poznaje się człowieka z zupełnie innej strony. I ciesze się, że miałam okazje tą stronę odkryć.
#543
Napisano 29 stycznia 2014 - 11:58
Halynka opis oddaje atmosferę wydarzenia i jest łudząco podobny do opisów moich dwóch z trzech porodów.Położne mówią,że już niedługo...jakieś na oko 5-6godzin
to ich stała śpiewka...wiem co mówię,pracuję w szpitalu.Ale dla rodzącej 6godzin to strasznie długo.
Jeszcze raz pozdrawiam calutką rodzinkę.
#544
Napisano 04 marca 2014 - 08:49
No więc tak.
25 rano znaczy od 3 nie mogłam spac dziwnie się czułam. A raczej nie czułam ruchów. Ale nie wpadałam w panikę. W przedszkolu robiłam T urodziny wiec zabrałam manatki i do przedszkola. Nadal nie czuje ruchów. Wróciłam. nadal nie czuje ruchów. Połozyłam się, zjadłam i nic. Po obiedzie mówię M ze coś mała sie nie rusza. To on od razu do lekarza tak wiec o 17.30 leżałam już pod usg. A tam wszystko ok. tętno ok. Ale na wszelki wypadek pod ktg. NO i się zaczeło. Nagle dostałam surczy co 5 min. cisnienie zaczeło skakać , tętno moje nitkowate, zaczełam się hiperwentylować i nie nie mogłam tego opanować. No to do szpitala mnie skierował. I tam troche jakby ucichło ale, skurcze lżejsze ale się pisały.
Połażna mnie zbadała , a tam nic wszystko zamknięte, nic nie przygotowane do porodu. A ,że trawiłam na położną to samo co przy Tomku. To od razu zaczeła mnie na cięcie szykować, (bez rozmowy nawet z lekarzem) Jak byłam gotowa do cięcie to dopiero wezwała lekarza i postawiła go przed faktem dokananym. Ten się zgodził ,bez słowa (szok mój był nie samowity). Mariusz był ze mną od 21 godz. już. Siedział gadał coś od rzeczy, szkliły mu się oczy. Ja chyba nie mówiłam. Przyszedł anestezjolog, znieczulenie w plecy i co i dupka mi tylko zdrentwiała. Czułam , mycie, czułąm nogi i naciecie 1 skajpelem
Od razu na szybko znieczulenie ogólne, raczej chcieli na szybko ale czegos nie mieli z oiomu ktoś biegł duzo ludzi się zrobiło.Bałam się. Zamknełam oczy. Cos mi wstrzykneli podawali tlen wczesniej bo mała już spała we mnie. Usnełam , czułam jak się duszę przy usypianiu. Przy budzeniu też, się dusiłam rurka mnie drapała, słyszłąm głosy, ale tylko czułam swoje łzy ma twarzy.
Na sali Mariusz juz był z mała czekali na mnie. Coś tam powiedział ze zdrowa i cała ze ładna PODOBNA DO TOMKA
Popłakałąm się ,że znów niebieskie oczy. A ja tak chciałam , aby miała Mariusza oczka.
Znieczulenie odeszło. BÓL, BÓL, ból,ból....Macica sie obkurcza, położna wyciska i sprawdza stan obkurczania. A to tak boli ! !
Obłozyli mnie lodem , nie pomaga , wyje we śrdoku aby nie pobudzić kobiet na oddziale. Nie dam rady , muszę dać radę! !
Przystawili mi mała do cyca jeszcze gorzej! Boli , boli , boli....
Ból macicy, ból szycia , świeża rana wszystko razem.Jest dla kobiet wytrzymałych. 2 dni na przeciwbólowych. Całe szczęście od razu sie odgazowałam to szybko mi cewnik wyjeli. Krwawienia nie miałam prawie wcale, nawet 10 podkładów nie zużyłam. Na podpaski przeszłam, teraz wkładki już noszę. Dziś idę na zdjęcie szwów. Blizna wygląda FATALNIE wyglądam jak zszyta przez rzeźnika świnia. Troche boli jeszcze. Zobaczymy co powie na to lekarz.
To chyba wszystko.
A teraz najlepsze.
Za cięcie planowane miałam zapłacić.
A ,że mała chciała ,żeby rodzice oszczędzili to zaczeła sie rodzić sama i poród był za darmo.
Lekarz z którym się ugadywaliśmy na cięcie , był strasznie nie miły, opryskliwy. Ale co mnie to.
Love Love Love
#546
Napisano 04 marca 2014 - 09:09
Jaśka, dzielna kobieta z Ciebie ![]()
Nie wyobrażam sobie jak bardzo musi boleć brzuch po drugiej cesarce, mnie na myśl o pierwszej dalej dreszcze przechodzą ![]()
Dobrze, że już po wszystkim
gratulacje raz jeszcze ![]()
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#547
Napisano 04 marca 2014 - 09:39
czułąm nogi i naciecie 1 skajpelem
![]()
BÓL, BÓL, ból,ból....Macica sie obkurcza, położna wyciska i sprawdza stan obkurczania.
Tego bólu też nigdy nie zapomne
Blizna wygląda FATALNIE
Na pewno z czasem będzie lepiej ![]()
Ja miałam rozpuszczalne szwy, myslalam , ze teraz tylko tak robią
Ważne, że już po i, że z Malutką ok. ![]()
Teraz będzie tylko lepiej
#548
Napisano 04 marca 2014 - 09:51
to ja jednak podziękuję za cesarkę... bo też nad tym myślałam...ale jak tak boli to ja wolę jednak pomęczyć się rodząc a potem cieszyć się synkiem i nie myśleć że coś mnie boli ..." ból był minął a teraz jest radość" tego oczekuję...także SN już na 100% jak tylko będzie mi dane ![]()
Jaśka coś się nacierpiała to Twoje współczuję Ci ... Ale malutka śliczna to Ci wynagrodzi ![]()
#552
Napisano 04 marca 2014 - 13:03
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#553
Napisano 04 marca 2014 - 13:53
@smoczkowa co za przezycia... Ale teraz popatrz sobie na coreczke i pewnie nie zapomnisz calkem tego bolu, ale chociaz w danym momencie ![]()
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#556
Napisano 04 marca 2014 - 22:17
O ja Cie krece... A myślałm, że takie cuda tylko w telewizji
. Ważne, że już po! I zostanie tylko niemiłe wspomnienie.
Lekarz z którym się ugadywaliśmy na cięcie , był strasznie nie miły, opryskliwy. Ale co mnie to.
Rośnijcie teraz zdrowo i z uśmiechem. Jeszcze raz gratuluję ![]()
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#558
Napisano 05 marca 2014 - 07:38
to ja jednak podziękuję za cesarkę... bo też nad tym myślałam...ale jak tak boli to ja wolę jednak pomęczyć się rodząc a potem cieszyć się synkiem i nie myśleć że coś mnie boli ..." ból był minął a teraz jest radość" tego oczekuję...także SN już na 100% jak tylko będzie mi dane
Jaśka coś się nacierpiała to Twoje współczuję Ci ... Ale malutka śliczna to Ci wynagrodzi
Nie nastawiaj się na żadną z opcji, co mam być będzie.. ja chciałam strasznie naturalnie urodzić i przy rozwarciu 8cm okazało się, że mały źle się ułożył i lekarz powiedział mi, że nie ma szans bym naturalnymi siłami urodziła i zabrali mnie na cesarkę..
po 8 godzinach od operacji, każą Ci już wstawać, na początku boli, ale jak Ci dadzą dziecko na salę to zapominasz o bólach, także nie ma tragedii ![]()
A przez to, że się nastawiłam na naturalny poród i namęczyłam się ze skurczami, a w końcu miałam cesarkę to po powrocie do domu miałam Baby Blues..przez tydz. straszne wahania nastrojów od ogromnego szczęścia do łez..
#560
Napisano 05 marca 2014 - 10:58
Pewnie tylko tym by się różniło , że by trochę bardziej "latali" przy mnie. Ale bólu nikt za mnie nie wycierpi. Bo to musi się obkurczyć
ech... kasa, kasa, kasa... ciekawe o ile różniłyby sie Twoje przeżycia, gdyby córa sie nie śpieszyła. Z jednej strony mam nadzieje, że nic, bo to by znaczyło, ze szpital ma delikatnie mówiąc wywalone na to czy pacjent sam płaci, ćzy korzysta z ubezpieczenia
I Czeka taki ból, każdą która rodzi po raz 2. Tylko z tym ,że każda z nas inaczej przeżywa.
Bałam ,się że to koniec i sie nie obudzę po ogólnym.
I w sumie ,żaden z nich nie jest winien ,że znieczulenie nie zadziałało.
Oby więcej porodów już nie było.
Nie chcę do tego wracać , mysleć, czekam aż się zagoi , patrze na małą i się zakochuje w tej kruszynie.
Dziękuję, za przeczytanie i zrozumienie i wsparcie ![]()
Love Love Love
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Poród po śmierci |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


















