no to super , ze sie bardzo nie wymeczyłąs i ze polozna i lekarka były ok ![]()
Poród
#481
Napisano 31 października 2013 - 17:56
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#482
Napisano 31 października 2013 - 18:00
Madzik mega mega mega Ci zazdroszcze i marze o takim właśnie zakończeniu ciąży
Ciesze się , że poszło gładko i szybko.
Jeszcze raz gratuluje ![]()
Love Love Love
#483
Napisano 31 października 2013 - 18:12
Madzik, ale Twój chłop miał niespodziankę ![]()
Fajny opis. Pozazdrościć szybkości.
#484
Napisano 31 października 2013 - 19:43
Madzik super, że tak wszystko przebiegło, że nawet nie zauważyłaś kiedy ![]()
pozazdrościć takiego porodu, teraz naciesz się Maluszkiem ![]()
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#485
Napisano 31 października 2013 - 19:45
@Madzik
troche pokręcony poród Ci wyszedł
. Ale oby zawsze tak pozytywnie pokręcone i z takim zakończeniem sięzdarzały. Gratuluje raz jeszcze Mamuśku! I zdrowia! ![]()
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#486
Napisano 31 października 2013 - 20:12
Madzik gratuluje szybkiego porodu , to tylko rodzic ci pozostało ![]()
#487
Napisano 31 października 2013 - 21:48
Madzik, czyli nie taki diabeł straszny jak go malują, przynajmniej z Twojego opisu tak wynika ![]()
I ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę...![]()
#488
Napisano 31 października 2013 - 22:41
@madzik
Gratulacje Mamusiu
super, ze tak szybko i nie strasznie
utul Krasnala od cioć ![]()
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#489
Napisano 02 listopada 2013 - 10:32
@Madzik gratuluje szybkiego porodu
Dobrze, że z personelu zadowolona byłaś, jak M. nie zdążył być przy Tobie.
Madzik, czyli nie taki diabeł straszny jak go malują, przynajmniej z Twojego opisu tak wynika
Jak takie opisy czytam jak ten, to nawet wierzę, że i ja dam radę! ![]()
#491
Napisano 02 listopada 2013 - 14:07
@madzik gratuluję
piękny opis, dobrze, że szybko wróciłaś do formy i odpowiednio się Tobą zajęli ![]()
Dużo zdrówka dla Was ![]()
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#492
Napisano 03 listopada 2013 - 12:52
madzik
super, ze wszystko sie dobrze udalo i zuch z Ciebie dziewczyna
podczas kolejnego porodu juz napewno nie spanikujesz
![]()
Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.
#493
Napisano 04 listopada 2013 - 13:19
Madzik:) Kochana dzielna byłaś i znakomicie sobie poradziłaś
niezwykły opis , żaden poród nie jest straszny każda z nas musi jednak swoje przejść , ale widok maleństwa które leży na piersi jest warte wszystkiego ![]()
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#494
Napisano 26 listopada 2013 - 13:50
Jak wiecie do szpitala mialam się zgłosić 18 listopada.
Przyjechałam , zrobili mi badania. Okazało się, że wszystko tam jest pozamykane, szyjka nie skrócona, zero rozwarcia, i jakichkolwiek oznak zbliżającego się porodu.
Mimo to, kazali mi już zostać na oddziale do samego końca.
W poniedziałek robili mi kilka razy przez dzien ktg, badali tętno – taki standard.
Na wtorek zaplanowali dla mnie test oksytocyny, który nic nie pomógł, nawet żadnych skurczy nie czułam. I tak kazali leżeć i po prostu czekać ,aż się samo rozwinie. Wszyscy co mnie badali byli trochę zdumieni, że dziecko jest takie duże , że waży ok. 4 kg a brzuch i ja tacy niepozorni.
Nie było to zbyt motywujące i nastawiające optymistycznie do porodu, gdy lekarz mówił „ oj będzie ciężko”…
To co przechodziłam w tym szpitalu to istny koszmar dla mnie. Najgorsze chyba dni mojego życia. Siedziałam tylko i ryczałam , bo chciałam wrócić do domu. Każdy mi współczuł, ze mam w sobie takie duże dziecko. Dziewczyny na Sali tylko straszyły, i opowiadały jakies okropne historie.
Szpital w moim miescie to jakies jedno okropieństwo. Od poniedziałku, tylko słuchalam krzyków , jęków , płaczu…
Naprzeciwko mojej Sali, była porodówka, więc wyobraźcie sobie co się działo, a w szczególności w nocy…
Nie można powiedzieć, że ten szpital pozwala rodzić „ po ludzku”. Jedna dziewczyna , co leżała obok Mnie , umierała z bólu , a gdy poprosila o piłkę położną to ta jej odmówiła, mówiąc , że nie będzie z Sali robila porodówki, a żeby pojsc na sale porodową jest jeszcze za wcznesnie, bo przeciez miała „ tylko „ 5 cm rozwarcia… więc mogla sobie jeszcze na normalnej Sali siedziec … Leżałam i płakałam razem z nią, bo byłam przerażona.
We wtorek nad ranem przyjechala dziewczyna, ktorej odeszly wody męczyla się 20 godzin, z których z 10 to były istne wrzaski i płacze … to był koszmar. Dopiero po takim czasie męki , lekarz łaskawie zdecydował o cesarce. Nawet nie przyszedł na wieczorną wizyte bo był taki wściekły, ze musi robic CC. Gdy pozniej rozmawialam z mężem tej dziewczyny( przyszedł na sale po jej rzeczy), mówil ,że błagał lekarza o cc dla żony a on na to , że „ ból nie jest powodem do tego aby wykonac cc. Ma boleć”.
Chcialam uciekac z tego szpitala, warunki nie do opisania, jedzenie obrzydliwe… nic , dosłownie nic cieplego tam nie zjadlam. Byłam tak przerażona.
Oczywiście ordynator na wizycie przyszła i powiedziała „ Trzeba czekac”… Tylko jak w takich warunkach? Skoro wczesniej to ja jakiejs korby dostane.
W srode po południu zadzwonila do mnie bratowa, i powiedziała , ze jest miejsce w pro familii w Rzeszowie. Zadzwonila do swojego lekarza, który tam pracuje i on kazał przyjeżdżać , bo jest miejsce.Długo się nie zastanawialam i ok. 18stej wypisałam się z tego szpitala na własne żądanie.
Przed 20stą byłam już na miejscu. Od razu się mną zajeli, zrobili wszystkie badania od ręki, na nic nie musiałam czekać. Położyli mnie na sale , która wyglądała jak pokój hotelowy- super łazienka, plazma, elektryczne łóżka…
Przespałam spokojnie noc, a rano przyszli lekarze i kazali isc do badania.
No i oczywiście dalej wynikało , że nic się nie dzieje, zero oznak porodu a jest 8 dni po terminie.
Szybko zdecydowali się na indukcje porodu. Za pół godziny bylam już we „ wlasnej” Sali porodowej, gdzie dostalam antybiotyk na ta bakterie, zrobili mi lewatywe, wziełam prysz nic, po czym zawołałam męża . Chwile pozniej podali mi oksytocyne. Od najmniejszej do największej dawki.
Bylam pod nią podpięta 7 godzin, i przez ten czas dalej nic nie ruszylo. Lekarze przychodzili, badali , zero rozwarcia , zero skurczy... Już chciałam mieć to wszystko za soba. To czekanie strasznie siadało mi na psychike, już marzylam o tym, żeby przyszli i powiedzieli, ze zrobią mi cięcie.
I tak też się stało. Przyszedł lekarz ( swietny , dowcipny, z uśmiechem) i zapytał czy chciałabym za 40 minut zobaczyć swojego synka. I jak tylko zobaczyl na mojej twarzy uśmiech od razu wiedział , jaka będzie odpowiedz. ![]()
Chwile pozniej bylam na Sali operacyjnej. Nie powiem, ze się nie balam , ale chciałam mieć to za sobą.
Na Sali atmosfera super, lekarze żartowali, opowiadali kawaly, wspierali mnie, probowali rozweselić. Chwila moment bylam znieczulona, cos tam we mnie pogrzebali , i wyciągnęli ślicznego maluszkaJ
Dosłownie za chwileczke przystawili mi go obok siebie abym mogla się z nim przywitać, ucałować , i przytulić. I tego momentu nie zapomne do konca życia. Popatrzył się na mnie swoimi ślicznymi dużymi oczkami a ja od razu się rozryczałam…To naprawde niesamowite przeżycie.
Maluszek mój ważyl po wyjsciu 4100 g i mierzył sobie 59 cm
)))
Wielką rolę odegrał tutaj mój mąż, który wciągu tego tygodnia byl caly czas ze mną, bardzo mnie wspierał,trzymal za ręke i ciągle powtarzał, że wszystko będzie dobrze. Bez niego nie dałabym sobie rady. Naprawde jest niesamowity...
Użytkownik Melodia19 edytował ten post 26 listopada 2013 - 13:55
#495
Napisano 26 listopada 2013 - 13:57
@Melodia19 no no muszę przyznać, że pierwsze akapity Twojego opowiadania do najprzyjemniejszych nie należały. Rzeczywiście musiałaś trafic na jakiś nie fajny szpital. Ale całe szczeście, że wylądowałaś gdzie indziej.
Nie ma co, miałaś przeżycia z tą końcówką ![]()
Ale teraz niech Filipek zdrowo się chowa. I bądźcie szczęśliwą rodzinką. Gratulacje.
![]()
#496
Napisano 26 listopada 2013 - 14:01
@Melodia19 piekny opis. Dobrze, ze pojechalas to innego szpitala, bo nie wiadomo co tam by sie jeszcze zdazylo ![]()
Użytkownik nikus edytował ten post 26 listopada 2013 - 14:01
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#499
Napisano 26 listopada 2013 - 14:52
Ale fajnie
dobrze że miałaś szanse rodzić z tak świetnymi ludźmi ... Bo nie wiadomo co byś przeżyła jak byś została w tym 1 szpitalu...Też bym chciała trafić na takich ludzi
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Poród po śmierci |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych



















