Dziś nasunęło mi się pytanie jak w temacie.
Był wątek: "Ludzie po wyroku - czy są gorsi?" - tutaj: http://babskiswiat.n...-czy-są-gorsi/
Krótka historia:
Jechałam dziś autobusem. Tłoczno. Z tyłu siedział pan, od którego bardzo śmierdziało. Brudny.
Dawał czadu tak mocno, że szkoda było mi chłopaka, który był najbliżej niego. Nie miał gdzie się przesunąć.
W końcu ktoś się zdenerwował... wysiadł na przystanku tylnymi drzwiami, wsiadł z powrotem przednimi i powiedział (tak wywnioskowałam, bo nie słyszałam) o śmierdzącym panu z tyłu.
Kierowca zrobił odwrotny kurs, wysiadł z przodu, wsiadł z tyłu i powiedział: "Muszę pana poprosić o opuszczenie pojazdu".
Śmierdzący pan nic nie powiedział, tylko wysiadł.
Pomyślałam w pierwszym momencie: Auć... ale facetowi musiało być wstyd.
A za chwilę: A może jednak nie? Może jest przyzwyczajony do tego, że ludzie go omijają, zwracają uwagę? Bo się nie myje?
Człowiek wyglądał jakby spał i chlał na ulicy, grzebał w śmietnikach i nie mył się od wieków.
Jak sądzicie, ilu z takich ludzi to "biedacy pokrzywdzeni przez los" - a ilu to lenie, którym nie chce się zadbać o siebie i swoje życie?
Użytkownik tylkomorze edytował ten post 24 października 2014 - 08:10
















