Czy lubicie nosić? Jeśli tak - to jaką? Czy to się zmieniało w przeciągu lat? Co zazwyczaj macie na sobie z przysłowiowego "złomu"?
Ja zakochałam się w świecidełkach dawno dawno temu

I jak się zakochałam, tak nie mogę się odkochać

Oczywiście to, co noszę często się zmieniało. Na początku były kolczyki, takie typowe dla dziewczynek - złote serduszka

I od kiedy je założyłam - nie wyobrażam sobie ucha bez kolczyka

Gdy stawałam się nastolatką wkroczyłam w świat srebra - kolczyki, często długie, albo te wielkie koła, pierścionki (około 2,3 na każdej ręce, duże, z ciekawymi wzorami, np delfin, wąż), bransoletki na ręce, latem na nogę, łańcuszki, kiedyś też miałam łańcuszek na brzuch nawet

W wakacje szalałam najbardziej, tyle tego na siebie zakładałam, że jak wieczorem szłam spać, to miałam najpierw 15 minut ściągania i segregowania tego wszystkiego

Z czasem się zmieniało - kolczyki na bardziej subtelne, tak samo pierścionki, bransoletki też coraz rzadziej zakładałam, ale dalej pozstawałam w klimacie srebra

Aha - oczywiście obowiązkowo srebrny zegarek na rękę
Miałam jeden skromny zestawik ze złota - kolczyki, takie kwadraty, zegarek, dwa pierścionki
zakładałam to na szczególne okazje 
Zmieniło się od kiedy zostałam Narzeczoną i Miś obdarował mnie pierścionkiem. On nie pasował do tych srebrnych dużych pierścionków, więc musiałam je zrzucić. Dodałam te złote pierścionki. Potem przyszła obrączka i taki zestawik noszę do dziś: obrączka, obok pierścionek zaręczynowy(stały zestaw, nie wyjdę z domu bez obrączki), na lewej ręce dwa złote pierścionki, złoty albo srebrny zegarek, podobnie z kolczykami. No i na szyję przerzuciłam się na korale drewniane w różnych kolorach: różowe, brązowe, zielone, niebieskie, w zależności od ubioru
No. To się wygadałam. Teraz WY drogie Panie