Nie dwoje, a co najmniej piątkę swoich dzieci zamordowała Beata Z. z Hipolitowa pod Stawiskami. Do zbrodni na noworodkach miało dochodzić między 1998 a 2012 rokiem. Dotychczas prokuratura znalazła ciała czterech ofiar, dwa w piwnicy pod stodołą, dwa na strychu domu 41-letniej kobiety.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w latach 1998-2012 podejrzana urodziła ósemkę dzieci [a wcześniej - jeszcze dwójkę, dziś już pełnoletnich - red.]. Dwoje z nich żyje. Co do pozostałej szóstki, dwóch dziewczynek i czterech chłopców, to wiemy że urodziły się żywe i że piątka z nich nie żyje. Co do szóstego, to ustalamy, co się z nim stało - zakomunikowała w piątek po południu Maria Kudyba, rzecznik prokuratury okręgowej w Łomży. To właśnie ta instytucja prowadzi śledztwo w sprawie zatrzymanej w ubiegły piątek 41-letniej Beaty Z. Kobieta została zatrzymana w ubiegły piątek, w związku z podejrzeniem zabicia noworodka, dziewczynki, w czerwcu tego roku. W weekend policja znalazła jednak na jej posesji ciało kolejnego noworodka. Z wyjaśnień zatrzymanej wynikało, że chodzi o chłopca, który urodził się pod koniec 2010 roku. Kobietę aresztowano na trzy miesiące i jeszcze w środę postawiono zarzut podwójnego zabójstwa. Wtedy też zaczęły się pojawiać nieoficjalne informacje, że ciał w gospodarstwie w Hipolitowie jest znacznie więcej. Dzisiejsza konferencja prokuratury je potwierdziła.
- To śledztwo wielowątkowe, będziemy więc także badać, jak to możliwe, że nikt tych wszystkich ciąż nie zauważył, a także czy ktoś jeszcze brał udział w zabójstwach lub o nich wiedział - poinformowała Kudyba.
Źródło - gazeta.pl



















