to jest narzucenie nam umartwiania się mimo, że nas sytuacja bezpośrednio nie dotyczy.
otoz to. I owszem, jest mi bardzo przykro , wspołczuje tym co stracili bliskich.
Ale nie czuje sie w obowiazku do dzielenia tego smutku .Kazdy z nas ma swoje smutki, problemy, tragedie a to dodatkowo nakazuja jeszcze umartwianie sie.
A juz załoba po tragedi Smolensk mnie przygniotła. Tak sie składa ze ona była 10 kwietnia, a 9 mamy z mezem rocznice. I złapałam sie raz na tym ze nie powinnam sie tak cieszyc, oczekiwac na ten 9. Bo 10 wydarzyła sie TAKA tragedia i ja juz moze powinnamto przezywac. Ale tylko raz miałam taka mysl.
Zamieszanie wokoł tego trwa i pewnie znow 10 kwietnia beda wspomnienia w tv plus przygnebiajacy nastroj.Mnie sie on udziela jak prawie cały dzien wkolku wałkuja to samo
To samo było po smierci J.P. II. Ja sobie nawet mysle ze on wcale nie chciałby az takiego szumu wokoło swojej smierci. Pamietam ze co właczyłam jakas stacje w radio to muzyka kojarzyła mi sie z umieraniem, dramatem, smutkiem.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim