Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Rodzice nie akceptują mojego chłopaka.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

#1 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 27 czerwca 2011 - 19:53

Witajcie. Kiedyś stworzyłam już wątek o podobnej tematyce, jednak długo mnie tu nie było i potrzebuję ponowić...
Jestem z chłopakiem 5 lat. Co jakiś czas kłóciłam się z mamą o niego. A bo coś głupio zrobił, bo olał, czy bo byłam przez niego smutna - wiadomo, każdy czasem robi źle, ludzie się kłócą, itp. A mama jak to mama, stoi na straży szczęścia swojej córeczki.
Niestety od ostatniego czasu jest dużo dużo gorzej. Do konfliktu włączył się już tato. Oboje z mamą są wściekli, gdy umawiam się z chłopakiem, wydzwaniają do mnie wieczorami, wypisują bardzo przykre smsy. W dodatku usłyszałam wielokrotnie, że on jest ze mną tylko dla seksu, że ja się nie szanuję i jak chcę tak dalej, to mam się wyprowadzić. Nikt ze mną nie rozmawia w domu, jakbym była jakąś zakałą i wstydem dla rodziny. Ciągle płaczę, nie umiem spać po nocy, póki nie wezmę jakiś prochów na sen, uspokajających...
Ze swoim chłopakiem jestem już bardzo długo. Kocham go, uważam, że on również mnie kocha. Jego problemem są jedynie jakieś durne szczeniackie zachowania, typu że czasem oleje na rzecz kumpla, że woli iść na piwo zamiast na spacer, albo czasem nie odpisze na smsa... Żadnych zdrad, bicia, nic. Rzadko zachowuje się w sposób jaki tutaj wymieniłam, jednak czasem mu się zdarzało. Wtedy od razu z nim rozmawiałam, mówiłam, co zrobił nie tak. Najlepsze jest to, że choć czasem zachowa się jak dzieciak, to naprawdę poprawia to co źle robił. Nie jestem ślepo zakochaną nastolatką. My naprawdę dzięki temu związkowi stajemy się oboje lepsi :(
Co ja mam zrobić? Nie chcę stracić rodziców, nie chcę stracić chłopaka i nie chcę zwariować...

Poradźcie coś...

#2 monia66

monia66

    szczęśliwa mamusia

  • Użytkownik
  • 3 169 postów

Napisano 27 czerwca 2011 - 22:41

Rodzice nie powinni ci tak w ogóle mówić, ze on jest z tobą tylko dla seksu, ani zachowywać się w ten sposób. Powinnaś mieć w nich oparcie. Nie przejmuj się, bo nie jesteś z tym sama. ja tez od mamy ciągle słysze słowa

ja się nie szanuję

albo

wydzwaniają do mnie wieczorami

. To twoje życie twoj wybor chłopaka a rodzice nie powinni się tak zachowywac.

201407101662.png


#3 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 09:52

anecka1991, spróbuj może pogadać z chłopakiem, powiedzieć jak się czujesz i może razem byście pogadali z rodzicami, ze dobrze Wam ze sobą i z ich powodu nie będziecie kończyć związku. Pewnie przez jakiś czas będą jeszcze bardziej wściekli, ale muszą zrozumieć, ze jesteś już dużą dziewczynką i dobrze, żeby zobaczyli, że faktycznie masz oparcie w chłopaku.
zachowanie Twoich rodziców jest nieodpowiednie, ale z drugiej strony nie wiemy nawet jaka dokładnie jest między Wami sytuacja, a tym bardziej dlaczego mówią

że on jest ze mną tylko dla seksu, że ja się nie szanuję


<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#4 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 11:31

Mój chłopak już rozmawiał z moją mamą... Ale nic to nie dało.

Co do powodu. Już napisałam. Kiedy tylko jestem smutna, moja mama myśli, że to przez mojego chłopaka, a mnie dręczy wiele innych spraw, studia, praca, w moim życiu teraz dużo się dzieje i zmienia. Wszystko mnie to dręczy, a ja nie jestem typem który od razu leci i się zwierza. Duszę to w sobie. Zresztą nie bardzo mam komu się zwierzyć poza chłopakiem... Kłócić się z nim nie kłócę, bo nawet nie ma o co. Czasem mnie zdenerwuje, najczęściej gdy jesteśmy na imprezie, on coś wypije i gra mi na nerwach - sytuacja z ostatniego razu.
Często jest tak, że ja jestem zajęta, on jest zajęty i nie widzimy się 3-4 dni. Bo on dużo pracuje, a ja jak już mówiłam również zmieniam swoje życie i wiele się u mnie dzieje, nie zawsze mam czas czy nawet nastrój na spotkanie, różnie bywa. Siedzę wtedy w domu, często jestem smutna, mama widzi że nie wychodzę i myśli już, że on mnie olewa. Potem przychodzi weekend czy coś, widujemy się dzień w dzień. Potem znów rutyna życia, obowiązki, nie zawsze możemy się spotkać. I rodzice wtedy myślą, że na weekend się ze mną spotkał, żeby się wyżyć, zabawić mną, a potem odstawić...
Strasznie mnie to boli.
Nie jestem jakąś szmatą. Fakt faktem, mój chłopak ma różne dziecinne zachowania, ale jak się spotykamy jest dla mnie bardzo kochany, traktuje mnie jak księżniczkę, wspiera, broni itp itd. Gdy jest mi smutno, gdy płaczę, widzę jak on to też przeżywa... Walczymy z jego dziecinnością i ja wierzę, że te błędy które popełnia coś go uczą, bo widzę, że stara się zmienić wszystko co mnie denerwuje czy smuci...

Czuję się jakbym miała jakąś depresję, nie mam ochoty wstać nawet z łóżka... Brakuje mi rozmów z mamą... Zawsze mogłam powiedzieć jej wszystko. I właśnie kiedy otwierałam się i zwierzyłam, że np. chłopak mnie zdenerwował, czy nie pisze do mnie cały dzień, to potem efekty były takie właśnie, jak obecnie...

Mam w głowie dziurę totalną. Czy to możliwe, że wydaje mi się że chłopak mnie kocha? Że jestem jakąś totalną idiotką i 5 lat mojego życia to oszustwo i kłamstwo? A ja jestem tylko zabawką?
Przecież ja go znam, tyle razem przeszliśmy...A seks jest dopiero od niedawna... Wg mnie tylko nas do siebie bardzo zbliżył. Nie będę robić z niego anioła, bo wiadomo, że nie jest idealny, potrafi zdenerwować jak nikt, potrafi doprowadzić do łez durnym nieodpisaniem na smsa albo tym że poszedł na piwo z kumplami - jestem bardzo zaborcza.
Nie chcę w kółko odtwarzać sobie w głowie słów, że on się tylko mną zabawi, zużyje mnie i pójdzie do innej... Przecież ten facet ma uczucia a nie tylko chory popęd... Tak strasznie bolą mnie te słowa, że nie mam sił na nic już. Nie wierzę w miłość, związek, w nic nie wierzę. Ani w przyjaźń między matką a córką.

#5 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 11:41

Brakuje mi rozmów z mamą... Zawsze mogłam powiedzieć jej wszystko. I właśnie kiedy otwierałam się i zwierzyłam, że np. chłopak mnie zdenerwował, czy nie pisze do mnie cały dzień, to potem efekty były takie właśnie, jak obecnie...


Ja bym z mamą nie rozmawiała na takie tematy. Sama tak czasem robię, a potem żałuję, bo ona to obraca przeciwko mnie.

Znajdź sobie przyjaciółkę najlepiej w swoim wieku, bo mama nie zawsze może nią być.

#6 Jason

Jason
  • Użytkownik
  • 69 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 13:02

Cześć!

Ja myślę, że Ty jesteś totalną egoistką i to o czym piszesz to według mnie Ty też jesteś dziecinna i nie wiesz jak wygląda normalny związek i proponuje popracować nad tym.

Ciągle tylko piszesz jak to Twój chłopak musi się zmienić a nic o tym co Ty musisz w sobie zmienić a z Twojego opisu wynika że dużo.

Walczymy z jego dziecinnością


A z Twoją też walczycie? Wątpię.

potrafi doprowadzić do łez durnym nieodpisaniem na smsa albo tym że poszedł na piwo z kumplami - jestem bardzo zaborcza.


Brak odpisanie na smsa powoduje u Ciebie płacz? Żartujesz sobie? Przecież to chore jest.

Chłopak też ma prawo wyjść z kumplami na piwo albo gdzieś na miasto tak samo jak Ty masz prawo wyjść z koleżankami a to że nie odpisuje to znaczy, że jest zajęty i Ty jako dorosła (w Twoim mniemaniu) powinnaś to uszanować.

To że macie mało czasu to zdarza się ale każdy chce też mieć trochę własnego życia i spędzić trochę czasu wolnego coś co lubi robić.

Zachowanie Twoich rodziców jest nie do przyjęcia. Co to w ogóle ma być? To że taka jesteś jaka jesteś to jest ich wina bo wychowali Cię na księżniczkę co wszystko się kręci wokół niej a tak nie jest moja droga.

Skoro uważasz się za dorosłą to postaw się swoim rodzicom których tok myślenia woła o pomstę do nieba. Masz pracę on ma pracę to zamieszkajcie razem. W czym problem aby to zrobić?

Nie masz koleżanek której mogłabyś się wygadać? Dlaczego ich nie masz? Zastanawiałaś się nad tym?

Proszę Cię abyś przestała myśleć tylko o sobie i zobacz ile sama w sobie musisz zmienić bo rozwój to cudowna rzeczy która powinna napędzać Twoje życie bo bez ciągłego rozwoju człowiek jest nic nie warty.

Na Waszym miejscu bym po prostu zamieszkał razem. Ja w Twoim wieku już mieszkałem sam także jak się chce to można.

Pozdrawiam!

#7 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 14:39

Drogi Jasonie dziekuje za jakze konstruktywna i zwiazana z tematem odpowiedz. Nie jestem zadna ksiezniczka. Tak dla Twojej wiadomosci, to rzadko kiedy ja cos pieprze w zwiazku. Moze brzmi to nieskromnie ale taka jest prawda. Zycze kazdemu dziewczyny ktora bedzie tak w porzadku wobec partnera. I nie jestem zadna egoistka, bo o moim poswieceniu i wyrozumialosci moze wiedziec tylko moj chlopak zreszta. Nie Tobie to oceniac. A przyjaciolki nie mam bo cenie sobie szczerosc i wiernosc. Wiedzialam ze pisanie na forym nuc nie pomoze, tylko jeszcze bardziej pogorszy:-] Odp byla zupelnie nie na temat, bo nie prosilam o analizowanie mojej osoby. Nie pisalam tez o sobie gdyz nie bylo to moim tematwm.

#8 Jason

Jason
  • Użytkownik
  • 69 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 14:58

Anecka napisałem Ci co ja bym zrobił na Twoim miejscu. Dlaczego tego nie zauważyłaś? Proszę przeczytaj jeszcze raz mój post bez emocji, tak na chłodno :-)

Opisałem Twoje zachowanie i wyraziłem swoje zdanie na ten temat bo miałem takie prawo. Co Ty z tym zrobisz to tylko Twoja sprawa.

Pozdrawiam!

#9 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 15:27

Ok. Niestety ja dopiero teraz dostalam prace wiec moja sytuacja finansowa nie jest jeszcze dobra. Kocham rodzicow, rodzina to dla mnie swietosc i nie chce zalatwiac tego wyprowadzka...chce uch wsparcia i przyjazni.

#10 Alexandra89

Alexandra89
  • Użytkownik
  • 7 postów

Napisano 28 czerwca 2011 - 16:27

Anecka, mnie sie wydaje, ze Jason ma duzo racji.
Mowisz, ze nie prosilas o analize swojej osoby, a Jason po prostu probuje pokazac Ci przyczyne problemu oraz jego miejsce. Moze Ty widzisz problem w czym innym i dlatego nie udaje Ci sie go rozwiazac? Musimy wiedziec co leczymy, inaczej zaden lek nie pomoze :)

Kiedys, na innym forum, trafilam na watek ojca, ktorego corka zaczela zadawac sie z punkami. Ojciec nie wiedzial, dlaczego corka, posiadajac "wszystko czego jej potrzeba" (a wiec dach nad glowa, jedzenie i wlasny pokoj) idzie w zle towarzystwo. Forumowicze zaproponowali wizyte u terapeuty. Terapeuta, po rozmowie z rodzicami (bez dziewczyny) zaproponowal, by rodzice najpierw popracowali nad soba i zmienili zachowanie wobec corki. Ojciec (tym razem oburzony) napisal na forum, ze wiecej nie pojdzie do terapeuty, bo to z corka jest problem, nie z nim jako rodzicem.

Mam nadzieje, ze zrozumialas co chcialam przekazac :)

#11 Hafcia

Hafcia
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 14 lipca 2011 - 20:04

Proszę was o radę...moja mama niecierpi mojego narzeczonego, naprawdopodobniej chodzi o to, że zaczęliśmy ze sobą współżyć gdy miałam 16lat, za dwa lata mamy zamiar ze sobą zamieszkać. Często jest tak, że gdy jestem u niego dostaje smsa, że coś jest do zrobienia w domu, gdy wracam okazuje się, że to nie prawda. Wielka awantura jest w domu gdy chcę z nim spędzić cały dzień. Nie wiem czy moja mama jest zazdrosna czy o co jej chodzi... Miałyście też coś takiego?

#12 Adyntri

Adyntri
  • Użytkownik
  • 33 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 01:07

Wydaję mi się , że twoja mam próbuję cię nie wiadomo dlaczego przed nim bronić.. Nie polecam szczerej rozmowy z mamą bo pewnie nie raz już rozmawiałyście.. Co do samej sytuacji w końcu będzie musiała go zaakceptować : ) Będzie dobrze :)

#13 harry84

harry84
  • Zbanowani
  • 890 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 07:51

Nie polecam szczerej rozmowy z mamą bo pewnie nie raz już rozmawiałyście..

Tu bym się nie zgodził, uważam że powinnaś z nią porozmawiać i powiedzieć jej o tym jak bardzo go kochasz i jaka jesteś szczęśliwa! Irracjonalnie dla niej jesteś dalej małą córeczką, którą chce ochronić przed całym złem tego świata... ale jakby nie było zależy jej na Twoim szczęściu! Powiedz, że sprawia Ci przykrość tym, że nie stara się zaakceptować Twojego chłopaka, że nie chcesz się z nią kłócić, ale też nie poświęcisz tego uczucia. Im więcej argumentów za tym, że to na prawdę coś ważnego dla Ciebie, tym mama powinna w końcu przekonać się, że nic nie zdziała.
"Każdy może być ojcem, ale trzeba być kimś naprawdę wyjątkowym, żeby być tatą..."
Dołączona grafika
www.rakszyjki.pl> STOP rakowi szyjki macicy

#14 Hafcia

Hafcia
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 10:35

Tak tak rozmowy były, ale myślę, że pogadam z nią po raz kolejny... Nie pozwole na to żeby zniszczyła nasz związek, bo już ze strony mojego chłopaka pojawiają się "Myszko nie chce żebyś miała znowu problemy przezemnie" itp. oczywiście wiem, że mnie nie zostawi, ale zaczyna się krępować u mnie w domu. Mamy wspólne plany na przyszłość, oboje traktujemy to bardzo poważnie

#15 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 10:54

Wydaję mi się , że twoja mam próbuję cię nie wiadomo dlaczego przed nim bronić..

Wiesz, rodzice czasami więcej widzą patrząc z boku.Miłość jest ślepa.
A może jednak chcą ustrzec lub uchronić dziewczynę przed czymś co może jej życie zmarnować w przyszłości.Może ten mężczyzna ma jakieś konkretne wady np.chorobliwa zazdrość o dziewczynę.A to w przyszłości dobrze nie służy związkowi.
Fakt to jest delikatny temat i jednak warto porozmawiać szczerze z rodzicami i wysłuchać tego co maja do powiedzenia.

#16 Hafcia

Hafcia
  • Użytkownik
  • 36 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 11:03

Nie ma żadnej chorobliwej zazdrości, nigdy mnie nie uderzył, stara się spełniać moje marzenia. Myślę, że rodzicom chodzi o to, że zaczęliśmy tak szybko współżyć. Ja miałam wtedy 16 lat on jest 3 lata starszy. Jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami. Nasz związek jest dla nas bardzo ważny...

#17 666ilonka777

666ilonka777
  • Użytkownik
  • 4 470 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 11:05

rozmowa rozmowa, ale kiedy bedziecie ze soba nadal i zobaczy, ze jest Wam obojgu dobrze, ze nie dzieje Ci sie nic zlego sama zmieni zdanie, zobaczysz, musi oswoic sie z ta sytuacja
Dołączona grafika

"Dziecko nie odchodzi, zmienia tylko datę swojego przyjścia na świat..." :cry:

#18 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 15 lipca 2011 - 11:08

Nie ma żadnej chorobliwej zazdrości, nigdy mnie nie uderzył, stara się spełniać moje marzenia. Myślę, że rodzicom chodzi o to, że zaczęliśmy tak szybko współżyć. Ja miałam wtedy 16 lat on jest 3 lata starszy. Jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami. Nasz związek jest dla nas bardzo ważny...

Skoro tak twierdzisz,to tym bardziej porozmawiaj z rodzicami,jakie mają zastrzeżenia do Twojego związku.
Podejrzewam,że rodzice nic nie wskórają wszelkimi zakazami.Wręcz przeciwnie.Jak para ma sie spotykać,to bedzie.Nawet po kryjomu,poprzez oszukiwanie rodziców.Pogadaj spokojnie,to nic Cie nie kosztuje.Wytłumacz,ze zalezy Ci na tym chłopaku,że on Cię rozumie,szanuje i wspiera.

#19 Demonica

Demonica
  • Użytkownik
  • 224 postów

Napisano 27 lipca 2011 - 09:39

Hafciu powiedz mamie, że jesteś pewna swoich uczuć i jej zachowanie ich nie zmieni, a może wręcz odsunąć Cię od matki. Może to pomoże :)

#20 Sszura

Sszura
  • Użytkownik
  • 21 postów

Napisano 18 września 2012 - 21:55

Witam. Mam problem i juz sama nie wiem jak sobie z tym poradzić. Otóż chodzi o to, że jestem w związku z chłopakiem o 10 lat starszym, a moi rodzice nie znając go jeszcze już go nie akceptują! Codziennie robią mi awantury, że znowu z tym starszym mężczyzna poszłam na dwór. Mój poprzedni związek nie był udany bo chłopak traktował mnie jak szma*e i ciągle mnie poniżał, a teraz przy moim A. jestem strasznie szczęśliwa! Nigdy nikogo takiego nie poznałam. Jest cudowny. Codziennie jest to samo gadanie: Proszę Cie zostaw go, takim tylko zależy na seksie. Rozumiem, że się matwią bo jestem ich dzieckiem, ale ciągle mówią mi, że jestem jak dzi*ka. Że jak z nim będę to mam sie wyprowadzić. Co ja mam w tej sytuacji zrobić? Nigdy moja matka nie była taka dla mnie jaka jest teraz.





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych