Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Gdy facet posuwa się za daleko....


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
482 odpowiedzi w tym temacie

#461 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 07:15

Ale co jesli nie ma nikogo i nie ma pracy ? No a sa male dzieci ? nie majac do kogo i nie majac pomocy ? Do tego mieszkajac w tak malym miescie jak mieszkam ?
Ja bym nie byla az tak bardzo surowa w ocenie tych kobiet


To że nie ma nikogo (tak naprawdę nikogo) to już są chyba tak skrajne przypadki, że można na palcach policzyć. Nie ma tak, że nie ma koleżanki, sąsiada, kogoś z rodziny.
I jak to nie ma pomocy, jest policja, są ośrodki gdzie taka kobieta z dziećmi może mieszkać póki sądowo nie załatwi swoich spraw. Są instytucje, fundacje. Coraz więcej się o nich mówi, ale trzeba chcieć.

I właśnie dlatego, że są małe dzieci normalnie osoba nie skarze ich na taki los. Dzisiaj uderzył żonę, jutro może uderzyć dzieci. To nie jest powód dla którego się odchodzi? To przepraszam jaka to matka skoro nie zabiera dziecka od zagrożenia.

Napiszę może brutalnie, ale jeśli kobieta nie odchodzi to dla mnie po prostu nie chce, widocznie jej bicie nie przeszkadza bo: nie musi się starać, nie musi szukać pracy, stać się silną i odpowiedzialną kobietą. Tu facet ją utrzymuje, ma mieszkanie, a że ją czasem uderzy? Co tam, ważne, że nie muszę się starać.

Dlatego ja jestem surowa w takiej ocenie. I naprawdę niewiarygodne jest to, że argumentu dzieci używają właśnie te które dzieci mają. Kochający rodzic uchroni dzieci przed takim losem, da im spokój i miłość. Co dziecko wyniesie z domu gdzie był strach, widziało jak tata tłucze mamę. Jakie wartości?

Zawsze jest jakiejś wyjście. Ale zostanie jest łatwiejsze. Podziwiam kobiety, które uciekły, niestety brak u mnie szacunku do tych które zostają.

Każdy z nas urodził się ateistą


#462 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 11:40

To że nie ma nikogo (tak naprawdę nikogo) to już są chyba tak skrajne przypadki, że można na palcach policzyć. Nie ma tak, że nie ma koleżanki, sąsiada, kogoś z rodziny.

Uważasz, że każdy od razu przyjmie taką mamę w swoje progi z rozłożonymi rękami ??? Oj chodź kochana my Ci pomożemy ??? Nie łudziła bym się...

To przepraszam jaka to matka skoro nie zabiera dziecka od zagrożenia

A co to za ojciec, który w ogóle podnosi rękę na żonę czy dzieci? Uważasz, że to jej wina ??? Myślę, że on powinien udać się na leczenie i pier*olnąć w łeb i docenić co ma :!:

jeśli kobieta nie odchodzi to dla mnie po prostu nie chce, widocznie jej bicie nie przeszkadza bo: nie musi się starać, nie musi szukać pracy, stać się silną i odpowiedzialną kobietą. Tu facet ją utrzymuje, ma mieszkanie, a że ją czasem uderzy? Co tam, ważne, że nie muszę się starać.

Może ona zwyczajnie go kocha ??? Mimo, że jest takim skurwy*ynem ??? Może chce żeby się zmienił ??? Chce ratować małżeństwo, rodzinę lecz sama nie potrafi stawić czoła problemowi ???
A skąd wiesz, że się nie stara, skąd wiesz, że nie jest silna mimo wszystko?

#463 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 11:57

Uważasz, że każdy od razu przyjmie taką mamę w swoje progi z rozłożonymi rękami ??? Oj chodź kochana my Ci pomożemy ??? Nie łudziła bym się...


A ja bym nie przesadzała, że nie ma gdzie iść. To jest najprostsze, nie spróbuję, od razu z góry zakładam, że nikt mi nie pomoże, że jestem taka biedna sama, z dziećmi.

A co to za ojciec, który w ogóle podnosi rękę na żonę czy dzieci? Uważasz, że to jej wina ???


A czy ja napisałam, że to jej wina??? I czy napisałam jakiekolwiek zdanie o facecie, który bije??? Nie bo musiałam samymi chu...mi słać.
To nie jest jej wina, że ją uderzył, ale jeśli nic z tym nie robi to jesli uderzy np dziecko to już ma w tym współudział.

Może ona zwyczajnie go kocha ??? Mimo, że jest takim skurwy*ynem ??? Może chce żeby się zmienił ??? Chce ratować małżeństwo, rodzinę lecz sama nie potrafi stawić czoła problemowi ???
A skąd wiesz, że się nie stara, skąd wiesz, że nie jest silna mimo wszystko?


Tak kochać kogoś kto Cię za przeproszeniem napie....la nie no to jest miłość największa i najsilniejsza i prawdziwa. Jeśli się boisz własnego partnera to gdzie tu jest miłość, chyba inaczej ją postrzegam niż Ty w takim razie.
Może chce żeby się zmienił? Taaaaaaaaaak w bajki przestałam wierzyć już dawno. Jeśli facet kocha i szanuje to nigdy nie podniesie ręki na partnerkę. Nigdy. Ale zawsze przyniesie po walnięciu kwiaty, powie kocham i kobieta ze strachu, ze zostanie sama bez męża (no jaki wstyd) pozwala się bić.
Jaką rodzinę? Normalnie super rodzina, gdzie dzieci widzą jak tata biję mamę. Nic lepszego dzieciom nie można zaserwować. Idealne dzieciństwo, idealni rodzice. Marzenie.

Jesli nie odchodzi i jej wymówi są takie ja Twoje to sie nie stara. Nałatwiej nie robić nic, powiedzieć, ale ja go kocham, być wielką ofiarą i czekac na cud. Oby tylko kolejny raz jak ją uderzy nie był jej ostatnim. Jej albo dziecka.

Każdy z nas urodził się ateistą


#464 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 13:27

Riia, jak na moj gust duzo piszesz. Pytanie czy znasz az tak zycie( z wlasnych przezyc ) by pisac o kobietach w taki sposob. Bo ja nie znam. Wiec wole je tak nie oceniac.
Owszem argument z dziecmi do mnie trafia nie ma nawet o czym dyskutowac.( sama matka jestem i nie wyborazam sobie byc z kims kto mnie bije. Wystarczyłoby mi raz by odejsc ) Ale ja mam gdzie.

To że nie ma nikogo (tak naprawdę nikogo) to już są chyba tak skrajne przypadki

no, ale jednak sa tak??? wezmy osoby z domu dziecka...az ich tak mało ? no nie wiem...

a koleżanki, sąsiada,

litosci.. sasiada ? moze dawniej inaczej to wygladało, bo pamietam jak moja mama zasłabła poleciałam do sasiadki i ona naprawde nam pomogla. Teraz mam wrazenie ze jest znieczulica jakas.
Kolezanki...Przyjaciolka sie zgodze, jesli jest. Kolezanka ? no nie wiem....


Jedni pomoga drudzy nie.

Napiszę może brutalnie, ale jeśli kobieta nie odchodzi to dla mnie po prostu nie chce, widocznie jej bicie nie przeszkadza bo: nie musi się starać, nie musi szukać pracy, stać się silną i odpowiedzialną kobietą


Zbyt oceniasz wszystko jedna karta...najlepiej stwerdzic ze jest słaba i jej sie nie chce
Ja sobie poczytałam troche o tym jak wyglada psychika kobiety molestowanej. Ona sie czuje nikim. Nic nie warta. Słaba. Bezsilina.
Wiele chyba tez zalezy od psychiki kobiety.
Wiec ja moge sobie pisac : ze ja bym odeszła, ze ja nie rozumiem tych kobiet ktore tkwia przy takim draniu ale co gdybym była sama jak palec, bez pomocy i ze zrujnowana psychika z np. paromiesiecznym dzieckiem na reku
to nie wiem tak naprawde.

Może ona zwyczajnie go kocha Mimo, że jest takim skurwy*ynem Może chce żeby się zmienił Chce ratować małżeństwo,



tego akurat nie moge zrozumiec... jak mozna kochac kogos kto nas tak traktuje. a juz liczyc na to ze sie zmieni to głupota . Jak raz uderzyl to i drugi raz to zrobi.

tak wiec Ria ...w tym co piszesz jest b. duzo prawdy, w wiekszosci sie z Toba zgadza ale ja bym jednak tak surowo nie oceniała .Brala pod uwage ze to nie kwestia lenistwa i wygody i bo go kocham sprawia ze kobieta nie odchodzi. Ale moze czasem naprawde jest w takim stanie psychicznym ze nie umie sobie z tym poradzic. I ze naprawde moze nie miec gdzie isc.
Ale napewno powinna robic wszystko dla dziecka i siebie aby z takiego bagna uciec.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#465 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 13:40

Wiele chyba tez zalezy od psychiki kobiety.

To przede wszystkim jest tutaj sednem sprawy, nie oceniajmy wszystkich jednakowo. Nikt nie chciałby być bity to zrozumiałe, ale nie każdy ma tyle odwagi by odejść. Tym bardziej, że nie ma często gdzie bo ludzie potrafią dużo mówić, a jeśli przychodzi moment kiedy trzeba albo powinno się pomóc to wypną się na Ciebie.

Jak raz uderzyl to i drugi raz to zrobi.

Tutaj też się zgadza. Ale kobiety może się łudzą, może wierzą, że będzie lepiej i dlatego tkwią w tym dalej. Nadzieja robi swoje... Tak było ze mną, z tym, że ja nie miałam ślubu ani dzieci i fakt mogłam wrócić do matki i po jakimś czasie tak zrobiłam bo nie jestem workiem treningowym, ale wierzyłam, że może będzie lepiej bo zależało mi na draniu... Dopóki sama nie zrozumiałam, że jest nic nie wart i się nie zmieni. Nikt do tej pory o tym nie wiem, co było przyczyną rozstania, nie zwierzałam się nikomu, ponieważ było mi zwyczajnie wstyd.

#466 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 14:10

[ Pytanie czy znasz az tak zycie( z wlasnych przezyc ) by pisac o kobietach w taki sposob. Bo ja nie znam. Wiec wole je tak nie oceniac.


Nie znam, mój tata nie bił mamy, ani nas, ale się go bałam. Mój ojciec był (w sumie jest, ale nie pije) alkoholikiem, wrzeszczał, wyganiał nas z domu (spałam czasem u sąsiadów bo nie chciał nas wpuścić). Wyzywał, rzucał talerzami.
I ja musiałam w tym tkwić, wracać do domu z pytaniem czy ojciec jest czy nie i będzie spokój. To trwało długo, ale jednocześnie zbyt długo. I o to mam żal do mamy do dzisiaj, ze tak wyglądało moje dzieciństwo.
Któregoś dnia spakowała nas i wyszła. Złożyła papiery rozwodowe. Wtedy ojciec się otrząsnął. Dzisiaj jest ok, ale kontaktu z nim nie mam takiego jakbym chciała.


wezmy osoby z domu dziecka...az ich tak mało ? no nie wiem..Kolezanki...Przyjaciolka sie zgodze, jesli jest. Kolezanka ? no nie wiem....Jedni pomoga drudzy nie..


Dopóki nie spróbujesz nie wiesz. Jak sama piszesz jedno pomogę inni nie, ale trzeba najpierw zapytać, poprosić.
Ja bym swojej kolezance która uciekła pomogła. Nie mam wielkiego mieszkania, ale bym jak mogę pomogła. Nie mogłabym jej nie pomóc w takiej sytuacji.
Do tego jak wyżej napisałam są instytucje. U mnie w miescie jest dom dla matek.


Zbyt oceniasz wszystko jedna karta...najlepiej stwerdzic ze jest słaba i jej sie nie chce



Może, ale takie mam zdanie. O moje mamie też mówię, że zbyt długo była słaba. Dużo z nią o tym rozmawiałam, wiem jakie były powody tego że nie odchodziła. Wiele z nich pisała malwitka. I dla mnie to nie są żadne powody, żadne. Dlatego mam takie zdanie o tych kobietach.

Każdy ma znajomych, nie wierzę, że nie widać że kobieta jest bita. Rodzina, znajomi, przyjaciele. I jeśli my nie reagujemy, nie próbujemy pomóc tylko jeszcze utwierdzamy ją w przekonaniu, że nie ma gdzie uciec, nie ma wyjścia to sami skazujemy ją na zagładę.

Mam nadzieję, że moi bliscy znajomi wiedzą, że mogliby na mnie liczyć. Jak widać dużo też zalezy od nas samych. I zastanowić się czy my przyjelibyśmy taką kobuetę aby jej pomóc.

Każdy z nas urodził się ateistą


#467 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 14:34

Nie znam, mój tata nie bił mamy, ani nas, ale się go bałam. Mój ojciec był (w sumie jest, ale nie pije) alkoholikiem, wrzeszczał, wyganiał nas z domu (spałam czasem u sąsiadów bo nie chciał nas wpuścić). Wyzywał, rzucał talerzami.

no...a moj dziadek nie dosc ze i alokoholik to i bil babcie. I gdzie ona miala z tymi dziecmi ( 5 ) zwiac ? bieda jak nie wiem była, rodziny nie miała bo mama zmarła wczesnie. Kurcze to sie takie fajne wydaje jak sie siedzi w domu, cieplutko, milutko. Ale gdyby cżłowiek byl w takiej sytuacji to tak na 100% nie wie co by sie działo i jak działo.
Jesli tylko nie ma dzieci to juz trzeba uciekac, a nie czekac "a bo jak urodze to moze sie on zmieni "
Sa jeszcze domy dla samotnej matki, nie wiem jak działaja ale moze to jest szansa
?
chyba to by mi jako pierwsze przyszło do głowy.( widze ze tez o tym pisalas u mnie akurat nie ma )


Dopóki nie spróbujesz nie wiesz. Jak sama piszesz jedno pomogę inni nie, ale trzeba najpierw zapytać, poprosić.

ale ja nigdzie nie pisałam ze bym nie zapytała ;) Tylko wybacz ale widze po sasiadach jak sie zachowuja w roznych sytuacjach. Np. ja ide z dzieckiem zakupami a sasiad mi wali drzwiami przed oczami, wrzeszczy na mnie bo mu troche wody z kwiatka spadło na parapet, nie szanuje tego ze jest 20 godzina juz dawno minal czas robot ciezszych ( bo do 20 tylko mozna ) a od wierci do 21 :roll:( a dziecko wlasnie zasnelo ) i moge tak pisac i pisac jeszcze. Wiadomo poprosic o pomoc bym poprosila ale nie zakladadajmy z gory ze "sa sasiedzi wiec juz napewno bedzie pomoc"ak


"sa kolezanki"i "z etakie kobiety sa chyba leniwe bo nic im sie nie chce robic itp itd :roll:



Mam nadzieję, że moi bliscy znajomi wiedzą, że mogliby na mnie liczyć.

ja tez mam taka nadzieje.
Ja zaproponowalam kolezance ze moze do nas sie wprowadzic ( ojciec pije ). Ale wyprzedzila mnie jej rodzina. Wyobraz sobie ze pytanie mojej znajomej pierwsze brzmialo: a nie boisz sie ze ona Ci meza poderwie? no wiec jak widac...
jedni pomoga inni mysla o sobie. I tak jest zawsze. Nie mozna wszystkiego stawiac w jednym swietle.


Mozemy sobie tak pisac, kazda swoje, ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
mam nadzieje ze nie bede musiala sie przekonac jak to jest
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#468 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 11 czerwca 2013 - 16:11

O boziu... aż mi sie ciśnienie podniosło jak sobie dyskusje przeczytałam :lol:

Chcecie kogoś z doświadczeniem? Moja Mama ze mną jako gówniarzem kilkuletnim zwiała od boksera alkoholika.

Mówicie o zniszczonej psychice? Skoro kobieta nie potrafi odpowiednio wcześnie zakończyć wyniszczającej ją sytuacji, to dla mnie nie ma tematu.

Ktoś tam wspomniał o walczeniu i kochaniu i coś tam w ten deseń. Podziwiam za trzeźwe spojrzenie na życie. "Dam sie prac, bo go kocham i licze, że sie zmieni". Umiesz liczyć? Licz na siebie. Ludzie łatwo sie nie zmieniają, a jeśli widzi, że kobieta nic z tym nie robi, to tylko będzie brnął w to dalej.

Ktoś tam wrzucił niby-argument, że Ria źle ocenia kobiety, a facet niby jest ok. Facet, który podnosi rękę na kobiete albo dziecko to zero. Absolutne i niepodważalne. Koniec tematu. A od kobiety zależy czy będzie równać do niego w dół nic nie robiąc, czy zachowa honor, godność i ucieknie z toksycznego związku. Nawet, jeśli "tak bardzo go kocha,....", a raczej właśnie dlatego.

nie ma do kogo uciec? O jaka biedna... Facet zamkną ją w domu odizolował od ludzi, czy jak? A nawet jeśli, to są przeróżne instytucje, do których można sie udać. A rodzina to nie tylko rodzice. I wiele z nas by sie zdziwiło jak bardzo na sąsiadach można polegać, jeśli poprosi sie ich o coś wprost.

Podsumowując, tak jak mało kiedy mam podobne zdanie jak Ria, tak tym razem zgadzam sie z nią w całej rozciągłości.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#469 agahel

agahel
  • Użytkownik
  • 21 postów

Napisano 12 czerwca 2013 - 10:16

A nie uważacie, że nasze prawo jest do d...y? Czemu kobieta, która jest bita, poniżana musi uciekać z domu, jeszcze z dziećmi, a ten su...syn w nim zostaje i dalej robi co chce? Są domy samotnej matki.... może tak zrobić domy (baraki) dla debili, którzy znęcają się nad rodziną?
Dla mnie to jest naprawdę niezrozumiałe...
Poza tym łatwo jest powiedzieć, że jak by mnie uderzył to bym odeszła (też tak myślę w tym momencie), ale przemoc fizyczna to jest tylko szczyt góry lodowej sytuacji, w której przeważnie są bite kobiety. Jeśli ktoś Ci wbija do głowy przez parę(naście) lat, że jesteś zerem, nic nie potrafisz i bez niego będziesz nikim to gdzieś to tam w tej głowie siedzi i ciężko jest się przemóc jeśli ktoś Ci nie pomoże.
Nie jestem żadnym ekspertem, pisałam pracę na temat przemocy psychicznej wobec współuzależnionych, więc tylko "liznęłam" temat i różne przypadki.
Dołączona grafika

#470 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 12 czerwca 2013 - 10:34

A nie uważacie, że nasze prawo jest do d...y? Czemu kobieta, która jest bita, poniżana musi uciekać z domu, jeszcze z dziećmi, a ten su...syn w nim zostaje i dalej robi co chce? Są domy samotnej matki.... może tak zrobić domy (baraki) dla debili, którzy znęcają się nad rodziną?


A to inna kwestia. Oczywiście, że to on powinien się wynieść, ale jakoś nie widzę sytuacji gdy po pobiciu kobieta mówi do faceta: wynocha, a on grzecznie się pakuje i wyprowadza. Niestety to ofiara musi na początku uciec tam gdzie znajdzie spokój i dopiero zacząć walczyć o swoje. Wnosi sprawę do sądu i walczy o mieszkanie o to by się do niej nie zbliżał. Nie da się inaczej.
Jedna i druga z moich koleżanek sprawę wygrała, mieszkanie mają dla siebie i dzieci.

Jeśli ktoś Ci wbija do głowy przez parę(naście) lat, że jesteś zerem, nic nie potrafisz i bez niego będziesz nikim to gdzieś to tam w tej głowie siedzi i ciężko jest się przemóc jeśli ktoś Ci nie pomoże.


Ale jeśli się to dzieje przez kilka czy kilkanaście lat to jednak kobieta musiała się na to przez tyle czasu zgadzać. Ten czas nie przeleciał w jedną dobę. Widziała, że facet jej nie szanuje, nie kocha, pomiata. A mimo to kobiety mówią, że kochają. To czyja to wina? Moim zdaniem same sobie taki los gotują. To że facet to skończony ch...j tu nie ma wątpliwości. Ale to kobieta mu na to pozwala.

Każdy z nas urodził się ateistą


#471 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 12 czerwca 2013 - 14:00

Są jeszcze przypadki kobiet, których ojciec bił matkę więc dla nich nic niezwykłego, że ich mąż też je bije....tak jakby to była normalna rzecz w małżeństwie. Mają taki obraz w głowie i potem jak spotyka je to samo to nie umieją z tym walczyć. Chyba nawet nie próbują.
U mojej cioci na wsi są takie przypadki. Ojciec alkoholik, bokser i te młode dziewuchy zamiast szukać normalnego chłopa to znajdują identycznego pijaka co pięści podnosi <bezradny></span>
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#472 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 15 czerwca 2013 - 10:06

Tilia, w takich przypadkach składam wielkie gratulacje matkom... :/

Przecież to dokładnie pokazuje co sie potrafi stać z psychiką dzieciaka, który musi patrzeć na te obrazki, bo matka woli siedzieć z ojcem bokserem :/ Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia, a normalność jest pojęciem względnym. Dla mnie takie sytuacje nie są normalne i nie widzę żadnych podstaw żeby sie na nie godzić, ale przyznaje, że nie mam pojęcia jak pomóc komus, kto twierdzi, że nie dzieje mu sie krzywda, bo przecież tatuś mamusię też prał latami...

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#473 bubulek24

bubulek24
  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 21 sierpnia 2013 - 13:17

moim zdaniem przemoc w każdej postaci jest złem i nie ma co tłumaczyć, że rodzice bili i jest to dla danej osoby normalne, tylko przy jakichkolwiek, nawet najlżejszych ich objawach reagować, interweniować i pomagać ofiarom, nawet trochę na siłę

#474 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 16 kwietnia 2014 - 19:33

Zastanawia mnie kiedy takie coś wychodzi... Czy są jakieś przesłanki, czy trzeba po prostu 'damskiego boksera' bardzo dobrze poznać żeby odkryć jego wadę główną. 

 

Znam jedną dziewczynę, której chłopak po prostu przy okazji kłótni uderzył. Byli ze sobą już trochę.

Mój D, od kiedy go znam, nie podniósł na mnie ręki. On głos rzadko wgl podnosi na mnie, raczej zamyka się z w sobie i focha, niż krzyczy.

Nie nazwał mnie też nigdy obraźliwie, nawet w złości. Szacunek to podstawa. 



#475 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 17 kwietnia 2014 - 20:02


Czy są jakieś przesłanki, czy trzeba po prostu 'damskiego boksera' bardzo dobrze poznać żeby odkryć jego wadę główną.
sa zzwyczaj ale zakochana kobieta tłumaczy i usprawiedliwia facet.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#476 smoczkowa

smoczkowa
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • LokalizacjaMiasto :D
  • Wzrost:156
  • Włosy:ciemne
  • Stan:wydana za mąż :)
  • Partner:M...
  • Nastrój:Neutralna
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 17 kwietnia 2014 - 20:29


Chcecie kogoś z doświadczeniem? Moja Mama ze mną jako gówniarzem kilkuletnim zwiała od boksera alkoholika.
Witaj w klubie moja zwiała od jednego "tatusia" do drugiego "tatusia". Obaj Leli ją i nas. Obaj alkoholicy. W 3 zniszczyli nam życia.

Mam do matki wstręt. Przez to, jestem przewrażliwiona na punkcie bicia i picia. Jk dam małemu klapsa, to płaczę pól nocy ,że jestem zerem i takim samym bydlakiem jak oni.

 

 

Nie wyobrażam sobie ,żeby M mógł na mnie podnieść rękę , to oznaczało by jedno koniec chodz bym miała w przytułku siedzieć.


. Ojciec alkoholik, bokser i te młode dziewuchy zamiast szukać normalnego chłopa to znajdują identycznego pijaka co pięści podnosi
I dlatego ja i moja starsza siostra jestesmy odwrotnosciami matki naszej. Mamy jak byłyśmy małe obiecałyśmy sobie ,ze nigdy nigdy nie pozwolimy na takie rzeczy jak sie dzialy jak bylismy małe, a potem dorastające. Szkoda ,ze mlodsza siostre spotkał taki los jak matkie :/

 

 

Nauczyłam sie na matki błedach.


Love Love Love


#477 Findmysky.

Findmysky.

    słaba, ale udźwignie

  • Użytkownik
  • 1 069 postów

Napisano 17 kwietnia 2014 - 22:02


Zastanawia mnie kiedy takie coś wychodzi... Czy są jakieś przesłanki, czy trzeba po prostu 'damskiego boksera' bardzo dobrze poznać żeby odkryć jego wadę główną.

Czasem wychodzi od początku, ale kobieta jest zaślepiona. Czasem wychodzi po dłuższym czasie. Chyba nie ma reguły.

Zawsze lepiej wcześnie niż za późno...

 

 

 

Zawsze dziwiłam się kobietom, które nie potrafiły uciec od chłopaka/męża tyrana, jeszcze przy tym mówiąc, że to dla dobra dzieci. :shock:  Zawsze dziwiłam się kobietom, które wracały kiedy on przychodził z kwiatami...

 

Ale doświadczenie nauczyło mnie, że to nie jest wcale takie łatwe, że sama chyba jestem za słaba na takie coś, że za mało mi odwagi, żeby odejść... Mój poprzedni związek (na szczęście krótki) był toksyczny. Więcej w nim płakałam niż się cieszyłam. Chłopak bywał nieprzyjemny, mówił przykre słowa, po czym wracał skruszony, tłumaczył się i przepraszał. Nie potrafiłam odejść, chociaż sam niejednokrotnie powtarzał, że tak byłoby najlepiej dla mnie (chyba widział, że coś robi nie tak, ale nie umiał nad tym zapanować :shock: ). Na jednej imprezie, gdy się spił, to mną poszarpał dość mocno; pierwszy raz się bałam, że mnie uderzy, nakrzyczał na mnie, bo był zazdrosny. Wyszłam i już wtedy postanowiłam sobie, że to koniec... ale schemat się powtórzył, przeprosił, był miły, a ja... chyba bałam się samotności i wracałam. Jednak za każdym razem, gdy coś wypił to był innym człowiekiem. Mało brakowało, a powieliłabym schemat swojej matki. Na szczęście jednego dnia usiedliśmy na spokojnie i oboje uznaliśmy, że nie ma sensu tego ciągnąć... i tak kontakt nam się urwał, chociaż przypuszczam, że gdyby jeszcze później do mnie przyszedł i chciał wrócić, to bym wróciła.

 

Obecny chłopak nigdy na mnie ręki nie podniósł, a głos podnosi niezwykle rzadko. Nasza pierwsza poważniejsza sprzeczka była może po 2-3 latach.

 

Miałam szczęście, że mnie udało się w jakiś sposób uwolnić wystarczająco wcześnie, a niektóre kobiety w tym tkwią. Jednak, gdybym miała dzieci i wiedziałabym, że im coś grozi, to pewnie nie zastanawiałabym się nad odejściem.


Użytkownik Findmysky. edytował ten post 17 kwietnia 2014 - 22:02

''W życiu często by­wamy poniewiera­ni, dep­ta­ni, upo­karza­ni i ob­rażani, a mi­mo to wciąż jes­teśmy ty­le sa­mo warci''

#478 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 18 kwietnia 2014 - 12:12


Zastanawia mnie kiedy takie coś wychodzi... Czy są jakieś przesłanki, czy trzeba po prostu 'damskiego boksera' bardzo dobrze poznać żeby odkryć jego wadę główną. 

no właśnie <bezradny>

Facet szanuje, kocha nic nie wskazuje na damskiego boksera, a po kilku latach co?

 

Czy większe prawdopodobieństwo jest u faceta, który miał nieciekawe dzieciństwo, zły przykład, czy to może nie mieć znaczenia?

 

Jak się widzi, że facet po % szleje, to chyba powinna się załączyć jakaś lampka ostrzegawcza. Moja mam miała z ojcem przeboje, a ja to cały czas mam wrażenie, że M. to jego przeciwieństwo, i oby tak zostało :->


Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#479 babeczka

babeczka
  • Użytkownik
  • 210 postów

Napisano 20 kwietnia 2014 - 18:57

W dzisiejszych czasach takich damskich bokserów jest coraz więcej, o tym trąbią media na lewo i prawo,ale gdyby tak mnie uderzył facet, nasza znajomość nie miałaby żadnego sensu.Nienawidzę przemocy,chamstwa,pijaństwa jak i żadnych używek,bo wiadomo, że po każdych dostaje się małpiego rozumu, albo białej gorączki .

#480 bizuu4

bizuu4
  • Użytkownik
  • 216 postów

Napisano 28 kwietnia 2021 - 12:26

Przemoc to nie tylko przemoc fizyczna, poczytajcie tutaj o toksycznych związkach, to musi być koszmar :cry:

 







Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych