Ale co jesli nie ma nikogo i nie ma pracy ? No a sa male dzieci ? nie majac do kogo i nie majac pomocy ? Do tego mieszkajac w tak malym miescie jak mieszkam ?
Ja bym nie byla az tak bardzo surowa w ocenie tych kobiet
To że nie ma nikogo (tak naprawdę nikogo) to już są chyba tak skrajne przypadki, że można na palcach policzyć. Nie ma tak, że nie ma koleżanki, sąsiada, kogoś z rodziny.
I jak to nie ma pomocy, jest policja, są ośrodki gdzie taka kobieta z dziećmi może mieszkać póki sądowo nie załatwi swoich spraw. Są instytucje, fundacje. Coraz więcej się o nich mówi, ale trzeba chcieć.
I właśnie dlatego, że są małe dzieci normalnie osoba nie skarze ich na taki los. Dzisiaj uderzył żonę, jutro może uderzyć dzieci. To nie jest powód dla którego się odchodzi? To przepraszam jaka to matka skoro nie zabiera dziecka od zagrożenia.
Napiszę może brutalnie, ale jeśli kobieta nie odchodzi to dla mnie po prostu nie chce, widocznie jej bicie nie przeszkadza bo: nie musi się starać, nie musi szukać pracy, stać się silną i odpowiedzialną kobietą. Tu facet ją utrzymuje, ma mieszkanie, a że ją czasem uderzy? Co tam, ważne, że nie muszę się starać.
Dlatego ja jestem surowa w takiej ocenie. I naprawdę niewiarygodne jest to, że argumentu dzieci używają właśnie te które dzieci mają. Kochający rodzic uchroni dzieci przed takim losem, da im spokój i miłość. Co dziecko wyniesie z domu gdzie był strach, widziało jak tata tłucze mamę. Jakie wartości?
Zawsze jest jakiejś wyjście. Ale zostanie jest łatwiejsze. Podziwiam kobiety, które uciekły, niestety brak u mnie szacunku do tych które zostają.
















