Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Toksyczny związek


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#1 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 04 września 2010 - 23:15

Ludzie wchodzą ze sobą w związek, ponieważ łączy ich uczucie. Uczucie, które najczęściej bywa miłością.
A miłość – buduje. Jest z założenia uczuciem pięknym, szlachetnym i budującym - budującym osobę kochającą, osobę kochaną i budującym ogólne dobro.
Toksyczny związek – niszczy. To taka relacja, w której tak naprawdę czujemy się źle i coraz gorzej, a jednak w niej tkwimy. Taka, w której czujemy się wykorzystywani albo powoduje, że cierpimy w jakikolwiek sposób. I taka, w której przede wszystkim tak naprawdę nie jesteśmy sobą…
Jak zatem taka wartość jak miłość może się przeistoczyć w coś toksycznego, w toksyczny związek, który nie buduje, a niszczy, a właściwie zaprzecza w sensie logicznym miłości jako takiej? A jednak może. :roll:

żródło:www.theppd.org

moja przyjaciółka wyszła za mąż urodziła dziecko..jednak rozstała się z chłopakiem z którym je miała.teraz sama wychowuje dziecko..dostała mieszkanie..powinna normalnie żyć..była wesołą dziewczyną..jednak wpadła w depresje..przez chłopaka z którym jest aktualnie..poznała go kilka miesięcy temu...bez niego świata nie widzi..ona chcę żeby było jak najlepiej stara się a on co??pije, ćpa..wyzywa ja ze ma jakiegoś na boku..a najgorsze ze raz się pociął jak się napił...wygoniła go za to z domu ale dała mu druga szanse.a on się napił znowu i pociął się drugi raz..jest w szpitalu...a czemu to zrobił??? bo nie odbierała telefonu.on jest nienormalny i psychiczny..ja się bym bała w ogóle zostawiać mu pod opieka swoje dwu letnie dziecko(tyle latek ma już jej córka)bo nie wiadomo co mu odwali..teraz znowu go wyrzuciła..wszyscy jej mówią żeby go zostawiła a ona nie...ze go tak kocha ze bez niego żyć nie może..i przygarnie go znowu do siebie !!! :-x :evil: nie rozumiem kogo ona kocha..ale naprawdę jej się tego nie przetłumaczy.
trudno jej życie.. <bezradny></span> ale naprawdę mi szkoda jej że sobie tak życie niszczy.
ja na szczęście takiego związku nigdy nie miałam no i nie mam na szczęście.a jak tam z wami mieliście takie sytuacje??

#2 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 05 września 2010 - 17:26

związek, który nie buduje, a niszczy, a właściwie zaprzecza w sensie logicznym miłości jako takiej? A jednak może. :roll:


Może może... I niestety to się zdarza coraz częściej....

Ja tkwiłam w takim 'toksycznym' związku jakiś czas. Bardzo trudno wyjść z niego bo wydaje nam się że jak kochamy to powinnyśmy być przecież z partnerem na dobre i na złe. Wiele kobiet przedkłada dobro związku nad swoje własne i to jest ogromny problem.

wszyscy jej mówią żeby go zostawiła a ona nie...ze go tak kocha ze bez niego żyć nie może..i przygarnie go znowu do siebie !!! :-x :evil: nie rozumiem kogo ona kocha..ale naprawdę jej się tego nie przetłumaczy.

Miłość jest ślepa. Ona wierzy w to że on się dla niej zmieni. To jest błędne koło. Ale nie poddawaj się i próbuj jej pokazać co to za chory związek... Moze uda ci się pomóc

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#3 mloda23

mloda23
  • Użytkownik
  • 85 postów

Napisano 15 września 2010 - 17:00

Toksyczne zwiazki nie maja szansy na przetrwanie takie jest moje zdanie. Sama tkwilam w takim zwiazku...
Dołączona grafika

#4 Eve

Eve
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 15 września 2010 - 18:56

Ja byłam w toksycznym związku 3 lata, to był dramat... Od niedawna jestem wolna, choć trudno było się z tego wyrwać, bo on trzymał mnie jak na uwięzi. Teraz jestem szczęśliwa, poznałam kogoś innego, to jest inne życie ;)
powaga zabija powoli

Dołączona grafika

#5 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 15 września 2010 - 22:40

ja się bym bała w ogóle zostawiać mu pod opieka swoje dwu letnie dziecko(tyle latek ma już jej córka)bo nie wiadomo co mu odwali..


Dobro córeczki powinno być dla niej najważniejsze.
Nie jest to jego dziecko wiec rożne rzeczy mogą mu wpaść do głowy.

miłość

A gdzie tu jest miłość :roll:

pociął się drugi raz..jest w szpitalu...a czemu to zrobił??? bo nie odbierała telefonu

Ale mi facet <umieraam></span> Kobieta nie odbiera tel to ciach-ciach, a co.
To nie facet to jakiś psychol :-x

Wpuścić dziewczynę w poczucie winy/wyrzuty sumienia - super pomysł :-x
Za każdym razem coś będzie przez nią i ciach, ciach.

Chce niech się tnie <bezradny></span> no sorry
Spakowałabym typa i wystawiła za drzwi.

pije, ćpa..wyzywa ja

To ona nie widziała z kim się wiąże :?:
Gdzie szacunek dla samej siebie :?: Niech ćpa, pije, wyzywa, a ona to znosi w imię czego :?: Strachu, że zostanie sama :?:

Życie jest zbyt krótkie żeby je sobie sp*******

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#6 Eve

Eve
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 15 września 2010 - 22:56

pociął się drugi raz..jest w szpitalu...a czemu to zrobił??? bo nie odbierała telefonu

Ale mi facet <umieraam></span> Kobieta nie odbiera tel to ciach-ciach, a co.
To nie facet to jakiś psychol :-x

Wpuścić dziewczynę w poczucie winy/wyrzuty sumienia - super pomysł :-x
Za każdym razem coś będzie przez nią i ciach, ciach.


Jak siebie kaleczy to jeszcze pół biedy, gorzej jak obrywa za to kobieta...
Pamiętam jak raz wydzwaniał do mnie gdy gdzieś szłam. Śpieszyłam się to wyłączyłam tel bo już miałam dość. Potem dorwał mnie gdzieś w ciemnej ulicy i nie będę opowiadać co dalej...
powaga zabija powoli

Dołączona grafika

#7 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 15 września 2010 - 23:20

Śpieszyłam się to wyłączyłam tel bo już miałam dość. Potem dorwał mnie gdzieś w ciemnej ulicy i nie będę opowiadać co dalej...


Bardzo dobrze, ze udalo Ci sie zakonczyc ta chora sytuacje.
Najwazniejsze to miec sile i upor zeby skonczyc takie cos.

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#8 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 19 września 2010 - 18:22

Najwazniejsze to miec sile i upor zeby skonczyc takie cos.


Najtrudniej znaleźć w sobie siłę do skończenia takiego związku. Często kobiety tłumaczą sobie że same sobie nie poradzą, że nie mają gdzie mieszkać itp. i tkwią w tym dalej.

W moim przypadku decyzja była spontaniczna. Pewnego dnia spakowałam się i wyszłam. Oczywiście na tym się nie skończyło, bo on nie dawał za wygraną, ale gdybym chciała przed wyprowadzką to przemyśleć, to pewnie bym się nie zdobyła na odwagę i została.

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#9 Asiaczek

Asiaczek
  • Użytkownik
  • 43 postów

Napisano 03 października 2010 - 13:49

do decyzji o odejściu trzeba dojrzeć , bo jeśli klapki z oczu nie opadną to nic nie poradzimy na tak zwaną ślepą miłość,
na wszystko trzeba czasu
-STUK PUK? _?….to znowu ja _?….przyszłam Ci życzyć _?….MIŁEGO DNIA? POZDROWIONKA:))

#10 nuska

nuska
  • Użytkownik
  • 217 postów

Napisano 03 października 2010 - 14:33

Nie rozumiem zachowania dziewczyny. W jej wypadku dobro dziecka powinno być najważniejsze. Owszem każdy zasługuję na kolejną szansę, ale kiedy jej nie wykorzystuję to nie ma według mnie dla niego przebacz. Zdaję sobie sprawę, że to może nie być łatwe, proste i przyjemne, ale przecież ma dla kogo żyć i dla kogo być szczęśliwą. A depresję można wyleczyć, byle tylko nie pogłębiać jej przez jakiegoś niezrównoważonego faceta.

#11 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 10 stycznia 2011 - 21:02

Nie rozumiem zachowania dziewczyny. W jej wypadku dobro dziecka powinno być najważniejsze

tez tego nie kumam. ja bym sie bala o dziecko, ze moze mu cos zrobic , ma zryta psychike i moze nawet jej grozic , ze jak go opusci to zrobi dziecku krzywde.

Najtrudniej znaleźć w sobie siłę do skończenia takiego związku. Często kobiety tłumaczą sobie że same sobie nie poradzą, że nie mają gdzie mieszkać itp. i tkwią w tym dalej.

jest mi to zawsze trudno zrozumiec, oprocz pojedynczych przypadków to kobieta zawsze ma jakies wyjscie.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#12 Allhambra

Allhambra
  • Użytkownik
  • 25 postów

Napisano 11 stycznia 2011 - 14:03

Bylam w takim związku... dręczona psychicznie. Naprawdę ciężka sprawa, od tamtej pory trudno mi zaufać facetowi.

#13 Eve

Eve
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 22 stycznia 2011 - 16:10

Też właśnie byłam dręczona psychicznie, czasem też fizycznie. Może nie ograniczyłam zaufania do facetów, ale już wiem na co zwrócić uwagę, na co sobie pozwolić a na co nie i po części jak sobie go "wychować" żeby mnie szanował, a nie traktował jak obcą osobę i jeszcze jakiegoś wroga.
powaga zabija powoli

Dołączona grafika

#14 Desi00

Desi00
  • Użytkownik
  • 32 postów

Napisano 25 stycznia 2011 - 14:24

Nie macie czasem wrażenia, że takie związki powstają z naszego strachu przed samotnością i wmawianiem sobie, że nikogo już nie poznamy i nie będziemy szczęśliwe ? Jeśli coś się nie układa to oczywistym jest, że trzeba o to walczyć do samego końca ale w takich przypadkach to już trochę niebezpieczne jest :-| Żal mi tej dziewczyny

#15 ewelina344

ewelina344
  • Użytkownik
  • 694 postów

Napisano 25 stycznia 2011 - 14:51

w moim związku jest złe, czuje się samotna, zaniedbywana,nigdzie razem nie wychodzimy, ani nic <bezradny></span> nie sypiamy ze sobą, o seksie już nie wspomnę i bliskości takiej...( ja to już pisałam w innych postach) po co mi taki związek...dużo obiecuje mieszkanie razem, dzieci albo 100 razy kocham cię..ale to tylko słowa...nie spotykamy się codziennie już..
a jak przyjdzie w tygodniu to na godzinę u mnie posiedzieć..wiadomo po pracy zmęczony ale nawet na weekend jak ma wolne..to jest tak samo dłużej nie pobędziemy ze sobą i czegoś nie porobimy...psychicznie już nie mogę,zastanawiam się czemu z nim jestem...nie wiem czy to jest kochanie, prędzej przyzwyczajenie i nie potrafię, zebrać się na odwagę, żeby to zakończyć, jestem za bardzo do niego przyzwyczajona :-(
i tak jak wcześniej Desi napisała:

, że takie związki powstają z naszego strachu przed samotnością i wmawianiem sobie, że nikogo już nie poznamy i nie będziemy szczęśliwe


Dołączona grafika
Bo ja mam to coś, co oni kochają… A one nienawidzą.. :D
Dołączona grafika

#16 Lolka000

Lolka000
  • Użytkownik
  • 2 990 postów

Napisano 25 stycznia 2011 - 15:00

Nie macie czasem wrażenia, że takie związki powstają z naszego strachu przed samotnością i wmawianiem sobie, że nikogo już nie poznamy i nie będziemy szczęśliwe ?

to jest dokładnie tak jak mówisz...
ma to związek z progiem satysfakcji jaki sobie obieramy, a więc wynikiem bilansu zysków i strat. Jesteśmy z facetem, bo jest szczytem naszych marzeń na daną chwilę, gdyż wcześniej nie byłyśmy z żadnym podobnie atrakcyjnym, a jak zaczyna dziać się źle, to zazwyczaj nie ma perspektyw na nic lepszego, na nowy lepszy związek, więc właśnie ze strachu przed samotnością dalej ciągniemy tę toksyczną relację.
Dołączona grafika

#17 irma

irma
  • Użytkownik
  • 118 postów

Napisano 05 kwietnia 2011 - 20:28

Naszła mnie taka refleksja i pytanie jednocześnie. Czy zażyło wam się znać parę, której już nic praktycznie nie łączyło, byli ze sobą a tak jakby byli oddzielnie, parę między, którą miłość już dano wygasła a mimo to kontynuowali ten fikcyjny związek?
Czytałam teraz taką książkę pt. "Póki pies nas nie rozłączy" Romualda Pawlaka, w której para głównych bohaterów jest na początku powieści w podobnej sytuacji i tak mnie to natchnęło do zastanowienia się nad tym czemu właściwie ludzie pozostają w takich związkach? Z przyzwyczajenia? Z obowiązku? Czy myślicie, że takie relacje warto jeszcze jakoś ratować kiedy już obie strony długo nie troszczą się o siebie tak jak za dawnych lat?

#18 tull

tull
  • Użytkownik
  • 55 postów

Napisano 06 kwietnia 2011 - 05:46

Zawsze warto ratować związek, jeśli tylko obie strony są na to otwarte to jest duża szansa, że się uda. A czemu ludzie są ze sobą mimo że ich nic nie łączy? Może tak jak napisałaś z przyzwyczajenia, obowiązku, np. gdy są w dzieci, z szacunku do drugiej osoby za poświęcone lata itp.

#19 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 06 kwietnia 2011 - 05:57

Czy myślicie, że takie relacje warto jeszcze jakoś ratować kiedy już obie strony długo nie troszczą się o siebie tak jak za dawnych lat?

To zależy,jeśli jest jeszcze co ratować to tak,ale jeśli są już dla siebie na tyle obojętni,że warczą na siebie i miesiącami są ciche dni ,to dobrze,jak każde poszłoby w swoją stronę i ułożyło sobie życie od nowa.Bo takie ,,życie na siłę'',to tylko męczarnia.Lepiej w kulturalny sposób sie rozstać.

#20 irma

irma
  • Użytkownik
  • 118 postów

Napisano 06 kwietnia 2011 - 07:03

Zawsze warto ratować związek, jeśli tylko obie strony są na to otwarte to jest duża szansa, że się uda. A czemu ludzie są ze sobą mimo że ich nic nie łączy? Może tak jak napisałaś z przyzwyczajenia, obowiązku, np. gdy są w dzieci, z szacunku do drugiej osoby za poświęcone lata itp.


No i taka relacja jest ok? Bycie z kimś z szacunku do niego?Ja bym czuła się strasznie gdybym była z kimś z takich pobudek

viola chyba ma więcej racji





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych