Przed chwilą zostało mi zarzucone, że Was zaniedbuję - postanawiam to zmienić
Generalnie powinnam leżeć załamana, jakby to w normalnych warunkach zapewne było... powinnam się użalać nad beznadziejnością tego świata, że nic nie potrafię i ciągle coś mi dolega... NIC Z TEGO
A więc tak: rano nie zadzwonił budzik, prawie spóźniłam się na busa, od wczoraj nawala mnie okrutnie kręgosłup, nie miałam skończonych projektów, paznokcie mi nie chciały wyjść tak, jakbym sobie marzyła, na dodatek bawiłam się z nimi od 8.30 do około 12!! W szkole sajgon, przy powrocie do domu była taka lodówa na drodze, że szok... na prawie ostatniej prostej za szybko weszłam w zakręt (za późno zaczęłam zwalniać biorąc pod uwagę stan jezdni) i stanęłam w poprzek na samym środku pomiędzy dwoma płotami betonowymi... byłam nawet opanowana i go powstrzymałam (samochoda) przed wyleceniem w jeden z płotów






Temat jest zamknięty










