9 lat temu umarł jej 8 letni synek i jak to matka bardzo to przeżyła.
Ona ma w sobie tyle smutku, złości, żalu. Wszystkich trzyma na dystans.
Na jej lekcjach jest grobowa cisza. Ale ostatnio jak by się coś zmieniło. Mam wrażenie że wysyła nam jako klasie sprzeczne sygnały. Czasem chce abyśmy się do niej garneli a jak chce aby się troszeczkę ociepliła to dostaję od niej żółtą kartkę. Ona nie umie prosić o pomoc. Chcę jej pomóc. Tylko nie wiem jak to się dla mnie skończy. Jestem już w ostatniej klasie liceum. Co o tym myślicie? Co mam zrobić?
[ Komentarz dodany przez: nie(d)oceniona: 2009-12-23, 22:58 ]
jeżeli nie jesteś zakochana w wychowawczyni, to dział "miłość" nie jest dobrym wyborem na ten temat






Temat jest zamknięty








