Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Jak pogodzić seks i religię?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
128 odpowiedzi w tym temacie

#81 JulkaSz

JulkaSz
  • Użytkownik
  • 12 postów

Napisano 30 sierpnia 2011 - 12:44

Niby dziewice, a doświadczone jak mało kto. Każdy odpowiada za swoje czyny i każdy ma swoje sumienie. Kwestia indywidualna. Każdy zrobi tak jak będzie chciał. Tylko, żeby potem nie żałować.

#82 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 02 września 2011 - 17:00

Więc odpowiedź na pytanie z tematu brzmi: Nie da się pogodzić seksu i religii ;)

#83 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 02 września 2011 - 20:33

Nie da się pogodzić seksu i religii

da sie jak sie jest po slubie koscielnym i uprawia sie taki sex na jakis pozwala kosciol , no i bez antykoncepcji ;D

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#84 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 03 września 2011 - 14:37

Nie da się pogodzić seksu i religii

da sie jak sie jest po slubie koscielnym i uprawia sie taki sex na jakis pozwala kosciol , no i bez antykoncepcji ;D

dobra, a robi tak chociaż 1% społeczeństwa? :lol:

#85 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 03 września 2011 - 14:48

dobra, a robi tak chociaż 1% społeczeństwa? :lol:

To nie ważne, czy 1%, czy 50%. Chodzi o to, że jeśli się w to mocno wierzy i bardzo chce, to da się pogodzić seks i religię. ;-) Coś za coś, ale tutaj chodzi o to, że nie jest to niemożliwe do wykonania.

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#86 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 września 2011 - 12:00

To nie ważne, czy 1%, czy 50%. Chodzi o to, że jeśli się w to mocno wierzy i bardzo chce, to da się pogodzić seks i religię.

dokladnie . ja znam taka jedna pare , sa malzenstwem juz10 lat , bardzo fajna para , byli przed slubem ze soba chyba 3 lata i uwazali , ze po slubie i pogodzili sex z religia . mam kolezanke, ktors takich par zna kilka. No i trezba tez pamietac, ze nie kazdy sex po slubie jest zgodny z religia. Wazne , zeby ludzie robili cos bo chca, bo wierza w cos, a nie bo taka modam albo ktos ime czegos zabrania

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#87 żaroofka

żaroofka
  • Użytkownik
  • 11 postów

Napisano 30 września 2011 - 18:37

najgorsze jest to, że się człowiek kłóci sam ze sobą :) a to kłótnia najgorsza z możliwych. Zdecydowanie nie jest łatwo pogodzić seks z religią. Nie będę ukrywać, że nie czekałam do ślubu... a wyrzuty sumienia były, przy spowiedzi też.
Ale jakoś rozwiązałam ten problem - doszłam do wniosku, że jeśli robię coś, bo chcę, bo coś czuję do drugiej osoby (więc nie jest to tylko zaspokajanie potrzeb fizycznych, ale duchowych przede wszystkim), bo to jest głębokie, prawdziwe i niewymuszone, to chyba musi być DOBRE samo w sobie. I nie krzywdzę tym nikogo.
Ale podziwiam takie osoby, które wierzą mocno i postępują zgodnie z naukami kościoła.

#88 Ewelinka84

Ewelinka84
  • Użytkownik
  • 13 postów

Napisano 30 listopada 2011 - 14:29

Seks to jedno a rozwiązłość to drugie dlatego religia nie musi stać tu w opozycji.

#89 Anonimka

Anonimka

    Spełniona żona i mama <3

  • Użytkownik
  • 2 459 postów
  • LokalizacjaZ daleka :P
  • Wzrost:178cm
  • Stan:mężatka
  • Partner:Przystojny ;)
  • Nastrój:Zmęczona
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 30 listopada 2011 - 22:14

Ale podziwiam takie osoby, które wierzą mocno i postępują zgodnie z naukami kościoła.

Znam takie 2 pary. Zarówno kobiety jak i mężczyźni w tych związkach czekają z seksem do ślubu bo są bardzo wierzący i uważają seks przedślubny za ciężki grzech. Śluby w przyszłym roku i zamierzają dotrwać. Obie pary są ze sobą po kilka lat. To chyba zależy od człowieka i jego silnej woli, że postanowiłam/em i tak będzie. Podziwiam za wytrwałość :mrgreen:

da sie jak sie jest po slubie koscielnym i uprawia sie taki sex na jakis pozwala kosciol , no i bez antykoncepcji

No właśnie jedno jest w naszej religii ciut pogmatwane... Mianowicie- grzechem jest uprawianie seksu przed ślubem, natomiast po ślubie grzechem jest uprawianie seksu stosując antykoncepcję mechaniczną bądź hormonalną <bezradny></span> Ja wiem i rozumiem o co chodzi ale trochę to dziwnawe jest :-P

#90 Solstafir

Solstafir
  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 17 stycznia 2012 - 17:38

Co zatem zrobić, kiedy jednocześnie kochamy Boga i… naszego chłopaka?

Przyrzec przed Bogiem że będzie się mu wierną (wziąść ślub). Wszyscy powinni być zadowoleni, czyż nie?

btw jakiś facet powiedział raz do kamery (na pytanie czy może byś seks bez miłości i odwrotnie) że można kogoś kochać i nie wsadzać mu nic w d***, a można kogoś nie kochać i wsadzać mu coś w d***

A jeżeli uważacie że to kościół ustanawia te zasady które wam nie leżą katolicy i możecie je łamać bez grzechu to weźcie do ręki Pismo Święte i spróbujcie wg niego żyć, a przekonacie się że kościół i tak już intepretuje Biblie maksymalnie liberalnie i na rękę ludziom. Są już odłamy kościoła, które bardziej dosłownie traktują Biblie.

]Lepiej grzeszyć i żałować niż żałować że się nie grzeszyło!

Jak trafisz do piekła to też tak będziesz mówił?


Moje sumienie mówi mi że seks przed ślubem nie jest grzechem. Poznałam wspaniałego chłopaka, kocham go i oprócz zwykłej, biologicznej "ochoty" chcę z nim to zrobić, bo chcę poczuć jego bliskość. Ta bliskość jest dla mnie właśnie wyrazem miłości, która jest najpiękniejszym i najlepszym uczuciem jakie może nas spotkać. Popełnię więc grzech? Nie sądzę.

A jak jest z dziewczynami, które za przeproszeniem na dyskotekach "dają" na prawo i lewo? Albo z facetami, którzy lubią od czasu do czasu "zaliczyć"?
To też seks przedmałżeński (jeśli ma miejsce przed ślubem). Jak widać, nie można oceniać tego w tej samej kategorii, bo seks z ukochaną osobą jest dla mnie czymś DOBRYM.
Dla mnie grzechem jest krzywdzenie drugiej osoby. Kochając się z partnerem nie wyrządzam nikomu krzywdy, nikogo nie ranię, nie robię nic złego.

Bliżej Ci do satanizmu niż chrześcijaństwa.

#91 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 20 stycznia 2012 - 19:01

natomiast po ślubie grzechem jest uprawianie seksu stosując antykoncepcję mechaniczną bądź hormonalną <bezradny></span> Ja wiem i rozumiem o co chodzi ale trochę to dziwnawe jest :-P

chodzi o to , ze to Bóg decyduje , kiedy na swiat przyjdzie dziecko a nie kiedy my chcemy :) on jest panem zyca i smierci ;-)

mysle, czystosc do slubu to jeden z tych nakazów z którym ludzie ,< którzy uwazaja sie za katolików>, z którym maja najwiecej problemów. jak ktos jest zkims długo i sie mu trafi to jestem w stanie zrozumiec , ze trudno wytrzymac; ale smiesza mnie ludzie, którzy obnosza sie ze swoja głeboko wiarą , a po kilkunastu tygodniach znajomosci laduja z druga polówka w łozku . rozumim ktos mówi; chciałbym/chciałabym wytrzymac do slubu , ale nie wiem czy dam rade ; natomiast jak ktos grzmi jaki to grzech , ale sam szybko ten grzech popełnia to jest ... :roll: :roll: :roll: :roll:

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#92 Anonimka

Anonimka

    Spełniona żona i mama <3

  • Użytkownik
  • 2 459 postów
  • LokalizacjaZ daleka :P
  • Wzrost:178cm
  • Stan:mężatka
  • Partner:Przystojny ;)
  • Nastrój:Zmęczona
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 20 stycznia 2012 - 19:11

natomiast jak ktos grzmi jaki to grzech , ale sam szybko ten grzech popełnia to jest ...

To już kwestia indywidualna i to należy pozostawić osobom, które tak własnie postępują- karcą innych za uprawianie seksu przed ślubem, a same to robią. Same muszą sobie odpowiedzieć na pytanie czy to w końcu grzech czy nie. Bo wychodzi na to, ze im wolno, innym nie i jak to się mówi "U kogoś w oku widzi się małą zadrę a u siebie nie widzi się wielkiego kołka!!! "

#93 irma

irma
  • Użytkownik
  • 118 postów

Napisano 02 kwietnia 2012 - 20:19

Mnie osobiście bardzo się podoba to, co przeczytałam u Radosława Milczarka w jego Czy możliwe jest życie przed śmiercią. Oto obszerny cytat a propos:
Słyszeliście, że powiedziano praojcom: „Nie będziesz cudzołożył”. A ja wam powiadam: Każdy, kto z pożądaniem patrzy na kobietę, już popełnił cudzołóstwo w sercu. Przykazanie „Nie będziesz cudzołożył” jest tworem teoretycznym, utrudniającym, a nie ułatwiającym życie. Jest racjonalnym określeniem czegoś istniejącego gdzieś daleko, co ma być zakazane tu i teraz. Ale co to znaczy „nie cudzołożyć”? [...] Nie jest tak, że cudzołożyć może tylko małżonek. Może to uczynić każdy, bez względu na to, czy żyje samotnie, w tak zwanym luźnym związku, formalnym małżeństwie, trójkącie, czworokącie czy w jakiejkolwiek innej konfiguracji. Cudzołóstwo nie może być też rozumiane powierzchownie jako wyjście z łóżka w swoim mieszkaniu i wejście do łóżka w cudzym. Cudzołożeniem nie jest też tylko i wyłącznie uprawianie seksu z osobą z innego związku. Może nim być również kontakt pomiędzy tak zwanymi singlami. Wszystko odbywa się w danej chwili, w której właśnie jesteśmy. Gdy ona minie, jest następna. Potem następna i tak dalej. A my możemy żyć tylko wtedy i tam, gdzie akurat jesteśmy. W każdej z tych nieskończenie wielu chwil żyjemy i możemy dokonywać aktu życia. Zarówno wobec siebie, jak i wobec bliźnich. Możemy odkrywać i poznawać siebie samych. Możemy także odkrywać i poznawać bliźniego. Możemy troszczyć się o siebie samych, jak i o innych. Możemy szanując i siebie, i bliźniego, być odpowiedzialnym i za siebie, i za niego. W rozwijaniu siebie i w relacji z bliźnim poznajemy zarówno siebie, jak i jego. W tym całym procesie, który u każdego przebiega inaczej, z różnym natężeniem i prędkością, lecz może być wywołany tylko i wyłącznie przez nas samych, uruchamia się siła, dzięki której naturalnie pragniemy poczuć bliskość z drugim człowiekiem. Dotknąć, przytulić, poczuć w sobie stan głębokiej radości, szczęścia i podniecenia wynikającego z faktu przebywania z nim. Taka wewnętrzna potrzeba, jeśli nie będzie stymulowana przez rozum, wyobrażenia, teorie, konwenanse, tabu, nakazy, zakazy i temu podobne, eksploduje w nas tylko i wyłącznie wtedy, gdy mniej więcej w tym samym momencie również eksploduje u bliźniego. Nie jest możliwym odczucie głębokiej potrzeby zbliżenia do drugiej osoby, jeśli w tym samym czasie ona nie poczuje podobnie. Gdy jednak tak się zdarzy, to najpewniej dojdzie do pobudzenia siebie wyobrażeniami pochodzącymi wprost z umysłu – nie czujemy naturalnego podniecenia, tylko wymyślamy je w głowie. W dzisiejszym świecie istnieje wiele narzędzi, za pomocą których uzyskujemy podniecenie. Możemy je czerpać zarówno z banalnych instrukcji seksualnych w pismach dla nastolatków czy pseudoporad seksuologów, jak i z pism czy filmów erotycznych i pornograficznych. Poza tym może to być własna projekcja fikcji, czyli wyobrażenia o zbliżeniu seksualnym z kimś zarówno rzeczywistym, jak i nierealnym. Wtedy potęgujemy pożądanie, a następnie podniecenie poprzez wyobrażanie aktu seksualnego, zamiast być tu i teraz i głęboko odczuwać zbliżenie z partnerem. Dzisiaj ta produkcja myśli na temat seksu została już rozwinięta do takich granic, że tak naprawdę podstawowym, ale i zarazem wystarczającym elementem wymaganym do pobudzenia podniecenia jest wygląd zewnętrzny. W związku z czym dochodzi do sytuacji, w której mężczyźnie (lub analogicznie kobiecie) jest to obojętne, z kim odbędzie stosunek. Najważniejsze jest bowiem tylko fizyczne stymulowanie narządów płciowych przez powierzchownie określoną partnerkę. I tak w myślach wyobraża on sobie taką sytuację seksualną, jaka go najbardziej podnieca lub też do jakiej dąży podczas swojego aktu seksualnego. W tym danym momencie nie liczy się dla niego nic poza podnieceniem, a przecież jest tam całym sobą. Żyje, a jednak jest jak robot, który wykonuje ruchy określone przez rozum. Pomimo maksymalnego fizycznego zbliżenia kochankowie pozostają sobie obcy. Do zbliżenia nie doprowadziła ich naturalna wewnętrzna siła instynktu, wynikająca z wzajemnego głębokiego poznania, lecz zrobił to pewien racjonalny pomysł na przeżycie – jak się często wydaje – najprzyjemniejszego fragmentu życia. Pobudzanie pożądania i podniecenia przez rozumu jest nie tylko grzechem, ale i narkotykiem. Działa bowiem podobnie jak on. Jednorazowo nawet może pomóc, pobudzić, zrelaksować, przełamać pewne bariery. Długofalowo wprowadza jednak dysfunkcję, po czym zabija nasz naturalny instynkt, a w związku z tym możliwość nieskończenie głębokiego przeżywania podniecenia w seksualnym akcie miłości. Cudzołożenie to nie tylko akt seksualny z obcą osobą, lecz także produkcja myśli na temat szeroko rozumianego seksu z nią. Z każdym możemy uprawiać seks, ale ważne jest, aby nie był to dla nas cel sam w sobie, lecz naturalny rozwój relacji opartych na harmonii pomiędzy wszystkimi wewnętrznymi przestrzeniami naszego życia i w zgodzie ze wszystkimi wewnętrznymi przestrzeniami życia partnera. Bliskość seksualna nie jest niczym wyjątkowym w życiu. Nie musimy o nią walczyć albo się bardzo starać. Jeśli nasze życie jest wewnętrznie czyste, zdrowe i naturalne, to wielokrotnie przeżyjemy głębokie podniecenie, nawet się tego wcześniej nie spodziewając i bez konieczności wcześniejszego przygotowywania. Żyć tu i teraz to droga do wszystkiego, także aktu seksualnego, który nie jest jak wzięcie jednego oddechu, tylko jak wzięcie tysiąca oddechów. W dzisiejszych czasach wiele osób poszukuje usprawnień w dziedzinie seksu, niekończących się unowocześnień – jak, kiedy, z czym, z kim, za pomocą czego, w ilu? Czyniąc tak, zgodnie z Ewangelią po prostu cudzołożą. Wszystko to jednak dzieje się za sprawą rozumu, który zachowuje się jak oszalały pies, który przez całe życie był uwiązany do łańcucha i trzymany w zaciemnionym pomieszczeniu, po czym nagle, po uwolnieniu od tych fizycznych więzów, nie wie, co zrobić z tymi wszystkimi seksualnymi możliwościami naraz. To szaleje, biegając bez celu, to znowu zaplątuje się we własne więzy psychiczne i popada w ponowne zniewolenie. Tym razem jednak na własne życzenie oraz o wiele gorsze w skutkach.

#94 Maona

Maona
  • Użytkownik
  • 316 postów

Napisano 03 kwietnia 2012 - 10:56

chodzi o to , ze to Bóg decyduje , kiedy na swiat przyjdzie dziecko a nie kiedy my chcemy :) on jest panem zyca i smierci ;-)


I właśnie tego nie łapię. A czy naturalna antykoncepcja, w Kościele dozwolona, też nie jest próbą kontrolowania tego planu? Z jakiegoś powodu jest na to furtka, ale to co się nazywa antykoncepcją naturalna do tego samego się sprowadza co mechaniczna. Też zaburzasz ten porządek rzeczy prawda? Zarówno naturalna, jak i mechaniczna czy hormonalna nie są w stu procentach skuteczne. Naturalna jest mniej skuteczna, czyli co? pozwalamy na antykoncepcję ale liczymy na wpadkę?

Kiedyś zdarzyło mi się rozmawiać o tym z jednym (starszym) księdzem, a raczej zakonnikiem. I wiecie co? On kompletnie nie wiedział, jak ta antykoncepcja hormonalna działa. :shock:

Ja też zawsze szukam jakiś odniesień, ale tutaj nie ma nic, ani w Biblii, ani w przykazaniach... Dlatego to jakoś do mnie nie trafia. W przypadku seksu przed ślubem jest "nie cudzołóż", a przypadku aborcji "nie zabijaj" a tu co...
He who asks is a fool for five minutes, but he who does not ask remains a fool forever.

#95 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 04 kwietnia 2012 - 19:47

I właśnie tego nie łapię.

I ja też nie. Rozumiałabym, gdyby faktycznie było powiedziane, że jakiekolwiek zapobieganie ciąży jest grzechem (mechaniczne i NPR) , bo to byłoby jasne wtedy: nie wolno robić nic, co mogłoby utrudnić poczęcie. A tak to namieszali: trochę wolno, ale jednak nie wolno. <bezradny></span> Moja katechetka w liceum tłumaczyła, że tak naprawdę Kościół pozwala, a nawet poleca NPR, gdyż stosowanie ich uczy mężczyznę szacunku do kobiety, która mu pokazuje, że czasami trzeba się powstrzymać dla wspólnego dobra. Dla mnie to takie tłumaczenie na odczepnego i nadal nie rozumiem. Myślę, że większość księży też nie rozumie. :-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#96 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 08 kwietnia 2012 - 16:04

gdyż stosowanie ich uczy mężczyznę szacunku do kobiety, która mu pokazuje, że czasami trzeba się powstrzymać dla wspólnego dobra

no logiczne , poprostu jak ktos nie che miec duzo dzieci , to sie powstrzymuje.
chodzi o to aby przyjac kazde dziecko jakie sie pojawi, ale wolno sie ograniczac czy omijac dni plodne , aby dzieci było mniej.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#97 sphinx

sphinx
  • Użytkownik
  • 18 postów

Napisano 08 maja 2012 - 11:25

W każdej z tych nieskończenie wielu chwil żyjemy i możemy dokonywać aktu życia. Zarówno wobec siebie, jak i wobec bliźnich. Możemy odkrywać i poznawać siebie samych. Możemy także odkrywać i poznawać bliźniego. Możemy troszczyć się o siebie samych, jak i o innych. Możemy szanując i siebie, i bliźniego, być odpowiedzialnym i za siebie, i za niego. W rozwijaniu siebie i w relacji z bliźnim poznajemy zarówno siebie, jak i jego. W tym całym procesie, który u każdego przebiega inaczej, z różnym natężeniem i prędkością, lecz może być wywołany tylko i wyłącznie przez nas samych, uruchamia się siła, dzięki której naturalnie pragniemy poczuć bliskość z drugim człowiekiem. Dotknąć, przytulić, poczuć w sobie stan głębokiej radości, szczęścia i podniecenia wynikającego z faktu przebywania z nim. Taka wewnętrzna potrzeba, jeśli nie będzie stymulowana przez rozum, wyobrażenia, teorie, konwenanse, tabu, nakazy, zakazy i temu podobne, eksploduje w nas tylko i wyłącznie wtedy, gdy mniej więcej w tym samym momencie również eksploduje u bliźniego.

Podoba mi się ta idea. Mam wrażenie, że te wszystkie te zakazy i nakazy robią więcej zła niż dobra. Na zasadzie zakazany owoc lepiej smakuje...

#98 irma

irma
  • Użytkownik
  • 118 postów

Napisano 15 maja 2012 - 14:20

Podoba mi się ta idea. Mam wrażenie, że te wszystkie te zakazy i nakazy robią więcej zła niż dobra. Na zasadzie zakazany owoc lepiej smakuje...

Spróbuj całej książki. Tam jest wiele bardzo dobrych myśli, nie tylko o seksie.

#99 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 15 lutego 2013 - 16:40

Jestem już teraz kobietą, ale kiedy dopiero co wchodziłam w świat dorosłości poznałam swoją pierwszą miłość. Wspaniałego chłopaka. Po pół roku chodzenia zaczęły się pierwsze niewinne pieszczoty. Skończyły się dla mnie tragicznie. Piszę dla mnie, bo chłopak ten wyraźnej szkody nie poniósł. Zostałam podczas takich niewinnych zabaw wykorzystana. Wszystko stało się bez mojego przyzwolenia. Był to jeden wielki płacz, mój i mojego chłopaka kiedy dotarło do niego co zrobił. Nie tak chciałam... Tym bardziej, że dziewictwo było dla mnie zawsze czymś bardzo ważnym. Ja mam spaprane życie. Do dziś sobie mojej naiwności nie mogę wybaczyć. Zaufałam chłopakowi, który podobno mnie kochał i nie mógł mnie skrzywdzić. Stało się inaczej. To ja nie potrafię ułożyć sobie życia, mam ciągłe poczucie winy. On? Założył rodzinę, zbiera "medale" na polu działalności chrześcijańskiej. Przecież po mężczyźnie nie widać, że współżył. Jednak nie twierdzę, że i on nie miał wyrzutów sumienia. Miał i to duże. Niestety, to o dziewczynie mówi się, że była "wypróbowana" i... to właśnie strasznie boli. To sformułowanie odbiera mi moją godność. Jest to moim ciągłym cierpieniem. Gdybym mogła cofnąć czas... Nie mogę. Myślę więc, że mnie już nikt nie zechce. Bo jakże tak, każdemu kandydatowi na męża mam od początku opowiadać moją historię? Jakże mnie to upokarza, bo który mnie zrozumie? Spotkałam później takiego, jak to się mówi, bożego chłopaka. Pewien ksiądz poradził mi, byśmy o moim problemie porozmawiali. Chłopak mój klęczał przed Najświętszym Sakramentem i modlił się, by umiał przyjąć to, co mam mu powiedzieć. Początkowo było dobrze. Wytrwał on z tym "ciężarem tajemnicy" cztery lata. Potem uznał, że nie może tego przeskoczyć. On był czysty. Rozstaliśmy się. Reszty życia już nie opowiadam, bo to nie ma sensu. Wiem, że Bóg mnie kocha i wybaczył wiele, ale ja sobie nie potrafię, bo za każdym razem ciągle za dużo mnie to kosztuje. Jestem więc osobą samotną. Wiele się mówi jak zapobiegać takim sytuacjom, jednak mało się mówi jak żyć, kiedy już się wszystko ma za sobą. Lepiej więc nie igrać z ogniem. Poparzenia dłużej się goją i zostają blizny, które czy chcesz czy nie, zawsze Ci przypomną o tym co się zdarzyło.
Po tych moich doświadczeniach wiem dlaczego Pan Bóg mówi, że nie cudzołóż. Jeśli Pan Bóg tak mówi, to jest to jedyną, niepowtarzalną prawdą! Koniec kropka. Bóg sam stworzył człowieka i wie jak go przestrzec, by potem nie cierpiał. Dał nam cudownych 10 wskazówek na życie, 10 niepodważalnych przykazań. Z jednej strony, by sobie nie uczynić krzywdy, ale też by chronić tych, którym tę krzywdę możemy uczynić.
I jedna prośba do tych, którzy mówią o dziewczynach, że są "wypróbowane". Uważajcie na to co mówicie, bo możecie dodatkowo jeszcze dołożyć ciężaru cierpienia takim dziewczynom, określając je w ten sposób. Weźcie pod uwagę fakt, że nigdy nie wiadomo, co spowodowało jej taką a nie inna sytuację. Chcecie mężczyźni czystą dziewczynę do ślubu, a sami macie ochotę na seks przed. Nie będę tutaj też tego wątku rozwijać, bo nie jest to tematem dyskusji.
Popatrzcie mężczyźni i przyjrzyjcie się jak Jezus potraktował Marię Magdalenę, czy choć jednym słowem wytknął jej, że jest "tknięta", "wypróbowana", "nie cnotliwa" itp. itd. Za to również kocham Jezusa bezgranicznie i rozumiem Marię Magdalenę, która stała się moją patronką i orędowniczką. No i dobrze, że mam Matkę Bożą. I jeśli będę musiała zostać u stóp Jezusa do końca życia jak Maria Magdalena, to zostanę, bo obawiam się, że będę osobą samotną. Popatrzcie, jak Jezus zawsze traktował kobiety. Nie ma większego i lepszego przykładu do naśladowania. Przyszła mi kiedyś taka myśl, że może właśnie dlatego jest więcej kobiet w kościele niż mężczyzn. Kobiety tam czują się szanowane. Usłyszałam kiedyś również od psychologa rodzinnego, że gdyby kobiety były lepiej traktowane i szanowane przez mężczyzn, to mniej czasu poświęcały na wspólnoty (często jest to ucieczką) kościelne, a na wspólnoty jakimi są ich własne rodziny i mężowie.
Szczęść Boże wszystkim!


źródło: katolik.pl

Moje zdanie na ten temat: szok. Szczególnie zszokował mnie ten fragment o tym klęczeniu chłopaka przed Najśw. Sakramentem przed tym jak miała mu 'coś ważnego' powiedzieć. :shock: Dla mnie to trochę przesada...

#100 Lolka000

Lolka000
  • Użytkownik
  • 2 990 postów

Napisano 16 lutego 2013 - 15:19

Wisienkowa, czytam, czytam... i myślę sobie, że fanatycy religijni są przynajmniej nienormalni (nie, nie chcę nikogo obrażać). Laska z tego tekstu to w mojej ocenie dziewczyna o cholernie niskiej samoocenie, tak bogobojna, że traktuje się jak mięso drugiej kategorii. Została wychowana w cholernej bojaźni przed prawem boskim, które normuje jej postrzeganie wszelkich obyczajowych spraw, tak jakby sama nie miała swojego zdania... zgrzeszyła, złamała zakaz i już czuje się gorsza, koniec, "amba fatima", piekło! No kurde... jak trzeba mieć sprany mózg, bo inaczej tego nazwać nie potrafię.
Jeśli ktoś jest wierzący i sobie chce żyć w celibacie niech żyje, nie mam z tym problemu ale osobiście tego nie rozumiem i uważam, że to jest przynajmniej sprzeczne z naturą. Po drugie to takie troszkę kupowanie kota w worku, seks jest ważną sferą małżeństwa i co jeśli okazuje się po ślubie, że małżonkowie kompletnie do siebie pod tym względem nie pasują... mają inne preferencje, inne temperamenty. Dla mnie to sytuacja nie do pomyślenia. No chyba, że działa to w ten sposób, że skoro już tak fanatycznie para unika seksu przed ślubem bo BÓG TAK CHCIAŁ, to może będąc już małżeństwem seks uprawia "po bożemu" pod kołderką, oczywiście na misjonarza i tylko w celach prokreacyjnych... no way! nigdy tego nie zrozumiem ;-)
Dołączona grafika





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych