Witam,
Podejrzewam, że mogę zostać potępiona przez Panie, które odpowiedzą na mój temat ale nie boję się żadnych słów krytyki. Mam bardzo fajnego męża, dba o mnie, czuję się przy nim bezpieczna i jest przystojny. Ma sporą nadwagę ale ja zawsze wolałam tych pulchniejszych i absolutnie mi to nie przeszkadza!. Im więcej kochanego ciałka tym lepiej. Wiem, że bardzo mnie kocha i nie wyobraża sobie życie beze mnie. Mi oczywiście to nie wystarcza... tylko nie wiem dlaczego. Niby jestem szczęśliwa ale i tak go zdradzam, ostatnio z naszym sąsiadem, który tak szczerze mówiąc na początku nawet mi się nie spodobał
ale częste spotkania, pogaduchy, podobne problemy ( m.in. obsesyjna zazdrość, zarówno mojego męża jak i jego partnerki) bardzo nas do siebie zbliżyły. Dodam, że oboje jesteśmy seksoholikami. Mój mąż pracuje zagranicą i bardzo często zostaję sama, wykorzystując ten czas na dobrą zabawę i przyjemności. I właśnie w ten sposób trafiłam na imprezę urodzinową mojego sąsiada. Mojego męża nie było a jego kobieta pod koniec imprezki udała się na spotkanie z "Panem klozetem" po czym padła jak mucha w łóżku. Ja nigdy dużo nie piję, więc umysł mam zawsze świadomy. Gdy wszyscy się rozeszli zaczęliśmy gadać. Rozmowa zeszła na zły tor i skończyła się całowaniem i delikatnym macaniem. Wiedzieliśmy, że tej nocy nie może do niczego dojść, więc jakby nigdy nic umówiliśmy się na rano u mnie w domu zanim jego kobieta jeszcze wstanie z łóżka. Gdyby coś to i tak nigdy by nawet nie pomyślała, że on może być u mnie. Oczywiście przyszedł, na początku były jakieś małe opory ale po pierwszym pocałunku jakoś poszło samo. Ten nasz pierwszy raz był szczerze mówiąc średni. Byliśmy troszkę zestresowani itp. Nie zraziło nas to niestety przed sobą bo już na drugi dzień wieczorem znowu wylądowaliśmy w łóżku i tym razem było zajebiście! Pierwszy raz odkąd jestem z moim mężem (8 lat) miałam orgazm pochwowy! Gdy kocham się z mężem kończy się na łechtaczkowym. Przeżyłam szok, który pozbawił mnie trzeźwego myślenia. Umawiamy się z sąsiadem na sex jak tylko nadarza się okazja i zawsze jest super!. Aktualnie mam trzech partnerów seksualnych licząc mojego męża i ciągle mi mało. Chodzę na terapię o której mój mąż oczywiście nie wie ale pomaga tylko na chwilę. Nie wiem już co mam robić bo strasznie krzywdzę męża;/ Nawet strach przed tym, że wszystko stracę jak to wyjdzie na jaw nic nie daje. Mój terapeuta mówi, że może nie jestem stworzona do życia w związku monogamicznym i sama siebie oszukuję. Gubię się we własnym życiu a chciałabym żeby było normalne. Może któraś Pani była w podobnej sytuacji... ?




Kobieta
