Jestem od dłuższego czasu strasznie przemęczona, mam za dużo obowiązków, mało sypiam - przychodząc z pracy, w której zawsze jest powód do stresu, wracam do domu, gdzie czekają na mnie kolejne obowiązki. Mąż nie widzi problemu, bo oczywiście przesadzam. Już nie wiem co mam robić, zastanawiałam się nad zapisaniem się do psychoterapeuty /link/bo powoli zaczynam mieć tego wszystkiego dość, nawet nie mam komu się wyżalić i porozmawiać o problemach.
U mnie niestety podział jest inny.. Mąż przychodzi sobie po pracy zadowolony i czeka na obiad. JA wracam wcześniej, wiadome, że coś zrobię, ale on wcale tego nie docenia. Staram się, robię nam śniadania do pracy ogarniam wszystko a on ma do mnie pretensje, że mu smęce, żeby umył naczynia. Czasami jednej głupiej rzeczy się doprosić nie mogę i w ostateczności robię to sama, bo gdyby on się zdeklarował - moze zrobiłby to za dzień, dwa, bo jemu to nie przeszkadza. Już nie wiem, jak mam na to reagować. Jak zaczynam rozmowę na ten temat - to kończy się ona kłótnią..