Hej dziewczynki!
Potrzebuje waszej porady, wsparcia, zrozumienia, wysłuchania ? sama nie wiem, ale wiem, ze moze tutaj ktoras z was mnie zrozumie i usiwadomi mi, ze nie jestem jakas wariatka ![]()
1.5 miesiaca temu stracilam prace, dosc dobra jak na moje wyksztalcenie ( średnie)
od tego czasu nieudolnie szukam pracy, byłam na wielu rozmowach kwalifikacyjnych i wszyłam z tego jedna wielka dupa! ![]()
Jutro mam kolejna na 12.30 niby wszystko super pięknie, ale to jest rozmowa w mieście 130 km od mojego miejsca zamieszkania ( dlatego tam bo moj narzeczony kupuje tam mieszkanie, i sam tam pracuje ale mieszka w innym miescie, i zdecydowalismy ze poszukam pracy w miescie pozniej wynajemiemy kawalerke do momentu odebrania naszego mieszkania"
do tej pracy potrzebuje badan sanepidowskich, i nie wiem czy bede mogla je zerobic w tym " nowym miescie" czy bede musiala jechac do siebie, w portfelu mam doslownie 170 zl, dogadalam sie z kolezanka ze ewentualnie u n iej przenocuje, a moj facet powiedzial ze pierszy miesiac za czynsz i oplaty zaplaci ON.
do czego zmierzam, oboje mamy mase problemów on z ubieganiem się o kredyt, pracą itp, ja z brakiem pracy, pieniedzy i czuje się jak ostatnie zero. ostatnio zazartowal " ze jestem znudzona kura domowa" niby to byl zart ale zabolalo,
ostatnio jest chlod miedzy nami i spiecia, ale ustalilismy ostatnio ze to przez problemy i obiecalismy ze nie bedziemy swoich frustracji wyladowywac na sobie.
Mam 21 lat a czuję się jak za przeproszeniem stara sfrustrowana baba, nie mam sily na nic, zawsze zartowalismy i ja wszystko bralam na luz teraz doslownie wszystko biore do siebie i trace humor,
teraz na sam mysl tej rozmowy i tego wszystkiego chce mi sie plakac, bo czuje sie tak, ze nie podolam, ze same glupie badania beda dla mnie wyzwaniem, albo ze na darmo tam pojade i strace ostatinie pieniądze, albo ze popracuje z 3 - 4 dni i mi podziekuja, niby to jest sprawdzona firma , ale rozne rzeczy sie teraz dzieja.
Nie wiem czy mam depresje frustracje, brak poczucia wlasnej wartosci, ale non stop chce mi sie plakac, czuje sie nie godna mojego faceta , ma bardzo dobra prace, pasje, hobby, pelno znajomych, a ja jak narazie zero perspektyw bardzo sie kochamy jestesmy zareczeni, ale powiedzial ostatnio ze denerwuje go ze nie mam zycia prywatnego, ale jak mam miec, zeby wyjsc z kolezanka na przyslowiowa herbatke tez musze miec pieniązki,
Prosze powiedzcie mi czy ja robie problemy z niczego?![]()




Kobieta
