Witam jestem z chłopakiem 3lata, jesteśmy zaręczeni od kilku miesięcy, ale nie mieszkamy razem, dopiero planujemy wspólną przyszłość wszystko wydaje się być super ale jest sprawa, której nie umiemy sami rozwiązać. Otóż mój M. pojechał ponad 100km i kupił sobie rasowego kota za grube 1000zł i nic mi o tym wcześniej nie powiedział dowiedziałam się o tym po fakcie i natychmiast zrobiłam mu wyrzuty, padły wtedy bardzo mocne słowa z naszych ust, była nawet mowa o rozstaniu, na drugi dzień jednak na spokojnie porozmowialiśmy, chcialam żeby kota oddał tam skąd go wziął ale on nie chciał o tym nic słyszeć, powiedziałam, że ja kota nie chce i go pewnie nie zaakceptuje,ale obiecalam że się przynajmniej postaram. Okazało się, że kot ten jest bardzo szkodny i złośliwy, były dni gdzie codziennie sikał na łóżko lub ubrania, tylko je rzeczy najdroższe z najwyższej póki, na inne nawet nie spojrzy a mój M. jest w kota wpatrzony jak w obrazek,gdy jestem u niego kot z nami śpi kot się z nami kąpie, je, oczywiście nie możemy również nigdzie pojechać bo kot sam w domu nie zostanie... gdy tylko wejdziemy do domu z jakiś zakupów to pierwsze co to kota bierze na ręce gada do niego i go głaszcze ja nic nie mogę powiedzieć bo od razu wychodzi z tego kłótnia, że niby obrażam jego kota. Czuję się że ten zwierzak jest dla niego ważniejszy ode mnie, choć on zaprzecza. Gdy moi rodzice kupili nam mieszkanie, w którym mamy zamieszkać po ślubie i powiedzialam że kot z nami tam na pewno nie idzie on powiedział że skoro kot nie idzie to on też nie chce i myśleliśmy nad kompromisem tej sytuacji ale nic z tego nie wyszło. Chcę z nim być, bardzo go kocham ale nie wiem co zrobić w tej sytuacji... Nie chodzi tu o zazdrość cieszę się że ma uczucie do zwierząt ale po prostu przesadza i ja nie zniosę wspólnego mieszkania we 3 jak to bd tak wyglądało




Kobieta
