Na zupełnie inny temat, ale nie mam się gdzie z moim problemem wstrzyknąć, więc beszczelnie otwieram nowy temat - spadek.
Dwa tygodnie temu, umarł mój ojciec, jego żona, która nie jest moją matką, dzwoni do mnie i mówi, że było by fajnie, jakbym zrzekła się a jeszcze lepiej - darowała jej mój udział w spadku po ojcu, jest nim 3-pokojowe własnościowe mieszkanie w ścisłym centrum dużego miasta na południu Polski. Jestem jedynaczką. Mam połowę. Zaskoczyła mnie totalnie, bo nie wiedziałam, że mi się wogóle coś po ojcu ,prawnie należy. W końcu - to oni sami, ze swoich zarobków dorobii się tego mieszkania.Spontanicznie powiedziałam jej - "Ja nic nie chcę, zrzekam się. Mieszkaj tam sobie." Ale ona naciska, żebym tam jak najprędzej przyjechała(ja mieszkam zagranicą-1000km) i to potwierdziła przed notariuszem. Nachodzą mnie wątpliwości - skoro już jest takie prawo - to może jednak się nie zrzekać? Może kazać sobie zastrzec, że po jej śmierci(ona - 65,), moje wnuki odziedziczą tą 1/2 wartości mieszkania(co - ku memu kolejnemu zaskoczeniu - jest sporą sumką?)
Ojciec nie miał z nią dzieci. Ona ma jedną siostrę, która ma jednego syna. Co o tym myślicie?




Kobieta
