Ja tak miałam przez długi czas – zaczerwienienie wokół oczu, swędzenie, pieczenie. Co ciekawe, działo się to głównie po kremach i SPF-ach, a filtr 50 to już była tragedia – chociaż nigdy nie nakładałam go pod oczy. Poszłam do okulisty i usłyszałam, że nic nie widzi – ani choroby skóry, ani oka. Uznał, że to kontaktówka i miał rację. Wcześniej dermatolodzy wciskali mi trądzik różowaty oczny, nużeńce, maści i leki bez końca. Odkąd odstawiłam wszystko i zaczęłam używać tylko kilku dobrze tolerowanych kosmetyków, w tym płynu z Acnerose, problem zniknął. To chyba najlepszy dowód, że nie zawsze musi to być TR.
https://acnerose.pl/produkt/plyn/