Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Co powinnam zrobić i jak powinnam się zachować...? Potrzebuję pomocy, ale i obiektywnego spojrzenia


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kózka.91

Kózka.91
  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 12 kwiecień 2017 - 12:58

Jestem tutaj nowa i nie wiem czy pisze w dobrym miejscu, ale...

Mam 26 lat ('91 r.) i, kiedy byłam w szpitalu, podczas oczekiwania na tomografię poznałam mężczyznę, który zagadnął mnie pierwszy i zaczęła się naprawdę miła rozmowa, nie tylko o chorobach, ale przede wszystkim o życiu codziennym, zainteresowaniach, a także planach na przyszłość i oczekiwaniach (szczególnie jeśli chodzi o pracę/studia). W trakcie rozmowy wspomniałam, że leżę w tym szpitalu, ale byłam pewna, że po badaniu nasze drogi rozejdą się i znajomość się nie zawiąże, a tymczasem Tadeusz przyszedł do mnie na oddział następnego dnia. Rozmawialiśmy kolejny razy kilka dobrych godzin, a nawet wymieniliśmy się numerami telefonów, tylko że nie spodziewałam się, żeby kontakt się utrzymał. I byłam bardzo zaskoczona, kiedy zadzwonił w dniu mojego wypisu, żeby umówić się na kawę nie z automatu! Na początku zachowywałam dystans, ale z dnia na dzień poświęcaliśmy sobie coraz więcej czasu, aż do teraz...
Tadeusz (to jego drugie imię, ponieważ nie umiem zwracać się do niego jego pierwszym imieniem, do którego mam ogromną awersję z pewnych powodów z przeszłości, o których Tadeusz już wie i nie ma większego problemu, że mówię do niego i o nim Tadziu, Tadek itd.) ma 49 lat ('68 r.) i jest z rocznika mojej mamy. Mój poprzedni partner także był starszy ode mnie, ale rozstaliśmy z wielu powodów (wiek był jednym z nich, ale w tamtym wypadku różnica wieku była jeszcze większa). Mi ta różnica wieku nie sprawia problemu, Tadeuszowi także nie - ja nigdy nie potrafiłam dogadać się z rówieśnikami, a wszystkie moje koleżanki (oprócz dwóch) są starsze ode mnie od 5 do 15 lat. Chłopcy w moim wieku są w moim odczuciu bardzo dziecinni, a przede wszystkim mają zupełnie inne priorytety i poglądy niż ja. Dogadujemy się, ale na płaszczyźnie dobrych znajomych - nic więcej. Mam świadomość, że wynika to z mojego otoczenia rodzinnego, w którym przeważały osoby starsze (mieszkałam razem z babcią, a w naszym domu zawsze było wielu mężczyzn w wieku od 40 do 60 lat - mój wujek, który przychodził codziennie, jego koledzy, którzy nosili mnie na barana albo bawili się ze mną w berka itd.). Ogólnie w przeciwieństwie do moich rówieśników bardzo dobrze czuję się w obecności ludzi starszych, do których wyższego poziomu intelektualnego zawsze musiałam "doskakiwać" (jako czterolatka znałam i rozumiałam słowa, których często nie używają nawet licealiści). Do sedna...
Z Tadeuszem nadajemy na bardzo podobnych falach; mamy podobne zainteresowania (czytanie książek, zamiłowanie do piękna, lubimy zwiedzać, podziwiać zabytki architektury w polskich miastach, obcować ze sztuką podczas wyjść do muzeów, galerii czy na wystawy). Poza tym Tadeusz dopinguje mnie i motywuje do ciągłego rozwoju - teraz utwierdza mnie w przekonaniu, że powinnam rozpocząć studia doktoranckie i spełnić swoje marzenie o rozpoczęciu kariery akademickiej. Nie ma mowy o jakimkolwiek sponsoringu z jego strony; owszem od czasu do czasu to on płaci, kiedy wychodzimy na kolację albo do opery czy teatru, ale nie oczekuje w zamian tego, czego oczekiwałaby większość mężczyzn w jego wieku i z jego pozycją społeczną, która jest na pewno wyższa od mojej. Jednocześnie nigdy nie dał mi odczuć, że jestem gorsza, bo nie mam odpowiednio zasobnego portfela czy ukończonych studiów (w tym roku w czerwcu/lipcu mam obronę pracy magisterskiej).
Od kilku tygodni Tadeusz zaczął mówić wprost, że chciałby dowiedzieć się jaki jest jego status w naszym związku i czy w ogóle możemy mówić o związku (do tej pory nie poruszał tego tematu, chociaż spotykamy się od grudnia 2016). Zaczął nalegać na spotkanie z moją matką, którą chciałby poznać. I to jest coś, czego bardzo się boję, ponieważ znam nastawienie mojej matki - po pierwsze jest osobą bardzo stanowczą i surową, która ma swoje zasady, a po drugie nie może znieść, że mogłabym spotykać się z kimś starszym ode mnie o więcej niż 5 lat. Kiedy zauważyła, że zaczęłam zachowywać się inaczej, wychodzić na spotkania i rozmawiać przez telefon w sąsiednim pokoju, od razu zaczęła dopytywać czy spotykam się z kim, ale "ma tylko nadzieję, że nie z jakimś staruchem". Wiem, że gdyby moja matka dowiedziała się, że Tadeusz jest w jej wieku, spakowałaby mnie i wystawiłaby moje walizki za drzwi (kiedy byłam w poprzednim związku, nie odzywała się do mnie tak długo, jak długo trwał ten związek, mimo że mieszkałyśmy pod jednym dachem - nawet w święta milczała, a jedną osobą przez którą komunikowała się ze mną była jej siostra, moja ciocia, która mieszka razem z nami ze względu na swój stan zdrowia wymagający opieki). Problem polega na tym, że nie mam dokąd się wyprowadzić, a wiem, ze będę musiała wybierać między nią, a Tadeuszem - zależy mi na obojgu, bo od zawsze, mimo wszystkich konfliktów, byłyśmy blisko z mamą, a Tadeusz jest kimś, o kim po raz pierwszy od poprzedniego związku myślę poważnie.
Kompletnie nie wiem, co mogłabym zrobić. Tadeusz powtarza, że mogę zamieszkać razem z nim, ale dla mnie to jeszcze trochę za wcześniej, tym bardziej, że boję się, że będzie chciał przenieść się na stałe do Warszawy, gdzie jego firma ma siedzibę główną, co dla mnie oznaczałoby całkowitą zmianę otoczenia, a przede wszystkim uczelni. Sytuacja jest o tyle trudna, że przez studia pracuję dorywczo, więc nie dam rady utrzymać się sama, nie mieszkając z mamą, tym bardziej, że nasza sytuacja materialna nie jest najlepsza (nie jest bardzo zła, ale są miesiące w roku - lipiec, sierpień - kiedy nie jest różowo i musimy trochę pooszczędzać).
Może powinnam posłuchać go i doprowadzić do spotkania (Tadeusz wierzy, że przekona moją mamę do siebie, ale ja wiem, że to niemożliwe, a na dodatek może zakończyć się nieprzyjemnymi komentarzami i przykrymi uwagami z jej strony). Co mogę zrobić? Od kilku dni nie mogę spać, bo cały czas o tym myślę... Tadeusz zauważył już, że jestem "bardzo nieswoja" i zaczął powtarzać, że nie oczekuje, że zadeklaruję się w 100% i ustalimy datę ślubu, ale podkreśla, że chciałby wiedzieć kim dla mnie jest i co właściwie dla mnie znaczy, tym bardziej, że chyba naprawdę bardzo mu zależy i zaangażował się w to wszystko...
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, byle przedstawione przez Was stanowiska poparte były jakimikolwiek argumentami innymi niż "nie, bo nie", bo to ulubione wytłumaczenie mojej mamy (JA: Dlaczego nie mogę *coś tam*? ONA: Bo nie.)



#2 Chiquita

Chiquita
  • Użytkownik
  • 331 postów

Napisano 15 maj 2017 - 06:50

W takim razie porozmawiaj z nim szczerze, powiedz mu o swoich obawach, o tym jakie nastawienie ma Twoja matka i żeby na razie nie naciskał na spotkanie z nią. Powiedz, że na razie nie chcesz się do niego przeprowadzać póki nie skończysz studiów. Najważniejsze to wszystko rozegrać z głową, nie na wariackich papierach. A Twoja mama powinna zaakceptować Twój wybór, to jest Twoje życie i Twoja sprawa jak je sobie ułożysz. Jeśli lepiej dogadujesz się ze starszymi do siebie to jest Twoja sprawa. Błędy też są Twoje i to, czego Cię naucza. Nie martw się, zobaczysz ze wszystko się ułoży a ja trzymam za Ciebie kciuki!!! :)



#3 MamusiaOlusia

MamusiaOlusia
  • Użytkownik
  • 45 postów

Napisano 28 czerwiec 2017 - 19:28

Moja droga jak ja doskonale Cię rozumiem.. Ja mam 27 lat mój partner 53 wiec różnica tez cholernie duza.. powiem ci wiecej mamy razem wspanialego dwu letniego syna. Na poczatku moja matka tez tego nie akceptowala (jest starszy od mojej mamy o 4 lata) ale po pewnym czasie wojen obrazania sie itd doszla do wniosku ze nie ma sensu wojowac bo i tak nie wygra. Na twoim miejscu poczekalabym z przedstawianiem Tadka mamie jesli wiesz jaka bedzie reakcja. To dojzaly mezczyzna opowiedz mu to co tutaj o swoich obawach, ze ci zalezy ale sie boisz... Matka to matka, logiczne ze sie martwi. Moja do tej pory wypomina mi ze wstyd wychodzic ze staruchem do ludzi i powinnam miec chlopaka w swoim wieku ale ja to puszczam mimo uszu mimo ze nie zyjemy z ojcem dziecka razem. Nasze drogi sie rozeszly ale kontakt mamy dobry :) To twoje zycie, nie mozesz zawsze ogladac sie na mame. Poczekaj jeszcze troche stan na nogi finansowo jak sie obronisz znajdziesz prace a wtedy albo bedziesz mogla wynajac sobie sama kawalerke albo wprowadzis sie do Tadka. Przede wszystkim nic na sile, glowa do gory i piers do przodu. Bedzie dobrze. Pozdrawiam



#4 Chiquita

Chiquita
  • Użytkownik
  • 331 postów

Napisano 11 lipiec 2017 - 10:08

no widzisz. A tak w ogóle to daj znać jak tam się u ciebie układa.



#5 Adamek430

Adamek430
  • Użytkownik
  • 5 postów

Napisano 28 sierpień 2017 - 11:48

Powinnaś zignorować całą sytuację i dać sobie czas. Los wszystko ułoży zgodnie z planem Boga



#6 Chiquita

Chiquita
  • Użytkownik
  • 331 postów

Napisano 12 maj 2022 - 07:50

Myślę, że warto spróbować najpierw życia we dwójkę, a potem "przekonywać mamę". Możesz też znaleźć pracę na pełny etat, żeby być bardziej niezależna. Związek to poważna sprawa, ale czasem warto zaryzykować.







Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych