Moje pytanie może za-dziwić. Ale nie, nie jestem trollem. Jestem prawdziwą dorosłą kobietą, która nigdy nie była w związku.
Jestem aseksualną lesbijką, więc mam mniejsze pole manewru, ale być może ogólne zasady są podobne niezależnie od orientacji...
Ogólnie dobrze się czuję ze swoją samotnością. Ba - mam dużo starokawalerskich (nie "staropanieńskich", to jest typowo starokawalerskie
) nawyków i być może nawet nie umiałabym być w stałym związku. Ale jednak czasami chciałabym mieć bliską osobę. Przyjaciółkę od serca. Najlepszą kumpelę. Siostrzaną duszę. Towarzyszkę przygód. Nawet romantyczną przyjaciółkę wedle wzorców, które istniały do początku dwudziestego wieku, kiedy nowoczesna seksuologia kazała uznać za chorobę coś, co wcześniej traktowane było jako wzniosłe i niewinne (nic nie zmyślam, bliskie związki między kobietami były historycznie traktowane z ogromną pobłażliwością, jeżeli tylko kobiety wypełniały swoje obowiązki społeczne i żadna z nich nie próbowała udawać mężczyzny). Ale nie kochankę w znaczeniu seksualnym.
I jakoś nawet nie wiem, jak szukać. Jedna dziewczyna sama mnie zaczęła podrywać, ale potem szybko się ewakuowała - może wystraszona moim statusem dziwoląga, który nigdy nie był w związku. Jeżeli nigdy nie znajdę partnerki - moje życie nie będzie klęską, ale będzie mniejsze, niż mogłoby być.
Użytkownik zewsząd i znikąd edytował ten post 10 maja 2016 - 14:15

















