Ja byłam kiedyś u gina kobiety to powiedziałam, że nigdy więcej, ale to pewnie dlatego, że była stara, głucha i niedowidziała
Ja nawet nie wiem, jaka jest ta moja. Byle nie była za stara do wypisania kwitka.
Ale chcę iść, bo mamy wykupioną prywatną opiekę medyczną w ramach męża pracy i mimo że do ginekologa chodzę zupełnie innego, to dowiedziałam się, że wystarczy, że pójdę do tej przychodni raz na wizytę, zalożą mi drugą kartę ciąży, do której wpiszą "ciąża prowadzona poza przychodnią", to będę mogła później już normalnie ze skierowaniami od swojego gina robić wszystkie badania laboratoryjne w tej przychodni za darmo. A one jednak sporo kosztują - ostatnio wydałam na to prawie 300 zł. Więc dla takiej kasy chyba warto raz się przemęczyć z kobietą ginekologiem. Mimo że mam ciarki.

trzymam kciuki za chrzestną!
Zgodziła się.
Ale jest mi co najmniej głupio. Jak byłyśmy w kuchni to mi powiedziała, że będzie miała trzeciego chrześniaka, bo jej brat niedawno ją poprosił. Więc ja spasowałam, stwierdziłam, że nic jej nie będę mówiła, znajdziemy inną chrzestną.. W końcu wiadomo, fajnie być chrzestnym, ale obowiązki i kasa są mniej fajne.
No ale mój mąż tego nie słyszał i normalnie zapytał. Była baaardzo zaskoczona, ale się zgodziła. Ja jej powiedziałam, że zrozumiemy, jeśli odmówi, że nie wiedzieliśmy o Dominiku, że ma przemyśleć, że nikt nie będzie zły. A ona powiedziała, że już przemyślała i się zgadza. Więc Okruszek ma już chrzestną.
Jeszcze dzisiaj załatwimy sprawę chrzestnego, co będzie formalnością, bo on to by się zdziwił, gdyby nie został poproszony. 
Nadaję z łóżka jeszcze. :)Od rana krew mi z nosa sika, ale nie popsuje mi to humoru. Dzisiaj jedziemy do rodziców rozpalić pierwszego w tym sezonie grilla.
Pogoda jest przepiękna, to trzeba wykorzystać. 
Przyjaciółka kupiła Okruszkowi ogrodniczki z miękkiego dżinsku, kuzynka dresik i powoli robi się tak, że dziecior ma więcej ubrań nie tylko od taty, ale też od mamy. Myślałam, że dwie komody nam wystarczą, a chyba będziemy musieli pomyśleć o jakiejś szafie.
Ale co będę bronić, niech ciocie szaleją. 
Chyba czas ruszyć dupkę, wykombinować jakieś śniadanie Brzydkiemu mojemu (porozpieszczam go, a co
) i zapakować tyłki do samochodu. Ciasto, chipsy, paluszki, napoje, piwo zostały nam od wczoraj, więc dokupi się tylko kiełbaskę i będzie całkiem niezła imprezka na powitanie wiosny. 
Miłego słonecznego dnia!