Raz w tygodniu zapominam o wszystkich domowych wzlotach i upadkach. Nie interesują mnie zasikane pampersy i brak soczku w niekapku. Zumba .... coś dla ciała i umysłu. Ruszasz się tańczac i podrygując. Zmęczysz się w sposób, którego nawt nie zauważysz. ja zawsze mam przy sobie buteleczke wody, żeby ochłonąć po szybszych kawałkach.Zakwasy na drugi dzień murowane (jeśli się zastałaś) ale jak najbardziej do przeżycia
Wracając autkiem do domu jeszcze nucę pod nosem szczęśliwa a w żyłach szaleją endomorfinki.
Ciekawostka po pierwszej Zumbie byłam święcie przekonana, że będzie to moja ostatnia bo nic tylko żałośnie usiłowałam choś troszkę wpasować się w układy. Po miesiącu spokojnie wtapiasz się z Zumbowy rytm ....
Kto jeszcze szaleje na Zumbie ?
















