Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Freeganizm


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
29 odpowiedzi w tym temacie

#21 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 09 września 2013 - 16:58

ale moze byc tak ze to ktore na wage kupujesz jest mniej swieże ni to pakowane ,ktore jest dzien po dacie

no tak zgodze sie. Zreszta takie mieskio nieswieze latwo poznac ;)


Wracajac do freeganizmu ( swoja strona -freeganie - brzmi to jak obca cywilizacja pozaziemska :lol: )
to moze dzieki niej zmieni sie ustawa. I ludzie beda mniej wyrzucac zywnosci.
Tez nie lubie wyrzucac ale i mnie sie to czasem zdarzy . Tak wie ja widze tego plusy.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#22 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 09 września 2013 - 17:02

Zreszta takie mieskio nieswieze latwo poznac

w marketach to z takiego miesa robia mieso na grill, bigos, krokiety etc , wiec oni raczej tego w kontenerach nie znajda .
mysle ze warzywa i owoce to im nie zaszkoda , z nabialem nic sie nie stanie jak za cieplo nie bedzie ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#23 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 09 września 2013 - 17:14

mysle ze warzywa i owoce to im nie zaszkoda , z nabialem nic sie nie stanie jak za cieplo nie bedzie

plus pieczywo .

Mieso tez biora ale pisze ze to dla bezdomnych zwierzat
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#24 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 09 września 2013 - 19:53

Sajuri, ee tam, wystarczy pogrzebać w komentarzach do artykułów i fajne rzeczy można znaleźć ;-)

Freeganizm. Śmietnik jak sklep

Cytryny, mandarynki, ogórki, rzodkiewki, jabłka, a nawet ananas i miski - to wszystko Xavier znalazł w toruńskich śmietnikach
Z kontenera na śmieci wyciąga dorodną, soczystą pomarańczę i wkłada do 60-litrowego plecaka. Nurkuje do środka i bierze kolejną i jeszcze jedną. Aż dociera do drobnych, dojrzałych mandarynek.

W śmietniku nie ma już nic, co warto zabrać, idziemy więc pod następny market. Xavier Bayle ma 41 lat. Jest hiszpańskim artystą, mieszka z żoną w Polsce od 6 lat. Od 10 lat recykluje.


Zwykle chodzi „na markety” pod koniec tygodnia, wtedy znajduje najwięcej jedzenia i innych „skarbów”. A w poniedziałek śmieci zbiera MPO. - Jestem profesjonalistą, nie nurkuję, kiedy nie warto! - żartuje Xavier.
Gdy zaczynał zbierać w Hiszpanii, zarabiał ponad tysiąc euro miesięcznie. Nie potrzebował pieniędzy.

- Codziennie 40 tysięcy dzieci umiera z głodu. A w samym Toruniu wyrzuca się pewnie codziennie ze dwie tony jedzenia - szacuje Xavier.
Regularnie nurkuje więc w kontenerach na śmieci i wybiera z nich warzywa, owoce, kubki, kwiaty, sznurki. Wszystko, co nadaje się do powtórnego wykorzystania i może mu się przydać. Jest freeganinem - sprzeciwia się w ten sposób nadmiernej konsumpcji współczesnych społeczeństw i marnotrawieniu jedzenia.

Tony jedzenia

Zaczęliśmy od marketu znajdującego się blisko starówki. Jest początek tygodnia i jak przewidywał Xavier - śmieci jak na lekarstwo. Mimo to, znaleźliśmy ze trzy kilogramy owoców.
Oglądamy je w świetle latarki („na śmieci” zwykle chodzi się wieczorem, gdy sklepy są pozamykane). Nie są ani zgniłe, ani spleśniałe. Nadają się do jedzenia. Bierzemy.
- Staliśmy się delikatnym społeczeństwem - uważa Xavier. - Wyrzucamy coraz więcej jedzenia i innych rzeczy.


Żeby tylko się nie zatruć, wszystko musi być sterylne, idealne, wymiarowe. Jedna brunatna plamka na owocu sprawia, że całe opakowanie trafia do kosza. Tak samo dzieje się, gdy nie mają odpowiedniego kształtu. Nikt nie kupi takich niedoskonałych jabłek czy pomarańczy. W PRL-u byłyby rarytasem. Przecież najlepsze dżemy robi się z przejrzałych owoców. Ale dziś się je wyrzuca. Tonami. Nawet, jeśli przysłowiowe jabłko z robakiem smakuje lepiej niż to, które ładniej wygląda, ale jest „z chemią” i bez smaku. Często markety wyrzucają jedzenie, którego data ważności się skończyła.
- Ale co to znaczy, że coś jest przeterminowane? - zastanawia się Xavier. - Tylko tyle, że dana firma nie bierze już odpowiedzialności za ten produkt. Nawet, gdy wciąż nadaje się do jedzenia. Nikt nie może przecież powiedzieć: 27 lutego o godzinie 14.00 ten dżem się popsuje.
Kontener na tyłach kolejnego marketu. Podnosimy pokrywę, świecimy latarką. Sporo apetycznych, czerwonych papryk. Nie możemy ich zabrać, bo dostępu do tych rarytasów bronią żelazne łańcuchy. - Niektórzy brudzą, wysypują śmieci z pojemników - na przykład zbieracze puszek, metalu - Xavier wyjaśnia skąd te zasieki.

Mięso zabija

- Nie recykluję, bo muszę, ale dlatego, że chcę - mówi Xavier. - Staram się chodzić na śmietniki co niedzielę, w weekend ludzie sprzątają domy i najwięcej wyrzucają. Wracam do domu i mam 20 kilogramów rzeczy. Jest tak dużo, że nie mam co z tym robić.
- Wpadłeś w sidła konsumpcjonizmu. Co niedziela zakupy! - żartuję.


Kolejny market z tanią żywnością. Trzymam latarkę, a Xavier nurkuje. Trzeba być nieźle wygimnastykowanym, żeby sięgnąć na samo dno kontenera. A tam - mnóstwo kwiatów. Oprócz nich jest kapusta pekińska, ogórki, marchewki - wszystko w foliowych opakowaniach. A luzem - pomidory, mandarynki. Ogórek jest nieco miękki, ale wygląda dobrze, więc bierzemy. Mandarynki już się popsuły - rozpadają się i są lekko spleśniałe. Pomidorów nie bierzemy, choć wyglądają całkiem dobrze i mam ochotę.

- Zimą w Polsce takie warzywa nie rosną, przyjechały więc pewnie z Hiszpanii. Zostały zerwane, gdy były jeszcze niedojrzałe. Nie są ani smaczne, ani zdrowe - tłumaczy Xavier. I przestrzega przed zbieraniem mięsa czy nabiału. Jest weganinem (nie je niczego, co pochodzi od zwierząt - przyp. aut.). Osoby, które jednak spożywają takie rzeczy - powinny uważać. - Nabiał łatwo się psuje, a nie zawsze widać, że coś nie tak, że na przykład jest z salmonellą - tłumaczy.

Strażnicy kontenerów

Chodzenie „na śmieci” to nie przelewki. Trzeba wybrać odpowiednią godzinę. O 19.00 markety są jeszcze otwarte. I nie ma zbyt wielu rzeczy w kontenerach. Najlepiej poczekać do 22.00, gdy nie ma już klientów i pracowników, którzy mogą przepędzić. A bywa niebezpiecznie.


Magda, ma 28 lat, skończyła toruński Uniwersytet Mikołaja Kopernika, jest graficzką i prowadzi własną firmę reklamową. Jest freeganką od trzech lat. Pierwszy raz zetknęła się z takim stylem życia w Holandii. Tam, freeganie dogadują się z pracownikami marketów i odbierają od nich towar, którego nie udało się sprzedać danego dnia.
Podobnie jest w innych krajach Europy Zachodniej - Francji, Niemczech, Szwecji.
Magda zazwyczaj chodzi „po łupy” z przyjaciółmi i ze swoją dziewczyną. Potem razem gotują, robią przetwory.

- Dowiedzieliśmy się od znajomych z Poznania i Warszawy, że biorą skrzynki dobrego jedzenia ze śmietników jednej z dużych i drogich sieci marketów - opowiada Magda. - Zakradliśmy się tam jednej nocy.

I rzeczywiście - obok kontenerów leżały pełne kartony fistaszków, kokosów, bananów, papryk. Wszystko dobrej jakości i posortowane! - Pewnie, gdy przyjeżdża nowy towar, a nie zdążą go sprzedać - stary wyrzucają, żeby zwolnić miejsce w magazynach - przypuszcza Magda.
Chwycili po skrzynce i już chcieli je zabrać, gdy przybiegło trzech ochroniarzy. - Krzyczeli, że wzywają policję, bo to teren prywatny. I kazali nam oddać wszystko, co wzięliśmy - mówi Magda.


Denerwuje się, że ludzie wyrzucają w ciągu dnia, miesiąca, roku, tak wiele rzeczy, a przede wszystkim jedzenia. - To bez sensu, zwłaszcza w kraju takim jak Polska, gdzie ludzie zarabiają mało pieniędzy, a marnotrawi się żywność. To chore. Jak można tyle dobrego jedzenia wyrzucać?! - pyta.

Są w Toruniu dzielnice, gdzie stoją lepsze śmietniki. Najwięcej można znaleźć w tych na osiedlu Zieleniec. I przy akademikach tuż przed wakacjami. - Studenci wyrzucają ubrania, mąki, cukry, nawet komputery stacjonarne. Nie chce im się tego wywozić do domów - tłumaczy Magda. - Kiedyś ze śmietnika po studentach mieliśmy zapas herbaty na cały rok!

Radość ze śmietnika

Magda czasem chodzi na łupy razem z Tomkiem. Ma 32 lata, jest absolwentem filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Pracuje w Sharpie jako młodszy specjalista do spraw logistyki magazynowej. - Byliśmy raz z Magdą w sklepie i zobaczyliśmy pomelo - mówi Tomek. - To egzotyczny owoc przypominający w smaku i wyglądzie pomarańczę i grejpfruta. Jeszcze nigdy go nie jedliśmy i chcieliśmy spróbować. Ale kosztował 10 zł! Wyszliśmy więc stamtąd bez owocu, z ciężkim sercem. Wieczorem, gdy wracaliśmy od znajomych, mijaliśmy śmietnik, zajrzeliśmy do niego, a tam - wielkie, soczyste pomelo! Za chwilę wyciągnęliśmy kolejny owoc i jeszcze jeden! To była uczta!


Tomek, jest freeganinem od dwóch lat. - Znajdujemy ze znajomymi dużo fajnych rzeczy, wspólnie spędzamy czas, wymieniamy się wegańskimi przepisami - wyjaśnia. Zaraził ideą kolegów i koleżanki - absolwentów uczelni. - Zajmują się animacją kultury w Toruniu. A z tego trudno wyżyć i mieli akurat trudniejszą sytuację finansową, zaproponowałem im więc wspólną wyprawę - opowiada Tomek. - Jeśli trafi się na dobry śmietnik, przez tydzień można w ogóle nie wydawać pieniędzy na jedzenie. Teraz często razem jeździmy samochodem na miejskie targowisko lub pod markety. Tu jest najwięcej warzyw i owoców.


Podobnych do Xaviera, Magdy i Tomka w samym Toruniu jest co najmniej kilkanaście osób. A kolejne zarażają się ideą. Szukają jedzenia w śmietnikach z wyboru. Zbierają je, robią przetwory, zapełniają lodówki i gotują posiłki, które potem rozdają ubogim i bezdomnym.


* 2 miliony Polaków i Polek żyje poniżej progu ubóstwa.

* Wg. Greenpeace'u statystycznie produkujemy 300 kg śmieci rocznie.


I coś naocznego dla znających angielski :mrgreen:

http://www.youtube.com/watch?v=n-NUdbsL2n4&feature=youtu.be

http://www.youtube.com/watch?v=vIRse757Zn0&list=TL_lKhDj88zWs

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#25 LadyNefretete

LadyNefretete
  • Użytkownik
  • 6 718 postów

Napisano 10 września 2013 - 09:43

A ja nie raz szłam przez plac wracając do domu - pytałam czy nie mają jakichś warzysz "do wyrzucenia" i nie raz wracałam z wielką siatą, akurat na leczo - bo tu pomidor obity, tu papryka po lekkiego okrojenia etc.

Nie widzę nic złego w tejże freegańskości ;-)
"You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."

#26 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 13 września 2013 - 12:24

Dobrze, ze są tacy ludzie, którzy zwracają uwagę całego świata na pewne problemy. I nie widzę w tym nic złego, że grzebią po śmietnikach, a już szczególnie gdy są to kontenery przeznaczone tylko na jedzenie. Ja staram się nie wyrzucać i zdarza mi się zjeść coś co kupiłam a termin minął np. wczoraj, ale nie wiem czy na takie nocne wędrówki i łowy bym się odważyła

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#27 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 13 września 2013 - 18:02

Z tym piekarzem o którym wspominacie nie było do końca tak, że został on ukarany jedynie za rozdawanie pieczywa biednym....w jego sprawozdaniach finansowych po prostu były nieścisłości i okazywało się, że on więcej chleba rozdaje, a sprzedaje go bardzo niewiele. Nie było nigdzie odnotowane ile chleba przeznaczone jest na straty. Za chleb, który rozdał nie płacił podatku dlatego wiele chleba wyprodukowanego przez niego było właśnie "rozdane", a tak naprawdę sprzedawane poza kasą fiskalną.
Swego czasu było szczegółowe wyjaśnienie na stronie Ministerstwa Finansów w całej tej sprawie.

Przyznaje jednak, że jego sprawa zmieniła ustawę o podatkach od darowizn żywnościowych, ale tylko w przypadku producentów, a nie dystrybutorów żywności.

A zmiany w ustawie o podatkach od darowizn żywnościowych także dla dystrybutorów wchodzą w życie od 1 października bieżącego roku. Jedzenie będzie trafiało do tzw. Banków Żywności.
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#28 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 15 września 2013 - 09:07

Swego czasu było szczegółowe wyjaśnienie na stronie Ministerstwa Finansów w całej tej sprawie.

Ło. Nie wiedziałam :P W sumie to znałam tylko strzępki informacji i jakiś tam wywiad z nim pamiętałam, gdzie wypłakiwał się przed kamerą, że go z torbami puścić chcą.

A ja nie raz szłam przez plac wracając do domu - pytałam czy nie mają jakichś warzysz "do wyrzucenia" i nie raz wracałam z wielką siatą, akurat na leczo - bo tu pomidor obity, tu papryka po lekkiego okrojenia etc.

Ale w koszach nie nurkowałaś?
myślę, że głównym powodem, dla któregośludzie mają jakieś "ale' to właśnie względy higieniczne. Co jest zapakowane, to jest, ale część warzyw przecież wala się luzem ;-)


A swoją drogą ciekawa jestem na ile to faktycznie w Polsce funkcjonuje. W końcu u nas jak czemuś się kończy data ważności, to wrzuca sie to na promocję i większość takich rzeczy schodzi. Zresztą, nawet patrząc czasem po warzywach w marketach człowiek sie zastanawia, czy one mają rok czy dopiero pół. Przynajmniej na kilka takich miejsc trafiłam ostatnio, gdzie świeżość pozostawiała wiele do życzenia. Więc co tak naprawdę wyrzucają? Zepsute rzeczy? Całkiem nie możliwe do opchnięcia ludziom?

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#29 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 17 września 2013 - 19:49

Zepsute rzeczy? Całkiem nie możliwe do opchnięcia ludziom?
_________________

jak wygladaja jak serek plesniowy i nie da sie tego ludwikiem zmyc <bezradny></span>

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#30 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 18 września 2013 - 11:57

A swoją drogą ciekawa jestem na ile to faktycznie w Polsce funkcjonuje. W końcu u nas jak czemuś się kończy data ważności, to wrzuca sie to na promocję i większość takich rzeczy schodzi. Zresztą, nawet patrząc czasem po warzywach w marketach człowiek sie zastanawia, czy one mają rok czy dopiero pół. Przynajmniej na kilka takich miejsc trafiłam ostatnio, gdzie świeżość pozostawiała wiele do życzenia. Więc co tak naprawdę wyrzucają? Zepsute rzeczy? Całkiem nie możliwe do opchnięcia ludziom?

dobra uwaga....wiec skoro te rzeczy ktorym konczy sie data waznosci sa na promocji...a wyrzucane sa te ktore sa juz przeterminowane ( znacz, mocno przeterminowane....bo nie raz nie dwa widzialam jak na polce lezalało cos czemu sie waznosc juz skonczyla) to ja bym sie bala to jesc :-P
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych