Mam jeden ulubiony pub w mojej dzielnicy gdzie jestem z właścicielem na "cześć" i gdzie chętnie chodzę na piwo z jakąś kumpelą. Z Bucem tam nie chodzę, byliśmy chyba raz razem i jemu nie bardzo się podoba ![]()
Jeszcze dwa lata temu chodziłam tam mniej więcej raz na tydzień albo dwa i jak podchodziłam do baru to barmanka od razu wyciągała Żubra z lodówki
piękne czasy ![]()
Uwielbiam tam to, że nawet jak idę tam teraz raz na 4 miesiące to zawsze spotkam w środku znajomą mordkę i pogadam o starych czasach ![]()
Z Bucem i jego znajomymi jeździmy z kolei do pubu, który jest na totalnym zadupiu, ale oni zawsze jak tam wchodzą to witają się prawie ze wszystkimi
małe to to jest, ale chyba już polubiłam. Chociaż za pierwszym razem w mojej głowie wrzeszczał głos "gdzie ja kutva jestem?"
Ale nie od dzisiaj wiadomo, że nie ważne gdzie, ważne z kim ![]()
A co do restauracji to chciałam ostatnio Buca zaciągnąć na pizzę do tej knajpki gdzie kiedyś byłyśmy na zlocie w Katowicach, niestety okazało się, że zamknęli i wylądowaliśmy w najdziwniejszym miejscu w jakim zdarzyło mi się być
Jest niedaleko tej knajpki, wchodzi się jak do jakiejś włoskiej (jak na mój gust bardziej grecki wystrój
) pizzerii, przy barze jest drugie wejście nad którym wisi neon, bodajże "pub24h" czy coś w ten deseń a za drzwiami kutva magia! Sofy jak ze starych amerykańskich filmów, sztuczne paprotki na ścianach, dziwne lampy, no nic do siebie nie pasuje totalnie - mogłam fotę pstryknąć, sami nie byliśmy pewni, czy chcemy tam zostać a ostatecznie przesiedzieliśmy ponad 2 godziny. Można było zamówić pizzę też na tym barze, z sali obok podawali ją przez okienko, i tu znowu byliśmy w szoku, bo okazało się, że smaczna ![]()
Nie pamiętam nazwy knajpy, ale może kiedyś tam wrócimy ![]()
















