I niekoniecznie niemowlaka
chyba o tego niemowlaka nie tak łatwo.. ... ta znajoma adoptowałam juz 9 miesieczne.
Wiadomo wolałabym maluszka bo starsze jest juz ukształtowane w jakis sposób.
Ale we mnie sa takie pokłady uczuć że wiem iż mimo że nie byłoby łatwo - dalibysmy rade
Poza tym... to nie rzecz aby mówić : chce ładne, małe i słodkie. Tylko mały człowiek pragnacy domu i ciepła.
a tu troche o tym jakie warunki trzeba spelnic by sie starac o adopcje : ( zrodło - maluchy.pl )
Rodziny lub osoby samotne zainteresowane opieką zastępczą powinny zgłosić się do najbliższego Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie lub Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Tam, podobnie jak w przypadku adopcji, odpowiedni pracownik powinien udzielić rodzinie wyczerpującej informacji na temat wymagań formalnych, formy szkolenia oraz umówić z kandydatami pracownika socjalnego na wywiad środowiskowy w miejscu ich zamieszkania.
Szczegółowe wymagania wobec kandydatów do pełnienia funkcji rodziny zastępczej określa Ustawa z dnia 12.03.2004 r. o Pomocy Społecznej w art.73, pkt. 1:
" Pełnienie funkcji rodziny zastępczej może być powierzone małżonkom lub osobie niepozostającej w związku małżeńskim, jeżeli osoby te spełniają następujące warunki:
dają rękojmię należytego wykonywania zadań rodziny zastępczej;
mają stałe miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej;
korzystają z pełni praw cywilnych i obywatelskich;
nie są lub nie były pozbawione władzy rodzicielskiej, nie są ograniczeni we władzy rodzicielskiej ani też władza rodzicielska nie została im zawieszona;
wywiązują się z obowiązku łożenia na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby, gdy ciąży na nich taki obowiązek z mocy prawa lub orzeczenia sądu;
nie są chore na chorobę uniemożliwiającą właściwą opiekę nad dzieckiem, co zostało stwierdzone zaświadczeniem lekarskim;
mają odpowiednie warunki mieszkaniowe oraz stałe źródło utrzymania;
uzyskały pozytywną opinię ośrodka pomocy społecznej właściwego ze względu na miejsce zamieszkania;"
Ta sama Ustawa w art. 74, punkt 1 dzieli rodziny zastępcze na:
spokrewnione z dzieckiem;
niespokrewnione z dzieckiem;
zawodowe niespokrewnione z dzieckiem:
wielodzietne
specjalistyczne
o charakterze pogotowia rodzinnego
W rodzinie zastępczej, o której jest mowa w pt. 3a) umieszcza się w tym samym czasie nie mniej niż troje i nie więcej niż sześcioro dzieci. Wyjątkiem mogą być liczne rodzeństwa.
W rodzinach, o których jest mowa w pt. 3b) umieszcza się dzieci niedostosowane społecznie lub dzieci z różnymi dysfunkcjami, problemami zdrowotnymi wymagającymi szczególnej opieki i pielęgnacji. W rodzinie tej może wychowywać się w tym samym czasie nie więcej niż troje dzieci.
W rodzinach, o których jest mowa w pt. 3c) umieszcza się nie więcej niż troje dzieci na pobyt okresowy do czasu unormowania sytuacji życiowej dziecka, nie dłużej niż na 12 miesięcy, w szczególnie uzasadnionych przypadkach z możliwością przedłużenia o nie więcej niż 3 miesiące.
Po sprawdzeniu wymagań formalnych podczas rozmowy i wywiadu środowiskowego kandydaci przechodzą szkolenie grupowe podobnie jak w przypadku rodzin adopcyjnych. W tym czasie gromadzą też wymagane dokumenty i zaświadczenia. W zależności od ośrodka mogą występować tu nieznaczne różnice, lecz najczęściej są to:
zaświadczenie o braku zdrowotnych przeciwwskazań do sprawowania opieki zastępczej wydane przez lekarza pierwszego kontaktu dla obojga kandydatów osobno
zaświadczenie o zatrudnieniu i o dochodach; jak wyżej; w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą wypis z rejestru oraz PIT za ostatni rok
własnoręczne oświadczenie o niekaralności obojga małżonków osobno
W przypadku uzyskania pozytywnej kwalifikacji po szkoleniu rodzina może rozpocząć właściwe starania o dziecko. Również na tym etapie mogą liczyć na pomoc Ośrodka Adopcyjno Opiekuńczego lub PCPR, obie te instytucje dysponują bowiem informacjami dotyczącymi dzieci oczekujących na miejsce w rodzinach zastępczych na danym terenie. Umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej następuje na podstawie orzeczenia sądu po wcześniejszym złożeniu przez kandydatów wniosku dotyczącego konkretnego dziecka.
Wszystkie rodziny zastępcze pełnią ściśle określone zadania wobec dzieci i ich rodzin. Zapewniają bezpieczny i spokojny dom dzieciom i czas na pokonanie trudności i problemów, które stały się przyczyną umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej jego rodzicom. Opiekunowie otrzymują pomoc pieniężną na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka w wysokości określonej przez wyżej wymienioną Ustawę w zależności od rodzaju rodziny zastępczej. Wszystkie podlegają również kontroli Sądu i organu finansującego rodzinę.
[ Dodano: 2011-06-30, 12:59 ]jest taki ładny wiersz o adopcji ...
Kiedyś, kiedyś...chyba w maju?
na ulicy...? lub w tramwaju...?
moją mamę spotkał tata.
Los obojgu figla spłatał
bo choć inne mieli plany,
czuli, że są...zakochani!
"Nie do wiary", myślał tata,
"Ja i miłość?!" Koniec świata!".
"Och, och, och..." szeptała mama,
chyba kocham tego pana...".
Tak zaczęło się to wszystko.
Wkrótce było weselisko,
pokój z kuchnią (na początku),
sto usmiechów w każdym kątku,
w dzień tysiące chwil uroczych,
gwiazdy spadające w nocy
(potem piasek w oczach z rana)
i...czekanie na bociana.
Ale bocian - sami wiecie -
woli włóczyć się po świecie,
szukać żab na całym globie,
zamiast dzieci dźwigać w dziobie.
Zresztą może ja się mylę?
Wszędzie jest niemowląt tyle...
Może to nie boćka wina?
Może inna jest przyczyna...?
Tak czy owak, mama z tatą,
choć od lat czekali na to,
choć szukali w krąg pomocy,
choć robili, co w ich mocy,
żeby zostać rodzicami,
ciągle byli sami. Sami!
Innym mamom, w wielkich brzuszkach,
słodko biły już serduszka
synków małych jak landrynki
i córeczek jak malinki.
A u mojej mamy - cisza...
Tylko tata czasem słyszał,
jak po domu nocą drepce
i cichutko (do mnie...?) szepcze:
- tak bym cię przytulić chciała,
okruszynko moja mała...
Wreszcie tata rzekł: - kochanie...
Jest też inne rozwiązanie.
Nie mogliśmy sprawić sami,
by maluszek był tu z nami,
ale go kochamy przecież!
Może on jest już na świecie?
Tak jak w bajkach - hen, daleko,
za górami i za rzeką...?
Trzeba tylko go odnaleźć.
Nie wahali się więc wcale!
Spakowali ciepłe ciuszki,
stertę pieluch, trzy poduszki,
odrzutowy samolocik
(prezent od szalonej cioci),
lalkę, mleko, bukiet bratków,
kaftaników sto (od dziadków),
kocyk w kratkę, kocyk z kotkiem,
tuzin smoczków i grzechotkę,
boćka z pluszu, czapkę w kwiatki,
niespodziankę od sąsiadki,
szampon, mydła, tran, mazidła
i...pognali jak na skrzydłach!
Przyjechali w samą porę,
bo różowy, śmieszny stworek
(cztery kilo i pięć deka)
już się nie mógł ich doczekać.
Kiedy mnie przywieźli z dala,
tata mało nie oszalał,
dziadek po chusteczki latał
i tłumaczył, że ma katar,
wujek szeptał: "Moja klucho!",
babcia całowała w ucho,
piesek mi przynosił piłkę,
a mamusia, przez pomyłkę,
kaszką częstowała gości
i wciąż śmiała się z radości.
A co dalej?
Dalej było już zwyczajnie
- raz ciekawie, raz banalnie -
przytulanki i swawole,
rower, wrotki i przedszkole,
bajki, rosół, śnieg i narty,
bałwankowy nochal z marchwi,
czasem mina nadąsana,
bo znów stłukły się kolana,
czasem żarty i chichotki,
figle z tatą, z mamą plotki...
Nic w tym nie ma niezwykłego!
Może tylko prócz jednego -
kiedy widzę gdzieś bociany,
to przytulam się do mamy...
I z uśmiechem myślę o tym,
że choć przez bocianie psoty
nigdy mnie nie miała w brzuszku,
wciąż nosiła mnie w serduszku.