kupno samochodu
#1
Napisano 28 kwietnia 2011 - 23:59
#2
Napisano 29 kwietnia 2011 - 00:29
#4
Napisano 01 maja 2011 - 23:15
1. Faza wstępna oględzin
Ogólna ocena stanu karoserii samochodu
Auto przede wszystkim ma nam się spodobać. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, aczkolwiek w żadnym wypadku nie może decydować o zakupie. Sprawdzamy:
* ogólny stan lakieru, czy nie jest porysowany, nie posiada małych wgniotów (mogących być rezultatem np. gradobicia)
* czy auto nie jest poobijane szukamy oznak korozji w miejscach szczególnie narażonych na powstawanie tego defektu , a więc: ranty nadkoli, dolne części drzwi, również od wewnętrznej strony, progi, miejsce zgrzewania progu z płytą
Ogólna ocena stanu wnętrza
Pierwsze wrażenie jest tu bardzo ważne. Poczucie świeżości świadczy o tym, iż poprzedni właściciel dbał o auto. Aczkolwiek, tu uwaga, bardzo często zdarza się, że sprzedający dokonują kompleksowej rewitalizacji wnętrza, włączając w to pranie całej tapicerki czy, idąc dalej, wymiany elementów wnętrza, o czym napiszę w dalszej części artykułu. We wstępnej fazie sprawdzamy czy:
* czy deska rozdzielcza nie jest porysowana, ta sama kwestia dotyczy podsufitki (rysy mogą świadczyć o przewożeniu długich przedmiotów- reszty domyślcie się Państwo sami),
* czy fotele nie są poprzecierane itp.
2. Faza zasadnicza
Szczegółowa inspekcja karoserii.
Przede wszystkim do auta używanego podchodzimy z przekonaniem, iż prawdopodobieństwo, że posiada oryginalny lakier na wszystkich elementach jest bardzo małe. W czasie kilkuletniej eksploatacji samochodu jest wielce prawdopodobne, że auto przejdzie mniejszą lub większą obcierkę, szczególnie biorąc pod uwagę obecne natężenie ruchu. Dodatkowo, nie liczmy na to, iż sprzedający (a tym bardziej zawodowy handlarz) sprzeda nam auto w idealnym stanie za okazyjna cenę, okazji nie ma, jeżeli już są to bardzo rzadko.Po fazie wstępnej, na tym etapie sprawdzamy następujące elementy:
* liniowość, równość szczelin, poszczególnych elementów. W nowoczesnych autach, przy obecnym poziomie technologii, nie ma miejsca na niedoptrzenia typu: z jednej strony maski szczelina 5-6mm, z drugiej 3mm. Wszystkie szczeliny pomiędzy poszczególnymi elementami karoserii powinny być jak pod sznurek. Weryfikujemy również spasowanie elementów karoserii ze zderzakami, światłami, pozostałymi elementami z plastiku.
* odcienie lakieru na poszczególnych elementach. Wskazane jest oglądanie auta przy słonecznej pogodzie, wówczas przebarwienia lakieru są bardzo dobrze widoczne. W pochmurny dzień, czy deszcz (lepiej siedzieć w domu, aniżeli wybierać się na zakupy), nasze szanse na stwierdzenie czy dany element był malowany, czy tez nie, drastycznie spadają. Auto oglądamy z różnych perspektyw. Nawet minimalna różnica w odcieniu powinna wzmóc naszą czujność
* otwieramy wszystkie drzwi, klapę bagażnika, maskę i weryfikujemy czy na krawędziach tychże elementów nie widać śladów łączenia lakieru. Nalot w postaci mgiełki wzdłuż krawędzi czy próg lakieru świadczy o nałożeniu drugiej warstwy farby, bądź lakieru bezbarwnego. Takiej samej inspekcji dokonujemy w miejscach gdzie tylne ranty błotników zbiegają się ze zgrzewami, a także krawędziach dachu, przednich i tylnych błotników
* przyglądamy się dokładnie pod pewnym kątem każdemu elementowi i sprawdzamy strukturę lakieru. Bardzo rzadko zdarza się, aby element malowany posiadał lakier położony w ten sam sposób co oryginalnie malowany. Mówimy tutaj o wielkości kropli lakieru, które są nakładane na karoserię. Weryfikujemy czy w lakierze nie ma wszelkiego rodzaju pyłków, śladów pęknięcia baniek lakieru (analogiczna sytuacja do śladu pęknięcia bańki na wodzie), śladów polerki (drobne rysy pokryte lakierem). Obecność, któregokolwiek z tych elementów na 99% świadczy o tym, iż element był malowany. W tym kroku sprawdzamy również, patrząc pod kątem czy elementy nie mają załamań lakieru, co może być wynikiem złego nałożenia szpachli
* w lakierach metalizowanych sprawdzamy ziarno lakieru, najlepiej porównując między sobą dwa elementy. Mówimy tutaj o metalicznych cząstkach lakieru. Często zdarza się, iż w dobieranym lakierze zawartość tych składników jest inna, aniżeli w oryginalnym, co objawia się większym blaskiem lakieru, bądź jego zaciemnieniem i widoczną różnica w ilości tych cząstek przy bezpośrednim porównaniu elementów
* sprawdzamy ślady odkręcania śrub przednich błotników, drzwi, klapy bagażnika, innych, polakierowanych. Zdarta farba świadczy o odkręcaniu danego elementu.- zaglądamy pod uszczelki drzwi, przedniej szyby, klapy bagażnika i szukamy na nich śladów farby. Farba na uszczelkach informuje o naprawie w tym miejscu
* zaglądamy do bagażnika po tapicerkę, sprawdzamy czy nie widać śladów świeżej farby, śladów spawania. Wyjmujemy koło zapasowe i kontrolujemy czy misa koła jest prosta, nie powyginana. Wszelkie zniekształcenia świadczą i uderzeniu w tył auta
* częstą techniką stosowaną przez lakierników jest obecnie tzw. wpylanie się w element karoserii. Oznacza to, iż w przypadku drobnej naprawy, malowana jest tylko część elementu, natomiast po tymże procesie, dokonuje się spolerowania granicy łączenia lakierów. Wprawne oko jest wstanie to wychwycić kontrolując element i sprawdzając strukturę lakieru na poszczególnych partiach części
* przechodzimy do przodu auta i sprawdzamy stan podłużnic, ślady spawania, malowania, świeżego lakieru mówią same za siebie. Nasze podejrzenia powinien wzbudzić również widok wżerów na elementach silnika np. po kwasie z akumulatora- w wyniku uderzenia kwas może rozlać się na komorę silnika
* weryfikacja szyb. Większość producentów nabija daty produkcji szyb, na tychże elementach. Warto sprawdzić czy wszystkie szyby pochodzą z tego samego roku (dopuszcza się roczną odchyłkę) i od tego samego producenta ( tutaj są czasem wyjątki np. Mazda 323F).Wymieniona szyba nie przekreśla auta, ponieważ wymiana może być wynikiem włamania do auta, uderzenia kamieniem, czy po prostu, co się tyczy szyb przednich, zużycia eksploatacyjnego (pojawiające się mikropęknięcia od piasku- choć to może świadczyć o dużym przebiegu auta).
Przy inspekcji karoserii przydają się dwa narzędzia: magnes oraz czujnik lakieru. Jednak nie można im ufać bezgranicznie. Magnes pomaga nam zweryfikować czy na danym elemencie nie ma szpachli (magnez nie trzyma się części). Jednak nasi fachowcy już znaleźli metodę na obejście tego problemu i impregnują szpachlę opiłkami metalu. Czujnik, owszem wskaże nam jaka jest grubość lakieru i czy jest ona w normie (standardowo od 80-120 mikronów, choć są wyjątki), to pracowity lakiernik jest wstanie spolerować farbę, by osiągnąć taką wartość. Wszelkie ślady spawania, oznaki farby na uszczelkach świadczą o niefachowości naprawy i takie auto poleciłbym tylko samemu sprzedającemu, aby sam nim jeździł.
Ocena stanu wnętrza
Jak pisałem przy omawianiu fazy wstępnej również wnętrze jest podatne na wszelkiego rodzaju malwersacje ze strony sprzedającego. Nasze podejrzenie, szczególnie w starych auta, powinna wzbudzić już nadmierna czystość wykładzin podłogi i bagażnika, co może świadczyć o kompleksowym praniu wnętrza (przy tej okazji sprawdźmy czy np. nie ma śladów odkręcania na śrubach mocowania foteli). Ustalmy jedno mili Państwo, w kilku, a tym bardziej w kilkunastoletnim aucie nie ma szans aby nie pobrudzić wykładziny w tak wrażliwym miejscu jak podłoga czy bagażnik. Wnętrze auta jest nam wstanie powiedzieć bardzo dużo o przebiegu samochodu. Ale przejdźmy do konkretów.
W środku auta zwracamy uwagę na następujące elementy:
* zużycie foteli. Powycierane boczki foteli, a tym bardziej przedziurawione, świadczą o wysokim przebiegu przebiegu i braku dbałości o samochód. Naciskamy na fotel, porównujemy sprężystość foteli kierowcy i pasażera. W aucie z niewielkim przebiegiem różnicy być nie powinno
* zużycie kierownicy, gum pedałów sprzęgła, gazu, hamulca, gałki zmiany biegów. Niestety weryfikacja tych elementów jest tylko pośrednim krokiem przy ocenie prawdopodobnego przebiegu, jako, że są one często wymieniane przez sprzedających. Wytarte koło kierownicy, mieszek zmiany biegów gumy na pedałach świadczą o dużej ilości kilometrów przemierzonych przez samochód. Taki sam wniosek można wyciągnąć, gdy owe części są nowe. Ocena jest czysto subiektywna i tylko bardzo doświadczona osoba jest w stanie podważyć oryginalność tychże podzespołów. Jednak warto tutaj zwrócić uwagę czy np. kierownica pochodzi od modelu danego auta, podobnie jak mieszek. Często sprzedający robią szybka fuszerkę, licząc na to, iż kupujący nie zwróci na to uwagi
* kontrola poduszek powietrznych. Zwracamy uwagę czy nie ma śladów wyciągania airbagów, czy pokrywy airbagów nie odbiegają kolorem i strukturą od reszty elementów. Powinny niemalże idealnie przylegać. W niektórych autach jest to nie do zamaskowania, gdyż pokrycie poduszki jest integralną częścią deski rozdzielczej (wówczas chyba tylko niewidomy nie zwróci na to uwagi).
* zwracamy uwagę czy nie są odpalone napinacze pirotechniczne pasów bezpieczeństwa (żółte chorągiewki przy zatrzaskach pasów)
* sprawdzamy elementy plastikowe wnętrza. Zdarza się, że często z uwagi na duży koszt, sprzedający nie wymienia niektórych elementów po wypadku auta. Warto sprawdzic zatem np. boczki drzwi, czy nie są pęknięte
* sprawdzamy wszystkie urządzenia pokładowe: o ile auto jest wyposażone, elektryczne szyby, lusterka, szyberdach (przy okazji czy nie ma śladów przeciekania na podsufitce), elektryka foteli, oświetlenie zewnętrzne i wewnętrzne, działanie nawiewów powietrza (brak ciepłego powietrza może świadczyć o uszkodzeniu nagrzewnicy), działanie klimatyzacji (częste tłumaczenia gdy nie działa- nie nabita- jeśli to wina uszkodzenia kompresora to proszę przygotować się na spore wydatki)
* weryfikujemy działanie kontrolek. Warto tu sprawdzić kontrolki aibragów. Często z uwagi na brak poduszek elektrycy wstawiają emulatory, celem oszukania układu, iż airbag wciąż jest na swoim miejscu. Inną metodą jest mostkowanie kontrolki airbagu z innymi, zatem warto sprawdzić czy nie gaśnie ona w tym samym momencie razem z inną- jeśli tak jest, możemy podejrzewać, że elektryk maczał w tym palce
* sprawdzamy stan kluczyków auta. Powycierane dwa lub niekiedy trzy komplety kluczy, są dowodem na duży przebieg. Jeśli sprzedawca nie posiada kompletu, powinno również wzbudzić to nasze podejrzenia.
Podsumowując, jeżeli pominiemy kreatywność sprzedającego, wnętrze auta może nam dużo powiedzieć o tym w jakim stanie jest samochód, aczkolwiek należy być tutaj bardzo czujnym, ze względu na możliwe malwersacje, o których pisałem powyżej.
Silnik, przeniesienie napędu, zawieszenie
Często kupując auto, ludzie kierują się względami czysto estetycznymi, nie przywiązując zbytniej uwagi do stanu mechaniki auta. Weryfikacja rzeczywistego stanu mechanicznego samochodu jest niezwykle trudna i lepiej zabrać ze sobą doświadczonego mechanika. Sprzedający stosują różne sztuczki, celem zamaskowania stanu rzeczywistego samochodu jak np. dodawanie środków uszczelniających silnik. Niemniej są pewne punkty, które jesteśmy wstanie sprawdzić sami .Wskazanym jest, aby przed obejrzeniem auta uprzedzić sprzedającego, by przed naszym przybyciem nie uruchamiał aut przez kilka godzin- dlaczego? O tym poniżej.
Przejdźmy zatem do rzeczy:
* kontrola wizualna stanu silnika. Na początek warto sprawdzić olej w silniku i jeżeli auto jest wyposażone w skrzynię automatyczną również w tym elemencie. Powinien mieć kolor słomkowy, jeśli jest inaczej, świadczy to o jego przepracowaniu. Odkręcamy również korek wlewu oleju i sprawdzamy jego spód, jeśli znajduje się tam maź może to rzucić cień podejrzenia na to, iż uszkodzona jest uszczelka pod głowicą, aczkolwiek, tego typu sytuacje mają miejsce również w autach eksploatowanych na bardzo krótkich odcinkach.
* sprawdzamy stan rury wydechowej. Nalot sadzy, czarny kolor, może świadczyć o niewłaściwym składzie mieszanki, co z kolei wiązać się może z uszkodzeniem elementu zasilania np. wtrysku, bądź jakiegoś czujnika (położenia wału korbowego, sondy lambda itp.) lub zużyciem mechanicznym silnika. Wewnętrzna część wydechu powinna pokryta być siwym, cienkim nalotem, Podczas uruchamiania silnika, wskazanym jest, aby jedna osoba, włączyła silnik, druga natomiast stanęła za autem. W trakcie uruchamiania silnika sprawdzamy czy auto nie puszcza niebieskiego dymka, co świadczy prawdopodobnie o tym, iż uszczelniacze zaworowe kończą powoli swój żywot. Dodajemy mocniej gazu, wprowadzamy silnik gwałtownie na wysokie obroty, kłęby niebieskiego dymu świadczą o zużyciu pierścieni tłokowych. Powyższe objawy są ciężkie do wykrycia jeśli silnik jest rozgrzany. Jeśli żadne z powyższych objawów nie występują można domniemać, iż motor jest jeszcze w dobrym stanie. Z rury wydechowej po uruchomieniu silnika maja prawo lecieć krople wody, co jest efektem skraplania się pary wodnej w układzie wydechowym
* sprawdzamy również ogólny wygląd jednostki napędowej. Czyściutki, niepokryty kurzem silnik, daje nam niemal 100% gwarancję, że był myty. Mycie silnika to częsta metoda, na zamaskowanie wycieków
* sprawdźmy stan rączki od bagnetu oleju- tak, tak, jeśli ktoś często kontroluje olej, nie robi tego bez przyczyny, często wyciąga bagnet i rączka może być powycierana, a to może z kolei wiązać się tym, ze silnik spala olej
* kontrola akustyczna silnika. Po uruchomieniu silnika pozwalamy mu się rozgrzać i wsłuchujemy się czy nie ma podejrzanych odgłosów. Wprawny mechanik natychmiast wychwyci na ucho czy silnik pracuje prawidłowo. Wsłuchujemy się w zawory, czy nie hałasują nadmiernie. Obecnie znaczna część aut wyposażana jest w hydrauliczne popychacze zaworów, więc klepanie tychże elementów, może świadczyć o ich uszkodzeniu, bądź uszkodzeniu pompy np. oleju (choć to powinno być sygnalizowane lampką ciśnienia oleju- no chyba, że jest odłączona)
* kontrolujemy czy na biegu jałowym nie falują obroty, co może być oznaką uszkodzenia lub zanieczyszczenia przepustnicy. Sprawdzamy czy silnik nie warczy charakterystycznie- skutek zużycia wałka rozrządu.
* kontrolujemy osprzęt. Niektóre elementy silnika są bardzo drogie inne dość tanie w naprawie/wymianie. Do tych pierwszych z pewnością zalicza się turbosprężarka. Rzeczywisty stan turbo jest trudny do określenia. Jednak we własnym zakresie należy sprawdzić czy nie ma wycieków oleju w jej okolicach czy z wydechu nie wydobywa się biały dym podczas wkręcania silnika na wyższe obroty, co ewidentnie świadczy o uszkodzeniu jednego z elementów: turbo, bądź uszczelki pod głowicą (choć tutaj występują inne powiązane syndromy uszkodzenia- olej na bagnecie ma konsystencję kisielu, ubywa płynu w zbiorniczku wyrównawczym cieczy chłodzącej). Warto tutaj niejako podpuścić sprzedającego i zapytać czy dbał o turbo i jak to robił. Powinniśmy oczekiwać odpowiedzi, iż turbo było schładzane po jeździe, szczególnie szybkiej, w innym wypadku, możemy wywnioskować, iż człowiek ten nie wie jak się obchodzić z silnikiem wyposażonym w ten element
* kontrola skrzyni biegów. Pierwszej kolejności sprawdzamy czy mieszek nie ma zbyt dużych luzów. Duża bezwładność świadczy o dużym przebiegu auta. Gałka powinna być sztywna. Następnie, przy zapalonym silniku, sprawdzamy jak załączają się poszczególne biegi, przy czym po wrzuceniu i wyrzuceniu każdego biegu puszczamy sprzęgło. Zwróćmy uwagę w szczególności na 1-szy i wsteczny bieg, czy podczas wrzucania tychże, nie pojawiają się zgrzyty. Tutaj możemy sprawdzić również wstępnie stan docisku sprzęgła. Wrzucamy dowolny bieg i powoli puszczamy sprzęgło, jeśli nie pojawia się dodatkowy hałas, buczenie, można wnioskować, ze jest ok.
* autach, których układ przeniesienia napędu wyposażony jest w koła dwumasowe (silniki Diesela i pojedyncze auta z silnikami benzynowymi), konieczna akustyczna weryfikacjach stanu tej części, z uwagi na bardzo wysoki koszt tego elementu, dochodzący w niektórych modelach auta do kilku, a nawet kilkunastu tysięcy PLN. Koło sprawdzamy na biegu jałowym. Często objawami tego elementu są metaliczne dźwięki dochodzące z okolic skrzyni biegów, warto również wprowadzić powoli silnik na ok. 1100-1200rpm i obserwować czy nie trzęsie samochodem
* weryfikacja zawieszenia i układu kierowniczego. Siadamy za kierownicą i energicznie kręcąc raz w jedną, raz w drugą stronę nasłuchujemy czy nie słychać stuków, które mogą być skutkiem luzów na drążkach kierowniczych, czy maglownicy (drogi element)
* przekręcamy powoli kierownicę w skrajne położenia i nasłuchujemy czy nie słychać charakterystycznego trzaskania podczas kręcenia kierownicą. Może ono świadczyć o uszkodzeniu zewnętrznych przegubów napędowych auta (w autach przednio napędowych FWD)
* ciężko sprawdzić sprawność amortyzatorów, jednak tu okazuje się połowicznie wiarygodna, stara metoda na bujaka. Naciskamy mocną auto i jeśli auto wróci natychmiast do poziomu, bez bujania, amortyzatory powinny być ok. jeśli auta buja się kilkakrotnie, świadczy to o niesprawności tych części
* po tym etapie udajemy się na jazdę próbną, najlepiej na polna drogę i słuchamy wszelkiego rodzaju trzasków, zgrzytów, hałasów pochodzących z zawieszenia, których źródło często jest ciężko wykryć, toteż finalnej inspekcji warto dokonać a stacji. Niemniej powodem hałasów zawieszenia mogą być: łączniki stabilizatora, gumy wahaczy, amortyzatory lub ich poduszki. Podczas jazdy warto zwrócić również uwagę czy nie słychać głuchego buczenia, szczególnie przy jeździe po szerokim łuku, prawdopodobnie świadczy to o uszkodzeniu łożyska koła (prawego przy skręcaniu w lewo i odwrotnie).
3. Faza końcowa- sprawdzenie dokumentów
Tym sposobem dobrnęliśmy do ostatniego etapu zakupu, czyli kontroli wszelkich dokumentów:
* sprawdzamy zgodność numeru VIN (Vehicle Identyfication Number) w dokumentach z tym wybitym na tabliczce znamionowej
* sprawdzamy wpisy ksiązki serwisowej (o ile jest), jej datę druku, rzetelność wpisów (jedna i ta sama pieczątka, powinna dawać podejrzenia co do oryginalności)
* o ile sprzedawcą jest osoba prywatna sprawdzamy dowód i porównujemy dane dowodu z tymi w karcie pojazdu. Można również, przy odrobinie cierpliwości sprawdzić auta na policji czy nie jest kradzione lub nie jest częścią jakiegoś zastawu.
Jeśli wszystkie lub znaczna większość z tych punktów są spełnione, płacimy, odbieramy dokumenty i kluczyki, tankujemy, rejestrujemy i cieszymy się autem.
źródło:autousluga
#5
Napisano 10 sierpnia 2013 - 09:16
Wprawdzie do ostatecznej decyzji troche czasu jeszcze mam, ale myślę intensywnie od jakiś 2 miesięcy pewnie już
Ewementualnie myślałam o oplach Corsie (tyle, że to klitka i niewygodne jak cholera), Astrze (z tym, że nie do końca jeszcze sie do niej przekonałam), albo Vectrze (to sie z kolei prowadzi jak mój peżocik i w sumie chyba to główny rywal w wyścigu do mojego portfela).
Raczej w gazie bym chciała, ewentualnie jakie są koszty założenia instalacji (tak plus minus)?
Tylko teraz... Na co patrzeć kupując auto w komisie? A może lepiej szukać kogoś sprowadzającego? Na co zwracać uwagę jak sie już auto zataszczy na kanał?
No i najważniejsze, i tu sie prosze nie śmiać... kwestie USów, GUSów i innych papireologię produkujących ludziów... Poza ubezpieczeniem i zarejestrowaniem dziada, są jakieś characze i daniny do opłacenia? Coś mi ktoś o skarbówce właśnie wspominał?...
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#6
Napisano 10 sierpnia 2013 - 09:28
Koszty to oczywiście rejestracja (dowód rej., blachy), ubezpieczenie, no i to prawda podatek od wzbogacenia, czyli haracz skarbówki (chyba 2%).
A jeśli chodzi o kupno to dobrze by było, gdybyś miała jakiegoś znajomego mechanika, który by z Tobą oglądał samochody, bo jak się nie znasz to wcisną Ci wszystko a komisy oszukują na potęgę i większość samochodów ma przekręcone liczniki i są klepane.
Ponadto po kupnie dobrze raczej należy zrobić rozrząd.
Jeśli chodzi o samochody to do francuzów nie jestem przekonana, więc bardziej byłabym za Oplem
#7
Napisano 10 sierpnia 2013 - 09:31
podatek od wzbogacenia się to nazywa?Coś mi ktoś o skarbówce właśnie wspominał?..
wypraszam sobieoplach Corsie (tyle, że to klitka i niewygodne jak cholera)
polecam gaz. około 2-3 tysięcy trzeba liczyć. ja już miałam auto z gazem.Raczej w gazie bym chciała, ewentualnie jakie są koszty założenia instalacji (tak plus minus)?
a jaką kwotę chcesz na auto przeznaczyć?
#8
Napisano 10 sierpnia 2013 - 10:01
Jakby na mnie peżocik poczekał, byłoby idealnie, bo sprawdzony i od "swojego"
jakieś małe stłuczki ujdą. Na pewno odpadają auta z terenów powodziowych. Przy moim szcześciu trafiłabym na zalanei są klepane.
Skarbówka płatna przy zakupie czy rozliczeniu rocznym? Obstawiam to pierwsze
Co do gazu, na dobrą sprawę nie jest mi niezbędny, bo auto mi na dojazdy do pracy potrzebne, a mam z 7 kilometrów może w sumie... droga prościutka, miasto i korki omijam,więc spokojnie można ekonomicznie pośmigać i na zwykłym bendzyniaku, ale na dłuższe wypady już sie przyda.
No właśnie do tego jednego jestem baaaardzo przekonanaJeśli chodzi o samochody to do francuzów nie jestem przekonana, więc bardziej byłabym za Oplem
ostatnia mi sie podoba i chyba jest nieco większa niż poprzedniczki. A może to złudzenie optyczne czy inne moje omamy. W każdym razie u mnie to ostatnia pozycja na liściepoza tym te nowe są fajne
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#9
Napisano 10 sierpnia 2013 - 10:32
do 14 dni po zakupieSkarbówka płatna przy zakupie czy rozliczeniu rocznym?
to już fajne autko kupiszW 17-18 tys. musze sie zamknąć ze wszystkimi opłatami.
ja bym się też sama z kupno nie brała. przede wszystkim prosiłabym faceta by się tym zająłA jeśli chodzi o kupno to dobrze by było, gdybyś miała jakiegoś znajomego mechanika, który by z Tobą oglądał samochody, bo jak się nie znasz to wcisną Ci wszystko
i szukała znajomych co pomogą i doradzą.
jeśli ma się samochód w garażu to owszem.Minusem jest brak klimy, ale okno zawsze można otworzyć
ale jak stoi na słońcu cały dzień to nawet wietrzenie wszystkimi możliwymi drzwiami nie pomaga. teraz w te upały w samochodzie nie szlo wysiedzieć i jak gdzieś jechaliśmy to autem od teścia z klimą. nigdy więcej auta bez klimy
#10
Napisano 10 sierpnia 2013 - 10:36
oj, żeby to były małe stłuczki to byłoby ok, ale często mają takie konkretnie powypadkowe a mówią, że lekko puknięty, więc na to trzeba bardzo uważaćjakieś małe stłuczki ujdą.i są klepane.
Skarbówka płatna przy zakupie czy rozliczeniu rocznym? Obstawiam to pierwsze
Tak, zgadza się - opcja pierwsza.
Co do gazu, na dobrą sprawę nie jest mi niezbędny, bo auto mi na dojazdy do pracy potrzebne, a mam z 7 kilometrów może w sumie... droga prościutka, miasto i korki omijam,więc spokojnie można ekonomicznie pośmigać i na zwykłym bendzyniaku, ale na dłuższe wypady już sie przyda.
Jak rozmawiałam z "gazownikami" to zakładanie gazu, jeśli w zamyśle ma się dojazdy do pracy tak jak u Ciebie ok. 14km w obie strony to raczej średnio się opłaca, bo instalacja długo będzie się zwracała. Chociażby dlatego, że zanim się przełączy na gaz to chwilę schodzi a w szczególności zimą, bo silnik musi się rozgrzać. W związku z tym i tak sporą część drogi pokonujesz na benzynie a i oszczędności z tego tytułu są małe.
#11
Napisano 10 sierpnia 2013 - 12:43
Dla peugot'a mówię od razu stanowczo nie
Nie kupuj za nic w świecie auta z komisu czy od handlarza bo nie pojeździsz. WYŁĄCZNIE OD OSOBY PRYWATNEJ. O handlarzach nie będę się wypowiadać, ponieważ dziewczyny trochę wcześniej wypowiedziały się pokrótce o kręceniu liczników, powypadkowe śmieci są wycyckane na nowiusie, a baba ciemna kupi bo ładne. Weź z sobą kogoś znajomego, który zna się na rzeczy. Jeśli nie masz to popytaj znajomych może mają kogoś kto mógłby z Tobą pojeździć na oględziny samochodu.
Dobrze żeby auto miało kartę pojazdu, dwa klucze zapasowe, bez tych dwóch pierdół nie kupiłabym auta
Jeśli jednak pojedziesz na kanał to poproś Pana by wszystkie wady wymieniał głośno. Sprawdź nr VIN czy zgadza się z numerami z dowodu i tymi pod maską. Sprawdź czy szyby mają identyczny symbol, jeśli tak to autko na 99% nie było bardziej bite.
Jeśli faktycznie będziesz chciała auto zagazować to najpierw zorientuj się czy w ogóle się da w danym modelu, ale kup auto w benzynie, będziesz pewniejsza i przede wszystkim bezpieczna, że masz to zrobione na świeżo i jakąś gwarancję na to masz.
To tak z grubsza co ważniejsze nastukałam. Ja np. wiem czy auto było malowane czy nie, bite czy nie
Podatek od wzbogacenie - nie musisz płacić jeśli dostaniesz fakturę na zakup auta, ale to tylko niestety od handlarza.
Polecam Ci Seata Leona czarnego rocznik 1999-2005 lub wyżej. Dobre autka, przykładowo czarne na feldze świetnie się prezentują, mało palą, pojeździsz, blaszki mają zdrowe, mało awaryjne, wygodne, przestrzenne, posiadają wiele przydatnych funkcji typu: ABS, tempomat, klimę, kontrolę trakcji, poduszki przód tył i całą masę innych. Popatrz sobie na necie. W rzeczywistości o niebo ładniejsze
#12
Napisano 10 sierpnia 2013 - 13:02
Tym nie można się też do końca sugerowaćSprawdź czy szyby mają identyczny symbol, jeśli tak to autko na 99% nie było bardziej bite.
Też jestem tego zdania.WYŁĄCZNIE OD OSOBY PRYWATNEJ.
#13
Napisano 10 sierpnia 2013 - 14:05
Jeśli jedna przykładowo właśnie przednia jest inna ok, ale nie, że każda z innej parafiiTym nie można się też do końca sugerować
#14
Napisano 10 sierpnia 2013 - 18:06
a to są takie, które ich nie posiadają?Dobrze żeby auto miało kartę pojazdu, dwa klucze zapasowe, bez tych dwóch pierdół nie kupiłabym auta
O numerze Vin wiem, tylko, że sprawdzić po nim można tylko historię serwisowania w ASO, nie ma tam napraw na 'lewo'. No i sprowadzane nie każde da sie sprawdzić.
No i ani mi przez myśl nie przeszło wybierać auta samej
ooooo to o ty m nie słyszałam. Znasz paragraf na to?Podatek od wzbogacenie - nie musisz płacić jeśli dostaniesz fakturę na zakup auta, ale to tylko niestety od handlarza.
Seat - nie mój zasięg cenowy. Poza tym nie chce auta starszego rocznikowo niż 2005. W ogóle ideałem byłoby dorwać jakiegoś fajnego 5-cio latka, ale chyba musze tu troche realizmu zachować
mechanik takie cuda powinien spokojnie wyłapac. A brać auta bez wizyty na kanale nie zamierzam. Kilka dodatkowych stówek różnicy nie zrobi, a jednak ma sie większą pewność. No i mechanik wybrany przeze mnie, nie wskazany przez sprzedawceale często mają takie konkretnie powypadkowe a mówią, że lekko puknięty, więc na to trzeba bardzo uważać
3 minuty stania na włączonym silniku na parkinguChociażby dlatego, że zanim się przełączy na gaz to chwilę schodzi a w szczególności zimą, bo silnik musi się rozgrzać. W związku z tym i tak sporą część drogi pokonujesz na benzynie a i oszczędności z tego tytułu są małe.
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#15
Napisano 10 sierpnia 2013 - 18:23
No baaaaa to są takie, które ich nie posiadają?
Nie znam, ale wiem, że tak jest bo moje auto było kupione na fakturkę, czyli sprzedający na dobrą sprawę ogarnia temat.ooooo to o ty m nie słyszałam. Znasz paragraf na to?
Spójrz w takim razie te powyżej 2005, wartoSeat - nie mój zasięg cenowy. Poza tym nie chce auta starszego rocznikowo niż 2005.
To też jest istotne. Pamiętam jak mężydeł sprzedawał auto i pośrednik kontaktował się z nim by ustalić cenę za dobrą opinię podczas oględzin kupującemuNo i mechanik wybrany przeze mnie, nie wskazany przez sprzedawce
#16
Napisano 10 sierpnia 2013 - 18:43
Ja mam do pracy 6km a i tak założyłam sobie gaz, bo jednak jexdze tez w inne miejsca a nie tylko do pracy.Jak rozmawiałam z "gazownikami" to zakładanie gazu, jeśli w zamyśle ma się dojazdy do pracy tak jak u Ciebie ok. 14km w obie strony to raczej średnio się opłaca, bo instalacja długo będzie się zwracała.
No i zanim wyjade to otwieram garaż , zamukam, potem brama to on juz zdąży sie przełączyć na gaz.
Ja też tak kupiłam mojego New BeetlePodatek od wzbogacenie - nie musisz płacić jeśli dostaniesz fakturę na zakup auta,
No i klima by sie przydałaz wyposażenia to ja potrzebuje wspomaganie kierownicy, centralny zamek, elektryczne lusterka i szyby
#17
Napisano 10 sierpnia 2013 - 18:51
właśnie o to chodzi, zanim sie na dobre ulokuje w aucie, to chwila schodzi, i czterokół spokojnie na gaz zdąży pyknąćNo i zanim wyjade to otwieram garaż , zamukam, potem brama to on juz zdąży sie przełączyć na gaz.
Przydać by sie przydała, ale jak już pisałam, tragedii bez niej nie będzie. Przyzwyczajonam, a poza tym kawałek cienia zawsze sie znajdzie, żeby dupke mu tam wstawićNo i klima by sie przydała
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#18
Napisano 10 sierpnia 2013 - 20:52
W lato mi praktycznie w ciągu kilku minut - tak do 5 minut - przełącza się na gaz, ale zimą potrafiłam dobry kawałek przejechać zanim przełączył się.właśnie o to chodzi, zanim sie na dobre ulokuje w aucie, to chwila schodzi, i czterokół spokojnie na gaz zdąży pyknąć
Jeśli chcesz kupić takie młode auto najlepiej pojechać nim na serwis, bo dzięki temu sprawdzą co i jak z nim i dokładnie będziesz wiedziała co z nim jest. A jeśli swój mechanik to naprawdę sprawdzony, który dobrze się zna na swojej robocie.
Kupując z komisu nie musisz opłacać, bo oni z tego co wiem opłacają to. Ja tak miałam jak kupowałam poprzednie auto, że oni mi opłacili podatek.ooooo to o ty m nie słyszałam. Znasz paragraf na to?
Jak teraz opłacałam podatek to nawet nie sprawdzała jaką auto ma wartość rynkową tylko musiałam wpłacić 2% kwoty z umowy.podatek od wzbogacenia się to nazywa? wyliczany na podstawia kwoty na umowie kupna i wartości rynkowej samochodu. pamiętam, że mi babka wmawiała, że celowo zaniżyliśmy kwotę na umowie bo auto jest warte 17 tys nie 12 tys
nie(d)oceniona, różne wersje słyszałam o francuzach. Moja dobra znajoma ma od ponad 2 lat i nic jej się nie dzieje. Auto mega wygodne, fajnie jeździ. Ale taka jest prawda, że wszystko zależy na co sie trafi.
Ja swoje auto ostatnio odebrałam od mechanika, teraz na benzynie śmiga jak ta lala
#19
Napisano 11 sierpnia 2013 - 09:14
mechanik takie cuda powinien spokojnie wyłapac. A brać auta bez wizyty na kanale nie zamierzam. Kilka dodatkowych stówek różnicy nie zrobi, a jednak ma sie większą pewność. No i mechanik wybrany przeze mnie, nie wskazany przez sprzedawceale często mają takie konkretnie powypadkowe a mówią, że lekko puknięty, więc na to trzeba bardzo uważać
.
Dokładnie tak. Jak się już chce wydać większe pieniądze to warto zainwestować kilka stówek, na kanał, serwis albo dobrego mechanika
3 minuty stania na włączonym silniku na parkinguChociażby dlatego, że zanim się przełączy na gaz to chwilę schodzi a w szczególności zimą, bo silnik musi się rozgrzać. W związku z tym i tak sporą część drogi pokonujesz na benzynie a i oszczędności z tego tytułu są małe.
Co do mojego peżocika upatrzonego (nie dam sie przekonać, że jest be, bo jest cacy i lubie nim śmigać
), instalacje mam pewną i wypróbowaną. Także nie ma mowy o kilometrach na benzynie przed przełączeniem na gaz
.
Skoro upatrzone autko gaz ma, do tego dobrą i sprawdzoną instalację to już w sumie dyskusja o jej opłacalności i tak nie ma sensu
Bardziej sprawa jest złożona jak się chce taką instalację dopiero założyć. Nadal będę podtrzymywać swoje zdanie, że trzeba sobie to dobrze przekalkulować, bo jednak jest to niemały wydatek a dobrze, żeby tak zainwestowane pieniądze po prostu się zwróciły. Ponadto mimo wszystko jest też tak, że samochody z gazem są trochę bardziej awaryjne niż przed jego założeniem, bo jednak gaz to nie jest "naturalne" samochodowe paliwo a naprawy wymagają kosztów.
Podsumowując myślę, że kupując samochód to trzeba mieć też szczęście, bo można kupić i najnowsze BMW i praktycznie trzymać go u mechanika a kupić francuza i jeździć z nim tylko na przeglądy
#20
Napisano 11 sierpnia 2013 - 10:25
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Wynajem samochodu |
|
|
|
Muzyka dobra do samochodu (: |
|
|
|
Dekoracja samochodu. Którą wybrać? |
|
|
|
mieszkanie/ dom - kupno, remont |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

















