Pisze do Was,bo liczę na opinię i pomoc.
Mam 26lat,kilka związków za sobą,wiele krótkich,jeden dłuższy.Najdłuższy w moim życiu,bo ponad rok).Był to chory,toksyczny związek.Byłam nim zafascynowana od początku,podobał mi się niesamowicie fizycznie,szybko zaczęliśmy od pocałunków,przytulania.Pewnie poszłoby dalej,jednak facet mnie zranił tak,że nie potrafiłam mu od nowa zaufać.Nie była to zdrada,a jedynie duże wymaganie co do spraw intymnych ode mnie(wiedział,że jestem dziewicą,ja wiedziałam,że jest prawiczkiem).Myślałam,że z racji,że oboje jesteśmy niedoświadczeni,myślałam,ze razem pomału będziemy poznawać swoje ciała itd.Jedna on myślał tylko o swoich potrzebach sexualnych.Nie wiem czy to ważne,żeby opisywać,dlatego,żeby nie zanudzić tego nie piszę.Związek w każdym razie się skończył przez multum i innych rzeczy,jednak jeśli chodzi o sprawy intymne były dla mnie z nim,jak z przymusu,nic nie czułam.
Przez rok byłam sama,odrzucałam każdego faceta,jaki tylko próbował do mnie zagadać.Po roku pomyślałam (przez namowy znajomych,że tyle jestem sama) nie odrzucać,a jak mi się facet spodoba to postaram się otworzyć na znajomość.No i poznałam chłopaka,fajny,umówiłam się na randkę jedną,potem drugą,a na trzeciej zaczął rozmawiać o sexie co lubię itd.Wiec dla mnie to za szybko na takie rozmowy i pożegnałam pana.Po nim poznałam innego,też fajny facet,tylko że na tematy intymne zaczął nawijać na 2 randce.
Nie wiem może to ja zostałam gdzieś z tyłu,a teraz faceci rozmawiają na takie tematy od razu?
Powracając do tematu podobają mi się faceci,ale wizualnie,o jak widzę na ulicy powiem do koleżanki ''przystojny facet'',ale nie mam jakiegoś odczucia ''chciałabym z nim coś w łóżku porobić''.Jestem dziewicą(tak wiem w tym wieku...)nie dlatego,że czekam na big love po grób tylko wymyśliłam sobie za młodu,że zrobię 'to' z facetem,którego będę czuła,że kocham,że on mnie kocha,a nie tylko pragnie.
No i minęło tyle lat,a ja takiego faceta nie mogę poznać...Zaczynam się zastanawiać czy w wieku 30,35 lat coś się u mnie zmieni...
Byłam w barze ze znajomymi,wśród nich mój przyjaciel z dzieciństwa,nie gadaliśmy nigdy na te tematy,bo jesteśmy raczej nieśmiali,ale trochę popiliśmy.Wracając razem do domu,kumpel coś zaczął opowiadać,że mu się kochać chce,a czy mnie.No i ja,że mnie nie.No i on do mnie,a ja to jestem prawiczkiem,a ja naprawdę,a on do mnie ze śmiechem,no co Ty i wymienia pozycje,jakie lubi,po czym do mnie a Ty jakie lubisz.A ja na to,a może jestem dziewicą.A on wybuchł niesamowitym śmiechem i do mnie taaa jasne.
Zrobiło mi się przykro,że to takie śmieszne...Wiadomo nikomu nie opowiadam o swoim życiu intymnym,ale on po prostu mi nie uwierzył....
Na koniec chciałam dodać,że jeśli chodzi o moje dziewictwo to ja nie chcę go stracić,jak już dlatego,ze pożądam jakiegoś faceta,bo nie...Mnie nie interesuje co faceci mają w majtkach,nie rozmawiam na temat penisów itp.Jeszcze umięśniona klatka jest sexy,ale żebym o tym marzyła to nie...Do tego,wcale mnie nie ciągnie do sexu.
Uwielbiałam się przytulać do byłych,ale byłam umęczona tym,że oni nie potrafili poprzytulać się i iść spać,tylko męczyli z jednym...
Czy ja jestem dziwna?
Przede wszystkim dziękuję,że mogłam się wygadać















