Ale mam bardzo pilną sprawę..
Otóż u mojej mamy w bloku mieszka młoda dziewczyna z partnerem i dwojgiem dzieci..
Jeden maluszek ma około 2 lat, a drugi 6-7 miesięcy..
I w piątek jej teściowa [o ile można ją tak nazywać] doniosła do opieki społecznej, że P. [matka dzieci] bije je i znędza się nad nimi [razem z Partnerem - synem]. Akurat byłam u mamy.. Owszem była jakaś tam awantura, ale mama stwierdziła, że często się kłócą, więc dalej sobie rozmawiałyśmy, aż tu nagle na podwórko przyjechała policja...
Po 15-min. policja, P. i panie z opieki społecznej wyszły z dziećmi i policja odjechała w jedną stronę a opieka z matką i z jednym dzieckiem w drugą.. Starszy chłopiec trafił do babci P.
Następnego dnia P. przyszła do mamy, opowiedzieć jej całą historie...
[Że teściowa na nią doniosła, bo nie chce dla syna takiej dziewczyny.. że nagadała tyle głupot, że to się w głowie nie mieści, że maluszek ma ślady po biciu, że ma jakieś siniaki, jakieś zadrapania... i że maluszka zabrali do domu małego dziecka, a żeby jeszcze było tego mało to nie pozwolili P. nakramić małego, a on do tej pory nie miał kontaktu z butelką...] Po tym jak mama mi to przekazała to mnie szlag trafił.. Osobiście miałam maluszka na rękach, spędziłam z nim sporo czasu, bo P. mnie o to poprosiła gdy byłam u mamy na parę dni i to mały szkrab, pełen energii, zdrowy i nie miał nic niepokojącego na swoim ciałku.. Ani odparzeń, ani żadnych siniaków.. nic, a nic...
Ale zszokowało mnie już totalnie to dlaczego matka nie może karmić dziecka?? [argumenty są takie:
- żeby dziecko się za bardzo nie przywiązało..
- bo P. może brać narkotyki...
Ale czy dziecko już się nie przywiązało... a to drugie to totalny absurd..]
Wiem, że w mojej wypowiedzi jest duzo chaosu, ale nie wiem jak opisać to wszystko...
Dziwi mnie też fakt, że opieka społeczna Zabrała od tak bezpodstawnie to dziecko, przecież najpierw powinien być chyba wywiad środowiskowy..
Co o tym myślicie i jak pomóc tej dziewczynie..


















