Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Nasze podejście do wiary i kościoła


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
782 odpowiedzi w tym temacie

#1 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 22 lipca 2007 - 12:45

Temat mocno kontrowersyjny i wyjątkowo indywidualny :) ale chciałabym znać Wasze zdanie... co sądzicie o instytucji kościoła, o księżach, jakie macie podejście do wiary?

W moim życiu własne zdanie na temat kościoła pojawił się zaledwie kilka lat temu. Jak byłam mała, mama prowadziła mnie do Kościoła co tydzień w niedzielę, wszystkie sakramenty przyjęłam. Pierwszy bunt rozpoczął się jakoś w ostatnich latach podstawówki. Mama jeździła na podyplomowe studia co 2 tygodnie w niedzielę, więc mogłam nie iść do kościoła i nikt na mnie nie narzekał. Później doszedł do tego kolejny bunt - na przełomie 3 lat straciłam obie babcie i dziadka, w niedługo potem kolejnego dziadka... Byłam zła, denerwowało mnie to, co mówili księża na pogrzebie, że "powinniśmy się cieszyć, bo Bóg tak widocznie chciał" - jak się cieszyć, gdy odchodzą najbliżsi??? Później było już coraz gorzej.
Światło dzienne ujrzały bulwersujące historie o molestowanych przez księży ministrantach, były proboszcz naszej parafii został przeniesiony bo pieniądze zbierane na mszach przegrał w kartach, inny ksiądz robił mamie wielką łaskę i problemy, gdy próbowała zamówić mszę dla dzieci ze szkoły ( bo mama jest dyrektorką) po śmierci NASZEGO papieża.
Te wszystkie sytuacje zraziły mnie całkowicie do instytucji kościoła. już od kilku lat nie chodzę do Kościoła, gdy pójdę raz na jakiś czas ( tak, żeby mamie było miło - bo jej to przeszkadza, że nie chodzę) to zaraz się tylko wkurzam, bo stwierdzam, że księża nie mają pojęcia o czym mówią ( dzieci, rodzina).
Do tego dochodzi obecna sytuacja w Polsce, która w moich oczach staje się państwem kościelnym...
Nie wspominając już o "szanownym" Rydzyku, który jest bardziej politykiem niż księdzem i o partii rządzącej, która wykorzystuje kontakty z Radiem Maryja do celów czysto politycznych :roll:

Mimo to, uważam się za osobę wierzącą, chociaż wiele rzeczy głoszonych przez Kościół jest dla mnie niepojętych... Ale instytucji kościoła i większości księżom ( nie chcę uogólniać bo zdarzają się i tacy, którzy są naprawdę oddani temu, czemu przysięgali) mówię NIE.

Sorki za taki wywód, ale tego się nie da napisać w 3 słowach <bezradny></span>

#2 Madae

Madae
  • Użytkownik
  • 5 875 postów

Napisano 22 lipca 2007 - 13:31

ja z kolei jak juz pisalam w ktoryms z wczesniejszych postow jestem z rodziny wieloreligijnej :) mama i jej mama sa chrzescijankami , tata był ateista, dziadek, ten od strony mamy był buddysta i przeszedł na chrzescijanstwo jak babcie poznał a drogi dziadek i babcia (od strony taty byli talamaskanami :P ja poznałam kazda z tych religii i musze powiedziec ze we wszystkich sa piekne idee rzeczy ktore wydaja sie bardzo prawdziwe, własciwie to wszystkie one sa bardzo podobne iroznia sie w zasadzie tylko nazwa tej wielkiej i niepojetej sily ktora swiat stworzyła :D i sposobem zapisania praw ktore powinien przestrzegac kazdy wierzacy (no moze poza ta ostatnia bo ona nieco odbiega od pozostałych :P ale jest rownie dobra)
Z nich wszystkich to własnie ta niby "najprawdziwsza" i "posiadajaca najdalej idace idee" najmniej ich przestrzega . Nie bede sie rozwodzic nad istnieniem Boga bo tego nikt nie moze udowodnic ani zaprzeczyc, ale istnienie kosciola jest dla mnie w tym momencie bez znaczenia. KOŚCIÓŁ JEST DZIŚ WYLĘGARNIĄ HIPOKRYZJI, PEDOFILII I TOTALNEGO ZEPSUCIA (teraz to jak rasowy moher pojechałam :P )

#3 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 22 lipca 2007 - 15:43

Staram sie nie wnikać w to co robia księża wystarczy , że nasłucham od mojego Krzysia który jest strasznie na nich wkurzony i w ogóle.Do Kościoła chodze nie dla księdza tylko dla Boga i dla siebie bywam nie koniecznie co niedziele ale kiedy mam taka potrzebę czasami raz w miesiącu a czasami co tydzień.

Niestety Kosciół po wszystkich sprawach które wychodza na jaw traci na autorytecie i to bardzo :-/
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#4 hanah

hanah
  • Użytkownik
  • 41 postów

Napisano 22 lipca 2007 - 16:22

Staram sie nie wnikać w to co robia księża wystarczy , że nasłucham od mojego Krzysia który jest strasznie na nich wkurzony i w ogóle.Do Kościoła chodze nie dla księdza tylko dla Boga i dla siebie bywam nie koniecznie co niedziele ale kiedy mam taka potrzebę czasami raz w miesiącu a czasami co tydzień.

Chyba wszystkie Krzysie maja cos ze soba wspolnego:P. Bo ja tez mam Krzysia, ktory chodzi ze mna do kosciola bardziej dla towarzystwa niz dla Boga, gdzyz twierdzi ze samemu mozna sie pomodlic, porozmawiac z nim. A o ksiezach to juz nie wspomne co mysli... Ale nie zostawia na nich suchej nitki... Wsciekam sie czasami, bo ja nie uwazam ze wszyscy sa zli. Tak samo jak lekarze sa rozni, tak samo i ksieza.... to tez ludzie...
Dołączona grafika

#5 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 22 lipca 2007 - 22:11

gdzyz twierdzi ze samemu mozna sie pomodlic, porozmawiac z nim

też własnie tak uwazam :D

ja nie uwazam ze wszyscy sa zli. Tak samo jak lekarze sa rozni, tak samo i ksieza.... to tez ludzie...

masz racje, nie wszyscy sa zli...ale wiesz, przez to ze wielu z nich niestety, ale idee chrzescijanstwa poniewiera, to dlatego tak ludzie sie do nich zniechecaja...

#6 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 24 lipca 2007 - 12:43

ja osobiście w Boga nie wierzę, nie wierzę w dobro kościoła, który właśnie robi się INSTYTUCJĄ .. firmą...
nie wierzę w prawdziwe powołanie księży...

dla mnie bzdura, ale nie przeszkadza mi to jeśli ktoś wierzy baaardzo , to żaden problem
nie ma mnie tu i nie będzie.

#7 Madzia81

Madzia81
  • Użytkownik
  • 4 508 postów

Napisano 24 lipca 2007 - 17:51

trudny temat...
u mnie bywało różnie. podobnie jak Ania - przeżyłam okres buntu, stałam się całkiem anty-kościołowa. jak poszłam - to tylko dlatego, żeby mamie nie robić przykrości. zmieniło się kiedy poznałam M. On chodził co tydzień w niedzielę. i przynam się - na początku chodziłam, bo przyjemnie mi było ładnie się ubrać i elegancko pójść z Nim do kościoła. potem się przyzwyczaiłam. a potem zaczęliśmy mówić o ślubie...no i tu przyszedł moment na zastanowienie. bo chcieliśmy oboje ślub kościelny. a nie chciałam, żeby to było tylko takie na pokaz, że bierzemy ślub kościelny, bo biała suknia itd. a tak naprawdę, to ja nie czuję żadnej potrzeby uduhowienia się poprzez kościół. wytłumaczyłam to sobie tak: wierzę w Boga. i to się nie zmieniło nigdy. nie uznaję i nie podobają mi się pewne reguły obowiązujące w wierze chrześcijańskiej (np. spowiedź przed księdzem), nie podobają mi się postawy wielu księży, nie podoba mi się to, że kościół często tak ingeruje w sprawy polityczne, że namawia, przestrzega itd. ale idę do kościoła nie dla księdza, który czasem mówi dobrze, a czasem plecie brednie, ale dla samej siebie. Może na spotkanie z KIMŚ kogo już nie ma... nie wiem jak to jest, ale w kościele czuję największą obecność i opiekę babci...tam się z nią spotykam, rozmawiam...i się wyciszam. i muszę powiedzieć, że jest mi to potrzebne. tego, co mi nie odpowiada - często nie praktykuję, jeśli ksiądz opowiada farmazony na kazaniu - to się wyłączam, zapalam wtedy świeczkę i "rozmawiam" po swojemu z babcią :) i tak jest dobrze :)

FORUM DLA MAM


img-2006082601201230.png

200901181556.png


#8 dobra

dobra
  • Użytkownik
  • 2 604 postów

Napisano 24 lipca 2007 - 21:19

kiedyś jak byłam mała nawet nie wiedziałam co to jest kościół, zdarzył się pewien incydent to przez ok 5 czy nawt 7 lat chodziłam. a od ok 2 lat w ogole sie tam nie pojawiam nawet u spowiedzi. dziadkowie w kóko mówia aby chodzic ale jakos nie moge sie zmusic.
pozatym uwazam ze do kościoła wcale nie 3ba chodzic wystarczy szczera modliwta w lozeczku :!: :-)
Dołączona grafika

#9 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 24 lipca 2007 - 21:28

jam niewierząca, ale też uważam, że najważniejsze to co ma się w sercu... Do Boga można zwrócić się w każdej chwili, bo wg wierzących.. jest wszędzie, nie tylko w kościele.. Mym zdaniem skromnym
nie ma mnie tu i nie będzie.

#10 malgonka

malgonka
  • Użytkownik
  • 1 551 postów

Napisano 27 sierpnia 2007 - 22:23

Ja wierzę w Boga i staram sie chodzić do Koscioła tak jak Calineczka, nie chodzę tam dla księży tylko dla Boga. Pisałyście o buncie rozumiem was sama straciłam mamę i też ciężko było mi pewne rzeczy przyjąć zrozumieć, ale przyznam szczerze, że wiara pomogła mi i nadal pomaga z tym żyć. Lepiej jest myśleć, że ta moja mama gdzieś jest w niebie, że jest jej dobrze i, że kiedyś jeszcze ją spotkam, śmierć mamy tłumaczę sobie jeszcze tak, że zasłużyła na to by być już w niebie a nie cierpieć na ziemi, gdzie wciąż są jakieś problemy często nie łatwe, wiem może mówię jak nawiedzona, ale tak nie jest. Postawa wielu księży mnie denerwuje tak jak i was ale wiem że są też normalni księża z powołania, którzy np też nie popierają niektórych kanonów kościoła, ludzie odwracają się od Boga bo im ksiądz niepasuje bo powiedział tak czy siak ksiądz też człowiek wiem, że przesadzają ostatnio, że tyle afer jest związanych z klerem ale według mnie to nie powód by się odwracać od Boga. Też wiele razy przechodziłam przez ten bunt byłam zła że ciągle mam jekieś problemy, że nie mogę być choć trochę w końcu szczęśliwa i naprawde czasem ciężko jest wierzyć ale staram się jak mogę. Znam dwa powiedzenia naprawde prawdziwe JAK TRWOGA TO DO BOGA, a drugie WŚRÓD UMIERAJĄCYCH NIE MA ATEISTÓW coś w tym jest nie wiem czy zrozumiecie o co mi chodzi bo ja trochę chaotyczna dziewczynka jetem jakby co to pytajcie ;-) ja wyraziłam tylko swoje zdanie na ten temat
"Dokąd brnie ten banał, ta proza życia? Po co to, czy tym właśnie chcesz oddychać? Zwolnij i przekonaj się o co tutaj chodzi. Może właśnie coś ucieka a życie za nos Cię wodzi?"

#11 kasia69

kasia69
  • Użytkownik
  • 93 postów

Napisano 28 sierpnia 2007 - 08:52

ja do niedawna bylam katoliczka ze wszystkimi sakramentami,ale do kosciola mnie nie ciagnelo,wlasnie ze wzgledu na zaklamanie ksiezy,ale tez i na dwulicowosc tych co podawali sie za katolikow ,chodzili do kosciola ,a za plecami obmawiali,krytykowali.
Mam przyjaciol ewangelikow,poszlam raz i drugi z nimi do kosciola i mnie wciagnelo.Maja taka spontaniczna wiare,a nie klepanie zdrowaski,i poza tym tak jak mowi sie w kosciele i to co glosi pastor,to robi tez w zyciu codziennym

#12 natala

natala
  • Użytkownik
  • 84 postów

Napisano 28 sierpnia 2007 - 09:25

Temat kościoła jest naprawde trudnym tematem , bo coraz czesciej słyszymy jakie rzeczy dzieja sie w koscioła tak swietych miejsca dla chrzescijan.Ksieża nie przestrzegaja zasad jakim sie oddali to naprawde dziwna sprawa ida na ksieza a zupełnie nie zmianiaja swego zycia nio ale juz nic na to niestety nie poradzimy. Ja jestem chrzescijanko dosc czesto chodze do koscioła ale nigdy nie słucham kazania jakie plecie ksiadz, gdyz kazdy ma inne zdanie na dany temat a nie oni uczy nasz jak dobrze postepowac jak sam tego nie robi.a co do zasa jakie nakazuje koscioł to z połowam sie nie zgadzam np zabronienie aborcji, zabezpiecznie,rozwody,i wiele inych bardzo zakazow jakie postawił koscioł...
"To prawdziwa ulga mieć kogoś, przed kim można otowrzyć własne serce, kogo możesz uczynić współuczestnikiem swoich intymności,komu możesz powierzyć swoje tajemnice."

#13 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 28 sierpnia 2007 - 09:28

byłam niedawno w Kościele (tzn w niedziele ) bo miałam taka własnie potrzebe i było mi lepiej na serduszku ;-) nie zdarza się to co tydzien ale chodzę
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#14 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 29 sierpnia 2007 - 09:21

Przepraszam, że tak zapytam ale dla mnei jako nie wierzącej takie rzeczy są dziwne i niezrozumiałe.. Co daje wam chodzenie do kościoła? co daje wam rozmowa z waszym Bogiem?
nie ma mnie tu i nie będzie.

#15 Madzia81

Madzia81
  • Użytkownik
  • 4 508 postów

Napisano 29 sierpnia 2007 - 12:09

Co daje wam chodzenie do kościoła?

ja tak jak już pisałam, to mam nieco inaczej...chodzę, żeby głównie poplocić z babcią, jako, że jest pochowana 400km od Wałbrzycha i nie mogę tam być tak często jakbym chciała, więc wybrałam kościół jako takie nasze miejsce rozmów i spotkań.

FORUM DLA MAM


img-2006082601201230.png

200901181556.png


#16 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 29 sierpnia 2007 - 14:19

Co daje wam chodzenie do kościoła? co daje wam rozmowa z waszym Bogiem?

poczucie , że jest ktos ponad tym tzn pieniędzmi gonieniem za modą ,byciem cool, praca, poza calym szaleństwem kto :stawia do pionu" (oczywiście w przenośni)
pomaga mi być lepszym czlowiekiem kiedy o tym zapominam czasami.

Za zmarłych też chetnie się pomodlę a Kościól to takie miejsce gdzie moge sie skupić pomysleć o wszystkim

edit by Kociak: poprawiłam cytacik

Dołączona grafika
Dołączona grafika

#17 Guest_Kociak_*

Guest_Kociak_*
  • Gość

Napisano 29 sierpnia 2007 - 14:40

Co daje wam chodzenie do kościoła?

mi właśnie nic nie daje obecnie, więc nie chodzę... zazwyczaj jak idę do Kościoła ( jak są jakieś święta np) to jak zaczynam słuchać tego co mówi ksiądz to się tylko zaczynam denerwować więc nie słucham go dalej i czekam aż msza się skończy <bezradny></span>
w ogóle im więcej myślę o instytucji kościoła tym bardziej tego nie rozumiem... Nie rozumiem po co chodzić co tydzień na mszę, jeśli co roku czytanie jest TO SAMO ( bo przecież Pismo Święte się nie zmienia). Wiecie co bardziej rozumiem? Jak ktoś np co tydzień chodzi sobie do Kościoła, ale nie na mszę, tylko żeby właśnie sobie posiedzieć, podumać, wyciszyć, porozmawiać z kim się chce - w tym widzę o wiele większy sens niż chodzenie na msze i słuchanie w kółko tego samego...

#18 rokisss

rokisss
  • Użytkownik
  • 195 postów

Napisano 29 sierpnia 2007 - 17:07

hmmm... nie lubię Instytucji Kościoła. Jej postępowanie jest dla mnie co najmniej śmeiszne. Jezeli chodzi o wiare...nie mam nic przeciwko. Każdy w coś wierzy. Jedni wierzą w siebie, inny w Los, a jeszcze inni w Boga. Wiara jest potrzrebna, nadaje sens życiu, a nam nic do tego w co wirzą inni... A'propos polecam książkę R. Dawkinsa "Bóg urojony"-nie tylko dla ateistów. ;-)
żeglarski obóz. Mazury.

#19 cerrata

cerrata
  • Użytkownik
  • 13 852 postów

Napisano 30 sierpnia 2007 - 16:20

ja też oczywiście nie mam nic przeciwko wierze.
Tylko, że z drugiej strony nie wiem co ona daje człowiekowi, oprócz nadziei, która czasem jest zgubna...
Nie rozumiem wielu rzeczy..
Skoro Bóg jest taki dobry, to czemu jest tyle zła?
nie ma mnie tu i nie będzie.

#20 kasia69

kasia69
  • Użytkownik
  • 93 postów

Napisano 31 sierpnia 2007 - 09:12

Skoro Bóg jest taki dobry, to czemu jest tyle zła?


ale zlo robimy my sami,przeciez to my ludzie jestesmy grzeszni i jestesmy pod ciaglym "obstrzalem" szatana,a poniewaz Bog dal nam wolna wole,wiec to my musimy wybrac miedzy dobrem a zlem





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych