Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Polscy turyści postrachem restauratorów


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 07 września 2010 - 11:10

Wprawdzie artykuł sprzed wakacji ... ale, niestety wciąż aktualny więc wrzucam w wiadomości ;-)

Pracują z polskimi grupami jako recepcjonistki i kelnerki. Istnieją powody, dla których czasem wstydzą się za turystów-rodaków. Iwona, Brygida i Grażyna opowiadają o swoich doświadczeniach z pracy w hotelach w Pinedzie, Mataro i Blanes na wybrzeżu Costa Brava.

- W ubiegłym roku rozpoczęłam pracę w hotelu, gdzie 70% gości to Polacy. Przedtem pracowałam w innym, gdzie goście z Polski pojawiali się sporadycznie, a większość obcokrajowców pochodziła z krajów Europy Zachodniej - opowiada.

Iwona bardzo się ucieszyła, kiedy mogła przyjąć polską grupę w nowym miejscu pracy. Niestety, na drugi dzień, kiedy wezwał ją menadżer, jej radość ustąpiła miejsca zażenowaniu. W grzeczny i oględny sposób poprosił, aby wytłumaczyła polskim gościom na czym polega tzw. "szwedzki stół".

Wyjaśnił także powody swojej prośby. Stwierdził, że kiedy polska grupa wychodzi ze stołówki, zostawia ją, jak to określił, wymiecioną do czysta. Znika nawet zapasowe pieczywo przygotowane na później do tostownic i cytryny ułożone do pokrojenia. Po polskiej grupie nie zostaje przysłowiowy okruszek. Reguła jest taka, że na stołówce można najeść się do syta, bo bufet jest otwarty, ale nie wolno wynosić jedzenia i przygotowywać sobie prowiantu na później.

Iwona zastanawia się, czy może Polacy są nieobyci i przyjeżdżając po raz pierwszy myślą, że wszystko, co znajduje się na stołówce jest przeznaczone dla nich. Może nie zetknęli się nigdy z takim systemem żywienia.

- Myślę, że dobrze wiedzą, o co chodzi. W hotelu, gdzie pracuję, wisi napis w języku polskim "Prosimy o niewynoszenie jedzenia ze stołówki" - mówi Grażyna.

Ostatnio i ona była jednak świadkiem, jak pewna starsza pani z dużego, polskiego miasta instruowała swoją koleżankę, jak należy robić zapasy: - Salami i ser wkładam do chusteczki, a bułeczki do kieszeni - spiskowała starsza pani. Grażyna nie odważyła się zwrócić jej uwagi, bo jak mówi, polscy turyści są bardzo przewrażliwieni na swoim punkcie. Takie sytuacje zdarzają się i nie są przyjemne.

Mama Iwony tłumaczy to pozostałością z czasów peerelowskich, kiedy to na wczasach FWP (Fundusz Wczasów Pracowniczych) panował zwyczaj przyrządzania kanapek "na później".

Wtedy jednak pojęcie "szwedzkiego stołu", czyli korzystanie z otwartego bufetu, nie było jeszcze w Polsce znane. Teraz w wielu ośrodkach wczasowych i hotelach, również w Polsce, od dawna stosuje się taką formę żywienia. Dziewczyny śmieją się, że gdyby wszyscy zachowywali się, tak jak część polskich turystów, to hiszpańskie hotele musiałyby zrezygnować ze "szwedzkich stołów", ponieważ zbankrutowałyby.

Dziewczyny dochodzą do wniosku, iż może wypływa to także z faktu, że nie jesteśmy narodem krezusów i turyści często dysponują niewielkim kieszonkowym. Wykorzystują więc okazję, aby zabezpieczyć się na godziny między posiłkami, a nad morzem, jak wiadomo, apetyt dopisuje.

Iwona miała ostatnio przygodę z Polkami, które kilkakrotnie dopytywały się przy kolacji, czy butelka wina na trzy osoby jest za darmo. Polska kelnerka potwierdziła ich wątpliwości, ale na drugi dzień okazało się, że panie wypiły cztery butelki i uważały, że nie powinny za to płacić. Oczywiście, nikt ich nie obciążył kosztami, ale znowu poproszono ją o zwrócenie uwagi.

Grażyna przytacza historię, jak to grupa polskich turystów w ubiegłym roku wyjadła i wyniosła całą kolację przeznaczoną także dla Włochów, którzy przyjechali spóźnieni z wycieczki do Barcelony. Hotelową kuchnię ogarnęła panika, ale kucharz coś zaimprowizował i Włosi nie wyszli ze stołówki głodni. Brygida wspomina tamten dzień z przykrością, bo czuła się jakby współwinna takiego zachowania turystów ze swojej ojczyzny.

Dziewczyny opowiadają, że część Polaków przyjeżdżających na wakacje do Hiszpanii prześciga się w skargach i podejrzeniach, dotyczących chociażby pokoi hotelowych. Często zdarza się im wysłuchiwać skarg ze strony polskich gości, że są traktowani gorzej, niż inni klienci hotelu.

Polskie pracownice tłumaczą, że kiedy do hotelu przyjeżdża grupa gości, przydziela im się po prostu wolne pokoje, bez wnikania, który z nich jest lepszy. Inaczej ma się sprawa w hotelach dysponujących na przykład pokojami z widokiem na morze. W tym jednak przypadku, ceny pokoi są rożne. U Brygidy nie ma gorszych i lepszych pokoi, ale jej goście często nie chcą w to uwierzyć. Prośby o zmianę pokoju zdarzają się najczęściej właśnie ze strony Polaków.

Moje rozmówczynie nie chcą być źle zrozumiane. Wiedzą, że zdarzają się niedociągnięcia, a nawet nadużycia ze strony agencji turystycznych, które w ofercie przedstawiają zawyżony komfort hoteli, ale to są inne przypadki. Dziewczyny opowiadają o sytuacjach, kiedy wszystko jest zgodne z ofertą.

Trzy Polki, trzy miejsca pracy, ale opinie o turystach-rodakach zgodne. Dziewczyny stwierdzają, że gdyby nie "żarłoczność" niektórych Polaków, to byliby oni idealnymi gośćmi hotelowymi. Według powszechnej w Hiszpanii opinii Polacy są kulturalni, mili i powściągliwi, ale wielu z nich cierpi na kompleks gorszego turysty. Być może z czasem i on ustąpi...

Z Lloret de Mar dla polonia.wp.pl
Kinga Jankowska


Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie wrzucić tego w "Humor" ale to raczej straszne niż śmieszne :shock: Sama czy na obozach, czy innych imprezach wyjazdowych widziałam nie raz jak ludzie wynoszą jedzenie ze stołówki ... I to nie Ci, którzy pamiętają PRL, ale ich dzieci i wnuki ... Ba, ludzie, którzy szczycą się kierowniczymi stanowiskami ... Czy na prawdę tak trudno nauczyć się, że siedzi się w stołówce tak długo, aż się człowiek nie naje, a na zewnątrz nic się nie wynosi?

Pamiętam sytuację jak przylazł do mnie wściekły obozowicz, że obsługa restauracji kazała mu oddać jedzenie, które miał zamiar wynieść do pokoju <umieraam></span> Problem w tym, że zawsze na obozach zwracam dzieciakom na to uwagę :roll: Od kolejnego dnia przy drzwiach stał człowiek i obserwował wychodzących <umieraam></span> Wstyd ...

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#2 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 07 września 2010 - 11:18

Nieraz słyszałam o takich sytuacjach i szczerze, to nie wyobrażam sobie, żeby można było wynosić jedzenie :lol: Kilka osób po wycieczkach zagranicznych mówiło, że z baru (o ile opcja była, że alkohol w cenie do którejś godziny) najdłużej siedzieli właśnie Polacy- rzecz jasna też najbardziej hałaśliwi i pijani :-P I tak można mnożyc przykłady :-P
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#3 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 07 września 2010 - 11:23

Faktycznie, żarłoczność polskich turystów nie przedstawia nas w dobrym świetle, ale myślę, że nie da się tego wyplenić ;)

Przede wszystkim, jeśli chcesz wybrać się na jakąś wycieczkę, to należałoby zwrócić uwagę, czy będzie nas stać (prócz hotelu) na utrzymanie się. Chyba nikt z góry nie zakłada, że będzie wynosił żarcie ze stołówki :shock: Jeśli nie ma się pieniędzy na wakacje- to się nie jedzie, albo wybiera inne, tańsze miejsce.

Zachowanie jest nie do przyjęcia, ale najbardziej mnie ciekawi reakcja tych, którym zwraca się na to uwagę- wielkie oburzenie. Ale skąd? Przecież wiedzą, że kradną jedzenie, wiedzą, że gdyby stał przed nimi szef kuchni, to nigdy by czegoś takiego nie zrobili. A mimo to robi się wielka kłótnia, gdzie rację ma oczywiście hotel. Myślę, ze starsze pokolenia to już podstawa z taką taktyką, ale najgorsze, że te pokolenia pokazuję te metody młodszym ludziom.

Nie można oczywiście zakładać, że wszyscy polscy turyści tacy są, ale śmiało można powiedzieć, że większość. Trochę to przykre, ale być może tylko interwencja ze strony pracowników hotelu coś może pomóc (na krótko).

#4 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 07 września 2010 - 11:39

Nie klasyfikowałabym tego jako kradzieży ;-) Prędzej nieobycie i brak znajomości zasad szwedzkiego stołu no i kultury niestety, bo tu przede wszystkim leży problem. Ja tam jedzenia nie żałuję nikomu, ale czasem trzeba się opanować ... Bo inaczej odbierają nas jak świeżo wypuszczonych z klatki, po tygodniu głodzenia :lol:

Jak w tym dowcipie o śpiworze lacoste :lol: Zbierają na samą wycieczkę, nie przewidując kosztów na miejscu :lol:

Jako, że temat założyłam z myślą również o ogólnej kulturze polskiego turysty ... (podtemat, czy tam opis tematu ;-) )...
Dołożyć mogę jeszcze brak poszanowania czyjejś pracy, i syfienie gdzie popadnie (Polacy ogólnie uważają kosze na śmieci jako zło konieczne :lol: ) Na palcach jednej dłoni mogę policzyć ile razy po opuszczeniu autokaru przez grupę nie trzeba go było "odgruzowywać". I tak, tu uogólnię, bo to, że w aucie znajdzie się kilka osób dbających o porządek i wynoszących śmieci po sobie na postojach i tak zostaje "zagłuszone" przez syfiarzy siedzących dookoła nich. Niech żyją chrupki, paluszki i gumy do życia :roll: Zabrzmi jak banał ... Niemiec nie będzie jadł w autokarze, poczeka do przerwy i pójdzie do restauracji, albo (co widziałam raz na parkingu) rozłożą stoliczek i będą wcinać na postoju, poza autokarem ;-) w środku czyściutko. Od razu milej się jedzie :mrgreen:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#5 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 07 września 2010 - 11:44

nie(d)oceniona, taaak, dokładnie pamiętam, jak wyglądały autobusy po wyjściu wycieczkowiczów...Ale spotkałam się z tym w przypadku dzieci, nastolatków. Nie wiem, czy starsi też są takie świnie :P

Jeśli chodzi w ogóle o śmiecenie, w Belgii na przykład bardzo trudno w ogóle znaleźć jakiś kosz. Nie powiem, że było irytujące, kiedy miałam coś do wyrzucenia, a wlekłam się z tym właściwie do domu :roll: Ale mi kultura nie pozwala na wyrzucanie rzeczy na trawnik. Czekam na okazję po prostu ;) Wyrosłam z tego już dawno.

Nie klasyfikowałabym tego jako kradzieży ;-)


A ja Ci mówię, że gdyby czatował nad nimi facet z ochorny, albo jakiś człowiek z kuchni i stał przy stole szwedzkim do ostatniego gościa, to nikt by nic nie wziął. Jak dla mnie turyści wiedzą, że to niedobre i tak się nie robi, ale korzystają póki mogą, bo nikt im na za darmo nie da. O to się rozchodzi.

#6 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 07 września 2010 - 12:12

Ooo tak, ile razy byłam świadkiem, kiedy na wycieczce autokar wyglądał jak po przejściu tajfunu :roll: Dla mnie to niepojęte, tym bardziej, że samemu się jedzie tym autokarem- ja np. nie znoszę bałaganu i nie mam zamiaru w syfie podróżować. Z drugiej strony też autokary mogłyby mieć zamontowane takie mini śmietniczki- rzecz przydatna. Teraz u mnie w komuniacji miejskiej takie cuś jest, i widzę, że ludzie mniej śmiecą.

Kolejna kwestia- kradzieże z hotelu ręczników, szlafroków, tubek z kosmetykami itp. :roll: No ja rozumiem, że to gratisy, ale bez przesady- jak to świdczy o turyście. Nby wielki Pan, stać na wycieczkę za kilka tys. zł, a z pokoju hotelowego giną drobiazgi.
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#7 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 07 września 2010 - 12:18

A ja Ci mówię, że gdyby czatował nad nimi facet z ochrony, albo jakiś człowiek z kuchni i stał przy stole szwedzkim do ostatniego gościa, to nikt by nic nie wziął.

Pozwolę sobie się nie zgodzić ;-) Na sali zawsze jest ktoś z obsługi obserwujący stół (jak się kończy coś na nim, - jest dokładane ). To pakują ile się da na talerz i idą np. nad basen (jeżeli są tam rozłożone stoliki), czy zaszywają się w innym zaułku sali, i tam do woli napychają sobie kieszenie

. Jak dla mnie turyści wiedzą, że to niedobre i tak się nie robi, ale korzystają póki mogą, bo nikt im na za darmo nie da.

Ja to porównuję do naczelnej zasady większości Polaków: "płacę więc wymagam", I tak np. all inclusive nie wykupią bo wąż w kieszeni ... ale należeć im się i tak należy, więc biorą sami. Głupie założenie, bo większość najczęściej nie sprawdza za co zapłacili ...

Z drugiej strony też autokary mogłyby mieć zamontowane takie mini śmietniczki- rzecz przydatna.

mają ;-) Ale ... wystarczy, że się o tym wspomni ... jest pełny w ciągu 10 minut ;-) więc i tak nie rozwiązuje to problemu :mrgreen: W zależności od autokaru - albo koło toalety, albo w którymś stopniu przy wejściu tym na środku ;-) No i w toalecie dodatkowy.

kradzieże z hotelu ręczników, szlafroków

Na obozach przed wymeldowaniem pokoje są sprawdzane - na wypadek braków i zniszczeń. Wiesz ile pieniędzy moje grupy zostawiły za "zgubienie" :lol: Wycieczkowiczów (niestety) nikt nie sprawdza :lol:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#8 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 30 września 2010 - 08:10

Grażyna przytacza historię, jak to grupa polskich turystów w ubiegłym roku wyjadła i wyniosła całą kolację przeznaczoną także dla Włochów, którzy przyjechali spóźnieni z wycieczki do Barcelony

rozbawilo mnie to ,umieraam> choc wiem ze to tragiczne.
ludzie sie oburzaja jak za granica nazwya sie ans trzecim swiatem , ale patrzac na zachowanie naszych za granica , to nie ma sie co dziwic ze sprawiamy wrazenie ludzi, u których nic w sklepach nie ma <bezradny></span> i piersszy raz na oczy wdza jakies jedzenie .

No ja rozumiem, że to gratisy, ale bez przesady- jak to świdczy o turyście. Nby wielki Pan, stać na wycieczkę za kilka tys. zł, a z pokoju hotelowego giną drobiazgi

tego tez nie kumam, co na pamiatke , to jest zenujace.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#9 frezja

frezja
  • Użytkownik
  • 117 postów

Napisano 25 listopada 2010 - 00:13

mi się przypomnialo jak moj mąż byl ze mna w jednym z polskich hoteli i zeszlismy rano na sniadanie, no to ja polka rzecz jasna jakas bułeczka ( ze byly dobre wiecej niz jedna :)) serek, szynka, jakis dżemik no poprostu jak to my polacy wieloskladnikowy posilek, a moj maż (amerykanin) przez caly tydzien jadl na sniadanie TYLKO jajecznice hahahaha :) bylo mi troche głupio przy nim jesc te wszytskie bułki :D ale co tam moja przyjaciółka siadała do stołu zawsze z dwoma talerzami :D nie wiem moze my polacy jestesmy jacys inny :D:D:D ALE nigdy nie wynioslam nic ze stołówki :D




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych