wazne ze mówisz co myslisz , a nie cichaczem by sie nikt nie dowiedział , bo co ludzie powiedza 
twój facet tez nie miałby nic do gadania

im sieczasem pojawiaja w srednim wieku jakies zapedy ojcowskie
Kocham go przestrasznie, ale nawet dla niego nie zdecydowałabym się na dziecko.
To co ja czuję do dzieci to jedno (nie przepadam za nimi, nie mam skłonności do opiekowania się maluchami, wręcz mnie odstręczają, źle się czuję w ich towarzystwie, nie chcę łazić z brzuchem, rodzić itd., itd.)
Druga sprawa: czy mój facet wiedząc, że nie chcę z całego serca mieć dziecka, chciałby żebym je urodziła - dla niego? Wiedząc, że nie będę chciała się tym młodym człowiekiem zajmować, opiekować, a może i kiedyś powiem: to był największy błąd w moim życiu?
No właśnie. Nie chciałby, więc sprawa jest klarowna.
Gdyby jednak okazało się, że w wieku 40-50 zgłupieje i zapragnie potomstwa - to ja nie będę miała nic do gadania i wybierze inną kobietę, która da mu dziecko.
Prosta sprawa dla mnie.
Podsumowanie:
Wolę żałować kiedyś, że facet ode mnie odszedł, bo nie chciałam dziecka...
...niż żałować, że urodziłam dziecko, którego nie kocham, którego nie chciałam - żeby zrobić przyjemność facetowi.
Zwłaszcza, że dając mu dziecko nie miałabym gwarancji, że i tak nie pójdzie sobie gdzieś tam hen, hen.