Syn właśnie kończy 4 lata i w zeszłym roku braliśmy wózek na każdy wyjazd za granicę, bo na każdym z jakiegoś powodu był nam potrzebny. Jak byliśmy na Teneryfie to potrzebowaliśmy go wieczorami, bo chodziliśmy wieczorami na miasto (bo karnawał albo po prostu), wracaliśmy późno, syn pomimo, że nocny marek już odpadał, a do hotelu mieliśmy jakoś pół godziny pod mocną górę, więc bez wózka byłoby ciężko go donieść a tak na luzie. Do Anglii wzięliśmy wózek, bo mieliśmy do pokonania duże odległości w stosunku do czasu ile mieliśmy, więc żeby się wyrobić ze wszystkim to tempem chodzenia młodego mogłoby się nie udać i coś byśmy odpuszczali a nie chciałam plus też moglibyśmy skończyć z dzieckiem na ręku jakby nam gdzieś w trakcie wieczorem odpłynął. Najbardziej się zastanawialiśmy nad braniem wózka na Sri Lankę, bo na tym wyjeździe głównie poruszaliśmy się autem lub tuktukiem, a na nogach krótkie odcinki, jednak finalnie też się przydał np. żeby wziąć syna śpiącego w wózku na śniadanie (wyjeżdżaliśmy z hoteli jak na jego standardy dość wcześnie + jetlag nie pomagał, więc był problem go dobudzić).
Za to jedne wakacje w Polsce już wózka nie braliśmy, bo akurat tu wiedzieliśmy że to wyjazd na luzie. Nigdzie nie gnamy, wieczorem nie bedziemy wychodzic, takze nam niepotrzebny. Warto jest też zastanowić się nad lekkim wózkiem do podróżowania
https://umalucha.pl/.../wozki-486.html I na miejscu powinni Ci taki doradzić
Podsumowujac zalezy jaki wyjazd i co planujecie. Wiem, że czas kiedy trzeba się pożegnać z wózkiem na wyjazd się zbliża, ale póki co często łatwiej nam z wózkiem, bo daje większą swobodę.