Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Romans z żonatym mężczyzną


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
50 odpowiedzi w tym temacie

#1 marysianka667

marysianka667
  • Użytkownik
  • 3 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 11:51

Czy jest przyzwolenie społeczeństwa na romansowanie z żonatym mężczyzną?
Wydaje mi się że ludzie patrzą tylko na siebie i interesują się wyłącznie swoimi sprawami.
Co myślicie o tym ?

Takie statystyki też dużo tłumaczą ....
Co myślicie o takich relacjach ?

 

Każda kobieta marzy o księciu na białym koniu. Zdarza się, że kiedy taki książę się już pojawi, ma na palcu obrączkę. Czy warto się wtedy angażować w taką relację?

Do zakochania jeden krok

Poznając nowego mężczyznę, zazwyczaj nie zastanawiamy się czy jest w związku. W pierwszych momentach naszej relacji, zaczynamy odczuwać, czy jest pomiędzy nami więź pożądania, popularnie zwana chemią. Jeśli tak się zdarzy, przestajemy myśleć racjonalnie. Przystajemy na to, aby być tą drugą, która jest odskocznią od życia codziennego żonatego faceta. Zaczyna się romans, który przepełniony jest namiętnością oraz czułymi słówkami, pieszczotami i seksem. A wszystko to za plecami jego żony.

Mężczyźni nie są monogamistami

Niestety, rzadko kiedy udaje nam się utrzymać nasze uczucia na wodzy i zaczynamy się angażować emocjonalnie. Romans staje się dla nas poważną relacją, a kochanek mężczyzną naszego życia. Zaczynamy w to wkładać całą siebie. A jak reaguje druga strona? Żonaty mężczyzna najczęściej poszukuje romansu, jeśli w jego związku zaczyna świecić nudą. Rozgląda się za nowym rodzajem bodźców, czymś, czego brakuje w jego małżeństwie. Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że nie kocha swojej żony. Jak podają badania naukowe, mężczyźni nie są stworzeni do życia w monogamicznych związkach.

Kiedy postawisz go pod murem

Z biegiem czasu możesz zacząć napierać na kochanka, aby związał się z Tobą na stałe, odchodząc od swojej żony. Takie zachowanie może przynieść odwrotny skutek. Mężczyzna poczuje się przyciśnięty do muru, wiedząc, że musi podjąć decyzję, a tego nie lubi żaden facet. W większości przypadków, wraca on do swojej dotychczasowej partnerki. Wtedy nie będzie już czasu na cofnięcie swoich słów, pozostaniesz sama, cierpiąca i żałująca swoich decyzji. Tak więc przed rozpoczęciem romansu, lepiej zastanów się czy jesteś na tyle silna psychicznie, aby nie zaangażować się za bardzo w tę toksyczną relację.

glamki.pl



#2 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 13:32

Czy jest przyzwolenie społeczeństwa na romansowanie z żonatym mężczyzną?
Wydaje mi się że ludzie patrzą tylko na siebie i interesują się wyłącznie swoimi sprawami.
Co myślicie o tym ?
Co myślicie o takich relacjach ?

 

Przyzwolenia nie ma i niestety zazwyczaj wina zwalana jest na kobietę. I niestety najczęściej żony widzą winę w niej, a nie w swoim ukochanym, dobrym mężu. Bo przecież to ona go uwiodła. Mnie to śmieszy, ale bardzo często to słyszę wśród swoich koleżanek.

 

Jeśli chodzi o mnie to tylko i wyłącznie zajęta strona ma obowiązek powiedzieć NIE. Wolna może nago stanąć przed zajętą i to od tej zajętej osoby powinno wyjść NIE. Nie widzę tu żadnej winy w osobie wolnej.

A co o tym myślę? Ja bym się z żonatym w układy nie pchała. Bo skoro zdradza żonę to jest ch.... a nie facetem, nie szanuje innej nie będzie szanował mnie. I nie wierzę, że to się by zmieniło. Nie ważne jak mu się układa, bo jeśli nawet się nie układa to się odchodzi i szuka kogoś innego, nie przekonują mnie teksty typu: to dla dzieci itp.

 

Nie wnikam w związki innych, jeśli kobiecie pasuje bycie kochanką to mi nic do tego tak naprawdę. Ale musi się liczyć z tym jaki to układ i nie jest mi żal potem kiedy okaże się że wybrał żonę. Oczywiście zakładam sytuację, że ona od początku wie o żonie.

 

A co do tego interesowania się własnymi sprawami. To zależy. Mnie obchodzą mi bliskie osoby, które lubię, ale szczerze mówiąc gdybym miała ochotę wejść w taki układ to by mnie jego żona nie interesowała. To nie jest mój problem tylko jego. Nie ja ją zdradzam, oszukuję. Nie ja jej przysięgałam.

 

Ale nie wierzę w to, że mężczyźni nie są zdolni do monogamii. To takie głupie tłumaczenie ich zdrad.


Każdy z nas urodził się ateistą


#3 eM.

eM.
  • Użytkownik
  • 100 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 14:06


Jeśli chodzi o mnie to tylko i wyłącznie zajęta strona ma obowiązek powiedzieć NIE. Wolna może nago stanąć przed zajętą i to od tej zajętej osoby powinno wyjść NIE. Nie widzę tu żadnej winy w osobie wolnej.

 

No niestety nie podzielam Twojego zdania.

Wina zawsze leży po obu stronach.

 

 

Może myślisz tak dlatego, że Ty


Ja bym się z żonatym w układy nie pchała.

 

Ale są takie pi$%^ co właśnie tylko z żonatymi je kręci, na wolnych nawet nie spojrzą.

 

A od dawien dawna wiadomo, że jak suka nie da, to pies nie weźmie.

Więc wina niestety albo i stety leży po obu stronach.


 

<bujanka1>


#4 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 14:23

A od dawien dawna wiadomo, że jak suka nie da, to pies nie weźmie.

Więc wina niestety albo i stety leży po obu stronach.

Tylko w tej sytuacji pies nie jest wolny, więc jeśli myśli, jest dojrzały, szanuje swoją partnerkę i kocha to chociażby kobieta nago biegała to jak ma mózg i go używa to nie skorzysta. Nie jesteśmy zwierzętami, którymi kierują instynkty, więc nawet jak chce mu dać to on nie ma prawa wziąć. Raczej nikt faceta nie przywiązuje i nie gwałci w takiej sytuacji.

 

A to jest dla mnie próba zwolnienia z winy faceta, bo kobiety nie potrafią dopuścić do siebie myśli, że facet chciał iść z inną. Niestety dla mnie wina leży tylko i wyłącznie po stronie zajętej osoby. Ja jako wolna mogę próbować, podrywać i prowokować kogo chcę. Ja jako zajęta mogę być podrywana, prowokowana, ale nie mogę skorzystać. A jeśli skorzystam to jest tylko moja wina.

 

To tak jak z używkami. Nie jest winny (u dorosłego) ten kto sprzedaje, ale ten kto kupuje.


Każdy z nas urodził się ateistą


#5 eM.

eM.
  • Użytkownik
  • 100 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 15:19


A to jest dla mnie próba zwolnienia z winy faceta

 

W takim razie Twoje rozumowanie to zwolnienie z winy tej 'trzeciej', która świadomie wchodzi facetowi do łóżka, która świadomie rozwala małżeństwo, a winny jest tylko ten facet, bo jest żonaty.

 

 

Nie jesteśmy zwierzętami, którymi kierują instynkty, więc nawet jak chce mu dać to on nie ma prawa wziąć. Raczej nikt faceta nie przywiązuje i nie gwałci w takiej sytuacji.

 

 

No mnie się wydaje właśnie, że kiedy nagle na drodze staje ktoś trzeci to właśnie ludzie stają się takimi zwierzętami, którymi kierują instynkty. Chęć zaspokojenia popędu, chęć sprawdzenia się .... To się też nazywa słabość - człowiek jest tylko człowiekiem i nawet mając obrączkę na palcu czasem się zapomina. 

 

Nie bronię tutaj nikogo, ale jakby nie patrzeć to wina lezy zawsze po obu stronach.

 

 

 

Zawsze.

 

 

 


Raczej nikt faceta nie przywiązuje i nie gwałci w takiej sytuacji.

Raczej nikt tej trzeciej osoby tez nie przywiązuje i nie gwałci, jeśli już to tak nazywamy.

 

Chęć jest z obu stron więc i wina leży po dwóch stronach. <bezradny>


Użytkownik eM. edytował ten post 12 listopada 2013 - 15:22

 

<bujanka1>


#6 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 15:58

Ja bym sie nie pchala w zwiazek z zonatym  bo skoro zdradza zone zradzi i mnie. Jak napisala Ria- chce bzykania z inna ? albo zwiazku ? niech zakonczy pierwszy.A nie tlumaczy sie ze to dla dzieci, i ze on przeciez kocha zone jednak, tyle lat razem...smieszne  :roll:

 

Wyobrazmy sobie ze kobieta pracuje z  konkretnym facetem. Lubia sie, nic wiecej. Ona sie w nim zakochuje , nie wiem zauroczy - ma prawo, bo serce nie sluga, i w sprawie uczuc czasem nie myslimy. Niestety. Moze chciec  tez byc szczesliwa wiec bedzie probowac poderwac owego faceta.A ten facet ktory ma zone powinnien powiedziec nie,  bo on ma zobowiazania , nie ona.

oczywiscie sa kobiety ktore jakos sie z tym uczuciem uporaja , bo nie chca macic  w zwiazku tej kobiety, ale wiele kobiet  bedzie tak pragnelo swojego szczescia, milosci ze zapomni o bozym swiecie.Jesli  na tyle ma sil, rozumu nie wiem jak to nazwac - chwala jej. Jesli nie -  to facet ma sie trzymac obietnicy jaka skladal zonie.

Ja tu glownie winie goscia. 


Użytkownik Sajuri edytował ten post 12 listopada 2013 - 15:58

Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#7 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 16:03

W takim razie Twoje rozumowanie to zwolnienie z winy tej 'trzeciej', która świadomie wchodzi facetowi do łóżka, która świadomie rozwala małżeństwo, a winny jest tylko ten facet, bo jest żonaty.

Oczywiście, że tak. Przecież wyżej napisałam, że dla mnie nie ma w niej jakiejkolwiek winy. To nie ona rozwala małżeństwo tylko ten facet, który zdradza. Ona nikogo nie zdradziła, nie przysięgała nikomu wierności. To on świadomie wchodząc do łóżka wie że właśnie zdradza i rozwala swoje małżeństwo.

 

 

No mnie się wydaje właśnie, że kiedy nagle na drodze staje ktoś trzeci to właśnie ludzie stają się takimi zwierzętami, którymi kierują instynkty. Chęć zaspokojenia popędu, chęć sprawdzenia się .... To się też nazywa słabość - człowiek jest tylko człowiekiem i nawet mając obrączkę na palcu czasem się zapomina. 
 

Słabość to jest zjedzenie ciastka na diecie. Tu można się zapomnieć. A nie zdrada. To jest brak uczuć i szacunku do osoby z którą się jest. A nie słabość. Jeśli ktoś nie jest w stanie utrzymać wierności bo jeśli pojawi się kobieta to on ulegnie to niech nie zakłada rodziny i wraca do przedszkola się sprawdzać na placu zabaw. I najlepiej nie wychodzi z domu bo przecież jak któraś się uśmiechnie to będzie się chciał sprawdzać.

 

I  to nie zawsze kobieta uwodzi, a co jeśli to on zaczął podrywać pierwszy?

 

 

 

Raczej nikt tej trzeciej osoby tez nie przywiązuje i nie gwałci, jeśli już to tak nazywamy.

No tylko ona się nie musi pilnować, bo nikogo nie zdradza. A mówienie, że facet ulegnie jak suka da to pozbawianie go mózgu i możliwości decydowania za siebie.


Każdy z nas urodził się ateistą


#8 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 20:44

Bardzo, ale to bardzo nie lubię powiedzenia "jak suka nie da, to pies nie weźmie". Nie jesteśmy zwierzętami i chyba oprócz instynktu mamy też rozum.   :roll:

Tak jak rzadko zgadzam się z @Riia w dyskusjach, tak tym razem prawie do końca popieram. Jeżeli facet ma żonę, to znaczy że on jest związany przysięgą i to on ją łamie, a więc robi coś złego. Wolna kobieta nikomu nie przysięgała.

 

Oczywiście to, że żadna kobieta nie powinna pchać się do łóżka żonatemu mężczyźnie jest jasne. Dla mnie jest to jednak kwestia dobrego wychowania i solidarności kobiet wobec siebie. I też bycia fair w stosunku do własnego sumienia. 


Użytkownik Aspirynkaaa edytował ten post 12 listopada 2013 - 20:45

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#9 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 20:59


Bardzo, ale to bardzo nie lubię powiedzenia "jak suka nie da, to pies nie weźmie"

Nie cierpię tego, nienawidzę, kiedy ktoś używa tego zdania jako argument w rozmowie i mam odczucia identyczne z Twoimi.

Jasne, że wina leży po dwóch stronach, ale moim zdaniem nieporównywalnie większa w tym wypadku jest wina faceta, który dopuszcza się zdrady i pakuje w romans. W takich sytuacjach nie potrafię zrozumieć, dlaczego człowiek nie skończy bezsensownego, niesatysfakcjonującego go związku, tylko tkwi w nim nadal, przy okazji robiąc sobie odskocznię i pakując w romans. To dla mnie szczyt głupoty i podłości, ale możliwe, że tak jak powiedział kiedyś zdradzający swoją kobietę kolega "mało jeszcze wiem o życiu" :roll:

A kobiet, które decydują się na taką relację i bycie kochanką nie rozumiem i nie zrozumiem chyba nigdy.



#10 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 21:19


A kobiet, które decydują się na taką relację i bycie kochanką nie rozumiem i nie zrozumiem chyba nigdy.
a ja dodatkowo nie rozgrzeszę. Kobieta która wie, że facet ma kogoś i pakująca mu się do łóżka jest warta tyle samo, co ten, który mając żonę to łóżko otwiera dla innej. Dla mnie jest zero wytłumaczenia. A obarczanie całą winą jednej strony jest mnie dość, że niesprawiedliwe, to ma mocno nadwyrężony kręgosłup moralny. Ciekawe co by każda z tak twierdzących stwierdziła o kobiecie, która im faceta chce zwinąć? Bo raczej na pewno, że ona nic nie winna, to jego wina. 

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#11 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 21:43

to ma mocno nadwyrężony kręgosłup moralny. Ciekawe co by każda z tak twierdzących stwierdziła o kobiecie, która im faceta chce zwinąć? Bo raczej na pewno, że ona nic nie winna, to jego wina. 

Nie uważam, że mam nadwyrężony kręgosłup moralny. Po pierwsze nigdy nie zdradziłam, po drugie nigdy bym z żonatym facetem w układ nie wchodziła bo mnie taki który szuka przygód nie interesuje. Więc myślę, że mój kręgosłup trzyma się całkiem nieźle. Gorzej z kręgosłupem tego faceta. Bo to on oszukuje wracając do domu i żony.

 

To tak jak ja bym napisała, że jeśli ktoś uważa, że to wina tej trzeciej w głębi duszy sama siebie tłumaczy na przyszłość w razie swojej zdrady. Bo powie że uległa.

 

A co do drugiej wypowiedzi. A co mam sądzić? Nie mam wpływu na to, że mój facet się komuś podoba i ktoś chce mi go odbić. I tak uważam, że ona nie jest winna. Ma prawo się zakochać, ma prawo próbować o swoje szczęście (jeśli uważa że to będzie dla niej szczęście) walczyć. I jeśli on ulegnie to ja będę winić jego, a nie ją. Ona mi wierności, lojalności i przede wszystkim miłości nie przysięgała.


Każdy z nas urodził się ateistą


#12 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 21:52

@Riia a ja mam cały czas wrażenie, ze tłumaczysz... siebie, sama przed sobą. Od tego momentu kiedy dowiedziałaś się o kobiecie Twojego byłego, Bo na prawde nie rozumiem jako można tłumaczyć kogoś, kto przyczynia sie do rozwalenia czyjegoś związku. Bo nie tylko o małżeństwie tu mowa. 


*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#13 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 12 listopada 2013 - 22:32

@nie(d)oceniona

Po pierwsze to ja o niej nie wiedziałam przez 2 lata, a mowa tutaj o kobietach które wchodzą w rolę kochanki świadomie. Ciężko jest powiedzieć co Ty byś zrobiła jakbyś po takim czasie dowiedziała się że jesteś drugą. To jest zupełnie co innego. I ja odeszłam. Źle zrobiłam ulegając parę razy (i tego sobie nie wybaczę). Jednak widzę różnicę pomiędzy tym, że układałam sobie życie z nim myśląc, że jestem jedyną. Wiadomość o niej była przyczyną skończenia się tego "związku", a nie informacją na starcie mojego związku z nim.

 

Po drugie zawsze miałam takie zdanie. Więc to nie jest od tego momentu kiedy byłam z R.

 

Ty nie rozumiesz tego, że ja nie widzę winy w kobiecie. Ja nie rozumiem jak można ją obwiniać. A w sumie rozumiem, bo łatwiej jest zwalić na nią, niż poszukać przyczyny u siebie w związku, u siebie samej. Bo zdrada nie bierze się stąd, że na drodze Twojego partnera stanie naga kobieta, która chce się z nim przespać, tylko z tego że w Twoim związku jest coś nie tak. Ale to, że on przez zdradę tak rozwiązuje ten problem jest dla mnie tylko jego winą.

 

Dla mnie jeśli związek jest prawdziwy i mocny to nikt i nic nie jest w stanie go rozwalić. Żadna kobieta latająca za Twoim partnerem nie rozwali Twojego związku jeśli on sam nie uzna, że tego chce. A jeśli chce to masz odpowiedź tego jaki był Twój związek.


Każdy z nas urodził się ateistą


#14 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 07:49


Kobieta która wie, że facet ma kogoś i pakująca mu się do łóżka jest warta tyle samo, co ten, który mając żonę to łóżko otwiera dla innej.

A dla mnie jednak taki facet jest mniej warty od tej kobiety. Próbuję zrozumieć, jak można ich jednakowo winić, ale do końca nie umiem.  <bezradny>

Taka kobieta robi BARDZO źle, ale mężczyzna o wiele gorzej! Bo oprócz tego, że zachowuje się nie fair, to jeszcze łamie przysięgę, która dla mnie znaczy bardzo dużo.


Ciekawe co by każda z tak twierdzących stwierdziła o kobiecie, która im faceta chce zwinąć? Bo raczej na pewno, że ona nic nie winna, to jego wina. 

Brzydki podoba się dziewczynom. Niesamowicie mnie wkurza, jak na jakiejś imprezie któraś się do niego przyczepi (nawet kiedyś o tym pisałam na forum), ale przecież jemu ufam i  z nim jestem, żeby być pewną, że on i tak powie "stop". Gdyby kiedyś nie powiedział, to miałabym go rozgrzeszyć, a na niej wieszać psy? W imię czego? Z nim tworzę drużynę, z nim mam wspólne zasady, od niego mogę wymagać. Co do tego ma jakaś panna?

 

I mimo że mam takie zdanie jak powyżej, to nie czuję, że mam nadwyrężony kręgosłup moralny. Ja bym się żonatemu facetowi nie dała poderwać, ani go nie podrywała.  ;-)


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#15 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 08:01


Co do tego ma jakaś panna?
na ktora moge i bym była zła. Wiadomo. Ale jako winnego stawiałabym faceta. Bo on ma zobowiazania, kobieta - nie.

Chyba ze sama ma meza. 


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#16 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 17:01

Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem Waszego przyzwolenia dla innych na pakowanie się w cudze związki. Dla mnie to nie jest normalne. 


*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#17 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 19:01


Dla mnie to nie jest normalne. 

Dla mnie normalne nie jest, że facet który ma żonę nie umie powiedzieć "stop" innej kobiecie.

I przyzwolenia też nie wyraziłam- po prostu nie potępiam w takim stopniu jak osoby, która ma zobowiązania wobec drugiej.  


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#18 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 19:57


Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem Waszego przyzwolenia dla innych na pakowanie się w cudze związki. Dla mnie to nie jest normalne

 

@nie(d)oceniona wydaje mi się, że tu nie chodzi o przyzwolenie, ale o fakt bycia fair i lojalnym. Nie mam prawa tego oczekiwać od obcej kobiety- życie byłoby piękne, gdybyśmy wszystkie nawzajem nie robiły sobie świństw, wzajemnie się wspierały, a facetów, którzy są żonaci albo w związku i wiemy, że nie są lojalni wobec partnerki wysyłały na księżyć. Ale wiemy, że to bajki.

 

Natomiast wobec partnera mam prawo tego żądac i ma on obowiązek bycia lojalnym i fair.

 

Słowem- mogę byc na tą inną wściekła, kudły jej chcieć wydzreć- lub przy odrobinie szczęścia tego dokonać :P. Ale zdradził mnie ON. I to tylko do niego mam prawo mieć pretensje. Bo ona nie jest w żadnym ze mną zwiazku i nic mi nie obiecywała. A on tak.

 

Nie mówimy tu oczywiście o romansach partnerów z przyjaciółkami ich kobiety- bo tu uważam, zdrada jest z dwóch stron...

 

Ale jak można mówić o równej współwinie, kiedy wolna kobieta wiąże się z żonatym mężczyzną, na początku o tym nawet nie wiedząc? A nawet kiedy wie- tłumaczy sobie to, że też ma prawo do szczęścia, a skoro tamten zdradza to widocznie ma powód.

 

Oczywiście, że ze strony kobiet wiązanie się z żonatym mężczyzną nie jest dobre czy lojalne. Ale je potrafię usprawiedliwić, mimo że są nie fair. Dla mężczyzny nie ma tu żadnego usprawiedliwienia.

 

Ona rozwala rodzinę, powie ktoś. A on przepraszam rozumiem, biedak jest przez nia po prostu wykorzystywany? On przecież nie zdaje sobie sprawy, że ma dzieci i wychowywanie sie bez ojca nie jest łatwe. To przecież kobieta zawsze powinna powiedzieć STOP i mieć to na uwadze?

 

Wydaje mi się, że społeczeństwo bardzo łatwo zrzuca winę z mężczyzn na kobiety  robiąc z nich biedaków przez nie wykorzystywanych. I może to za mocne porównanie, ale znów przychodzi mi tu do głowy gwałt- no bo przecież to kobiety wina że jej kolor oczu jego podniecił i to zrobił :roll:



#19 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 20:45

Ja winą za rozpad mojego poprzedniego związku obarczam zarówno tę pannę jak i mojego eks. Oczywiście on ponosi większą część winy, ale ona doskonale wiedziała, że byliśmy razem. Czasem gdzieś wychodziliśmy, na imprezy itp. I nawet nie zawahała się widząc mnie obok. O to mam wielki żal, choć nigdy nie była moją koleżanką

 

Inna trochę sytuacja jest w momencie, gdy ta trzecia nie wie o istnieniu żony, lub tak jak napisała Marzycielka


tłumaczy sobie to, że też ma prawo do szczęścia

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#20 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 13 listopada 2013 - 20:59

@Marzycielka24 ja nie mówiłam nigdy o obarczaniu jej wyłączną winą. Ale twierdzenie, że ona jest niewinna w momencie, kiedy świadomie pcha się zajętemu facetowi do łóżka było jest i będzie dla mnie wielkim nieporozumieniem. Obie strony są winne. Obie! W mniejszym czy większym stopniu, ale obie! Facet siłą kochanki do łóżka nie zaciąga, żeby ona biedna mogła być uniewinniona. Sama idzie. I to mnie najbardziej razi u dziewczyn. Ze uniewinniają te kobiety. Czy tam facetów, bo to przecież w obie strony działa. Nie tylko faceci zdradzają. A gdyby mi ktoś powiedział, że mój facet mnie zdradził, bo w moim związku coś było nie tak, to sorry, ale odebrałabym to jako zwalenie winy na mnie. Poza tym porównywanie tego, że komuś się mój facet podoba z wskoczeniem mu do łóżka jest średnio miarodajne. 

 


Ona rozwala rodzinę, powie ktoś. A on przepraszam rozumiem, biedak jest przez nia po prostu wykorzystywany? On przecież nie zdaje sobie sprawy, że ma dzieci i wychowywanie sie bez ojca nie jest łatwe. To przecież kobieta zawsze powinna powiedzieć STOP i mieć to na uwadze?

 

Mamuśka, tu nie chodzi o kobieta-mężczyzna. Tylko o wolny-zajęty. a w którąkolwiek stronę bym tego nie próbowała rozkminiać i tak obie strony są winne. Bo obie tego chcą. Amen. 

 

Sorry, ale nigdy nie będę szanować laluń, które tylko patrzą który fajniejszy, a kobieta u jego boku tylko dodatkowo je nakręca. I to samo tyczy się facetów. I nigdy nie powiem o nich, że pakując się w seks z kimś zajętym nie przyczyniają się do rozpierniczenia związku. Nie rozwalają. Przyczyniają się. 

 

A twierdzenie, że ci trzeci są bez winy jest zgodą na takie ich zachowanie. 


*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych