Osobiście jestem całkiem przeciwna takiej postawie. Uważam, że ludzie, którzy planują wspólne życie powinni także spróbować jak "dogadują" się w strefie intymnej... Wiadomo, seks nie jest najważniejszy... Ale... A jeśli nie będą pasować do siebie temperamentami? Jeśli okaże się po ślubie, że no kobieta to za bardzo tego nie polubi, tak raz w tygodniu góra - będzie to traktować jak obowiązek małżeński, a facet wręcz przeciwnie - będzie chciał szaleć codziennie? Po jakimś czasie może to doprowadzić do zdrady, kręceniu na boki... A jak po ślubie okaże się, że wymarzony partner ma jakieś potrzeby, które nam całkiem nie odpowiadają(wiązanie, bondage, jakiś fetysz dziwny itp) to co wtedy? Myślę, że takie sprawy lepiej rozwiązać przed powiedzeniem sobie "TAK"
Co więcej, to osobiście uważam też, że parka przed ślubem powinna zamieszkać razem




















