a zespoły, które grają na tych imprezach robią to za friko
przyciągają ludzi, którzy wrzucają do puszek
u nas np. harcerze organizujący światełko do nieba, gotują na ten wieczór grochówkę, żurek czy inne proste zupy, za kasę swoją/hufca/szkoły, która udostępnia im boisko na imprezę, a potem "sprzedają" miskę za symboliczną złotówkę czy dwie, którą nie daje się im, tylko wrzuca do puszki stojącej na stole.
Nie rozumiem jak można nie rozumieć tego, że ludzie robią coś z dobroci serca, tak po prostu, chcąc w zamian tylko tego, żeby inni też w ten dzień pomogli i wrzucili do puszki jakieś drobne.
















