Informacje: Dołączyła 550 dni temu Posty: 6460 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-11-03, 15:51
ehh no ja własnie niedawno weszłam w taki etap..zwiazku na odległosc... moj misiu w warszawie studiuje a ja sie mecze w pracy na tym swoim zadupiu... spotykamy sie tylko w weekendy i to nie wszystkie.. ciezko jest ale na razie radzimy sobie mysle ze nasza sytuacja nie jest jeszcze najgorsza bo dzieli nas tylko 70 km
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 456 dni temu Posty: 383 Skąd: z nibylandi...
Profil: Stan: Zaświergolona ;)
Partner: Bartuś ;*
Wysłany: 2007-11-03, 23:11
Od stycznia ... mój Robaczek kochany znowu bedzie w Irlandi ... az do wakacji ...
A najgorsze jest to, ze sama to zaproponowałam Bo tylko w taki sposób będzie mógł spełnić swoje marzenia o szkole... A ja chce zeby spełnił to marzenie =) Oj, jak ja go kocham
_________________ "W tej chwili, jest 6, 470, 818, 671 ludzi na świecie.
Sześć miliardów ludzi na świecie.
Sześć miliardów dusz.
A czasami...
...wszystkiego czego potrzebujesz jest jedna."
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 536 dni temu Posty: 3312 Skąd: Łódź
Profil: Imię: Ania
Wzrost: 168
Wysłany: 2007-11-12, 08:12
Shamatu, duża odległość Was dzieli?
_________________ Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić..
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 382 dni temu Posty: 2946
Profil: Imię: Kasia
Wzrost: średni
Włosy: brunetka
Stan: panna
Wysłany: 2007-11-16, 20:25 Re: Związki na odległość
kayen napisał/a:
Co myślicie o byciu razem na odległość? Czy według Was mają szansę na przetrwanie w związku osoby żyjące na dwóch krańcach Polski (nie daj Boże świata ) Poradziłybyście sobie z czymś takim?
Ja osobiście myślałam że jest to niemożliwe. Jednak moja siostra (Szczecin) jest z chłopakiem z Bielska- Białej (północ i południe, morze i góry). Są ze sobą już długo. Wiadomo, że widząc się raz w miesiącu przez zaledwie kilka dni było im bardzo trudno. Wymaga to naprawdę ogromnego zaufania w stosunku do partnera. Na przyszły rok jednak planują ślub.
Mnie z resztą też dzieli od Kuby 150 km kiedy jest na uczelni od niedzieli do czwartku. Całe szczęście że Niemki nie należa do najpiękniejszych
Ja sadze ze mozna pokonac km. chociaz niedlugo rozstane sie z moim chlopakiem na miesiac i nie wiem jak to zniose na codzien dzieli nas ponad 80 km, ale dajemy rade kazda wolna chwile wykorzystujemy na pobycie razem.
ja bardzo mocno wierze w to że taki związek ma sznse na to aby przetrwał..... mnie i mojego faceta dzieli ponad 200 kilometrów widujemy sie w weekendy i to nie każde...róznie bywa....ale kocham go bardzo mocno i wiem że on mnie też.....
owszem jest wiele trudności..... i czasami to wszystko staje sie meczące..... ale mimo wszystko nie cghce z tego rezygnować bo to co mnie łączy z moim facetem mnie napędza i dodaje sił
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 388 dni temu Posty: 705
Profil:
Wysłany: 2007-12-20, 11:14
isabell napisał/a:
ja bardzo mocno wierze w to że taki związek ma sznse na to aby przetrwał..... mnie i mojego faceta dzieli ponad 200 kilometrów widujemy sie w weekendy i to nie każde...
Łączę się z Tobą w cierpieniu moja Droga ..ja tam uważam, że jeśli coś ma przetrwać-przetrwa, a jeśli nie-to nie.. Odległość jest tylko jednym z wielu utrudnień ale jest do przejścia
My już mamy na koncie 8 miesięcy z zabawą z odległością od samego początku
Trzymaj się ciepło, pozdrawiam
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 382 dni temu Posty: 2946
Profil: Imię: Kasia
Wzrost: średni
Włosy: brunetka
Stan: panna
Wysłany: 2007-12-22, 19:05
Jak pisalam mnie i miska dzieli na codzien ponad 80 km. Ale dajemy rade W styczniu bedzie 10 mies. jak jestesmy razem i jakos udaje nam sie pokonywac odlegolsc. Na poczatku widywalismy sie co tydzien-nieraz dwa. Potem widywalismy sie znacznie czesciej(normalne ).Teraz spedzimy cale swieta razem
Teraz gdy bylam za granica nie widzielismy sie 3 tyg. , poprzednim razem gdy musialam wyjechac byl to okres rozlaki 3 mies. Ja strasznie tesknilam za granica a on czekal w Polsce.Na wiosne znowu bede musiala wyjechac i to na znacznie dluzszy okres Wiem jednak ze przetrwamy Jesli dwoje ludzi sie naprawde kocha i bardzo im na sobie zalezy to odleglosc i rozlaka tylko wzmocni uczucie.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 355 dni temu Posty: 151 Skąd: skadś...
Profil: Imię: :)tajemnica...
Wzrost: taka w sam raz;]
Włosy: ...
Stan: hmm...
Wysłany: 2007-12-25, 13:50 Re: Związki na odległość
katti napisał/a:
kayen napisał/a:
Co myślicie o byciu razem na odległość? Czy według Was mają szansę na przetrwanie w związku osoby żyjące na dwóch krańcach Polski (nie daj Boże świata ) Poradziłybyście sobie z czymś takim?
Ja osobiście myślałam że jest to niemożliwe. Jednak moja siostra (Szczecin) jest z chłopakiem z Bielska- Białej (północ i południe, morze i góry). Są ze sobą już długo. Wiadomo, że widząc się raz w miesiącu przez zaledwie kilka dni było im bardzo trudno. Wymaga to naprawdę ogromnego zaufania w stosunku do partnera. Na przyszły rok jednak planują ślub.
Mnie z resztą też dzieli od Kuby 150 km kiedy jest na uczelni od niedzieli do czwartku. Całe szczęście że Niemki nie należa do najpiękniejszych
Ja sadze ze mozna pokonac km. chociaz niedlugo rozstane sie z moim chlopakiem na miesiac i nie wiem jak to zniose na codzien dzieli nas ponad 80 km, ale dajemy rade kazda wolna chwile wykorzystujemy na pobycie razem.
Byłam rok w związku na odległość...dzieliło nas koło 400km...widzieliśmy sie co 2 tygodnie..co 3 czasem zdarzalo sie ze co tydzien...
Nasz zawiązek siie rozpadł poniewaz, ze strony mojego partnera nie bylo zaufania..kontrolowal mnie na kazdym kroku..wkradal sie na moje gg..czytal rozmowy nawet z kolezankami...czytal mi smsy jak byl u mnie...nie ufal mi..nie mogłam miec kolegów...jak tylko jakis do mnie napisal to zareaz ten go splawial...albo pisal nawet z mojej komorki ze pod tym numerem nie ma co szukac np...
Stał sie chory z milosci...nie wytrxymalam tego w pewnym momencie...czulam ze zaczynam tracic powietrze...i mimo tego, ze dzielilo nas tyle kilometrow ja ciagle czulam sie obserwowana..sprawdzana...podgladywana wrecz..to byla jakas paranoja, bo w takiej zylam przez ostatnie miesiace naszego zwiazku...zerwalam z nim...ale to nic nie dalo...i tak znalazl sposb zeby mnie sprawdzic...studiuje informatyke wiec nie problemem bylo dla niego ze swojego komputeraz wkrasc sie do mojego archiwum gg..zrobil to...czytal wszystki e rozmowy..po jakims czasie wyslal mi list pelnym nawiazan do moich rozmow...calkowicie sie przerazilam...jzu nie mowiac o tym, ze moja mama sie w nim wrecz zakochala i nie da mi powiedziec zlego slowa o nim...a on ciagle wysyla mi jakies piosenki mailem...na swieta wyslala kartke mi i moim rodzicom..z plyta z piosenkami swiatecznymi i oplatkirm..i tu kolejny horror...wigilia...dochodzi do dzielenia sie oplatkiem a moja mama wyciaga opaltek iz aczyna mowic ze ten jest od niego, ze kazdy ma wziac tez ten kawalek..tata wlacza plyte od niego...a matka sklada mi zyczenia typu:jaka to jestem glupia ze go zostawilam, ze to taki dobry chlopak...nie wytrzymalam..poplakalam sie...tylko siostra zaczela mowic zeby mi przestali ryc ze ja sama wiem co mam robic i czego chce...
Dlatego teraz zaufanie w zwiazku jest dla mnie na 1 miejscu...juz wiem, ze nigdy nie bede z c facetem ktory zacznie mnie sprawdzac i bedzie probowal mnie kontrolowac...dla mnie teraz to najgorsze co moze byc...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum