nie doświadczyłam i nie żałuję. ale wierzę, że jest to możliwe. ale tak jak napisałyście - nie może to trwać w nieskończoność. bloskość i bycie razem buduje, nie widzenie się - niestety oddala.
zabcia napisał/a:
mysle, ze to jest dobry sposob na sprawdzenie czy milosc jest prawdziwa.
a z tym to się nie zgadzam - byliśmy z Marcinem rozdzieleni na miesiąc - on siedział w Anglii, kiedy ja już wrciłam do Polski i nie wydaje mi się, żeby właśnie wtedy był czas na sprawdzenie prawdziwości uczucia to, czy ono jest prawdziwe czy nie można się bardzo łatwo dowiedzieć widząc się 24h/dobę.
tez podziwiam takie związki które mimo tylu kilometrów przetwają...
ale osobiście tez nie wierze że pary które są tak daleko od siebie na kilka miesięcy się nie zdradzają... przykre ale taka prawda... ja nie wytrzymałabym bez mojego faceta tyle czasu, potrzebowałabym go, brakowałoby mi jego pocałunków, dotyków i poprostu wszystkiego...
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 371 dni temu Posty: 383
Profil: Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2007-09-17, 18:58
Po raz pierwszy od dwóch miesięcy Kuba wyjechał na dłużej do Niemiec, na poprawki. Przez ostatni czas widywaliśmy się codzienne a teraz 4 dni bez niego Wiem że to niedługo, niektórzy czekają miesiącami. Drugiego dnia spędziliśmy 4 godzimy na telefonie, nie sądziłam że mogę aż tak odczuć jego brak przez zaledwie kilka dni. Niestety muszę się zacząć przyzwyczajać do takiego stanu rzeczy, bo od października znów większość tygodnia będzie spędzał we Frankfurcie
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 650 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-09-17, 23:46
kayen, ja mam tak samo...w ciągu roku jakoś się przyzwyczajam do takiego stanu rzeczy, ale tak jak teraz po wakacjach, po codziennym widzeniu się też będzie mi ciężej jakoś taki urok związków na odległość
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 596 dni temu Posty: 2323 Skąd: wałbrzych
Profil: Imię: monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Partner: Michał :*
Wysłany: 2007-09-19, 11:03
zwiazek na odleglosc jest dosyc trudny. zdecydowanie trzeba miec troche kasy na dojazdy, fajnie tez zainwestowac w kamerke, trzeba bardzo ufac partnerowi, bo jednak wiadomo, ze nie bedzie ciagle siedzial w domu, brak przytulania, wsparcia na biezaco.maly problem sie pojawia jak oboje maja swoje zycie zawodowe, znajomych, rodzine w swoich miastach i ktos jednak musi z tego zrezygnowac. mi byloby ciezko, ale z milosci... kto wie
_________________ Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego, dobrych manier, wdzięku, inteligencji, ale dlatego, że ona jest.
jej dziewczynki nie wiem jak wy sobie radzicie z taką tęsknotą jak wasi faceci wyjeżdżają na tak długo.. ja z moim nie widze się juz 4 dzień i nie wytrzymuje a tu jeszcze 4 dni..:( ja tu tak tęsknie po tygodniu to wyobrażam sobie co wy czujecie po takim czasie...
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 650 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-09-19, 23:21
oOmikuniaOo, związki na odległość mają to do siebie, że ludzie przyzwyczajają się do takiej rozłąki jak trwa rok szkolny to jakoś nawet tego nie odczuwam tak bardzo... po prostu przestawiam się na system widzenia się co tydzień i nie tęsknie jakoś specjalnie a przynajmniej jak mnie wtedy cieszą takie dłuższe przerwy typu święta czy ferie
najgorzej jest jednak, jak mam zły dzień, chciałabym się przytulić, a nie mam jak... a wtedy jednak rozmowa na gg, przez telefon czy nawet na skype razem z kamerką to nie to samo co wtulenie się w ramiona ukochanego... ale cóż zrobić... na szczęście przede mną już krócej niż dłużej życia w tego typu związku
nie wiem czy mogę nazwać to związkiem na odległość, bo jej w sumie jakoś specjalnie nie odczuwam
dzieli nas aż 16 km (od granic Wrocławia), 15 minut pociągiem, 20 samochodem albo z godzinę, półtorej rowerkiem
jest ok
mi się to nawet podoba, bo jest ta minimalna tęsknota, ta radość , że on PRZYJEŻDŻA a nie przychodzi
chyba nawet nei chciałabym żeby mieszkał we Wrocławiu
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 351 dni temu Posty: 221 Skąd: Stolyca
Profil: Imię: Kasia
Wysłany: 2007-09-22, 18:58
Byłam w takich związkach 2 razy.Nie udało się,ale kimże ja jestem by twierdzić,ze to niemożliwe,tylko dlatego,że mi nie wyszło .
To ciężki kawałek chleba,ale wydaje mi się ,że przetrwanie takiego związku jest możliwe.Potrzeba po prostu sporo dojrzałości,dobrej woli,siły psychicznej i zaufania.
Są tego wady...gdy widzimy,że coś jest nie tak,nie można po prostu wziąć za fraki i zarządać wyjaśnień.To straszliwie flustrujące.Moim zdaniem taki związek na odległość może być tylko stanem przejściowym...ciągnięcie latami stanu,w którym związek jest oparty głównie na telefonie i gg mija się z celem.
Zależy też jaka odległość.Moją kuzynkę i jej chłopaka dzieli 200 km.Widują się co tydzień.Wydaje mi się,że to norma.
_________________ "Każdy człowiek ma pewien określony horyzont myślowy.
Kiedy ten się zwęża i staje się nieskończenie mały, zamienia się w punkt.
Wtedy człowiek mówi: "To jest mój punkt widzenia"
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 350 dni temu Posty: 4 Skąd: Pabianice
Profil: Imię: Oll
Wzrost: za niska :P
Stan: in Love :)
Partner: Adaś :*
Wysłany: 2007-09-24, 16:20
Ja od trzech tygodni jestem w takim związku.. więc za wiele na ten temat jeszcze nie mogę powiedzieć.
Dzieli mnie z moim chłopakiem ok 350 km, wyjechał aby zająć sie swoją pasją - koszykówką. Na te trzy tygodnie przyjechał do mnie dwa razy (ale tylko na jeden dzień, bo podróż zajmuje reszte weekendu:/), póki co jest bardzo dobrze, ale wiem że od października nie będziemy się tak często widywać, zacznie się sezon, mecze w weekendy, turnieje itp...
Ale my nawet nie przyjmujemy do siebie wiadomosci że mogłoby się coś nie udać chociaz jesteśmy młodzi (Adam to moja pierwsza prawdziwa miłosć), staramy sie ze wszystkich sił aby było między nami jak najlepiej codzienne rozmowy na skypie, tysiące smsów i jakoś leci...
_________________ Bronić marzeń w bitwie o szczęście, o to by razem być
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 348 dni temu Posty: 334 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-09-25, 21:44
ja jestem ze śląska, a mój narzeczony z półwyspu helskiego.
ja mam 20 lat, on 28 skończy w październiku.
jesteśmy ze sobą już od 8 lutego 2006 i nie potrafimy sobie życia bez siebie wyobrazić.
kochamy się bardzo i nasza miłość przetrwała...
czasem było ciężko, ale daliśmy rade...
a poznaliśmy przez telefon, bo zaczęłam do niego smsy pisać będąc jeszcze we wcześniej związku...
a po zerwaniu to jemu wypłakiwałam się w słuchawkę...
okazał się dobrym powiernikiem:)
w sobotę bierzemy ślub:)
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 348 dni temu Posty: 334 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-09-27, 08:37
no ja przyjeżdżałam na długie weekendy, ferie, wakacje...
czasem po prostu nie szłam do szkoly...
on brał urlopy...
tak wychodziło ponad tydzień miesięcznie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum