Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 76 dni temu Posty: 233 Skąd: Olsztyn
Profil: Włosy: obecnie czarne:)
Stan: panna
Partner: Jedyny w swoim rodzaju... :)
Wysłany: 2008-05-07, 10:54
Nie wiem czy zwiazek na odleglosc moze przetrwac... Z nami jest coraz gorzej...Mam wrazenie ze on ma pelno wazniejszych spraw niz ja. On pracuje, ja studiuje, w dzien sie rozmijamy, ale gdy wieczorem chce pogadac chociaz przez telefon nie ma dla mnie czasu... Nawet gdy gadamy nie odrywa sie od swoich szachow...CZY TO MA SENS?
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 278 dni temu Posty: 2329 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Włosy: brazzzz
Stan: wkrotce zonka
Partner: L
Wysłany: 2008-05-07, 13:30
Mirabelka__22 napisał/a:
Zle mi....
to przykre ,ze nie ma czasu nawet przez telefon porozmawiac i brak mu czasu dla Ciebie.
Moze ty tez powinnas znalezc sobie jakies nowe zajecie, ktore pochloneloby cie tak,ze troche mniej bys o tym myslala?
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 76 dni temu Posty: 233 Skąd: Olsztyn
Profil: Włosy: obecnie czarne:)
Stan: panna
Partner: Jedyny w swoim rodzaju... :)
Wysłany: 2008-05-07, 17:26
angik1683, wlasnie. Nie mam nic takiego. Studia zajmuja duzo czasu, ale gdy pojawiaja sie problemy musze o nich pogadac. Moze to blad ze zawsze wtedy dzwonie do niego?
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 278 dni temu Posty: 2329 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Włosy: brazzzz
Stan: wkrotce zonka
Partner: L
Wysłany: 2008-05-07, 18:59
Mirabelka__22, moim zdaniem o problemach powinno sie rozmawiac,
Mirabelka__22 napisał/a:
zawsze wtedy dzwonie do niego
ale nie przez telefon bynajmniej nie o tych powaznych problemach dotyczacych np. zwiazku
Wiem,ze trudno jest zatrzymac wszystkie problemy w sobie i meczyc sie z nimi az do czasu kiedy sie zobaczycie, ale mysle ze wyszloby Wam to na lepsze.Przez telefon nie przekazesz odbiorcy do konca swoich emocji i tego jak bardzo Cie dany problem dotyka, bo odbiorca cie tylko slyszy a nie widzi, a mowa ciala czasem mowi duzo wiecej niz slowa no i najprostszy przyklad, jest ci smutno i zle i dzwonisz bo chcialabys zeby cie pocieszyl,przytulil, a on niestety jest pochloniety czyms innym w danej chwili, nie wczuwa sie w to co do niego mowisz wiec jego odpowiedzi moga cie jeszcze bardziej zabolec, a nawet jesli cie wyslucha to i tak nie bedzie mogl cie przytulic i nadal bedzie ci zle Jesli moglabym ci cos doradzic to wlasnie powstrzymanie sie z dzwonieiniem z kazdym problemem, jesli zapomnisz o tym problemie do czasu kiedy sie spotkacie to bedzie to znaczylo,ze nie byl to az tak wielki problem i ze na lepsze wam wyszlo to,ze nie "walkowaliscie" go przez telefon.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 76 dni temu Posty: 233 Skąd: Olsztyn
Profil: Włosy: obecnie czarne:)
Stan: panna
Partner: Jedyny w swoim rodzaju... :)
Wysłany: 2008-05-07, 20:04
Porozmawialam, juz nie moglam wytrzymac i wyrzucilam caly bol z siebie... Rezultat..spuchly mi oczy od placzu A dowiedzialam sie tylko ze za duzo oczekuje...
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 278 dni temu Posty: 2329 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Włosy: brazzzz
Stan: wkrotce zonka
Partner: L
Wysłany: 2008-05-08, 00:51
Mirabelka__22 napisał/a:
Porozmawialam
ale na zywo czy byla to kolejna rozmowa przez telefon?
Mirabelka__22 napisał/a:
Rezultat..spuchly mi oczy od placzu
Mirabelka__22 napisał/a:
dowiedzialam sie tylko ze za duzo oczekuje...
to moze niech sie zastanowi czy kocha cie i zalezy mu na Tobie wystarczajaco mocno aby chociaz probowac zaspokoic Twoje oczekiwania, a jesli nawet nie chce probowac to widocznie na Ciebie nie zasluguje.Kazdy ma jakies oczekiwania wzgledem drugiej osoby i nawet jesli sa one zbyt duze to jesli ktos kocha to powinnien chociaz probowac im podolac, a nie isc na latwizne, no bo czego on teraz od Ciebie oczekuje?Ze dla niego zmienisz siebie, ze przestaniesz czegokolwiek oczekiwac i bedziesz robila dobra mine do zlej gry? Przepraszam Cie bo byc moze troszke tu przesadzilam, ale tez do konca nie wiem jakie sa Twoje oczekiwania wzgledem jego osoby,a nie wydaje mi sie ze moglabys wymagac od niego czegos czego nie jest w stanie zrobic.
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 62 dni temu Posty: 3 Skąd: Warszawa
Profil: Imię: Joanna
Wzrost: 168
Włosy: ciemny blond
Stan: panna
Partner: Adam
Wysłany: 2008-05-08, 13:25
Witam serdecznie
Opowiem troszkę o sobie.
A mianowicie zanim wyjechałam do warszawy do pracy widywałam się z moim Adamem prawie codziennie mieszkaliśmy 10 km od siebie. Po 2 latach znajomości ja wyjechałam do wawki do pracy i tak już siedze to ponad rok. Więc cóż za tym idzie. Widzimy się co tydzień albo i rzadziej albo czasami cześciej rożnie to bywa, ale taka średnia wychodzi co tydzien. Ja pracuje w centrum handlowym wiec pracuje 2 na 2 i wypada różnie raz weekend a raz w tygodniu jak pracuje. On ma własną firmę jest programistą pacuje głównie do 16 tak jak sa firmy czynne a potem a to w domku jakiś komputerek a t coś przy samochodzie i tak się schodzi do wieczora. Ja staram się czesto jezdzic do rodzinnego domu wtedy się widzimy częsciej a jak nie jade to on rzadko przyjeżdża bo nie ma czasu. Więc co? Ja się denerwuje że sie rzadko widzimy a on się denerwuje jak ja się na niego wkurzam i jakie sa moje pierwzse mysli? Czy to ma sens czy damy rade czy do siebie pasujemy ? Nie powiem bo bardzo go kocham i widzę że on mnie też, ale sama nie wiem . Ostatnio wyczytałam iż nie powinnam myśleć o tym czy pasujemy do siebie jak się kochamy zy nie, lecz robić wszytsko by było dobrze by się nie kłucić by częściej widywać itd. Proszę poradźcie mi... ja sama nie wiem
Jestem osobą , która potrzebuje kogo kto mnie bedzie utwardzał w wileu sprawach że bedzie mi mówił ze mnie kocha bo jak nie to bede myslała że mnie nie kocha.
o jej ale zaplątałam pewnie
Ale pomóżcie pytajcie mnie jakby co ja odpowiem może wy mi troszkę pomożecie w takiej sytuacji..
ohhh jak miło się wyżalić i napisać co boli
Buziakiiiiii czekam na pomoc!!!!!!!!!!
joana87, ale w czym tkwi problem? w tym, że on jest zbyt mało wylewny ogólnie czy w dzielącej was odległości? co się zmieniło między wami od czasu jak jesteś w warszawie? Bo ja nie wiem w czym my tu mamy radzić
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 76 dni temu Posty: 233 Skąd: Olsztyn
Profil: Włosy: obecnie czarne:)
Stan: panna
Partner: Jedyny w swoim rodzaju... :)
Wysłany: 2008-05-10, 12:41
No i mam kolejny problem, niby te kilometry, ale chyba zabieram Pawlowi jego przestrzen zycowa...
Zla jestem jak cholera, bo czesto jak ja chce sie spotkac, to on akurat wtedy chce sie relaksowac(beze mnie!!!!!!!!).
No tak, to jeszcze mozna zniesc, kazdy potrzebuje czasu dla siebie po ciezkim tygodniu. Ale skoro spotkanie co weekend jest dla niego takie meczace, to jak on zamierza kiedys sie ze mna dogadac, gdy bedziemy musieli sie ciagle widziec? Bedzie kazal mi do mamusi jezdzic?
Eh...kiedys tak nie bylo, kiedys widzielismy sie ciagle i mu to nie przeszkadzalo. A teraz narzeka ze chce mu zabrac kazda wolna chwile...
Moze pora zrozumiec ze on mnie po prostu juz nie kocha?
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 75 dni temu Posty: 48 Skąd: Z Daleka
Profil: Wzrost: średni na jeża
Włosy: blond
Partner: Daniel
Wysłany: 2008-05-10, 22:16
Moja przyjaciólka jest w związku takim na odległość już 5-ty rok.iedy pytam jak to wytrzymuje mówi,że są plusy i minusy.Dzieli ich cała Polska,ona zachód on wschód ,studiują ,dzwonią do siebie codziennie ,opowiadają dzień i sto razy mówią kocham na minutę.Czasem jest źle i ciężko ,ale dają radę,planują oczywiście przysżłość.Plusem jest to ,że masz wolną rekę a mimo wszystko wiesz co możesz zrobić ,bo kochasz tą osobę,minus (jak mówi) to to,że w cięzkich chwilach tęsknoty chce się przytulić ,wycałowac a nie można.
Na szczęście w kazdej wolnej chwili wkakuje do autobusu i jedzie cały dzień do niego i odwrotnie.Dla mnie właśnie to jest miłość ,że mimo takich przeszkód,odległości są ze sobą już 5 lat i kochają się jakby dopiero się poznali
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum