Profil: Wzrost: 174
Włosy: jasny blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-11-02, 13:15 "Za małe do trunmy"
wpadłam na szokujacy artykuł i wydaje mi się ze nie powinnysmy przejsc obok obojetnie. warto przeczytac, skomentowac.
PS: foto przy artykule jest oczywiscie nieprawdziwe!!!!!!
Ja otworzyłam.
Cóż powiem szczerze nie wiem o co tym kobietą chodzi
Co mamy tworzyć dla nich specjalne izolatki z dala od innych kobiet w ciąży?
Przecież to jest patologia ciąży i co z tego, że leżą na salach z kobietami na podtrzymaniu ciąży?
Nie rozumie tego.
Faktycznie to okropne przeżycie, ale nie będziemy przecież specjalnie tworzyć oddziałów i przygotowywać sale dla kobiet, które poroniły.
A co do tej opinii, że pielęgniarki były niemiłe, bo mówiły żeby się nie łamać i lepiej starać od razu o drugą dzidzię, to zgadzam się z nimi absolutnie. NIe wiem na co tu się obrażać
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 318 dni temu Posty: 172 Skąd: Sanok
Profil: Imię: Kasia
Wzrost: 167
Włosy: jasne
Wysłany: 2007-11-02, 15:37
ja tez nie mam problemu;) a aktykul jest po prostu wstzasajacy..ale czytalam juz cos o tym na wakacjach w jednej z gazet.. to jest okropne ze tych dzieci nie traktuje sie jak normalnych ludzi...
_________________ ..gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody słońca..
Informacje: Dołączyła 403 dni temu Posty: 6472 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-11-02, 17:16
a ja mam mieszane uczucia... z jednej sprawy rozumiem te kobiety... sa bardziej wrazliwe ode mnie, ale sama nie wiem czy lezenie na tej samej sali z innymi mamami majac swiadomosc ze moje dzidzia nie zyje byłaby dla mnie wstrzasajacym przezyciem.... ale nie gdybym poroniła w ktoryms z pierwszych tygodni ciazy ... co innego gdyby ta tragedia spotkała mnie pod koniec ...kilka tyg przed porodem...
Co mamy tworzyć dla nich specjalne izolatki z dala od innych kobiet w ciąży?
tu nie trzeba specjalnych izolatek... wystarcz dać im pokój jednoosobowy albo taki, w którym leży osoba w podobnej sytuacji....
LeeLoo napisał/a:
NIe wiem na co tu się obrażać
a ja widzę... powód. Dla kobiety która dziecko straciła, i to bez względu na to czy w 6 tygodniu czy w 26 jest to okropny ból i cierpienie... i powinno się im te ciężkie chwile próbować choć trochę ułatwiać, a nie utrudniać i mówić, że przecież tak naprawdę "nic się takiego nie stało".
Ale to chyba wszystko zależy od wrażliwości danego człowieka.
Ja jestem wrażliwa, ale kiedyś usłyszałam od pewnej kobiety, która poroniła, że nie można się poddawać i trzeba walczyć do momentu aż wreszcie będzie się trzymać swoje dzieciątko w ramionach. Tego stwierdzenia się trzymam i kobiety, które poroniły powinny pamiętać, że to nie koniec świata. Moja ciocia na przykład roniła chyba ze cztery razy, później córcie jak urodziła to zmarła po 16miesiącach. Nie ma dzieci, było jej na pewno ciężko, ale nie mówiła mojej mamie nie przychodź do mnie z moją chrześnicą (jej córka była o pół roku ode mnie starsza).
A idąc tokiem myślenia, że te co poroniły powinny dostać pojedynczą salę albo leżeć z innymi które poroniły, to każda choroba na innym oddziale powinna też mieć swój osobny pokój. Moim zdaniem to głupota, nigdzie tak nie jest robione nawet w krajach zachodnich
kiedyś usłyszałam od pewnej kobiety, która poroniła, że nie można się poddawać i trzeba walczyć
zgadzam się, ale w momencie gdy kobieta traci swoje dziecko to ma prawo być smutna, nieszczęśliwa i powinno się odnosić do niej z odpowiednim współczuciem a nie na zasadzie" nie pani jedna, trudno, stało się"....
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 310 dni temu Posty: 383 Skąd: z nibylandi...
Profil: Stan: Zaświergolona ;)
Partner: Bartuś ;*
Wysłany: 2007-11-03, 23:02
Włąsnie... nie rozumiem jak mozna tak po prostu pozostawiac kobiety samym sobie ... W koncu MAMY TO DZIECKO W SOBIE OD PIERWSZEGO TYGODNIA, DNIA a nie tylko od 22 tygodnia i przyzwyczajamy sie do niego, kochamy nie narodzone... a tu co ?
_________________ "W tej chwili, jest 6, 470, 818, 671 ludzi na świecie.
Sześć miliardów ludzi na świecie.
Sześć miliardów dusz.
A czasami...
...wszystkiego czego potrzebujesz jest jedna."
Informacje: Dołączyła 338 dni temu Posty: 2999 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-11-03, 23:20
LeeLoo napisał/a:
kiedyś usłyszałam od pewnej kobiety, która poroniła, że nie można się poddawać i trzeba walczyć do momentu aż wreszcie będzie się trzymać swoje dzieciątko w ramionach.
To prawda, ale trzeba też zrozumieć, że każda kobieta przeżywa taką sytuację inaczej i ma prawo do załamania... Dla mnie sprawa bardzo trudna, bo każda z Was ma sporo racji. NIe wiem, jak się to powinno rozwiązać
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 344 dni temu Posty: 318 Skąd: Łódz
Profil: Imię: Emilia
Wzrost: 175
Włosy: brunetka
Stan: panna
Wysłany: 2007-11-05, 10:43
poronienie musi być okropnym przeżyciem dla kobiety, te historie są wstrząsające, ludziena prawdę są bez serca ale tak jak pisały dziewczyny, nie nalezy sie poddawać, bo życie toczy sie dalej
Uważam , że kobieta która traci dziecko nierzadko wyczekiwane latami ma prawo do smutku żalu , łez itp . Mówienie takim momencie , że nic się nie stało czy tez , że zycie toczy sie dalej( nawet jeżeli mówione w dobrych intencjach ) w takiej chwili nic nie da .
Ta kobieta z czasem sama zrozumie , że trzeba życ dalej , czas leczy rany a przynajmniej je zabliznia . Co do lekarzy i pielęgniarek: aby dobrze wykonwywać te zawody nie wystarczy mieć wiedze i doświadczenie trzeba jeszcze miec podejście do pacjenta a wtym przypadku do kobiety która przeżywa tragedie
Mysle , że w miarę mozliwości pokoje jedno lub dwuosobowe sa wskazane ale wiadomo często nie ma takiej szansy
No i przed wszystkim opieka psychologa tez byłaby wskazana jeśli kobieta tego potrzebuje
Wydaje mi się, że mówienie kobiecie, która poroniła, że życie toczy się dalej, jest na początku nawet nie na miejscu. Trzeba pamiętać o tym, ze ona ma prawo do smutku, żalu, bo straciła coś najcenniejszego. A jeśli kobieta przez dłuższy czas starała się o dziecko, leczyła się, żeby móc zajść w ciążę, to jest to tym bardziej bolesne. Ja nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie podobnej sytuacji. I naprawdę nie można mówić: nie udało się tym razem, to uda się następnym. Wydaje mi się, że lekarze i pielęgniarki podchodzą do tego trochę mechanicznie, oni widzieli to już nie raz i niestety, nie myślą o osobistej tragedii każdej z tych kobiet.
Co do pobytu w szpitalu, to rzeczywiście macie rację, że te kobiety powinny być na osobnych salach. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby kobieta, która poroniła leżała na tej samej sali z inną, która urodziła dzieciątko, zajmuje się nim, karmi, przecież to jeszcze bardziej wzmaga ból... Zresztą, nawet płacz dziecka z sali obok jest w takim momencie bardzo bolesny.
Ale z drugiej strony, co my możemy o tym wiedzieć... Najlepiej, jakby wypowiedziały się kobiety, które przez to przeszły, a z tego, co wiem, to na naszym forum takich nie ma.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum