Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 272 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-11-28, 16:05
Calineczko ważne,że poważna decyzja zapadła i że oboje chcecie zamieszkać sami
Niestety problem mieszkaniowy to w naszym kraju prawdziwy dramat.
A teraz kiedy ceny mieszkać poszły o 200% w górę to jest jeszczego gorzej.
Pół roku temu chciałam kupić mieszkanie.Kosztowało 45000,00 zł.Teraz kosztuje 130000,00 zł!!!
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 225 dni temu Posty: 342 Skąd: 3city
Profil: Wzrost: 164,5
Włosy: Rude
Wysłany: 2007-11-29, 10:41
od poltora roku mieszkam z facetem.:)) na poczatku bylo ciezko ale dajemy rade;))
Jestesmy ze soba 6 lat i w sumie od samego poczatku jak sie znamy nie mieszkalismy z rodzicami - ja internat potem stancja, on akademik... takze w sumie pomieszkiwalismy u siebie nawzajem co jakis czas na jakis czas...
calineczka, kredyt. innego wyjścia teraz to nie ma. i wierz mi - świadomość, że spłacasz te wysokie raty na SWOJE mieszkanie naprawdę pomaga i nie jest tak źle
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 278 dni temu Posty: 2329 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Włosy: brazzzz
Stan: wkrotce zonka
Partner: L
Wysłany: 2008-03-11, 00:37
oj jak ja bym chciala juz na swoje
Mieszkam z moim kochaniem juz prawie trzy lata - ale nie mieszkamy sami. Jestesmy w Anglii i caly czas mieszkamy z jakimis wspollokatorami - i to chyba gorsze niz mieszkanie z rodzicami
Ostatnio bylismy w mieszkaniu tylko w trojke, kolega ktory z nami mieszkal caly czas spedzal u siebie w pokoju i bylo prawie tak jak bylibysmy sami na swoim - BYLO EXXXXTRA
a jak kolega pojechal na wakacje do Polski to juz wogule bylo
bieganie na golaska, pelna swoboda i wogule super.Teraz wprowadzila sie do nas para znajomych - i juz jest do duuuu....Za 180 di nasz slub ale pomimo 3 lat w anglii wciaz nas nie stac na nasz wlasny kat.Moi rodzice przepisali mieszkanie dla mnie, Lukasza rodzice ich mieszkanie na niego.Niby taki dobrobyt a jednak nic w tym dobrego
ja juz chce na swoje
Informacje: Dołączyła 193 dni temu Posty: 1860 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-11, 02:42
calineczka, ja juz ci pisalam, rozumiem ciebie i zazdroszcze
Na poczatku bedzie ciezko i trudno, moze beda chwile zawachania czy dobrze zrobiliscie, ale narawde ( chocby nie wiem jak bylo dobrze u rodzicow) to i tak lepiej dla was bedzie osobno niz dalej mieszkac z rodzicami.
Ja strasznie chcialabym juz isc "NA SWOJE" jakis maly domek z ogrodkiem ale to tylko moje marzenie.
Ja tez wiele juz przeszlam w kwestii mieszkaniowej.
Zaraz po maturze zamieszkalam na stancji z kolezanka, pozniej wynajelismy mieszkanie razem z moim obecyn mezem ( wowczas chlopakiem) i kolezanka.Bylo super!Mieszkalismy razem ze soba 5 lat pozniej wzielismy slub i dalej mieszkalismy po stancjach ( ja latalam do US i staralam sie o vize dla meza) ale zawsze mieszkalismy osobno!Po urdzeniu corki na chwile wyprowadzilismy sie na wies do domu po moich rodzicach ale po roku go sprzedalismy i spowrotem wrocilismy do miasta zeby teraz wyemigrowac tu i zamieszkac w ciasnym malym pokoiku razem z moimi rodzicami
Nie narzekam nie mamy zle, tylko ciasno!
Ale po tym jak juz mieszkalo sie na swoim teraz naprawde ciezko jest "cofnac sie w rozwoju"
noooooo ale same wiecie jaka jest sytuacja.Teraz nie ma mowy o jakim kolwiek kredycie o jakim kolwiek domku dopuki ............... nie bedzie sw. spokoju i
Ja bym chciala zamieszkac juz z chlopakiem na stale, a nie tylko okazjonalnie, ale narazie technicznie jest to trudne do zrealizowania Zostaly mi jeszcze 2 lata studiow, a on ma prace dosyc daleko od Kielc. I tutaj wynajmuje pokoj w mieszkaniu studenckim. Poza mna mieszkaja jeszcze 2 osoby, ale wogole sie do siebie nie odzywamy Wiekszosc moich kolezanek nie mieszka w Kielcach, tylko dojezdza i czesto zostaje tu sama jak palec, okropne uczucie. Dlatego jak tylko moge, to pakuje sie i jade do Miska Ferie, wakacje tez spedzamy razem, wiec mozna by powiedziec, ze zyje na dwa domy... szkoda tylko ze w odleglosci 400 km od siebie
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 146 dni temu Posty: 140 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: 170
Włosy: brąz
Stan: panna
Wysłany: 2008-03-13, 14:59
Mieszkam razem z moim A. od czerwca 2006 roku, wzieliśmy kredyt na mieszkanie i wyposażenie chatki na 35 lat No ale co zrobić....inaczej nie dalibyśmy rady, a chceilismy mieć swoje gniazdko...jesteśmy bardzo szczęślwi i nie żałujemy choć nieraz opłaty nas przerażają...ale poprostu uczymy się żyć...każdy kolejny miesiąc jest spokojniejszy
wzieliśmy kredyt na mieszkanie i wyposażenie chatki na 35 lat
no ładnie my mamy zaledwie na 19 lat jako, że już rok spłacamy, to zostało 18
Mija napisał/a:
jesteśmy bardzo szczęślwi i nie żałujemy choć nieraz opłaty nas przerażają...ale poprostu uczymy się żyć...każdy kolejny miesiąc jest spokojniejszy
jakbym cytowała siebie
calineczka, kredyt jest nieunikniony pytanie jaki wysoki i na jak długo. jak Krzysiek dostanie normalną pracę, to sobie wszystko poukładacie i dacie radę z ratami
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum