Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 454 dni temu Posty: 4449
Profil:
Wysłany: 2007-08-26, 17:55
oOmikuniaOo napisał/a:
mieszkali razem jakieś 4 miesiące i nawet juz chcieli się zaręczać ale cos nie wyszło i sie rozstali...
wlasnie czasem to i lepiej zamieszkac razem i sprawdzic sie. bywa ze wlasnie pary dochodza do wniosku ze nie potrafia sie porozumiec badz pojsc na jakis kompromis i zwiazek wystawiony na próbę potrafi nie przetrwać.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 621 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-08-26, 22:40
oOmikuniaOo napisał/a:
rodzice się jeszcze nie zgadzają żebym z Nim zamieszkała ( on juz mieszka sam) bo za krótko jesteśmy ze soba... czy ja wiem czy krótko... 8 miesiączków
wiesz, jakbym była w Twoim wieku to rodzice też by mi nie pozwolili mieszkać z facetem. Co więcej, ciężko było nawet wyrwać się na jedną noc wspólną. Teraz jest całkiem inna sytuacja - bo już rodziców o pozwolenie pytać nie muszę
Ja i tak cieszę się z tego,że nie musiałam przez całe studia mieszkać z rodzicami tylko wyjechałam do innego miasta i dzięki temu - mocno się usamodzielniłam Dzięki temu łatwiej mi będzie gdy przyjdzie mi całkiem od rodziców się wyprowadzić. A poza tym czekam już tak długo na to by zamieszkać ze struskiem, że chyba taka wyprowadzka nie będzie dla mnie wielkim problemem, tym bardziej, że jak coś to na początku na pewno i tak będziemy mieszkać w tym samym mieście
Prawdą jest to, że najlepiej jest jak młodzi odrazu idą na swoje.
Ja wcześniej myślałam, jak byłam w ciąży, że jak będziemy mieszkać z mamą miśka to dobrze by było, bo ja byłam w ciąży a po urodzeniu po jakmiś czasie chciałam wrócić do szkoły, więc już na miejscu by był ktoś kto mógłby zostawać z dzieckiem pod moją nieobecność. Ale ułożyła sie tak jak sie ułożyło, i to mieszkanie razem jest teraz już trochę uciążliwe. Niby mieszka sie razem z mężem, ale tak naprwde nie jest się na swoim. Na teściową jako tak nie mogę narzekać, ale wiecie o co chodzi, z niektórymi rzeczami trzeba sie dalej pilnować, trzeba patrzec czy innym sie to podoba nie mozna sie urządzić po swojemu...
Nie mogę sie doczekac kiedy będziemy mieli własne gniazdko...
W zasadzie niby już mamy, bo babcia przepisała na mnie swoje mieszkanie, ale przeciez z babcią nie bedziemy mieszkać...
Przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać na swój dom..
Wiesz samemu to zawsze inaczej niż z rodzicami....
_________________
wiem i to mnie najbardziej irytuje bo wiem , że nie ma na to szans w tej chwili i jeszcze dzisiejsze stwierdzenie Krzyśka" czy nam w tej chwili naprawde więcej trzeba" ręce opadają
Oczywiście ciesze się , że jemu się tutaj podoba ale ja nie mam tutaj mozliwości jakby to ując .... rozwinac się jak u siebie
Informacje: Dołączyła 340 dni temu Posty: 2923 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-11-12, 22:01
Ale na swoim to zupełnie inaczej, nie ma porównania.... Swoje to swoje.... My oboje bardzo chcemy razem zamieszkać, ale nie ma na to szans w najbliższym czasie.... Takie to załamujące jak sobie człowiek o tym czasami pomyśli....
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 303 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-11-16, 14:36
Ja jestem tu chyba "weteranką" ponieważ z domu rodzinnego wyprowadziłam się prawie 14 lat temu. zamieszkałam z chłopakiem, ale to była WIELKA POMYŁKA! (chłopak rzecz jasna).
Po 3 latach zamieszkałam sama w swoim mieszkaniu.Ciężko je było zdobyć i jeszcze ciężej wyremontować ale z pomocą rodziców udało się.
Mogłam do nich wrócić ale stwierdziłam, że pora usamodzielnić się. Chciałam sama się o siebie troszczyć bo wiedziałam, że to wyrabia charakter.Chciałam mieć "pod górkę" aby stać się "twardą" kobietą.
Było ciężo -nawet bardzo, ale to już za mną.
Nauczyłam się być sama i polubić swoje towarzystwo.
Teraz mieszkamy raz u mnie raz u mojego partnera.U mnie w lecie u niego zimą ( u mnie są piece kaflowe i bardzo zimno-tem.w łazience i kuchni zimą +7 stopni).
Wzięcie prysznica nieźle uodparnia
Tylko on wynajmuje mieszkanie więc to nie jego i daleko od moich rodziców i przyjaciół.
Może uda nam się zamienić moje "iglo" na jakieś mieszkanko z centalnym ogrzewaniem.
Ogólnie jestem zadowolona, że mieszkamy razem. Możemy się lepiej poznać i jest tak...........rodzinnie
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Chcemy zamieszkac sami .
Zapadła decyzja .
Wiadomo jeszcze nie wiemy jak zrealizowac do końca te marzenia ale cos juz postanowione.
Nie chcę sie kłócić z rodzina a podejrzewam , że dojdzie do tego prędzej czy pozniej bo po pierwsze nie mozna nic samemu zaplanowac zrobic tak jak nam sie podoba itp.
Po drugie każde wstanie w nocy chocby zrobic np herbate czy do łazienki jest tam w jakis sposob komentowane. I czasami bywa męczące
Nie narzekam ale to chyba nic dziwnego kiedy człowiek chce sie usamodzielnic tak do końca
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum