Informacje: Dołączyła 334 dni temu Posty: 2999 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-15, 09:50
Ja na razie z rodzicami, do męża przeprowadzam się po ślubie, to jest w sierpniu przyszłego roku. I mamy ten komfort, że od początku będziemy mieszkać sami
Go tej pory mieszkaliśmy z Pawłem osobno, od jutra zaczniemy razem
jak ja bym tak chciała... Teraz tak prawie 3 tygodnie mieszkaliśmy razem ze struśkiem, bo moi rodzice byli na urlopie (nadal jeszcze są)... I wiecie co Wam powiem??? Ja już chcę, żeby tak zostało... I stanę na głowie, żeby za rok móc zamieszkać już razem - całkiem inne życie niż takie spotykanie się... Ale to najwcześniej za rok a ja chcę już
całkiem inne życie niż takie spotykanie się... Ale to najwcześniej za rok a ja chcę już
zgadzam sie z Tobą ........ czasami jest tak , że się na siebie wkurzamy ale nigdy nie pomyslałam , że dobrze byłoby aby sie wyprowadził
A wczoraj moja Teściowa powiedziała , że teraz najtrudniejsze przed nami tzn jakies dwa pierwsze lata mieszkania razem ( dobrze , że mnie lubi bo bym sobie pomyslala , że czeka aż sie rozejdziemy )
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 419 dni temu Posty: 4241
Profil:
Wysłany: 2007-08-16, 14:57
Kociak, to dążcie do tego zeby tak bylo
Jest calkiem inne zycie i tu Cie rozumie...kiedys pamietam jak jeszcze nie mieszkalismy razem to czasem byly dziwne sytuacje, ze np. nie moglismy sie spotkac z roznych powodow, albo ze on gdzieś wyszedł beze mnie itd. to takie niby nic ale ja juz sie denerwowalam chociaz nie myslalam jeszcze o wspólnym zamieszkaniu ale wtedy koleżanka mi powiedziala ze wszystko byłoby inaczej gdybyśmy mieszkali razem ...
calineczka napisał/a:
że teraz najtrudniejsze przed nami tzn jakies dwa pierwsze lata mieszkania razem
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 360 dni temu Posty: 309 Skąd: Lublin
Profil: Imię: Gosia
Wzrost: 170
Włosy: jakiś taki dziwny
Stan: panienka z okienka
Wysłany: 2007-08-18, 19:05
A ja mieszkam z tatą w domku i chyba już tu zostanę na zawsze nawet jak znajdę męża jakiegoś gdzieś przypadkiem dom jest duży ma osobne wejścia, więc o to gdzie zamieszkam nie muszę sie martwić martwię się tylko z kim zamieszkam, bo jakoś nie mam szczęścia do facetów, ale z drugiej strony mam jeszcze trochę czasu
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 360 dni temu Posty: 309 Skąd: Lublin
Profil: Imię: Gosia
Wzrost: 170
Włosy: jakiś taki dziwny
Stan: panienka z okienka
Wysłany: 2007-08-19, 14:33
Aż tak nie narzekam są chwile lepsze i gorsze czasem fajnie jest mieć kogoś kto cię przytuli pocieszy ale ja wierzę, że kiedyś kogoś znajdę, zakocham się wyjdę za mąż i będziemy sobie cieplutko i milutko mieszkali razem
A ja mieszkam sama w dwupokojwym mieszkaniu.
Bardzo sie ciesze, ze wyprowadzilam sie od rodzicow, choc mam z nimi bardzo dobry kontakt i rzadko dochodzilo miedzy nami do konfliktow. Ale wyrwanie sie spod opiekunczych skrzydel rodzicow ma naprawde mnostwo zalet.
W swoim mieszkanku moge robic co chce. Spac nago jesli mam na to ochote, do pozna w nocy gadac z przyjaciolmi, siedziec na balkonie o 3:00 nad ranem, sluchac glosno muzyki, nie zmywac naczyn przez 2 dni lub tez obsesyjnie sprzatac jesli przyjdzie mi na to ochota. Moge wszystko.
Oczywiscie jeszcze milej by bylo, gdyby w tym mieszkaniu zamieszkal ze mna KTOS, ale póki co jakos sie nie zanosi
No a juz najmilej by bylo gdybym to mieszkanko mogla zamienic na domek z duzym ogrodem i piekna okolica .
W swoim mieszkanku moge robic co chce. Spac nago jesli mam na to ochote, do pozna w nocy gadac z przyjaciolmi, siedziec na balkonie o 3:00 nad ranem, sluchac glosno muzyki, nie zmywac naczyn przez 2 dni lub tez obsesyjnie sprzatac jesli przyjdzie mi na to ochota. Moge wszystko.
i to chyba największa frajda z mieszkania samemu ja tak nawet nie mam, bo przy mężu już wszystkiego nie mogę (np. spać nago nie mogę, bo pół nocy by mi przeszkadzał )
no właśnie tego najbardziej mi brakuje, tego, że nie muszę się z niczym szczypać, mogę robić co chcę z kim chcę i kiedy chcę Ale mam nadzieję, że za rok już sie uda ze strusiem zamieszkać i tak właśnie będzie
Ja mieszkam z rodzicami... Ale juz licze dni do konca studiow tzn do licencjatu.. czyli jakieś 2 lata jeszcze.. A później coś wymyśle. Bo już mnie troszke meczy mieszkanie z nimi.. Bardzo ich kocham ale chciałabym już się usamodzielnić.
ja też mieszkam z rodzicami jeszcze.. chociaż pomieszkiwałam z moim chłopakiem przez wakacje.. nawet byliśmy sami na tydzień nad morzem... hmm wiecie co jest najgorsze w pomieszkiwaniu.. hmmm ze przychodzi czas na powrót do mieszkania z rodzicami.. rodzice się jeszcze nie zgadzają żebym z Nim zamieszkała ( on juz mieszka sam) bo za krótko jesteśmy ze soba... czy ja wiem czy krótko... 8 miesiączków hmmm ale wydaje mi się ze powód jest inny.. mianowicie chodzi o to że mój starszy brat zamieszkał z dziewczyną, mieszkali razem jakieś 4 miesiące i nawet juz chcieli się zaręczać ale cos nie wyszło i sie rozstali... może rodzice sie boją że ze mna i Damanem będzie tak samo... wydaje mi się jednak że właśnie przez takie zamieszkanie razem można sie sprawdzic.. bratu poprostu nie wyszło... to nie znaczy że ze mna bedzie tak samo.. a ja tak uwielbiam spędzać czas z moim kochaniem...
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum