Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-11, 19:47
Jewel ja nie twierdze ze zwierzak ma nie wychodzic z domu...ale ze ma nie wychodzic bez nadzoru...szkody powodowane rocznie przez koty sa niewyobrazalne. A wszystkiemu winni własciciele no ale przeciez kotek kocha wolnosc... tyle ze ta wolnosc jego nie jest taka beztroska...na takim spacerku wiekszosc kotów spotyka wiele przykrych rzeczy: choroby, trucizny, psy czy myśliwi. To naprawdę z miłością do kotów nie ma nic wspólnego. Badania robione przed laty na warszawskich kotach piwnicznych pokazały, że żyją one średnio tylko nieco ponad 2 lata ! Takie ze "wspomaganiem" dokarmiane w domu też nie pożyją długo z przyczyn wymienionych powyżej. Nie wiem czy cokolwiek wspólnego z humanitaryzmem ma narażanie swojego kota na śmierć gdzieś samotnie, często w gorączce, bez jakiejkowleik pomocy czy na rozszarpanie przez psy.
Nam sie wydaje ze to paranoja, bo nie widac tych wszystkich kotkow jak sie idzie ulica czy polem...ale to nie znaczy ze ich nie ma !
przykładowo u nas w Polsce wystepuja 2 gatunki naszych rodzimych kotowatych żbik - naturalny składnik naszej fauny, gatunek podobnej wielkości, blisko spokrewniony, krzyżujący się z kotem, poluje zwykle na terenach podobnych do wybieranych przez kota domowego (rzadziej na otwartych terenach, typu polach, woli zakrzaczenia, brzegi lasów, brzegi strumieni) - areał osobniczy samca według różnych badań (odrzucając wartości największe i najmniejsze jako mało prawdopodobne) waha się od 570 do 5000 ha, średnio ok. 3000 ha. Na tym areale jest np. 3 areały samic. Oznacza to, że łącznie na 3000 ha przebywają 4 żbiki. Czyli na obszarze ok. 30 km2 (np. kwadrat 6 na 5 km żyją 4 żbiki).
Kot domowy - w Ojcowskim Parku Narodowym przypada 6 kotów na km2, a to oznacza, że na areał 4 osobników żbika przypada 180 kotów. Dodam, że to i tak mało w porównwniu ze środowiskami miejskimi czy podmiejskimi, albo obszarami o większym zagęszczeniu ludności. Jeśli ktoś mi powie, że to naturalny składnik ekosystemu i że przyroda bez szkód może się do tego przystosowac, to ja mu powiem, że jest kompletnym ignorantem w dziedzinie biologii. Nie ma na świecie ekosystemu który bez szkody jest w stanie taką inwazję przeżyć ! Wiele ekosystemów i gatunkow spotkał juz zreszta smutny koniec a wszystko za sprawą bezmyslnosci ludzi ...i niszczycielskiego działania kotów
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 107 dni temu Posty: 515
Profil:
Wysłany: 2008-03-11, 21:37
Jewel napisał/a:
Jeśli chodzi o sterylizację suki to jestem na NIE. Wysterylizowałam swoją sznaucerkę i po 3 latach dostała raka spraw kobiecych Lekarz powiedział, że tak to jest jak się ingeruje w naturę i otwiera bez powodu sukę
Suczka prędzej się "czegoś" nabawi jeśli dostaje zastrzyki hormonalne.Mam tu na myśli głównie ropomacicze.Podejrzewam,że rak mógł rozwinąć się niezależnie od sterylizacji
Ja dodam do tego tematu jeszcze tylko tyle,że mój pies jest wykastrowany.Rozważyłam wszystkie za i przeciw i nie żałuję decyzji
Ale spotykam się z opinią wielu osób,szczególnie mężczyzn,którzy uważają to za głupi pomysł
Informacje: Dołączyła 285 dni temu Posty: 2999 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-11, 23:20
No ja zauważyłam tylko, że wszystkie suczki, jakie moja rodzina miała (a będzie ich 4) zachorowały na ropomacicze. A żadna z nich nie była sterylizowana, ani nie miała środków hormonalnych.
W sumie to nie mam określonego zdania na ten temat, ale jest wiele argumentów przemawiających za TAK.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 107 dni temu Posty: 515
Profil:
Wysłany: 2008-03-11, 23:55
Nymphadora napisał/a:
No ja zauważyłam tylko, że wszystkie suczki, jakie moja rodzina miała (a będzie ich 4) zachorowały na ropomacicze. A żadna z nich nie była sterylizowana, ani nie miała środków hormonalnych.
Ale ja nie mam na myśli tego,że na ropomacicze chorują tylko suki po zastrzykach chodzi mi o to,że to jedna z przyczyn bo następuje wtedy zachwianie równowagi hormonalnej w organizmie suczki.Powoduje to nadmierną czynność gruczołów w macicy i zwiększenie wydzieliny.Wtedy może dojść do infekcji bakteryjnej opisuje to tak w skrócie,bo to troszkę bardziej skomplikowany proces.
A co słów "żadna z nich nie była sterylizowana".Sterylizacja zapobiega ropomaciczu
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 531 dni temu Posty: 1502 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Marzena
Wzrost: 155 cm.
Włosy: Brunetka
Stan: Na smyczy :)
Wysłany: 2008-03-12, 07:43
Ja wszystkie swoje kocury kastrowałam nie ze względu na rozmnażanie tylko ze wgledu na znaczenie terenu. wszystkie swoje zwierzaki pilnuję jak oka w głowie także nie ma mozliwości żeby mi się mnożyły.Co do psa ...nie miałam serca go kastrować zreszta po co skoro go pilnuję .Kotki i samiczke fretki tez nie sterylizowalam.Nie wiem czemu ale mam obawy przed sterylizacją suk i kotek już lepiej żeby dostała raz na pół roku zastrzyk i była bezpłodna (moja kolerzanka tak "szczepi" swoją suke haski,jest zdrowa i nie dostaje cieczki) bo to jednak jest zbyt duża ingerencja w ciało(no chyba że są liczne ciąże urojone lub jakieś inne schorzenia drug rodnych to wtedy tak)
Jestem za tym aby bezdomne zwierzaki były sterylizowane.Podoba mi się że w polsce w niektorych schroniskach warunkiem adopcji jest sterylizacja lub kastracja psa/kota.Pomaga to uniknąć niechcianych mlodych.
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-12, 15:44
Diablica666 jesli chodzi o sterylizacje psów i suczek...jesli sie je trzyma na smyczy, nie puszcza samopas na niewiadomo jak długo ( jak np na moim osiedlu..gdzie psy majace włascicieli biegaja sobie gdzie chcą i kiedy chca...bo panci nie chce sie dupska z domu ruszyc to go puszcza samego...jak mu sie znudzi to przecioez ktos mu drzwi na klatce otworzy ) czyli jesli ktos dba o zwierzaki tak jak Ty to nie uwazam zeby sterylizacja była konieczna. Te zastrzyki o ktorych napisałas sa dobra alternatywa sterylizacji zawsze to jest jednak rodzaj antykoncepcji
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-14, 10:23
jak ktos ma swoją działke i jest ogrodzona to co innego niech sobie puszcza pieska nawet na całe dnie byleby pies poza to ogrodzenie nie przełazł z kotem gorzej jest....bo on zawsze dziure znajdzie jak sie go nie upilnuje..chyba ze załozy sie tzw bariere dzwiekową/dzwiękowe ogrodzenie...ale nie kazdy wie ze cos takiego jest pozatym to nie jest tania sprawa
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 348 dni temu Posty: 4016 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2008-03-14, 11:35
Madae napisał/a:
bariere dzwiekową/dzwiękowe ogrodzenie..
Dla dachowca takie koszty, nieeeee
Miałam już naprawdę wiele kotów i jakoś nigdy z nimi problemów nie było, a to że nie mamy żadnych myszy i szczurów to dobrze ale ubolewamy nad ptakami bo wszystkie wyłapali.
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-15, 01:03
Jewel napisał/a:
Madae napisał/a:
bariere dzwiekową/dzwiękowe ogrodzenie..
Dla dachowca takie koszty, nieeeee
no własnie...dla ludzi ktorzy jednak nie zarabiaja kokosów ta bariera jest po prostu nieopłacalna.... jak ktos nie wie co z pieniedzmi robic to moze sobie na nia pozwolic....
Jewel napisał/a:
Miałam już naprawdę wiele kotów i jakoś nigdy z nimi problemów nie było, a to że nie mamy żadnych myszy i szczurów to dobrze ale ubolewamy nad ptakami bo wszystkie wyłapali.
poza myszami i szczurami nie macie tez pewnie wiewiórek, orzesznic, ryjówek...o ptakach to juz nie wspominam...dlatego jestem za nadzorowaniem kocich spacerow..i zapewnieniu narazonym na ich ataki zwierzakom przynajmniej minimum szans na ucieczke przez zakładanie kotom specjalnych obroży z dzwoneczkami...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum