Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 144 dni temu Posty: 40 Skąd: Kluczbork
Profil: Imię: Aneta
Włosy: blond
Stan: zakochana panna :)
Partner: M.
Wysłany: 2008-10-14, 12:14
Wg mnie jeśli ma się stałego partnera, to flirt nawet przez internet jest już zdradą. W końcu poflirtować to można sobie ze swoim facetem. Siądźcie do dwóch kompów i uruchomcie wyobraźnię - też może być fajnie.
Jeśli kochasz swojego mężczyznę, to po co Ci flirt z innymi?
Czatowałyśmy z kumpelami jak miałyśmy po 13 lat. Zaczynałyśmy wtedy odkrywać świat seksu (nie w praktyce, naturalnie ), każde zdjęcie było nie wiadomo jaką podnietą, a już seks przez internet to była naprawdę niezła polewka. Wiadomo, że kiedyś wszystko się kończy. Kiedy już przewałkowałyśmy książkę Carol Weston "Tematy tylko dla dziewczyn" i uznałyśmy, że wiemy o seksie prawie wszystko, temat się zakończył a ja do niego już nigdy nie wracałam. Skończyłyśmy z tym chyba w wieku 15 lat i chyba to był ostatni raz, kiedy pojawiłam się na czacie. A teraz czatuję tylko na czacie BS
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 206 dni temu Posty: 292
Profil: Wzrost: 170cm
Włosy: brązowe
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-14, 12:16
anecka1991 napisał/a:
Wg mnie jeśli ma się stałego partnera, to flirt nawet przez internet jest już zdradą. W końcu poflirtować to można sobie ze swoim facetem. Siądźcie do dwóch kompów i uruchomcie wyobraźnię - też może być fajnie.
Jeśli kochasz swojego mężczyznę, to po co Ci flirt z innymi?
Takie moje zdanie
to było ogólne pytanie nie odnoszące sie akurat do mojej osoby ,ale zdarzyło mi sie z nudów czatowac ale raczej porównałabym to do miłej pogawędki a nie do czatowego flirtu
_________________ ..Doskonała argumentacja nigdy nie przekona zaślepiającej emocji....
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 144 dni temu Posty: 40 Skąd: Kluczbork
Profil: Imię: Aneta
Włosy: blond
Stan: zakochana panna :)
Partner: M.
Wysłany: 2008-10-14, 12:18
sweet camilla napisał/a:
to było ogólne pytanie nie odnoszące sie akurat do mojej osoby ,ale zdarzyło mi sie z nudów czatowac ale raczej porównałabym to do miłej pogawędki a nie do czatowego flirtu
Wiem, że to było pytanie nie odnoszące się do Ciebie. Pisałam w drugiej osobie, bo tak mi wygodniej niż pisać "jakaś tak kobieta z jakimś tam mężczyzną".
Informacje: Dołączyła 164 dni temu Posty: 1857 Skąd: Poznań
Profil: Imię: S.
Włosy: blond
Stan: zaręczona
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-14, 12:23
Ja nie flirtuje z innymi facetami ani na czatach ani w realu, nie mam takiej potrzeby. Kiedys zdarzylo mi sie pare razy, ale jak nie bylam w zwiazku, a teraz mnie to nie interesuje. Normalna rozmowa tak, ale flirt juz nie
_________________
"Miłość ogarnia całe życie kobiety, jest jej więzieniem i jej niebem"
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 114 dni temu Posty: 1291 Skąd: centrum
Profil: Wzrost: 173
Włosy: brąz
Stan: panna
Partner: mr. D.
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-14, 12:37
Ja może z dwa razy byłam na czacie, nigdy mnie to jakoś nie interesowało, nie miałam takich ciągot, ale przyznam Wam szczerze, że bardzo często jacyś niznajomy zagadywali do mnie na gg, i ogólnie jestem otwarta na ludzi, więc z nimi rozmawiałam, było kilku takich chłopakó który mnie podrywali, ja z nimi nie flortowałąm to raczej oni ze mną, aż w końcu trafił mi się tak natrętny koleś, który byłoobrażony na mnie, jak się do niego poźniej przestałam odywać, musiałąm go w końcu zablokować
oj tak.... był kiedyś taki czas....
dla wyjaśnienia na początku, nie byłam z nikim związana. to było zaraz po tym, jak podłączyli nam w domu internet. I rok studiów. miałam 19 lat. zaczęło się na czacie na interii. rozmawiałam z kilkoma chłopakami (powstało z tego nawet kilka fajnych znajomości, spotykaliśmy się w Krakowie, bo to chłopaki z Krakowa byli) i pojawił się ON. Misiek. nie wiem jak tak można, ale zakochałam się do szaleństwa. cale popołudnia rozmawialiśmy na tym czacie, nocami przez telefon po 2, 3 godziny...nigdy nie zapomnę tego głosu....oj.... się rozmarzyłam wiedzieliśmy o sobie wszystko. mieszkał na Śląsku, były plany....ale życie weryfikuje pewne plany. no i się skończyło.
potem był chłopak, z którym b. się lubiliśmy, świetnie nam się gadało, w pewnym momencie próbowaliśmy coś ala cyber seksu ciekawe doświadczenie. nawet raz udało nam się spotkać
i ostatnia przygoda z facetem z netu...tutaj myślałam, że na przygodzie się nie skończy. nie pamiętam gdzie się zaczęło. ale pewnie na jakimś czasie. niewinny flirt. od tego wystartowaliśmy. przeradzał się stopniowo w coś więcej. telefony, spotkania. był moment, że rozmawialiśmy o wspólnym życiu...w decydującym momencie On się przestraszył, nie umiał zdecydować. i zaraz potem pojawił się mój Marcin. i od kiedy jestem z Nim nie wchodzę na żadne czaty, nie rozmawiam z nieznajomymi na gg.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 260 dni temu Posty: 4173
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-10-14, 15:36
Eh..jak ja to dobrze znam. Kiedys czesto pisalam, ale ostatnio P uznal ze przekroczylam granoice piszac z nieznajomym na gadu.. Ciezko bylo bo prawie sie rozstalismy. Choc ja nie uwazalam ze zrobilam cos zlego bo tylko gadalismy i ciagle podkreslalam ze mam P. Nie spotkalismy sie nawet.
Ale po klotni z P raz na zawsze skonczylam takie znajomosci.. Musialam zebysmy nadal byli razem.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 461 dni temu Posty: 6022 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Partner: Lukasz
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-14, 16:38
Mi sie zdarzylo tak jakby flirtowac z kims na gg.
Pisalam z nim tylko dlatego,ze bylam zla na L i to byla jakas tam odskocznia czy zemsta,o ktorej on mial sie nigdy nie dowiedziec bo sobie poszedl gdzies tam z kolegami a mnie zostawil sama w domu (wiem,wiem,dziecinne zachowanie - do tej pory mi sie czasem zdarza ).
W trakcie tego pisania napisalam,ze jestem w zwiazku i nie zamierzam ani sie z tym kims spotykac ani tej rozmowy powtarzac kiedykolwiek,no ale kolega najwidoczniej nie wykasowal mnie z listy bo dwa dni pozniej cos tam do mnie zagadal na gg akurat jak L siedzial na kompie a ja drzemalam na lozku tuz obok.
Ja niczego nieswiadoma sobie spalam,a L przeszukiwal archiwum.
Jak juz sie obudzilam to widzialam,ze cos jest nie tak ale on nic nie powiedzial,poczatkowo trzymal to w sobie, a pozniej byla wielka klotnia - w sumie o nic ta klotnia bo nic zlego w tym archiwum nie bylo,no ale L byl wsciekly.
Dlugo mi ta rozmowe wypominal i byl zly na mnie,a ja poczatkowo twierdzilam ze robi z igly widly,ale pozniej pomyslalam sobie,zeby gdyby to on sobie gadal z jakas panienka na gg i ja bym sie o tym dowiedziala to bylabym duuuzo bardziej wsciekla niz on.
Od tamtej pory w romanse,flirty i tym podobne sie nie bawie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum