jakoś się nie "uczyłam". nie pamiętam, żebym siedziała i się uczyła. To chyba normalne, że litery, słowa, książki są przy dziecku zawsze.... wzięłam książkę i zaczęłam czytać, mama mi tylko coś tam podpowiedziała... to chyba nie jest geniusz, tak mi się wydaje. zmierzam do tego, że rodzice teraz dzieci hodują a nie wychowują
anusek napisał/a:
może na łące albo w lesie
na solarium
anusek napisał/a:
no i co da ten rok,że "matoły" wczeniej sie dowiedzą
cerrata niepotrzebnie się tak bulwersujesz. to, że dzieci zaczynają 1 klasę w wieku 7 lat nie oznacza, że wychodzą ze szkoły jako matoły, że za późno. spójrz na to takimi kategoriami: dzieci w wieku 7 lat są bardzo mało samodzielne, wiele rzeczy pani musi za nie robić, we wszystkim pomagać itd. dzieci w klasie ma np. 30. strasznie ciężka praca. dzieci 6-letnie są o rok do tyłu. czyli jeszcze mniej samodzielne. jeszcze więcej rzeczy trzeba za nie robić. a pani będzie nie miała ich nagle 15-tkę, bo urzędy miasta nie zmniejszą liczebności klas ze względu na młodsze dzieci, tylko dalej będzie to 30tka 6-latków, z którymi jedna pani będzie musiała spędzać codziennie po 4, 5 godzin.
a jako, że w nowym roku do 1-szych klas poszłyby zarówno 6-cio jak i 7 - latki, można przypuszczać, że państwo nie dałoby tyle funduszy, żeby podwoić liczbę oddziałów i klasy mogłyby liczyć po 35-40 dzieci, a to byłby istny koszmar.
to, że dzieci zaczynają 1 klasę w wieku 7 lat nie oznacza, że wychodzą ze szkoły jako matoły
ale wchodzą trochę jak "matoły"
Madzia81 napisał/a:
czyli jeszcze mniej samodzielne
nie jest tak zawsze
poza tym, czy to grzech uczyć dzieci samodzielnośći?
jak mają być samodzielne, skoro siedzą cały dzień przed telewizorem, i oglądają pokemony..
poza tym... to, że nauczycielka ma dużo pracy.. no przepraszam, taka praca
Madzia81 napisał/a:
30tka 6-latków, z którymi jedna pani będzie musiała spędzać codziennie po 4, 5 godzin.
no ale co to da, jeśli wejdą do szkoły nic umiejąc? po to jest szkoła, żeby je tam nauczyć wszystkiego. to skoro padnie decyzja, żeby uczyć już od 6 lat, to może nagle się okaże, że bez sensu jest, żeby 5-latki nic nie umiały i żeby one tez już poszły do szkoły
DJ Cerrata napisał/a:
nie jest tak zawsze
no ale z reguły 6-latek jest mniej samodzielny od 7-latka.
DJ Cerrata napisał/a:
poza tym, czy to grzech uczyć dzieci samodzielnośći?
nie grzech nie, ale te dzieci mają też od czegoś rodziców. szkoła nie powinna za nich robić wszystkiego. jak zaczniemy myśleć takimi kategoriami, to może już roczniaki poślijmy do szkoły, żeby nauczyciele ich nauczyli, że siku trzeba robić do nocnika, że zupę nabiera się łyżką, że najpierw ubiera się majtki, a potem spodnie itd.
DJ Cerrata napisał/a:
wątpię żeby do tego dopuszczono
no widzisz, a ja nie wątpię. pracuję w szkole, mama jest dyrektorem i za dobrze wiem jak to wygląda od podszewki. na dzień dzisiejszy są tworzone klasy 32, 33 osobowe. sama jestem wychowawcą takiej. i znając metody postępowania urzędów miasta istnieje duże prawdopodobieństwo na tak liczne klasy.
DJ Cerrata napisał/a:
to, że nauczycielka ma dużo pracy.. no przepraszam, taka praca
no tak, to, że ma dużo pracy, to znaczy, że co tam, może mieć jeszcze więcej. przecież jej etat to tylko 18 godzin. aż nie chce mi się tego komentować
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 296 dni temu Posty: 1499
Profil: Włosy: brązowe
Wysłany: 2008-05-24, 19:28
moja mama jest nauczycielka i wiem, że mając klasę 30-osobową to nie jest wcale takie łatwe, choć to jej praca, im więcej dzieci tym trudniej się wszystkimi zająć i mówienie, że nauczyciele mają taką pracę, nie wiedząc jaka ona jest męcząca to trochę nie takie.
Moim zdaniem sześciolatki nie powinny iść do szkoły, nie widzę potrzeby przyspieszania i wydłużania edukacji. Szkoła jest po to, żeby uczyć, więc dlaczego taki siedmiolatek ma być nazywany matołem idąc tam i nic nie umiejąc?
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 289 dni temu Posty: 3588 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-05-24, 19:38
Cytat:
no widzisz, a ja nie wątpię. pracuję w szkole, mama jest dyrektorem i za dobrze wiem jak to wygląda od podszewki. na dzień dzisiejszy są tworzone klasy 32, 33 osobowe. sama jestem wychowawcą takiej. i znając metody postępowania urzędów miasta istnieje duże prawdopodobieństwo na tak liczne klasy
zgadzam sie.jak ja byłam w pierwszej klasie to z 4 klas zrobili 3 i było nas 34osoby a dlaczego-bo tak taniej nie ma kasy na podwyżki dla nauczycieli ale pracy dołożyc to już nie problem,jeszcze gdyby z obecnym programem było coś nie tak,ale no nie wiem specjlistką nie jestem ale chyba te 7 lat to dobry wiek.
Cytat:
Szkoła jest po to, żeby uczyć, więc dlaczego taki siedmiolatek ma być nazywany matołem idąc tam i nic nie umiejąc
bo DJ Cerrata była mądrzejsza niż reszta więc trza ich nazwac matołami bo w pierszej klasie nie czytają płynnie
nie widze w tym pomyśle nic dobrego bo po pierwsze Madzia81 ma racje że z 6 latkami jest jednek więcej pracy,może nie aż tak ale przy 30 osobowej grupie to już masakra,fakt taka praca ale bez przesady,wkońcu nikt nie będzie już chciał uczyc.po drugie niech sobie dzieci oglądają te pokemony,będzie na to czas żeby sie uczyły,pracowały.po trzecie rodzice-jeszcze większy wydatek,bo książki są cholernie drogie.no i fakt że nasz system szkolnictwa to wymaga innych zmian.
_________________ wiesz kto-tego czego szukasz ja już tu nie napisze,nie marnuj czasu!!!!!!!!!!!!!
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 651 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2008-05-24, 21:01
DJ Cerrata napisał/a:
zmierzam do tego, że rodzice teraz dzieci hodują a nie wychowują
tyle, że tego nie zmieni fakt, że dzieci do szkoły pójdą rok wcześniej. To już jest wina teraźniejszych rodziców, sposobów wychowania, a nie szkolnictwa...
Wg mnie nie ma potrzeby zmieniać obecnego stanu rzeczy. Niech te dzieciaki mają coś z dzieciństwa, później będą się uczyć przez następnych co najmniej 12 lat w porywach do 17
tyle, że tego nie zmieni fakt, że dzieci do szkoły pójdą rok wcześniej.
ok, ok ok
mi chodzi o to że dzieciom nic się nie stanie jakby poszły rok wcześniej do szkoły
mi chodzi tylko o to, że są źle wychowywane przez rodziców i nauczyciele, pedagodzy mogą dać im to czego w domu nie mają
ja rozumiem, że nauczyciele mają dużo pracy.. no ale co ja na to poradzę, taka praca no... jedni mają więcej inni mniej.. i ja rozumiem, że jest i byłoby im ciężko, na prawdę
nie bedę się już rozdrabniać, powiedziałam o co mi chodzi
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 193 dni temu Posty: 862 Skąd: Kraków
Profil: Partner: pan K. :*
Wysłany: 2008-05-26, 17:40
Kociak napisał/a:
Wg mnie nie ma potrzeby zmieniać obecnego stanu rzeczy. Niech te dzieciaki mają coś z dzieciństwa, później będą się uczyć przez następnych co najmniej 12 lat w porywach do 17
Dokładnie a do szkoły niech pójdą wtedy kiedy budynki będą na to przygotowane tak jak na zachodzie, kiedy będą odpowiednie place zabaw a nie że bramki zabijają dzieci bo się rozpadają. Może niech ministerstwo tym się najpierw zajmie??
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 193 dni temu Posty: 862 Skąd: Kraków
Profil: Partner: pan K. :*
Wysłany: 2008-05-26, 18:50
Mi zabarała przez nauczycieli którzy nie potrafili poradzic sobie z bandą gówniarzy którzy terroryzowali inne dzieci w tym mnie dlatego naprawde zmiany techniczne sa moim zdaniem priorytetowe
Mi zabarała przez nauczycieli którzy nie potrafili poradzic sobie z bandą gówniarzy którzy terroryzowali inne dzieci w tym mnie
czyli przestałaś być dzieckiem wtedy?
ja też miałam mnóstwo takich sytuacji, m.in. nauczycielką która uderzyła również mnie
ale nie uważam, zeby szkoła zabrała mi dzieciństwo !
Nie chodziłam do przedszkola , zerówke robiłam jako sześciolatek w szkole potem od lat siedmiu zaczynalismy nauke 9 i tam uczylismy sie alfabetu itp i uważam, że to było dobre , , że tej kwestii nie powinni zmieniać .Nie zawsze zmiany sa lepsze
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 193 dni temu Posty: 862 Skąd: Kraków
Profil: Partner: pan K. :*
Wysłany: 2008-05-28, 16:44
cerrata napisał/a:
czyli przestałaś być dzieckiem wtedy?
Czy przestałam być dzieckiem?? Hmm napewno przestałam być szczęśliwym dzieckiem skoro bałam się pójść do szkoły i czułam się osaczona nie tylko przez równieśników ale i nauczycieli którzy bagatelizowali wszystko. No ale takie problemy sa na porządku dziennym. Z tym że można ich w dużej mierze uniknąć np robiąc mniejsze klasy czego nie da się zrobić w przypadku "dowalenia" o rok młodszych dzieci.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum