Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 376 dni temu Posty: 7350 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2008-05-15, 13:42
a ja chcę
szkoła w pierwszej klasie to zabawy
kontakt z rówieśnikami
nauka nie tylko literek itd ale i szacunku do ludzi starszych do nauczyciela do innyh dzieci... nauka dyscypliny itd itd
Dlaczego nie?
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 423 dni temu Posty: 4272
Profil:
Wysłany: 2008-05-15, 17:24
wczoraj na tvn, wypowiadala sie matka szesciomiesiecznego dziecka, ze chce juz go wyslac na angielski. brak mi slow dla takiej baby. po co temu polrocznemu dziecku j. ang.
nie wiem, moze to jakies zarty byly
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 376 dni temu Posty: 7350 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2008-05-17, 17:44
no wysyłać na angielski to ja też rozumiem że przesada
ale np przez zabawę za jakiś czas nauczyć kilku słówek np nazw zwierzątek, to zawsze oswaja dziecko z językiem
poniedziałek 19 maja 2008 06:47
Rodzice: Ratujmy sześciolatki przed szkołą!
Ratujmy maluchy - alarmują rodzice i protestują przeciw planom posłania sześciolatków do szkół. Tylko wczoraj pod listem otwartym w internecie w tej sprawie podpisało się kilkaset osób. W sumie zebrało się już prawie 4 tysiące podpisów - pisze DZIENNIK.
"Nie buntujemy się przeciwko wcześniejszej edukacji naszych dzieci. Ale znamy realia polskich podstawówek i twierdzimy, że nie są one przygotowane na przyjęcie sześcioletnich maluchów" - tłumaczy w rozmowie z DZIENNIKIEM Karolina Elbanowska z podwarszawskiego Legionowa, matka trójki dzieci, w ciąży z czwartym. To ona wraz z mężem rozpoczęła akcję pod hasłem "Ratuj maluchy". Oboje na specjalnie założonej stronie internetowej zbierają podpisy pod protestem przeciwko wysyłaniu sześciolatków do szkół i likwidacji zerówek w przedszkolach.
Bo właśnie takie są plany Ministerstwa Edukacji. Resort chce, by od września przyszłego roku dzieci urodzone w latach 2002 i 2003 obowiązkowo poszły do pierwszej klasy. MEN obiecuje, że zapewni dzieciom w zerówkach taki sam standard opieki, jaki miałyby w przedszkolach.
Protestujący rodzice nie wierzą jednak w te zapewnienia. "W szkołach brakuje nauczycieli, sal lekcyjnych, a na korytarzach w czasie przerw panuje straszliwy tłok. Ta reforma jest zupełnie nieprzygotowana. Ministerstwo ustala coś na papierze, i od razu chce to wprowadzać w życie. A przecież to nie jest przeprowadzka. Tu nie chodzi o meble, tylko o sześcioletnie dzieci!" - denerwuje się Karolina Elbanowska.
Podobnego zdania jest Anna Zwierz z Krakowa, matka dwóch chłopców w wieku przedszkolnym. "Teraz moi synowie są w przedszkolu do 15.30. Uczą się i bawią, jedzą posiłki. Jeśli pójdą do szkoły, to lekcje skończą jeszcze przed południem i resztę czasu będą spędzać w przepełnionej świetlicy. Bo nie wierzę, że szkoła zorganizuje im jakieś sensowne zajęcia" - mówi.
Inni rodzice dodają, że maluchy będą się czuły w szkole zagubione. Do tego dojdą prozaiczne, lecz uciążliwe problemy: ławki i krzesła będą dla nich za duże, a toalety zbyt wysokie. A co gorsza zgodnie z ministerialnymi planami, w przyszłym roku do szkół mają iść równocześnie sześcio- i siedmiolatki, w sumie prawie 700 tys. dzieci. "Jak wypadnie sześciolatek w porównaniu ze starszym o cały rok kolegą z klasy?" - pytają protestujący.
Tych obaw nie podziela minister edukacji Katarzyna Hall. Podczas Warszawskiego Forum Oświatowego dwa tygodnie temu minister przekonywała, że jest wystarczająco dużo czasu, by przygotować szkoły na przyjęcie maluchów.
A co na to rodzice? "Nie wierzę, że w ciągu roku, jaki pozostał do rozpoczęcia reformy, polska szkoła się zmieni. Najwyraźniej pani minister i jej doradcy nie znają sytuacji w placówkach" - mówi Elbanowska.
Protestujących nie przekonuje nawet argument, że w Unii Europejskiej obniżenie wieku szkolnego świetnie się sprawdza. Przypominają, że tam maluchy mają oddzielne wejścia do szkół, doskonale wyposażone place zabaw i przystosowane sale lekcyjne. "Tam są bezpieczne, a u nas? Po prostu rozpacz" - mówi Zuzanna Kotarska z Gdańska, matka 5-letniej Ani.
Na razie protestujący mają na swym koncie jeden sukces: Ministerstwo Edukacji przedłużyło termin zbierania opinii o reformie do 15 czerwca.
Waszym zdaniem
DZIENNIK zapytał na forum czytelników: czy sześciolatki powinny iść do szkoły? Większość osób, które do nas napisały, uważa, że nie. Koronnym argumentem jest to, że przepełnione polskie podstawówki nie są przygotowane do przyjęcia tak małych dzieci.
Moja córka do przedszkola poszła, mając 5 lat. Trafiła do grupy dzieci nieco starszych, niektóre z nich już czytały. Moje dziecko miało problemy z podziałem wyrazu na głoski. W podstawówce kolejny koszmar – świetlica. Po lekcjach i 4 godzinach dziennie w tym ulu dziecko nie miało już na nic siły ani ochoty. Czy trwający o rok dłużej (bo już od 6. roku życia) koszmar świetlicy dałby córce szansę wyrównania poziomu do dzieci np. ze szkół prywatnych i społecznych? Joanna Zabłocka
Dla wielu rodziców wcześniejsza edukacja będzie z pewnością sporą ulgą. Będą mieli argument, aby zrzucić odpowiedzialność za wychowanie dziecka na szkołę. Ale czy nikt nie pomyślał, że przedwcześnie zmuszamy malucha do dojrzałości, zabieramy mu dzieciństwo? Nasze szkoły nie są przygotowane do opieki nad tak małymi dziećmi. Ten pomysł zaowocuje lękiem przed szkołą i niechęcią do nauki. Ja nie zgadzam się na taką terapię szokową. dora
Pani minister robi ogromną przysługę prywatnym szkołom. Co bogatszy rodzic na myśl o tym, że jego dziecko trafi od razu do szkoły z nastolatkami, gdzie będzie terroryzowane i puszczone samopas, zacznie zbierać na prywatną placówkę. I w ten sposób podzielimy polskie dzieci na dwie kategorie. Czy naprawdę o to chodzi? mama
To naprawdę dobry pomysł. Wielu rodziców wychowuje swoje dzieci w cieplarnianych warunkach. Gdy trafiają do zerówki, nie potrafią porządnie trzymać długopisu, łyżki, a nawet samodzielnie przebrać się w strój gimnastyczny. A potem taki siedmiolatek przeżywa traumę, gdy trafia do prawdziwej szkoły. A przecież kiedyś musi dorosnąć. Tom
W Holandii pierwsze klasy to zabawa
Anna Bogusz: Ile lat miały pani dzieci, gdy poszły do szkoły?
Alice Pohl*: Skończyły 4 lata. W zasadzie nie miałam wyjścia, bo w Holandii dzieci czteroletnie nie mogą już chodzić do przedszkola, a ja pracuję zawodowo. Przeważyły więc względy praktyczne, ale tak robi większość rodziców.
Jaka to szkoła?
Publiczna, chodzą do niej dzieci z dzielnicy, w której mieszkamy.
Jak wyglądają zajęcia dla najmłodszych uczniów?
W dwóch pierwszych klasach dzieci uczą się w zasadzie wyłącznie przez zabawę. Jest dużo gier i zajęć rozwijających talenty, takich jak rysowanie, malowanie, taniec i śpiew. Maluchy uczą sie też, jak funkcjonować w grupie. Poza tym muszą nabyć umiejętność liczenia do 20 i poznać litery. Dopiero w trzeciej klasie zaczyna się prawdziwa nauka liczenia, czytania i pisania.
Jak takie małe dzieci poradziły sobie w szkole?
Świetnie! Daniel jest bardzo inteligentny i po wstępnych testach, rozmowach z psychologiem i pedagogiem okazało się, że w wieku 4 lat może od razu iść do drugiej klasy. Był najmłodszy w grupie, uczył się, a właściwie bawił razem z sześciolatkami i pięciolatkami. Pojmował wszystko w lot, ale nie mógł wysiedzieć w jednym miejscu. Dlatego i nauczyciele, i my z mężem próbowaliśmy zainteresować go różnego rodzaju grami. To przykuwało jego uwagę. Córka Alice natomiast uwielbiała taniec oraz sporty i właśnie te umiejętności w niej rozwijano. Teraz kończy ośmioletnią podstawówkę i tak jak wszystkie dzieci w Holandii, pisała narodowy test. Zdobyła tak dużo punktów, że mogła sama wybrać liceum. Oczywiście wybrała szkołę ze specjalnym programem sportowym.
*Alice Pohl, mieszka z rodziną w Amsterdamie, matka dwójki dzieci: Alice (11 lat) i Daniela (7 lat)
Jak jest w Europie?
Najwcześniej, bo już w wieku 4 lat dzieci zaczynają naukę w Luksemburgu. W pozostałych krajach europejskich idą do szkoły w wieku od 5 do 7 lat.
W wieku 5 lat rozpoczynają edukację dzieci: na Cyprze, w Holandii, Wielkiej Brytanii i na Węgrzech.
W wieku 6 lat: w Austrii, Belgii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Islandii, Lichtensteinie, na Litwie, w Niemczech, Norwegii, Portugalii, Czechach, Słowacji, Słowenii i we Włoszech.
W wieku 7 lat: w Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Łotwie, Rumunii, Szwecji, Rosji i w Polsce
A u nas jeszcze trochę a dzieci będąc w brzuchu mamy będą musiały już się uczyć!!
P.S. Słowa przepisane z innego forum, za zgodą tamtejszego forumowicza, żeby nie było!
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 132 dni temu Posty: 298 Skąd: Kraków
Profil:
Wysłany: 2008-05-23, 11:26
Rodzice mają racje, porównywanie krajów zachodnich to Polski jest bez sensu. Njapierw nalezałoby przebudowac wszytskoe szkoły i je wyremontować, a nie zaczynac od że tak powiem d*** strony
a z wypowiedzi na temat nauki w takich szkołach wynika że pierwsze klasy generalnie zupełnie nie różnią się niczym od naszego przedszkola. Tyle że u nas w szkole nie ma specjalnych sal do zabaw tak jak na zachodzie tylko są sale lekcyjne i ławki totez o zabawie nie byłoby mowy od razy czekałaby je nauka.
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 376 dni temu Posty: 7350 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2008-05-24, 17:27
anusek napisał/a:
i teraz wiek też jest dobry.po co to zmieniac.
rok różnicy im nie zmieni nic
a poza tym wtedy pierwsza klasa byłaby taką samą zabawą jak w przedszkolu, tylko dzieci by się uczyły tego jak jest w szkole, kontakt z rówiesnikami , z dyscypliną
ja jestem za
o ile stworzy się do tego warunki
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 228 dni temu Posty: 3548 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-05-24, 17:33
w Polsce nigdy te zmiany nie wychodzą dobrze szkołe lubiłam ale to nie jest ta sama zabawa...są obowiązki(małe bo małe ale są),trzeba wstawac rano,nagle zaklimatyzowac sie w otoczeniu,niektóre dzieci boją sie szkoły.a myślac ze rok nie robi różnicy to za kilkanaście lat może już5 latki pójdą...bo co to rok różnicy.nie widze żadnej potrzeby takich zmian.
_________________ wiesz kto-tego czego szukasz ja już tu nie napisze,nie marnuj czasu!!!!!!!!!!!!!
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 376 dni temu Posty: 7350 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2008-05-24, 17:48
anusek napisał/a:
a ty nie wstawałaś bo nie chodziłaś więc nie każdy chodzi
no nie każdy ale większość tak
anusek napisał/a:
a że coś ich nie omonie nie oznacza że warto to przyśpieszac
nie jest to duże przyspieszenie
poza tym dzieci w szkołach moim zdnaiem są jakieś nienormalne, jak można dopiero w szkole uczyć się czytać pisać, uczyć się liter?
później wychodzą takie amtoły
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 228 dni temu Posty: 3548 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-05-24, 17:56
sama sobie zaprzeczasz.napisałaś ze uczą sie w zerówce,teraz że dopiero w szkole,albo że ty sie uczyłaś w domu.skąd wiesz co robią inni a przyśpieszenie nie sprawi że nie będzie nagle czegoś takiego że
Cytat:
później wychodzą takie amtoły
_________________ wiesz kto-tego czego szukasz ja już tu nie napisze,nie marnuj czasu!!!!!!!!!!!!!
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 376 dni temu Posty: 7350 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2008-05-24, 17:58
anusek napisał/a:
napisałaś ze uczą sie w zrówce,teraz że dopiero w szkole
zerówki często są w szkołach
anusek napisał/a:
że ty sie uczyłaś w domu
nie powiedziałam, że uczyałam sie w domu
nei byłam ani w przedszkolu ani w zerówce i wiem, że nie musiałam, poszłam do pierwszej klasy i czytałam lepiej ni ż wychowawczyni a matoły nie wiedziały co to alfabet !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum